Uważajcie na scam. Oszust obiecuje 80% zysku w 5 lat, a nic nie mówi o realnych stratach.

Znacie mój stosunek do ZUS, muszę się więc wytłumaczyć, dlaczego temat emerytur z państwowego ubezpieczyciela wraca raz po raz. Otóż, specjaliści od marketingu w ZUS-ie przechodzą samych siebie i ciągle mnie zadziwiają.

Najpierw opublikowali raport o głodowych emeryturach przedsiębiorców, opłacając grupę naukowców. W sumie nic dziwnego, mnóstwo firm tak robi, abyśmy korzystali z ich produktów i usług (słynne hasło z artykułów o Daewoo Leganza „Główna rywalka VW Passata”, teraz „Bestune B70 – pogromca Skody Superb i VW Passata”).

Potem posunęli się dalej i obiecali, że pójście na emeryturę rok później, podniesie nam świadczenie o 20%. Znowu, ZUS posłużył się dziennikarzami. Te kłamstwa też demaskowałem.

Ale ostatnio przeszli sami siebie. W wielu portalach np. Fakt.pl https://www.fakt.pl/pieniadze/czy-oplaca-sie-pracowac-po-osiagnieciu-wieku-emerytalnego-wyliczenia-zus/wy2h819 czy money.pl https://www.money.pl/finanse/emerytura-wyzsza-o-80-proc-zus-pokazal-nowe-wyliczenia-7316162949199936a.html , wp.pl, Radio Eska, Super Biznes, ukazały się w tym samym czasie (7-8 sierpnia 2026 r.) artykuły zawierające „prognozy, które ZUS przygotował dla „Faktu””. Zgodnie z nimi osoby, które w 2026 r. osiągnęły wiek emerytalny, przedłużając okres aktywności zawodowej mogą zyskać emeryturę wyższą o:

  • 14%, jeżeli przejdą na emeryturę w 2027 r.,
  • 27%, jeżeli przejdą na emeryturę w 2028 r.,
  • 43% jeżeli przejdą na emeryturę w 2029 r.,
  • 80% jeżeli przejdą na emeryturę w 2031 r.

Oczywiście, zero informacji o sposobie wyliczenia tak fantastycznych liczba. Zrobię to dla Was i od razu przesyłam do wszystkich mediów, które opublikowały te tzw. prognozy.

Punkt 1. Co to jest prognoza? Otóż to wyłącznie szacunki ZUS. Ani nie obietnica, ani nie zobowiązanie. Żaden przyszły emeryt, który prognozą się posłuży, nie może domagać się wypłacenia o 80% wyższej emerytury w 2031r. Nadal obowiązuje reguła: zgromadzona kwota/okres dożycia w chwili zakończenia pracy.

Ta prognoza = nieodpłatna promocja plus zwolnienie się dziennikarzy z odpowiedzialności z zastrzeżeniem autorstwa ZUS.

Punkt 2. Zero danych. I tu mamy najważniejszy problem. Dane da się zweryfikować, jeżeli je znamy. Tutaj nie wiemy nic.

Ale nawet nie znając zmiennych (kapitał początkowy, okres aktywności zawodowej, pensje w poszczególnych latach), jestem w stanie powiedzieć, że prognoza jest świadomie rozsiewanym kłamstwem dla osób, które:

  1. zarabiały dużo dopiero w końcu aktywności zawodowej,
  2. pracowały bardzo długo (np. 45 lat), ale z niskimi pensjami na początku,
  3. nie dożyją 70-tki (czyli wielu mężczyzn z wykształceniem niższym niż średnie),
  4. w ciągu tych 5 lat stracą pracę lub nie będą w stanie pracować, z powodów zdrowotnych,
  5. doświadczą niskiej inflacji i waloryzacji.

W pozostałym zakresie mamy do czynienia z zatajaniem trudnych prawd, takich jak:

  1. Pracując niewiele w systemie składkowym, 80% wyższa emerytura tzw. groszowa, zapewnia nadal głodowe świadczenie, bo co z tego jeśli 300 zł zmieni się w 540 zł?
  2. Nie znamy przyszłej inflacji ani współczynników waloryzacji. Te 80% wyssano z palca.
  3. Średnia długość życia mężczyzn w wykształceniem niższym niż średnie (podstawowe, gimnazjalne) wynosi 68 lat. Oni statystycznie 70-tki nie dożyją.
  4. Ostatni prezes ZUS – Zdzisław Derdziuk, ciężko (i prawdopodobnie śmiertelnie) zachorował w wieku 64 lat i już nie pracuje, bo leży w szpitalu a jak doniósł wicepremier „walczy o każdy oddech”. Generał Różański 63 lata. Czy coś podobnego nie przydarzy się Tobie albo mnie? Jaką mamy gwarancję? Każdy dodatkowy rok pracy, może oznaczać, że emerytury nie dożyjemy w ogóle.
  5. Średnia długość życia w zdrowiu wynosi ok. 65 lat dla kobiet i 62 lat dla mężczyzn. Panowie są poważnie chorzy już przed wejściem w ustawowy wiek emerytalny.
  6. GUS notorycznie modyfikuje tzw. tabele długości życia. Poza pandemią – na niekorzyść obywateli. ZUS posługuje się tymi tabelami. Skutki – obniżenie emerytur i patrz pkt 4.
  7. Załamanie gospodarcze Polski, wojna, trudna sytuacja lub wola polityczna, zmieni 80% w 10%.

Punkt 3. Sposób liczenia emerytury.

Niby prosty: dzielimy zgromadzoną w ZUS i na subkoncie kasę przez średnią długość życia. Coroczne waloryzacje mnożą nam już zgromadzone składki oraz dodajemy jeszcze wpłacane od naszych pensji. Tyle teorii.

W praktyce państwo może manipulować obydwoma zmiennymi równania. Zmieni zasady ustawą. Zaniży nam waloryzację (np. do 4% przy faktycznie 6% inflacji), albo podniesie średni czas dożycia. Wtedy nie ma mowy o 80% zysku, ale realnej stracie.

Punkt 4. Tabele dożycia GUS. Już o nich wspomniałem. Tabela z 2021 r. pokazuje, że:

  • 60-latkowie pożyją jeszcze 247,7 miesiąca (20 lat 7,7 miesiąca),
  • 65-latkowie 204,3 miesiąca (17 lat 0,3 miesiąca),
  • 70-latkowie 164,8 miesiąca (13 lat 8,8 miesiąca).

Tabela z 2026 r. wróży:

  • 60-latkom – 268,9 miesięcy dalszego życia (22 lata 4,9 miesiąca),
  • 65-latkom – 222,7 miesięcy (18 lat i 6,7 miesiąca),
  • 70-latkom – 180,6 miesięcy (15 lat i 0,6 miesiąca).

Co to znaczy w praktyce? Ano mniej więcej tyle, że wydłużając okres aktywności, wcale nie zyskujemy 5 lat. W przypadku 60-latków z 2021 r. (a dzisiejszych 65-latków) nasza korzyść wynosiła tylko 20 miesięcy (równo 1/3 z 5 lat). 65-latkowie z 2021 r. (dzisiaj 70-latkowie), wypadli nieco lepiej – 23,7 miesiąca na plusie. Ale nadal daleko do 60 miesięcy (5 lat).

GUS stale wydłuża nam średnią długość życia. Wyjątek na przestrzeni kilkunastu lat – pandemia.

Kolejna manipulacja dotyczy „oczywistej oczywistości” – starzejąc się, wcale nie wydłużamy trwania życia o 60 miesięcy, ale o 46 (pomiędzy 60 a 65 lat), albo 42 miesiące (65 a 70 lat). Tracimy więc podwójnie. ZUS to zataja.

Punkt 5. Konkretne obliczenia. Nigdzie ich nie ma i nie jest to przypadek. Podaję zatem dane ogólnodostępne.

Za „Gazetą prawną”:

” Sytuacja wygląda nieco lepiej, jeśli Twoje zarobki w trakcie tych 10 lat były znacznie wyższe. W przypadku odprowadzania składek od kwot równych średniej krajowej, Twoje świadczenie wzrośnie i zamknie się w przedziale od około 500 do 600 złotych brutto miesięcznie.„

600 zł x 268,9 miesięcy = 161.340 zł kapitału emerytalnego.

Powiedzmy wprost – ktoś, kto pracował legalnie 10 lat i zarabiał średnią krajową dostanie 600 zł brutto miesięcznie. Na rękę 550 zł. Gdyby zarabiał przez 10 lat emeryturę minimalną – połowę tej kwoty.

Jeżeli nadal będzie pracował, powiększa podstawę swojej emerytury o kwotę waloryzacji (nieznana) i składki rocznie ok. 12.000 zł (pensja minimalna) lub 20.000 zł (średnia krajowa). W ciągu 5 lat to odpowiednio: 60.000 zł i 100.000 zł. Przy 7% waloryzacji (taką średnią przyjmuję), mamy:
– 1320 zł brutto emerytury 65-latki jeżeli zarabiać będzie pensję minimalną,

-1526 zł brutto emerytury 65-latki jeżeli zarabiać będzie pensję średnią.

W takich warunkach kobieta wychodzi nawet lepiej niż wyliczenia ZUS. Tylko, że lepiej wcale nie znaczy dobrze. Dalej, pomimo wydłużenia pracy o 5 lat, nie dostanie emerytury minimalnej. Przyczyna – brak 20 lat stażu ubezpieczeniowego.

Gdyby jednak „okres dożycia” GUS znowu podniósł o 19,4 miesiąca (jak pomiędzy 2021 a 2026 r.) świadczenie będzie niższe: 1214 zł i 1404 zł. Nadal mieścimy się w wyliczeniach ZUS, ale mówimy o przypadku skrajnym.

Teraz drugi przykład – mój własny – 65-latek z kapitałem 1 mln zł.

Podobnym dysponuje „statystyczny emeryt (ca. 4490 zł średniej emerytury x 222,7m-ca długości życia).

Dzisiaj ma 65 lat i zastanawia się czy czekać. Pomóżmy mu. Oto dane (nadal waloryzacja 7%):

Jeżeli zarobi pracując jeszcze 5 lat „najniższą krajową”, zgromadzi 1.471.561 zł kapitału emerytalnego. Jeżeli „średnią krajową”, niewiele więcej 1.517.567 zł. Jak widać wysokość zarobków (i składek) na tym etapie ma niewielkie znaczenie, decyduje procent waloryzacji (którego nie znamy i który przyjąłem na poziomie 7%).

Jak to przełoży się na emeryturę?

+81-87%, jeżeli GUS nie zmieni czasu dożycia,

+66-71%, jeżeli GUS zmieni czas dożycia w takim samym stopniu, jak w ostatnich 5 latach.

W ten sposób odkryłem założenia propagandy ZUS:

  1. Około 7% waloryzacja kapitału.
  2. Brak zmiany czasu dożycia.
  3. Nieuwzględnienie wypłaconych emerytur.

Jeżeli skorygujemy tymi zmiennymi, 80% jest nierealne.

Po pierwsze dlatego, że ZUS notorycznie zmienia czas dożycia. Dzisiejszy 70-latek stracił 40 miesięcy z mianownika od 65 r.ż. Tylko na przestrzeni 5 lat czas życia 70-latka wydłużył się o 16 miesięcy.

Po drugie, z powodu nikłego prawdopodobieństwa 7% realnej waloryzacji. W czasie niskiej inflacji (a z taką mam nadzieję mamy do czynienia), waloryzacja wynosiła od 2 do 6%. Przy średniej inflacji 5-9%, a dopiero wysoka inflacja dawała 9-14%. ZUS w ogóle nie uwzględnia zmiany realnej siły nabywczej pieniądza. Po skorygowaniu nią realna waloryzacja wyniosła od 0 do 7%. Co z tego, że w 2026 r. waloryzowano kapitał o 9,8%, skoro w tym samym czasie inflacja wyniosła 3.2%, ale odczyty miesięczne sygnalizują gigantyczny skok cen usług (1,2% miesięcznie czyli ponad 15% rocznie)? Co nam po rekordowej waloryzacji w 2023 r. 114,87%, skoro inflacja wynosiła 14,4%? Wtedy te 7% to topowy rok, a nie wartość realnie osiągalna w dłuższej perspektywie.

Wreszcie – wypłacone emerytury. ZUS całkiem zapomina, że przez 5 lat ktoś dostawał tę średnią emeryturę i była ona waloryzowana (o połowę gorzej, więc przyjmuję 3,5%). Część z niej zjadł US i NFZ. Te kwoty też mogą pracować (na 5% w obligacjach). Ile zostanie? Ok. 267 tys. zł oszczędności. Dokładnie tyle może zgromadzić przeciętny emeryt jeżeli zdecyduje się nie odkładać emerytury, tylko połączy ją z pracą. Gdyby nagle zmarł, tę kwotę (w przeciwieństwie do prawa do emerytury) odziedziczy rodzina.

Odsetki od tej kwoty to ponad 1100 zł/m-c Dzieląc kapitał na miesiące dożycia (choćby te teoretyczne ZUS-owskie) mamy ekstra 1483 zł (267.000 zł/180). Porównajmy wartości netto korzyści z propozycji ZUS i „prywatnej emerytury”:

  • ZUS – (3850 * 1,66)=6391 zł/m-c,
  • Jednoczesne branie emerytury i praca – (3850+1100+1483)= 6433 zł.

Krótko mówiąc, nie tylko nie zyskamy 80% wyższej emerytury, ale jeszcze realnie ją obniżymy. I większość osób pracuje sobie, pobierają ekstra świadczenie, gromadząc kasę na koncie i wykorzystując efekt synergii.

Na koniec założenia realne. Inflacja 4%, waloryzacja emerytury na poziomie inflacji, a kapitału 4% powyżej inflacji, wydłużenie życia o 16 miesięcy na przestrzeni 5 lat, wreszcie wypłacone emerytury przy kapitale startowym 1 mln zł i średniej pensji.

  1. Słuchasz ZUS – wzrost emerytury realnej netto o 46% (z 3850 zł do 5630 zł).
  2. Słuchasz Oszczędnego milionera – wzrost emerytury realnej netto o 58% (z 3850 zł do 6095 zł)

Dokładnie. Uwzględniając środki z oszczędności i kapitału (realnie) – 962 zł (odsetki po 5 latach) i 1283 zł przez 15 lat (niewielu mężczyzn dożywa 80-tki) – dostajemy 6095 zł. To o 465 zł więcej niż prognozowany „80% zysk ZUS”.

Konkluzja jest dość prosta – nie warto przeciągać przejścia na emeryturę. Pomijając oczywistości (brak dziedziczenia kasy w ZUS, prawdopodobieństwo śmierci i niedożycia emerytury, pogarszające zdrowie, powszechne pozbywanie się emerytów z pracy) nawet liczbowo wyliczenia wychodzą na korzyść systemu: dłuższa praca +emerytura, zamiast dłuższa praca bez emerytury.

4 komentarze do “Uważajcie na scam. Oszust obiecuje 80% zysku w 5 lat, a nic nie mówi o realnych stratach.”

  1. Bardzo ciekawe wyliczenia i „otwierajace oczy” na zusowskie triki.Odchodziłam na emeryturę zaraz po nabyciu praw.Od poczatku na tzw chłopski rozum nie zgadzała mi sie ta opłacalność dluższego pracowania i nie pobierania swiadczenia.Dlatego nie czekałam i odeszłam.Chce wspomnieć że emeryt pobiera jeszcze 13 tke i 14 tkę.Ja jeszcze pracuję.Żyję z pensji i jeszcze z niej zostaje.Emeryturę inwestuję.Co do tych magicznych tablic trwania życia to musi być manipulacja.Odchodziłam na emeryture w lutym 2022 r i miałam do przeżycia 246,9 mc .Obecnie 230,4 mcy.Należałam do OFE więc ZUS mi już w styczniu przeliczy emeryturę bo kończę 65 lat.Ciekawe co z tego wyjdzie.Niczego dobregi się nie spodziewam.Kończę też pracę bo postanowiłam pracować nie dłużej niż do 65 lat.Przez 5 lat odłożonych będzie 60 emerytur plus 13 tki i 14 tki plus zyski bo te pieniadze pracują a gdybym opóźniła odejscie na emeryture to to wszystko by mi „uciekło” Myślę że nawet ulga podatkowa dla pracujacego emeryta nie rekompensuje nie pobieranych emerytur.

    1. I to jest praktyczna odpowiedź, dla tych, którzy się jeszcze wahają, czy korzystać z „dobrej rady ZUS” i dziesiątek opłaconych klakierów (od naukowców do dziennikarzy). Oraz triumf „chłopskiego rozumu” nad szalbierką.
      Szacher-macher z tablicami polega przede wszystkim na tym, że liczy się przyszłą długość życia, na podstawie danych dzisiejszych oraz (co ważne w przypadku mężczyzn), bierze się jedną niekorzystną średnią. Ponieważ długość życia jest negatywnie związana z płcią męską oraz niskim wykształceniem, traci robotnik z po podstawówce, a zyskuje profesorka. Nie można się dziwić, że ta ostatnia przekonuje nas do ZUS. Proponuję w okolicy 1 listopada zerknąć do portali, które publikują wspomnienia o zmarłych znanych ludziach i zerknąć sobie na średnią męską i żeńską. Ja nie czekałem i znalazłem dane telemagazyn.pl z 2026 r. (zmarli w 2025 i wyłączyłem cudzoziemców, lista zanim włączył się AdBlock): Barbara Rylska 88 lat, Tomasz Jakubiak 41 lat, Joanna Kołaczkowska 59 lat, Stanisław Soyka 76 lat, Marek Popiołek 51 lat, Jeremiasz Szmigiel – 30 lat, Wiesława Judek 74 lata, Krzysztof Kononowicz 62, Krystyna Grochowska 81 lat. Widać wyraźnie zależność płci i wykształcenia. Żaden z panów z wykształceniem podstawowym nie dożył emerytury.
      Niedługo pojawi się wpis o kobiecie, która poszła na emeryturę w 2013 r., więc jeszcze wcześniej. Skala 13 lat pokaże nam różnicę we wzroście czasu dożycia z tabel ZUS. Kolejny raz powtórzę: jeżeli macie trudną sytuację finansową – pracować i brać emeryturę, jeżeli idziecie „z górki” – korzystać.

  2. Pana wpisy ,analizy, wyliczenia upewnily mnie że dobrze zrobiłam chociaż owszem miałam chwile zwatpienia.Nigdzie nikt o ZUS sie nie pisze tak jak Pan.Przynajmniej ja nie miałam okazji nic napotkać.Tylko namawianie do odwlekania przejscia na emeryturę bez konkretnych uzasadnień.No cóż dla ZUS to nietaktowne ze strony obywatela jest by dożyć emerytury lub zbyt długo żyć na niej.Najlepiej umrzeć przed terminem :-)Co do GUS to nie wierze w te ich statystyki długości życia dla potrzeb ZUS.Ktoś te wyliczenia sprawdza?Zatwierdza?Jest nad tym jakaś kontrola??Z wielkim zaciekawieniem czekam na kolejne wpisy.Dziękuję.

    1. ZUS i GUS posiadają ogromne ilości danych, ale ich nie ujawniają. W interesie państwa. Dziennikarz łatwiej ma, gdy podadzą mu gotowe wyliczenia, zresztą skończył „humana” i nie potrafi tego sprawdzić.
      ZUS-owi oczywiście nie zależy abyśmy żyli długo, ponieważ całość przestaje się bilansować TERAZ. W rzeczywistości, o ile nic nie drgnie w sprawie demografii, cały system zawali się z hukiem za 20 lat. Pisząc o zawale, mam na myśli emeryturę minimalną dla każdego.
      A teraz statystyki długości życia. Z tego co czytałem GUS oblicza ją, patrząc na dzisiejsze statystyki zgonów (np. ile osób umiera przed 65 r.ż.) i jak długo żyją dzisiaj ludzie. Tak jak napisałem, ma się to nijak do przyszłości. Jeżeli przyjdzie wojna (o niej będzie parę wpisów), nagle statystyki pogorszą się drastycznie (niska dostępność do służby zdrowia, rakieta nie pyta o wiek) i marzenia o 65 latkach, żyjących jeszcze 20 lat da się między bajki włożyć. Tu nawet nie chodzi o błędy matematyczne, ale o metodologię (wszyscy „do jednego wora”, zero prognoz np. ryzyka wojny).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *