Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Auta premium w Polsce. Jak konsumuje Polak i firmy. – Oszczędny Milioner

Auta premium w Polsce. Jak konsumuje Polak i firmy.

W czerwcowej dyskusji z Bartkiem, przedstawiłem nieco danych z tego artykułu: https://www.autobaza.pl/page/news/samochody-klasy-premium-coraz-popularniejsze/. Teraz poddam je interpretacji.

Otóż w Polsce 135k sztuk aut pochodzi z klasy premium. 23% sprzedaży ogółem. Jednak wśród osób fizycznych (w tym dg) – tylko 12% (i 20 tys. sztuk).

O ile trzy niemieckie marki (BMW, Audi, Mercedes) zdominowały rynek premium ogółem (pożerają ok. 2/3 tortu), o tyle w segmencie prywatnym lideruje Volvo z Lexusem (pełne dane za połowę 2025 r. tutaj: https://www.facebook.com/AutoCentrumPL/posts/instytut-badań-rynku-motoryzacyjnego-samar-podsumował-pierwsze-półrocze-2025-rok/1179896240844816/, spychając „Niemców” na dalsze pozycje. Spośród 93 tysięcy rejestracji Volvo zaliczyło ok. 2600, Lexus 2500, Audi 2200, Mercedes 1900, a BMW 1800. Tylko ta 5-tka zmieściła się w Top 25 klientów indywidualnych.

Cały prywatny rynek premium to praktycznie 10 marek, z których trzy mniej istotne uznałbym za wątpliwe (Alfa Romeo, DS, Land Rover), ponieważ produkują także samochody nieprestiżowe. Poza tym nie uważam za premium każdego wozu najwyższej submarki popularnego koncernu, a AutoBaza dane podaje niekonsekwentnie (skoro jest DS od Citroena, dlaczego nie pokazują Cupry od Seata?). Ograniczam się jednak do „BigFive” czyli podanych wyżej firm (3 niemieckie, jedna szwedzka, jedna japońska), ponieważ nie mam danych Mini czy Porsche dla klientów indywidualnych, a pięć marek = 90% rynku premium (licząc już i firmy). Wracam zatem do analiz.

W segmencie prywatnym, premium miało 12% udziału. Niby wygląda dobrze, ale w firmowym 50%, a ogółem 23%. Dlaczego taki wynik? Polacy są biedniejsi niż firmy, a prywatne pieniądze wydają z rozwagą. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że 1.5 mln najlepiej zarabiających kupuje rocznie 20 tys. aut premium, mamy już pogląd na sprawę. Luksus w Polsce ma ograniczony zasięg. Nawet w wyższej klasie średniej.

Rozglądam się po menedżerach w mojej firmie, których auta widzę na parkingu. Najwyższy szczebel – zarząd jeździ służbowymi. Średni (dyrektorzy) liczący 30 osób ma cztery prywatne auta premium – Mercedesa E-klasę, BMW 1, Audi A6 i A3. Moich dwóch szefów: salonowa Toyota C-HR i nastoletni Opel Insignia. Najniższy (kierownicy) – same marki popularne, chociaż zdarzają się perełki jak Ford Mustang. Z pracowników, świetny specjalista ma Mercedesa GLC.

Jak to się ma do zarobków? Generalnie, przy średniej kierowników u mnie w firmie na poziomie 150k rocznie (brutto), nic dziwnego. Skoro amerykańska reguła mówi: kupuj samochód za max. 3-miesięczne zarobki (niech będzie nawet brutto), za 45k nie trafimy nic wielkiego. Dlatego na parkingu stoją: VW Tiguan I, Skoda Octavia, Suzuki SX4, a spora grupa przyjeżdża autobusem (zwłaszcza młodzi z pensją: minimalna +10-20%). Moja elektryczna Kona, podobnie jak Toyota RAV4 kolegi daje obraz pewnej ekstrawagancji, zwłaszcza jeżeli ktoś nie wie, że intensywnie dorabiamy. Istnieje też spora grupa fajnych aut posiadanych przez osoby, które zarabiają mało, ale ich małżonkowie dużo lepiej.

Na ulicy mam pełny przekrój aut. Para lekarzy lubi wypas (Porsche 911, Toyota Land Cruiser), podobnie jak dentysta (XC60). Poza nimi jest jeszcze salonowy Superb właścicielki prywatnego żłobka i Lexus NX szefa w firmie produkcyjnej. Na drugim biegunie radca prawny z Fiatem Tipo i dwóch inżynierów z Hyundaiami I20. Do tego kilka osób bezsamochodowych albo ze służbówką.

Nadal jednak omawiałem spore miasto. Na wsi, na której mam dom, królują: Opel Astra II, Audi A3 i A4, wszelkie Volkswageny. Generalnie poza kierownikami w zakładzie produkcyjnym, dużymi rolnikami, właścicielami firm – 15-20-letnie wozy produkcji niemieckiej i francuskiej.

Skąd więc bierze się obraz „konsumpcji nad miarę” i „Polski premium”? Te 20k rocznie sprzedaży buduje obraz dużych miast. Obaj z Bartkiem w nich mieszkamy, obaj widzimy codziennie na ulicy sznur nowych SUV-ów i limuzyn z „wielkiej piątki”: Lexus, Volvo, BMW, Audi, Mercedes. Premium jeżdżą nasi kontrahenci, przyjaciele, znajomi. Żyjemy w bańce i dopóki nie siądziemy do analiz, tkwimy w tej bańce. Gdy wyjdziemy się rozejrzeć, dostrzeżemy budowlańca z dochodem 0,5-1 mln rocznie, dojeżdżającego na budowę VW T4 (następca w Europie od 2004 r.), członka zarządu niewielkiej firmy handlowej w Fordzie Turneo rocznik 2008 itd., czy handlowca w polskim korpo (deweloperka i handel materiałami budowlanymi) – inżyniera, wysiadającego ze służbowej Toyoty Proace, którą określa po prostu „białą Toyotą”, bo nawet nie zna nazwy modelu. A za nimi chłopaków od tego budowlańca, z pensją oficjalną – minimalna, a drugie tyle pod stołem, z Audi A3 rocznik 2001, Fordem Focusem II, czy Toyotą Corollą IX (wszystkie powyżej 20 lat).

6 komentarzy do “Auta premium w Polsce. Jak konsumuje Polak i firmy.”

  1. Dodam tylko, że Land Rover jest moim zdaniem absolutnie marką premium.
    Pełna zgoda, ale stosowanie w Europie amerykańskiej zasady : 3-4 miesięczny dochód = samochód jest nie do przyjęcia. Niestety, mamy dużo droźsze auta. Uwaźam, że zasada dochód 6 miesięczny albo nie więcej jak 10% majątku będzie w Polsce ok. A i tak zdecydowana większość wydaje na samochód więcej…

    1. LR miał samochody w ogóle nie premium: słynnego Defendera w wersji pick up – służbowe auta zakładów energetycznych i osławionego Freelandera, o poziomie wykończenia Toyoty.
      A 3-miesięczny dochód? Najpierw przyjmijmy, zgoda – brutto i gospodarstwa domowego, a nie pojedynczej osoby. Potem uznajmy, że wielu zarabiających wynagrodzenie minimalne, może sobie kupić samochód za 15k. Zwykle jeżdżą tańszymi. Grubi gracze – też nie mają problemu. Firmy także. Pozostaje nam cały środek etatowców. I tu pojawia się problem, bo większość chciałaby „pokazać się” trochę ponad stan. Stąd singiel zarabiający 20k, jeździ wozem za 200k. Inny bierze w wynajem długoterminowy i mamy z tym problem, bo formalnie nie kupuje, płaci „ratę 1%” i 10-20% na początek. Mega wygodnie, niby zgodnie z regułą (wydaje 12% rocznie, czyli naście tysięcy), ale bez sensu.
      Teraz USA. Faktycznie samochody są tam sporo tańsze.Częściowo pozornie (nie wszystkie podatki w cenie), częściowo faktycznie. No, a średnio zarabia się lepiej. Tylko, że zasada „3-krotność poborów na auto”, ma na celu wskazanie, kiedy jest za drogo, żeby sensownie żyć, z tego co zostanie. Wielu Amerykanów jej nie przestrzega i popularna jest sprzedaż „pod kreską” – kredyt pozostały do spłaty, przewyższa wartość oddawanego w rozliczeniu samochodu. Nie chodzi w istocie o cenę, lecz rozsądne gospodarowanie dochodem.
      Auto za max. 10% majątku – kupuję pomysł.Pod warunkiem, że mówimy o majątku netto.

      1. Obecny Defender klasa premium. Chyba też nie odmówimy tego serii Range: od Velara, przez Sport do RR..?
        Oczywiście, że max 10% majątku netto.

        1. Nie, no cała seria Range’a – zdecydowanie premium. Podobnie Disco. Stąd miałem koncepcję, że LR – nie premium, a RR – premium. Producent i submarka. Teraz chyba nawet JLR i Jaguar też premium, tylko sprzedaż śladowa.

  2. Jaguar jest teraz już tylko producentem teoretycznym – bo przestał produkować samochody i zamierza przejść na elektryki luksusowe po milion pln.
    LR i RR to ta sama marka premium. Masz dworek, 200 ha pola polujesz- to masz Defendera to ogarniania. Chcesz jechać w weekend do spa- masz RR. Taka filozofia. Wszystko obecnie premium +

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *