Dzisiaj temat wywołany w komentarzu. Obiecałem, że policzę. Tym razem nie wersję najtańszą, ale dostępną dla przedsiębiorcy.
Na początek zastrzeżenie. Wynajem jest alternatywą dla kogoś, kto ma pieniądze. Jeśli nie dysponuje gotówką – pozostaje mu tylko kredyt, leasing lub wynajem. W firmie, kredyt wypada beznadziejnie, więc mamy realnie dwie opcje. O popularności możemy mówić jako fakcie, m.in. dlatego, że ludziom brakuje gotówki.
LEASING – STUDIUM PRZYPADKU.
W 2019 r. mój brat wziął na firmę w leasing Skodę Karoq. Kosztowała równo 100 tys. zł, a była wersją dopasioną (automat, większy silnik, podgrzewane siedzenia, panoramiczny szyberdach). Dzisiaj, gdyby chciał, po zrobieniu 140 tys. km, sprzedałby ją za….95 tys. zł. Łączny koszt leasingu (zakładając wzrost od początku 2022 r.) wyniósł go 20 %. Zapłacił 120 tys. zł w ratach, ma auto warte 95 tys. zł. Nieźle. Nie płacił za przeglądy (były w cenie), płacił za ubezpieczenie (12 tys. zł/4 lata), oraz drobiazgi (opony 2000 zł). W sumie poniósł koszt (bez paliwa, bo ono akurat nie ma znaczenia) – 39 tys. zł. Jeśli miał gotówkę (a tak zakładamy – mówimy o alternatywie) część przeznaczył na wpłatę własną (10%), a resztę mógł włożyć na lokatę. Ta miała szansę dać (z uwagi na wysoką inflację) – 18 tys. zł. Był do tyłu 21 tys. zł (39-18). Przy uwzględnieniu zwrotu podatku wychodził na plus.
WYNAJEM DŁUGOTERMINOWY.
W tamtym czasie można było wziąć auto grupy VAG na wynajem długoterminowy 1% miesięcznie. Czyli przez 48 miesięcy płaciłeś prawie pół ceny pojazdu – 48 tys. zł. Do tego dochodziło: ubezpieczenie 12 tys. zł i mamy już 60 tys. zł. Dużo drożej. Odsetki od gotówki (20 tys. zł) niewiele zmieniły – zostało -40 tys. zł.
ZAKUP.
Tym razem nie będzie odsetek, bo gotówkę wydano na początku. Oznacza to jednak minimalną stratę wartości – 5 tys. zł (100-95). Do tego ubezpieczenie 12 tys. zł i opony 2 tys. zł. Razem – 19 tys. zł.
WYNIK.
Wynajem wypadł najgorzej. Leasing najlepiej, bo dawał też spore korzyści podatkowe. Dlaczego więc nie on? Widziałem parę umów leasingowych zamkniętych przed terminem (kradzież, szkoda całkowita) – dramat. Gigantyczna strata. Do tego przez 2 lata możesz tylko ogarnąć cesję. Nie wykupisz auta, gdy stopy wzrosną drastycznie. Wynajem – kompletnie nie ma sensu. Po czterech latach zostajesz z niczym. Nie masz ani nowego, ani używanego auta. Zaleta jest jedna (i reklamowana) – niższa rata, bo spłacasz tylko utratę wartości.
BONUS.
Jak widzicie oparłem się na danych historycznych z ostatnich lat. Były one wyjątkowo dziwne: brak utraty wartości i wysokie stopy procentowe. Do tego auta drastycznie podrożały. Taka sama Skoda, która w 2019 r. kosztowałaby 100 tys. zł teraz dostępna jest za …. 150 tys. zł. Tak, cena poszła w górę o 50%. Dlatego robię skróconą symulację aktualną, przy hipotetycznej lecz prawdopodobnej utracie wartości – 30% w 3 lata (skracam okres posiadania).
Wynajem. Rata wynajmu wzrosła – teraz to 2800 zł. Przez 36 miesięcy – 100.800 zł. 2/3 wartości auta przez 3 lata (a było 48% przez 4 lata). Przez to podrożało i ubezpieczenie – 18 tys. zł Opony kosztują 3000 zł. Razem mamy 121.800 zł. Nie pomogą nawet wyższe odsetki (20% przez 3 lata od 150 tys. zł) – strata wyniesie 91.800 zł.
Zakup. Utrata wartości – 45 tys. zł, ubezpieczenie 18 tys. zł, opony 3 tys. zł. Razem 66 tys. zł.
Leasing. Raty poszły w górę nawet o 100%, do tego liczymy je od wyższej wartości. Zapłacimy łącznie 172 tys. zł, a zostaniemy z autem wartym 105 tys. zł. Stracimy 67 tys. zł. Do tego dodajmy 21 tys. zł na opony i ubezpieczenie oraz odejmijmy odsetki (20% od 135 tys. zł tj. 27 tys. zł) i wyjdziemy na – 61 tys. zł.
Tym razem (dzisiaj) leasing wyjdzie nas taniej, ponieważ uzyskamy może jeszcze niezłe odsetki od naszej kasy. O ile nie zaliczymy całki. Czysty wynajem – ponownie wypada najgorzej. Kłamałeś Klausie Schwabie.
Ladnie policzone jak zawsze.
Coz-zgodnie z realiami, ale realia sa nienormalne. W zwyklych czasach, tzn. przed 2020, strata na cenie bylaby duzo wieksza (utrata wartosci, ceny stałe lub niewiele zmienione).
Klaus Schwab-oczywiscie,ze klamie i klamac bedzie, jak kazdy komunista. Klamstwo to filar komunizmu.Klamstwem zacheca sie owce, zeby skoczyly w przepasc, gdzie czeka raj, hurysy i beczki gorzalki :), a w rzeczywistpsci wielkie gowno, bieda, ponizenie, moze glod i smierc.Raj dla wladzy, dla reszty to drugie. Problem w tym, ze kazde pokolenie na to sie nabiera i nabierac bedzie. Stalin mowil, ze klamstwo musi byc wielkie, a wtedy wszyscy w nie uwierza.
Przy czym zarówno w przed 2020 r. jak i obecnie, zakup wychodził lepiej niż wynajem. Tam i tak płacisz utratę wartości oraz jeszcze dodatkowo oprocentowanie. Więc musi być drożej.
Tak, z tym, ze zamiast jednakowej ceny i utraty wartosci mamy pozorny wzrost wartosci ,za to inflacje, co pewnie wychodzi nas jedno.
Wiesz-dziwie sie w ogole,ze kogos trzeba przekonywac,ze wynajem bedzie droższy.Przeciez zawsze byl drozszy, od wiekow, i jest to zupelnie logiczne, wiec dlaczego nagle mialby byc tanszy? propaganda pierze mozgi coraz lepiej jak widac.
…mialo byc „wynajem bedzie drozszy”, 5 wers od gory.
Moze by zrobic mozliwosc edycji? Byloby prosciej.
Już poprawiłem. WordPress nie daje takiej opcji innej osobie niż administrator.
Do 7.09: jasne.
Humor zeszytow in spe:
https://tvrepublika.pl/To-moze-byc-juz-ostatni-rok-niepodleglej-Polski-Piszemy-o-tym-co-zdarzy-sie-pozniej,151962.html
TVP Republika jako wiarygodne źródło informacji? Przecież to żywa propaganda. Po pierwsze zastanówmy się jaką mamy realną opcję manewru. Jeśli nie UE, to co? Rosja? USA? Wojskowo czy tylko gospodarczo? Próbowała tego Francja, a ma położenie zdecydowanie lepsze niż nasze.
Gigantyczny skok rozwojowy, który dokonał się po wejściu do UE jest faktem. Z niektórymi państwami mamy rozbieżne interesy, ale czy z USA nie jest podobnie? Brytyjczycy już żałują Brexitu, nie mając Rosji za progiem.
Poza tym artykuł zwyczajnie kłamie. To nie są żadne tajemne siły ze zmniejszeniem liczby komisarzy. Pozwalam sobie zacytować Wikipedię ” Gdyby zrealizowano w tej kwestii postanowienia Traktatu lizbońskiego, od 1 listopada 2014 Komisja powinna liczyć w każdej kadencji 2/3 liczby członków Unii (tzn. jeśli UE liczy 27 państw, to komisarzy byłoby 18).” No a kto podpisał ten traktat? Lech Kaczyński. Nie byłoby zresztą „kopania” Polski, tylko rotacja albo rotacja wśród mniejszych państw.
Republika jest po polskiej stronie, w przeciwienstwie do wiekszosci niemieckich polskojezycznych mediow.Propaganda-na pewno, ale nasza.
Nie trzeba wychodzic z Unii, ale poprawic relacje, zeby w koncu dostac kase,i nie przez wymiane rzadu, tylko inaczej.Jestesmy chyba pierwszym krajem, ktory jest szantazowany niewyplacaniem dotacji.Bo nie stoimy na bacznosc przed Bruksela i nie mowimy tak jest.
Do 19.47. Patrzę na to inaczej. Dla mnie kłamca to kłamca. Bez znaczenia swój czy obcy. Od dziennikarza oczekuję prawdziwej informacji.
W dzisiejszym świecie kłamstwo łatwo zdemaskować, więc taka toporem ciosana propaganda czyni więcej szkody niż pożytku. W UE jest potrzebny dobry negocjator, a wcale nie polityk. Nie wiem czy wiesz, co jest w kamieniach milowych, które nasz premier podpisał? I opodatkowanie aut nieelektrycznych i podatek od CO2 z domowych instalacji (prawdopodobnie w cenie węgla i gazu, bo jak inaczej to sprawdzisz).
Tak, wiem, ze Morawiecki podpisal wszystko co chciala UE , co jest dla nas w wiekszosci niekorzystne, i za to mam do niego bardzo duze pretensje.
…oraz za covid, za zamykanie gospodarki, za doprowadzenie kraju do kryzysu.
Ale-nowa ekipa nie bedzie lepsza,a naplywajace info wskazuje,ze bedzie gorsza.Zatrzyma zbrojenia, zmniejszy armie, nalozy brukselskie nowe podatki i obostrzenia.Oraz uzalezni nas calkowicie od UE.Moze byc tak,ze kazde nowe wewnetrzne rozporzadzenie trzeba bedzie uzgadniac z Bruksela.
Co do planów nowego rządu, generalnie więcej niewiadomych niż wiadomych (choćby, kto zostanie premierem). Zbrojeń nikt nie zatrzyma z dwóch powodów: wojny i zobowiązań sojuszniczych. Armia 300 tys., której mówił min. Błaszczak istnieje dopiero w planach. Mocno nierealnych zresztą. Mam synów w wieku poborowym i z ich znajomych rówieśników trzech pójdzie do armii, z czego jeden ma ojca żołnierza. Młodzież woli zawody mniej angażujące czasowo i z filmików w stylu „Andrzeju, nie denerwuj się” widzi, że niewiele się zmieniło od czasów Szwejka. A do tego, każde kolejne pokolenie, mniej liczne od poprzedniego, i niezainteresowane wojskiem. W Polsce żyje 2,5 mln mężczyzn w wieku 20-30 lat. Co 10-ty z nich musiałby pójść w kamasze – przecież to utopia. Da się oczywiście zatrudnić i 40-latka, ale jaka jest jego wartość bojowa w nowoczesnej wojnie? Żadna.
Co do podatków. One już zostały Brukseli obiecane.
Do 12.03: Siemoniakmowil, ze armia ma miec 150k ludzi, a dzisiejsza ma 187, czyli zwalniac. Wymsknelo mu sie tez, ze nalezy ograniczyc liczbe zamowionych czolgow w Korei.Nie zrywac umowy, ale zredukowac.
Podatki obiecane-Bruksela nam tez duzo obiecala.
Otóż nie. Samych żołnierzy zawodowych mamy 125 tys. reszta to wojska obrony terytorialnej (kilkadziesiąt tysięcy) i ludzie w trakcie szkolenia. Więc narracja o obcinaniu armii mija się z prawdą.
Murarze, ciesle, zbrojarze zagrozeni bezrobociem:
https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-niemcy-buduja-mieszkania-z-drukarki-3d-dla-skromnie-zarabiaj,nId,7105092#parametr=zobacz_takze
Skoro drukarka leje beton, chyba zbrojarze jeszcze pożyją. Podobnie cieśle – drewna chyba nie uda się wydrukować. To zwykła sensacja. Dom będzie powstawał przez 100 godzin. To 10 dniówek. Szybko. Ale…. Cieśle stawiają dom przez 2-3 tygodnie. Do tego – chciałbyś mieszkać w betonie, bo ja nie?
Na jakieś tanie, faktycznie socjalne – może to ma sens, ale tylko tak.
Drukarka leje beton pasmami, szalunek zbedny=ciesle i/lub murarze (gdyby nie betonowac a murowac) zbedni.Zbrojenia w tej scianie nie widzialem, czyli zbrojarze tez zbedni.
Tak, inne elementy (fundamenty, stropy) nadal wykonywane tradycyjnie, czyli ludzmi.Ale ludzi mozna zastapic robotami i to samo wykonaja, bo to czynnosci mechaniczne i powtarzalne, latwe do zautomatyzowania.
Tak, sensacja dziennikarska, ale i znak czasow, ktore nadchodza.
…piszac precyzyjnie-sciany domu (nie caly dom) beda powstawac 100 godzin, a reszta-na razie-jak zwykle.
Jeśli tylko ściany w 100 godzin (pytanie jak duży dom) to żadna rewelacja chyba. Sprawni cieśle stawiają jedną kondygnację krócej. Tylko drukarce nie trzeba płacić i o to chodzi. Pewnie i jej cena niezbyt wielka w stosunku do pensji całej ekipy.
Murowanie scian jednej kondygnacji domu srednego 9wymiary zblizone do 10 na 10m po obrysie) z np.pustaka max zajmuje 4 ludziom (2-3 murarzy i pomocnik) jakies 2-3 dni, to wlasnie okolo 100 roboczogodzin.
Drukarka nie bierze wyplaty, ale amortyzacja (koszt zakupu podzielony na ilosc wykonanych motogodzin od zakupu do smierci technicznej vel zezlomowania), nie wiem ile kosztuje.Nie znam ceny drukarki i rzeczywistego czasu pracy do zuzycia calkowitego.No i beton w drukarce sam sie nie urodzi, ktos musi to wymieszac i podac do maszyny .A przed wymieszaniem sortowac srednice kruszywa, wsypac wlasciwe kruszywo, zadac odpowiednia ilosc wody, cementu (normalne czynnosci w wezle betoniarskim).I ktos tez musi pilnowac drukarki w czasie roboty, chocby wyrywkowo.
…nie jest to rewelacja, a oplacalnosc na ten moment niemozliwa do porachowania, bo nie znamy ceny drukarki i czasu pracy prac towarzyszacych.
Pewnie tak, majac na uwadze zarobki np.w Niemczech.
Niemcy wbrew pozorom są krajem mocno rozwarstwionym ekonomicznie. Bogata klasa wyższa, niższa wspierana zasiłkami, a średnia – no cóż – na wynajmie. Ten zaś (i w ogóle koszty utrzymania mieszkań) coraz droższy. Właśnie tam widać skutki odejścia od własności.
Im każdy nowy podatek drenuje kieszenie.
Chciałem Wam puścić linka na temat ekostref w UE, bo fajnie się to czyta, a Google milczy. Jednak linki nie wchodzą.
Jest już sporo przedruków, wpiszcie tytuł w Google: „Europejczycy mają dość. Chcę mieć swoje auta i nimi jeździć po miastach”.
Skoro protestują w Niemczech, w Belgii zaraz zaczną i w Polsce. W tej chwili mamy więcej aut na 1000 mieszkańców niż oba te kraje, prawie 700. A skutek? Wielkie miasta już korkują się na wiele godzin. W okolicach mojego domu, na spółdzielczym osiedlu powstały szlabany przy parkingach, ponieważ w dzielnicy mieszkaniowej przebudowano nieczynną centralę telekomunikacyjną na biurowiec, oczywiście bez miejsc parkingowych. Do tego zamiast staruszków (niewiele aut, garaże) mieszkają w okolicy głównie studenci, którzy mają ponad 1 auto na mieszkanie. Efekt? Z jedynej drogi wyjazdowej trudno włączyć się do ruchu cały ranek i popołudnie.
Ścieżki rowerowe (są), stacja roweru miejskiego, hulajnogi elektryczne nie rozwiązały problemu, pomimo nadreprezentacji młodych ludzi, teoretycznie korzystających z takich udogodnień. Co robić? Blokowanie ruchu nic nie da, zwężanie nie ma racji bytu, na poszerzenie trzeba by likwidować zieleń (da się, ale już i tak mamy po 2 pasy ruchu w każdym kierunku, a przy skręcie 3). Istnieje jakaś rezerwa miejsc parkingowych (w miejsce podwojonych alejek spacerowych), lecz większa liczba aut, po prostu osiedla nie opuści.
Żadne rozwiązanie nie jest możliwe bez społecznych protestów (mieszkańcy zablokowali powstanie płatnej strefy parkingowej). Po prostu dojdziemy do jakiegoś punktu krytycznego, za którym istotnej grupie przestanie się opłacać jeżdżenie wszędzie autem, nieważne czy elektrykiem (zajmuje tyle samo miejsca stojąc i na drodze) czy spalinowym. Osobiście wolę chodzić piechotą, ale większość jednak jedzie (dowożenie dzieci, pracują dalej, potrzebują auta w dzień).
To sie amo wyreguluje.Po prostu, jesli komus bedzie sie bardzo spieszyc, pojedzie rowerem, taxi.Auto zostawi w domu.Tu interwencje wladz sa zbedne, jak w wiekszosci innych spraw.
Już się reguluje. Np. w takiej Warszawie, wielu ludzi nie trzyma już auta albo ma i jeździ nim sporadycznie. Są lepsze sposoby dotarcia do pracy.
Wlasnie.
https://twitter.com/i/status/1585014077528891392
https://mapaladowania.pl/blog/tankowanie-wodoru/
100 km za 69 zl, czas tankowania kilka minut-o to chodzilo.
Co prawda drozej niz na pradzie,ale tankowanie bez porownania szybsze.I co wazne dla producentow aut,a w efekcie dla kupujacych (nie bedzie wzrostu cen aut,a przynajmniej nie powinno byc) , nie trzeba przestawiac fabryk na calkowicie inne urzadzenia (elektryki).
Jest już takie auto Toyota Mirai. W teorii mówimy o elektryku (z wodoru wytwarza prąd, napędzający silnik). Na razie występuje jako droga (ponad 300 tys. zł) ciekawostka, bo w Polsce istnieje chyba 1-2 stacje tankowania wodoru. Dlaczego? Ich budowa wymaga ogromnych zabezpieczeń, a same zbiorniki są drogie.
386 zł za 650 km (optymalnie) to ok. 60 zł za 100 km – odpowiednik 9 litrów diesla. Więc ani tanio, ani szybko w to nie wejdziemy.
EDIT: Doczytałem. Druga stacja jest w Rybniku. Wszedł w to Orlen i jeszcze trochę ich będzie. Co z tego, skoro auto wielkości Lexusa ES czy Toyoty Camry (czyli prawie pięciometrowiec) ma z tyłu miejsca mniej więcej tyle co w Polo i jeszcze mniejszy bagażnik. Ta technologia wymaga dopracowania. Toyota ma większe szanse z hybrydami – właśnie wchodzi nowy Prius plug-in.