Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Jak wspierać naszą gospodarkę i zachować zdrowie? Kupuj polskie – np. ryby. – Oszczędny Milioner

Jak wspierać naszą gospodarkę i zachować zdrowie? Kupuj polskie – np. ryby.

Jednym z problemów wywołanych inflacją pozostaje poszukiwanie przez konsumentów zachodnich odpowiedników tradycyjnych, polskich produktów żywnościowych. Te ostatnie stały się, według obiegowej opinii, zbyt drogie. Czy na pewno tak jest? Czy to tylko propaganda sieci handlowych? Mówię sprawdzam.

Niedaleko mojego domu na wsi działa prywatna firma zarządzająca siecią stawów rybnych. Poznałem ją ćwierć wieku temu, z opowieści kumpla, wędkarza jeżdżącego na połów nad Wisłę. Jeśli nic nie złowił, zatrzymywał się na stawach i kupował rybkę, żeby żona nie marudziła. Potem rozbudowali ofertę o pstrąga (sztuczna rzeka), którego pokazywało się ręką, a odbierało gotowego do wrzucenia na grill, restaurację itp. Ponieważ firma położona jest na uboczu – 50 km od Lublina i 175 km od Warszawy, żeby zyskać odbiorców, musieli postawić na niekonwencjonalną opcję sprzedaży. Wybrali busy w firmowych barwach, dojeżdżające raz w tygodniu do Kazimierza Dolnego, Nałęczowa, Puław, Sandomierz a dwa razy do Lublina. I właśnie w Nałęczowie dokonałem ostatniego zakupu oraz zacząłem snuć refleksje do tego wpisu.

Rzecz pierwsza – dowożenie musi kosztować, bus to nie TIR, większą część „paki” zajmuje powietrze, korytarz dla sprzedawcy, miejsce na lodówkami – 2/3 objętości auta-chłodni. Pomimo tego fileta z karpia (idealnie – bez ości, bez łba, flaków) – samo mięso i trochę skóry, sprzedają za 69 zł/kg. Drogo? Za prawdziwą rybkę, wolno żerującą w stawie, bez tablicy Mendelejewa? Porównajmy.

W sklepie internetowym (pośrednik), zaznaczono produkcja Polska, ale nie wiadomo skąd (może niemieckie lub holenderskie firmy i hodowle przemysłowe) – cena 92 zł/kg,

Panga (aż z Azji) filet mrożona, nie świeża – 35 zł/kg, ale 30% glazury (mrożonej wody), więc realnie 52 zł/kg,

Morszczuk filet – 52 zł/kg (tu 1% glazury, więc pomijalm).

I teraz, co powinien wybrać polski konsument? Kierować się zasadą „Swój, po swoje, do swego” i kupić karpia z rodzinnej firmy. Nie straci na tym, ani zdrowia (morszczuk i panga mrożone, a ta ostatnia dodatkowo szkodliwa), ani kasy. Właściciel płaci podatki w Polsce, zyski zostawia tutaj, zatrudnia pracowników. Niech zarabia on, a nie azjatycki rybak i niemiecki/francuski/portugalski pośrednik. I na tym polega patriotyzm gospodarczy. Nie na zachwalaniu nieistniejącej Izery (500 mln na projekt, który nie mógł się udać), ale na wspieraniu rodzimych, zdrowych przedsięwzięć, nie szalejących z marżą.

Z jednego płata (pół ryby), za 20 zł miałem na wsi dwa obiady, nie tak tanie, jak ze swojej cukinii/fasolki, ale jadłem je już po projekcie „Życie za 500 zł”. W ich restauracji – gotowe danie- filet smażony w sosie śmietanowym – kosztuje 50 zł (nie podają gramatury w internetowym menu). Ja usmażyłem sobie na smalczyku i za najedzony za 12 zł (własne pomidory+kupiony chleb+smalec), z pełnym brzuchem kończę ten wpis.

46 komentarzy do “Jak wspierać naszą gospodarkę i zachować zdrowie? Kupuj polskie – np. ryby.”

    1. Do 20.48. Zawsze odróżniam fachowca, który mówi konkretnie, od polityka posługującego się sloganami czy ogólnikami. Ale i te ostatnie da się zweryfikować danymi. Padają dwie tezy – UE dąży do likwidacji własnej produkcji rolnej oraz rolnicy UE (Holendrzy) przenoszą produkcję na Ukrainę. Już pierwsza pozostaje absurdalna, ponieważ UE wprowadziła system subsydiów własnego rolnictwa na niespotykaną wcześniej skalę, osiągając ogromny wzrost produkcji z ha. Polska jest beneficjentem tej Wspólnej Polityki Rolnej. Holendrzy kupują ziemię na Ukrainie, nie dlatego, że jest jakiś program (tam nikt nie dopłaca), ale z powodu żyzności gleb i niskich cen. W Holandii ziemia rolna jest droga, a na Ukrainie tania. Ot, cała przyczyna. Żeby mówić, że przenoszą produkcję, trzeba podać skalę, tzn. ilu holenderskich rolników zlikwidowało farmy u siebie i pojechało na wschód. A tego pani Zajączkowska-Hernik nie mówi, bo albo nie wie, albo zjawisko pozostaje śladowe. Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że Polacy masowo przenoszą się do Tajlandii, z powodu niższych podatków, jeśli wyprowadziło się kilkuset młodych singli-programistów.

      1. Po co komu subsydia? Wystarczy NIE PRZESZKADZAC i dac ludziom pracowac ograniczajac podatki do minimum.Ale wtedy po co bylaby banda biurokratow?No to sie wymysla kolejne obciazenia,a potem bohatersko z tymi obciazeniami walczy 😀

        1. Do 13.02. Twierdzenie, że „wystarczy nie przeszkadzać” w świecie pełnym wsparcia własnej gospodarki, to pewna droga do katastrofy. W najgorszym wypadku droga do powracających co kilka lat kryzysów gospodarczych, jak w I połowie XIX w., a potem monopoli.
          Nie podzielam też entuzjazmu do minimalnych podatków, w dobie zagrożenia wojną. One muszą być sprawiedliwe i mądrze wydawane. Państwa najniższych podatków znajdują się w Azji – np. w Tajlandii. Nie istnieje tam państwowa służba zdrowia, oświata, a średnia życia jest znacznie niższa niż w UE. Sama opieka zdrowotna kosztuje w Polsce 190 mld, na oświatę 97 mld, a na obronność 186 mld. Razem to, bez urzędników, biurokracji itp. – ok. 480 mld zł. Państwo nie ma tych pieniędzy – może je ściągnąć z podatków lub pożyczyć (ale żeby oddać też musi zbierać podatki). 480 mld oznacza przy (co już uzgodniliśmy) ok. 16 mln czynnych zawodowo po 30.000 zł na głowę. Więc niskie podatki są utopią, albo żegnamy się z bezpłatną szkołą, studiami, lekarzem, albo zostajemy bezbronni.

          1. W latach 90 nie przeszkadzano i podatki byly niskie,biuirokracja ograniczona, i wtedy wg mnie byly najlepsze lata w naszej gospodarce, choc byly tez przekrety, ale zawsze jest jakas cena.Przekrety sa i teraz.W 90 najbardziej poszlismy naprzod.

          2. Do 21.34. Najbardziej poszliśmy do przodu po 2004 r., czyli wejściu do UE. Lata 90-te naznaczone były: gigantycznym bezrobociem (ogólnie ok. 20%, miejscowo do 40%), potworną inflacją, wysokim oprocentowaniem kredytów oraz ogólną biedą. Pomijam już patologie w stylu interesów dra K. a jednoczesne niszczenie p. Kluski, znacznie większą przestępczość.
            Większość żyła wtedy w niedostatku. Podam prosty przykład – moja pierwsza pensja w 1999 r. wynosiła ok. 550 zł netto, a najtańszy nowy i współczesny samochód (Cinquecento ponad 20 tys. zł) czyli potrzebowałem 40 pensji, żeby sobie go kupić. Dzisiaj pensja minimalna to ok. 3200 zł, a najtańsze auto za 20 pensji (czyli wartość pieniądza wzrosła x 2). Relacje pierwsza pensja/ceny mieszkań wyglądały podobnie, tylko wtedy musiałeś mieć gotówkę, bo oprocentowanie kredytów wynosiło 20%.

          3. …ogromna wiekszosc podatkow idzie od firm z vat.Policzono,ze moznaby calkowicie zlikwidowac podatek np.od wynagrodzen, bo koszty jego przeliczania i sciagania rownowaza sie uzyskanymi z niego pieniedzmi.Dlaczego sie nie likwiduje? Bo wtedy by trzeba zwolnic urzednikow, ktorzy tym sie zajmuja, i co z nimi zrobic? podobnie papierowe dowody rejestracyjne samochodow.Po jaka cholere to komu?

          4. Do 21.38. Nie jest tak. Powtarzasz jeszcze starą Korwinowską propagandę o wyższych kosztach urzędników niż wpływach z PIT. Dane oficjalne (ostatnie z 2019 r.) pokazują, że koszty poboru wynosiły …. 0,9% wpływów z PIT. Obrazowo 1 ze 110 zł zebranych szła na obsługę.
            Teraz po podwyżkach pensji urzędników, i zamiany części podatku na składkę zdrowotną, wpływy z PIT to 91 mld (niezmienione mimo inflacji), a koszty obsługi wzrosły może o 30%. Czyli szacunkowo i z grubsza mamy 1,2 % na obsługę.
            Papierowe dowody rejestracyjne? Może nie jeździsz za granicę, ale wszystkim, którzy to robią, takie dokumenty (no dobrze, mogłyby być plastikiem) są niezbędne (podobnie jak paszport czy dowód osobisty). Inaczej Polska musiałaby dać dostęp do CEPiK-u innym krajom (w tym Rosji). Dziękuję.
            Znani mi ludzie wyjeżdżający osobiście czy biznesowo do Włoch czy USA opowiadają, że Polska przoduje pod względem cyfryzacji. W takiej Italii musisz osobiście pojawić się w urzędzie, a w USA w obiegu powszechnie funkcjonują czeki.

          5. Do 8.01: w USA jak kupujesz/sprzedajesz auto nie ganiasz do urzedu tylko wysylasz zawiadomienie i tyle.
            U nas sie nie da?
            U nas tez mozna np.wyslac zawiadomienie,ze kupiles auto,ale i tak musisz pokazac kwit zaplaty PCC.
            Poza tym niedawno wprowadzono,ze beda kary za nieprzerejestrowanie,i juz wyslanie zawiadomienia nie wystarczy.
            kto na tym zyska? Urzednicy.

            Zagranica faktycznie bylem w 2018.Potem nie.

            ws lat 90 tych nie zgadzam sie.Piszesz o odczuciach szarych ludzi, ja mowie o rozwoju gospodarki.Po 2004 wzrosly ceny nieruchomosci 2-3 krotnie.I zaczal sie bezclowy handel z UE.Fakt, bylo wiecej roboty dla zwyklych ludzi.

          6. Do 19.01. Przy rejestracji zawiadomienie nie wystarczy. W ciągu 2,5 roku rejestrowałem 6 aut i jedyne co urzędnik sprawdzał to autentyczność dokumentu i czy dane się zgadzają. Autentyczności nie zweryfikujesz na oświadczenie. Zbyt wiele legalizowano kradzionych samochodów, żeby tę rzecz odpuścić, chociaż pewnie większość urzędników z komunikacji chciałaby, bo zyskaliby brak pracy pod presją. Kary za nieprzerejestrowanie są już od dawna.
            Co do lat 90-tych. To nie jest kwestia zgody, czy niezgody lecz danych ekonomicznych, które pokazują uśrednioną sytuację kraju (stopa bezrobocia, inflacja, średnia pensja w relacji do wydatków, procent dochodów przeznaczany na jedzenie, siła nabywcza po wyjedzie na zachód itp.). Nawet te ceny nieruchomości? Myślisz, że w latach 90-tych nie rosły? Często wracam do historii mojej ciotki. W 1991 r. mogła kupić za 80 mln, 8 ha pod samym miastem, w 2003 r. 8 tys. zł (po denominacji 10.000:1) wystarczyło jej na 1 ha 30 km od miasta. Jaki to jest wzrost? Minimum x 8, a może 16 (bo porównuję gorszą z lepszą nieruchomością). W zamieszkałych może nie tak drastycznie, ale było podobnie. Za 100 mln zł mogłeś z luzem kupić 2 pokoje w dużym mieście, a w 2003 r. potrzebowałeś już 80 tys. zł (czyli 800 mln na stare) – x 8.
            I pośrednio potwierdziłeś moje spostrzeżenia, pisząc o „odczuciach szarych ludzi.”Lata 90-te to poprawa dla wąskiej grupy przedsiębiorczych, sprytnych, szybkich, do których miałeś szczęście należeć. Natomiast 80% społeczeństwa przeżyło drastyczny regres, jeśli nie nominalnie (tu może 30%) lecz relatywnie (w stosunku do tych, którym się udało i do średniej). I przejmująco opowiada tę historię Piotr, opowiadam suchymi liczbami ja. Poczytaj sobie gazety z tamtych lat. Sam lubię słuchać ludzkich opowieści, jeśli ktoś wraca do tamtych lat, to raczej nie wspomina ich dobrze. Nawet ci, którym wyszło, mają takie refleksje: trzeba było mieć twarde łokcie, mocno się rozpychać, pracować od rana do wieczora, a jeszcze umieć dawać łapówki.

  1. Tu jeszcze potwierdzenie,ze Bruksela bezposrednio NARZUCA KRAJOM SPOSOB POSTEPOWANIA, akurat chodzi o kary za brak remontu domu.Nie ma zadnej dowolnosci,ze rzad zastosuje cokolwiek inaczej.

    1. Pani Zajączkowska-Hernik jak zwykle opowiada bajki. Albo się nie zna (co możliwe, jest historykiem i dziennikarką), albo celowo manipuluje.
      Link do dyrektywy masz tutaj:
      O karach mówi art. 34 i nic nie narzuca „Państwa członkowskie ustanawiają przepisy dotyczące kar mających zastosowanie w przypadku naruszeń przepisów krajowych przyjętych na podstawie niniejszej dyrektywy i podejmują wszelkie niezbędne środki w celu zapewnienia ich wykonywania. Przewidziane kary muszą być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające. Państwa członkowskie powiadamiają niezwłocznie Komisję o tych przepisach i środkach, a także powiadamiają ją niezwłocznie o wszelkich późniejszych zmianach, które ich dotyczą.” Nie ma ani minimalnych kwot, a kary obowiązywać będą za naruszenie przepisów krajowych. Dowolność, jak to przy dyrektywie jest spora. W przypadku ETS1 (system handlu uprawnieniami do emisji) wpisano na sztywno do prawa europejskiego kwotę kary za każdą nadprogramową tonę CO2. Tutaj tego nie ma. Istnieje zarazem cały system zwolnień (art. 5 ust.3), zachęt (art. 17), termomodernizację rozpisano na lata. Znowu, wrzuciłeś mi temat, który będę musiał szczegółowo opracować we wpisie. Teraz tylko wskażę, że zwolnione będą budynki wolnostojące o pow. użytkowej mniejszej niż 50 m2, czyli domki na zgłoszenie oraz budynki mieszkalne wykorzystywane czasowo, do 4 miesięcy w roku, a więc np. mój własny dom na wsi.

      1. Jak myslisz-czy nasz nierzad wykona zalecenia Brukseli i wprowadzi, czy tez nie?
        Bo ja wiem, ze wykona.
        Jak inne wczesniej i jak inne potem.

        I w praktyce dowolnosci nie ma.

        1. Do 12.59. Nie, jeśli tak patrzeć to nic nie ma sensu, bo każdy rząd wykona polecenie z Brukseli lub Waszyngtonu.

          1. Kazdy nie, nasz tak.
            Sformulowanie:
            „Państwa członkowskie ustanawiają przepisy dotyczące kar mających zastosowanie w przypadku naruszeń przepisów krajowych przyjętych na podstawie niniejszej dyrektywy i podejmują wszelkie niezbędne środki w celu zapewnienia ich wykonywania. ”
            …tzn.jego brzmienie oznacza,za rzady krajow nie maja nic do gadania i wykonuja .Przynajmniej wg mojej wiedzy,ale prawnikiem nie jestem.

          2. Tak, jak napisałem – kary będą. Tylko nie wiadomo jakie, i za co, ponieważ dyrektywa jeszcze nie została wdrożona (czyli nie ma przepisów krajowych).

      2. …przy czym Zajaczkowska jaki europosel ma najleosza z mozliwych informacje i wiedze co sie w brukselskim kotle warzy.

        1. Do 13.00 Nie ma najlepszych informacji, ponieważ nikogo decyzyjnego tam nie zna. Czyli Tusk z PO oraz Saryusz-Wolski z PiS wiedzą 10 razy tyle. Dyrektywa jest, obowiązuje, a ona nadal straszy. Jakieś kary będą, ale jakie i za co, okaże się, gdy polski Sejm uchwali ustawę, bo kary mają być w niej.

  2. My o tym wiemy.
    Wspieramy swoich. Tylko ile % to robi? Tak się niszczy nasz kochany kraj. Widziałem wieku rolników, którzy przy naprawie ciągników woleli tańszy indyjski produkt część zamienna dużo gorszej jakości zaznacze. A jabłka czy produkty to mamy od nich brać…
    Większość sugeruje się cena.
    Zamiast dać Tobie zarobic potem Ty od niego coś kupisz polecisz. Tak by się rozwijała nasza gospodarka.
    Ile ściągamy kontenerów z Chin masakra. Świadomość jest bardzo niska. Wyprowadzamy wielkie pieniądze z naszego kraju.
    A potem płacz..
    Pozdrawiam

    1. Pozdrowienia. Warto tak robić, zwłaszcza jeśli polski produkt ma porównywalne parametry. Chińszczyzna nas zalewa, także w motoryzacji i rolnictwie. Aczkolwiek w wielu asortymentach po prostu nie ma zamienników (elektronika, tzw.durnostojki). Azja opanowała też tekstylia.
      Niestety, poprzedni rząd pompując podatki i pensję minimalną, uczynił naszą gospodarkę niekonkurencyjną. Nie tylko wobec Chin czy Indii, ale także Rumunii czy Słowacki. Pierwsze efekty widać. Rolnikom nie wytłumaczysz, że jeśli nie zaprzestaną konsumpcji zachodniego,dalekowschodniego stracą konsumentów.
      Natomiast zdecydowanie warto zacząć od siebie. Kupować polskie jedzenie, ubrania polskich marek, opony i części wyprodukowane w Polsce (sprawdzać: Dębica potrafi pochodzić z niemieckich fabryk), słuchać polskiej muzyki itp.

      1. …a obecny prowadzi do katastrofy z powodu masowej likwidacji miejsc pracy.
        Ale kompletnie nie ma juz znaczenia jaki mamy rzad, z czego wynika,ze obrona bylego czy obecnego nie ma sensu.Bo to jeden pieron.

        1. Do 22.06. Nie podzielam poglądu, że obecny rząd prowadzi do masowej likwidacji miejsc pracy. Procesy ekonomiczne mają swoją dynamikę i teraz zbieramy owoce polityki poprzednich 8 lat, które doprowadziły do wysokiej inflacji, a więc zubożenia społeczeństwa i wysokich kosztów energii oraz obsługi długu publicznego (chyba 100 mld). To ostatnie wynikało z mitu „Pieniądze zawsze się znajdą”, więc pożyczano je na potęgę.
          Do tego dochodzi mocna dekoniunktura u naszych głównych partnerów handlowych, no i oczywiście wojna za płotem.
          Nowy rząd wpadł w błędne koło, spiralę inflacyjno-recesyjną. Żeby ją przezwyciężyć powinien działać w celu zmniejszenia inflacji (koszty długu publicznego), zwiększyć wpływy (np. ujednolicając system emerytalny, likwidując przywileje) i zracjonalizować wydatki (polikwidować wszystkie fundusze,800+, zaprzestać finansowania obcych państw i ich przedstawicieli, zmniejszyć liczbę nauczycieli i urzędników o 20%, zaczynając od urzędów pracy i katechetów, zamiast dopłacać deweloperom i bankom, postanowić na współdomy, zaprzestać płacenia lekarzom po 200 tys. zł miesięcznie, obniżyć składkę zdrowotną).

          1. Uwazam,ze jest to dzialanie celowe, a opisane przez Ciebie i mnie problemy nie sa powodem tylko skutkiem.

          2. Do 20.134. Ja z kolei sądzę, że żaden rząd nie działał celowo na niekorzyść gospodarki, a przez to i Polski. I robię tak z dwóch powodów. Pierwszy – nie ma powodu, dla którego miałby podejmować takie działania, kopałby samemu sobie dół. Drugi – nie mam dowodu na takie operacje. Jeszcze raz powtarzam – historia gospodarcza świata pełna jest kryzysów i okresów wzrostu, a wahania koniunktury, w sposób oczywisty, pozostają naturalne. Następuje przegrzanie i schłodzenie, zwłaszcza jeśli cały czas pali się pod kotłem pożyczonymi pieniędzmi. Natomiast od wielu pokoleń, rządy próbują ten odwieczny porządek złamać, wierząc, że tym razem się uda. A tymczasem po raz kolejny, prawa ekonomii zwyciężają. Błąd tego rodzaju popełniali cesarze rzymscy, Ludwik XVI, Grecy przed 2007, a u nas w ostatnim czasie, Gierek czy Kaczyński. Żaden z nich celowo nie szkodził gospodarce.

    2. Mateusz-stado ma nie miec swiadomosci.Stado ma robic, placic, kupowac w supermarketach, i umierac wczesnie.
      A,i oczywiscie glosowac na tych co trzeba, choc wlasciwie nie ma znaczenia na kogo, poniewaz jego eminencja George Soros byl laskaw stwierdzic: „Niewazne jaka partia wygra,i tak w kazdej sa nasi ludzie”, co przypomina powiedzenie innej eminencji Wlodzimierza Iljicza Lenina :”Niewazne jak ludzie glosuja, wazne kto liczy glosy”.
      Ostatnie widzielismy jako zywo w 2020 w USA.

    1. Do 20.12. Ależ sondaże zawsze się myliły. Zwłaszcza w USA, gdzie można zdobyć globalnie więcej głosów i przegrać, bo faktycznie decyduje kilka stanów. A w nich różnica jest minimalna, znacznie poniżej błędu statystycznego.

      1. NYT, WP dawaly obojgu dwa-trzy dni temu fifty-fifty.Po rowno.
        Inne zrodla podawaly jak wyzej i to jest wieksza rozbieznosc niz blad statystyczny.
        jeszcze nie zamknieto oficjalnie liczenia glosow, ale dzisiaj widzialem info,ze republikanie licza na 315 glosow elektorskich, dems bodaj troche ponad 200.
        CZY TO JEST W GRANICACH BLEDU STATYSTYCZNEGO (3%)?
        Zdecydowanie nie.
        A przeciez wszystkie media maja te same info.I wiedza jak sie rozkladaja glosy. Dlaczego wiec mainstream wrogi republikanom podaje zanizone dane? Po to,zeby glosowac na dems na zasadzie straconego glosu.
        Ale i tak jak widac to nie wyszlo.Normlany czlowiek woli glosowac na Trumpa, ktory chroni ich gospodarke, niz na szkodnikow gospodarczych, pieprzacych tylko o LGBT+ i aborcjach.
        I mam nadzieje,ze teraz dems dostana kopa w dupe i wielu pojdzie do paki za lapowki i przekrety.
        I, ze troche z tego my tez skorzystamy.
        Aha-Trump nie chce spotykac sie z Tuskiem, natomiast chetnie spotyka sie z Duda (mimo,ze Duda ostatnio chyba przeszedl na strone globalistow, ale dla DT jest przedstawicielem Polski i pewnie reszta go malo interesuje).

        1. Do 19.14. Zgodzę się z Tobą w jednym. Trump zdecydowanie lepiej wyczuł nastroje społeczne i to co ważne dla ludzi. Zostawmy na chwilę pytanie, w jaki sposób. Harris pieprzyła o LGBT i aborcji, Ukarinie, zamiast skoncentrować się na bezrobociu, inflacji, klasie średniej. Potwierdził to Sanders, że Trump przejął klasycznie demokratyczną narrację, pozostając przy poglądach skrajnie konserwatywnych obyczajowo. W ten sposób zyskał głosy grup, które sprzedały sznur, na którym ich Trump powiesi, bo nimi gardzi, jako motłochem -imigrantów: Meksykanów, Palestyńczyków, mahometan, a nawet czarnych konserwatystów. Pisałem o tym, podsumowując osobę wiceprezydenta Vance’a. I wróćmy do pytania – w jaki sposób to wyczuł. Na dwa sposoby. Poprzez dane z Europy (Francji, Polski, gdzie podobnym ruchem PiS i dawny FN zebrały mnóstwo głosów), oraz, tu uwaga, bo będzie o deep state, zyskując potężnego sojusznika wśród miliarderów, którzy mają dostęp do sprofilowanych danych z mediów społecznościowych. Dzięki temu skutecznie ustawił program oraz wysyłał sprzeczne reklamy (Żydowi wyświetlało się Trump popiera Izrael, a muzułmaninowi – Palestynę).
          Opowiadanie o „zmowie sondażowni” wynikają z niezrozumienia zasad wyborczych w USA. U nas wynik 315-223 (bo głosów elektorskich jest 538) oznaczałby, że Trump zdobył 60% głosów, a Harris 40%. Natomiast w USA, działa to inaczej. Zwycięzca bierze wszystko w danym stanie. I taka Pensylwania np. Trump miał coś ok. 50.8 a Harris 48 i wszystkich elektorów zgarnął Trump, a różnica (prognozowane zwycięstwo Harris „o włos”) mieści się właśnie w okolicach błędu statystycznego (ok. 3% jeśli dobrze pamiętam). Gdyby wziąć wynik sondażowy na podobnej zasadzie, tylko w 3 stanach, z łącznie 50 elektorami, to Harris miałaby +50 (273) a Trump -50 (265) i wygrałaby Harris. Opowiadanie w tej sytuacji, jak druzgocące zwycięstwo odniósł Trump, i jak pomyliły się sondażownie, świadczy o niezrozumieniu systemu wyborczego lub (w przypadku otoczenia Trumpa) jest manipulacją.

  3. …jeszcze jedno:
    KAZDY kolejny rzad ODPOWIADA za prowadzenie kraju.Tak odpowiadal PIS, tak teraz odpowiada POKO.
    I nie ma znaczenia, ze poprzednik cos spieprzyl.jesli spieprzyl to trzeba to naprawic,a jesli sie nie da albo nie umie-trudno, ma sie pecha.
    Tak samo odpowiada zarzad firmy za swoje dzialania.
    Tak samo glowa rodziny za rodzine.
    Tak samo sztab za dzialania wojenne.
    A zwalanie winy na innych jest dziecinada i nie przystoi doroslym ludziom.Co wiecej, wyborcy nie wdaja sie w rozwazania tego typu,a przy urnie rozumuja prosto w stylu: „Za Kaczora bylo gorzej,a za Tuska lepiej” czy na odwrot.

    1. Do 20.21. Politycznie odpowiada, natomiast nie ponosi winy. Na podanych przez Ciebie przykładach można to łatwo wytłumaczyć. Zarząd fabryki papierosów nie odpowiada za jej spadek przychodów, gdy z powodu kampanii społecznych ludzie przestali palić. Głowa rodziny nie odpowiada za czyny samodzielnych jej członków. Jeśli matka postanowiła zostawić dzieci i jego, nie ma w tym często żadnej winy ojca. Sztab też odpowiada za wąski wycinek, a nie wynik wojny. Najbliższy przykład – Ukraina przegra z Rosją, będzie musiała oddać część terytorium, nie dlatego, że sztab popełnił błędy, tylko z powodu różnic potencjałów, oraz ewentualnego zatrzymania pomocy USA. Gdyby sztab składał się z samych Pattonów, Napoleonów, Cezarów itp. ta wojna nie mogła się skończyć inaczej.
      Dojście do takiej konkluzji, nie jest w żadnym razie zwalaniem winy, lecz prostym stwierdzeniem faktów, że zjawiska ostatecznie mają wiele przyczyn, a recesje to raczej procesy niż pojedyncze decyzje.
      Natomiast zgadzam się z Tobą – wyborcy w swojej masie rozumują prosto. Stąd popularność Kaczora czy Gierka. Natomiast naśladowanie „przeciętnego Polaka”, „przeciętnego Amerykanina” itp. okazuje się drogą na skróty, prowadzi bowiem do co najwyżej przeciętnych rezultatów, a często do kompletnego rozkładu państwa. W obecnej chwili, przy recesji u największych partnerów handlowych, wojnie, poziomie długu, obecny rząd ma niewielkie pole manewru. Płaci, po radosnej ekonomii poprzedników, ogromne koszty długu, zaciągniętego bez sensu, na tzw. działania prodemograficzne (500+), które nie tylko zadłużyły Polskę, ale i nie dały żadnego pozytywnego efektu w zwiększeniu liczby urodzin. Boryka się z wywołanym przez dyletantów (nawet Morawieckiemu nie zarzucam złej woli, on po prostu chciał nagiąć prawa ekonomii, lub uszczknąć trochę dla swoich, i liczył „uda się”) kryzysem w wielu spółkach SP (nawozy, paliwa, PKP Cargo). I nawet jeśli Tusk ze swoim sztabem podejmie konieczne kroki, może jak Ukraina, bez własnej winy, przegrać.

      1. Ja zarzucam zla wole Morawieckiemu, Kaczorowi a teraz Tuskowi i otoczeniu. Bo idiotami nie sa, a tylko idiotyzmem (poza zla wola) mozna by lumaczyc podjete decyzje, o ktorych juz w 2020 bylo wiadomo,ze sa bledne.I skoro celowo podjeli zle decyzje na szkode kraju, to kraj powinien ich pociagnac do odpowiedzialnosci.Zarzad firmy sie ciagnie, to zarzad kraju tez mozna.

        Co oczywiscie nigdy nie nastapi, bo PIS i POKO maja na siebie haki jak dwa okrety w abordazu i jesi jeden pojdzie na dno to drugi tez.

  4. OM-jeszcze jedno.
    Trump i jego wspolpracownicy oficjalnie mowią o deep state.
    Uwazasz,ze dwukrotny prezydent USA, miliarder, jest debilem i opowiada bajki?

    1. Do 21.21. Tak, uważam, co wiele razy potwierdzałem, że opowiada bajki. Do tego, niestety, sam w część z nich wierzy. A dlaczego? Też to wyjaśniałem. Mamy do czynienia z zaburzonym socjopatą, bezwzględnym, idącym po trupach. Inna rzecz, takiemu łatwiej wdrapać się tak wysoko, nawet bez pomocy pieniędzy tatusia.

        1. Do 10.10. Jest bezwzględny dla wszystkich: żony, partnerów w biznesie, Ukrainy, pechowców, którzy mieli nieszczęście pożyczyć mu pieniądze. Nie liczyłbym, że nas potraktuje inaczej, ale obym się mylił.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *