W styczniu 2023 r. pokazałem wyliczenia dotyczące cen brykietu i drewna. Teraz czas na aktualizację. Z czego ona wynika? Ze zmienionych cen i bogatszych doświadczeń.
Zaczynam od ceny. Obecnie brykiet da się kupić w hurcie (tony nie kg) za 1200 zł, a w detalu (10 kg paczki) za 14-15 zł/kg. Drewno to ok. 400 zł/mp czyli ok. 600 zł za m3 i 800 zł za tonę. Jeśli przyjmiemy taką cenę musimy jeszcze wykonać dodatkowe czynności – pociąć z walca i porąbać.
Opłacalność. Brykiet ma ok. 5,23 KWh/kg. Czyli za 1 Kwh płacimy 0,22 zł. Drewno wychodzi inaczej. W przypadku buka 0,19 zł (2100 KWh/Mp). I tu zaczynają się schody. Dlaczego taka różnica? Brykiet może osiągnąć zupełnie inne parametry wilgotności – 10%. Drewno zazwyczaj ma ich raczej 15-20%. I co? No to, że jeśli będzie bliżej tej wartości, te 10% wody nie daje żadnej wartości opałowej, a wręcz ją zmniejsza, ponieważ energia zostanie zużyta na odparowanie. Różnica – nie 4,8 KWh lecz 4,2 KWh/kg. Prawie 15% mniej.
Kupując drewno uznawane za kominkowe (górna granica wilgotności 20%) zyskujemy 1800 KWh/mp, a nie 2100 KWh i wszystko zaczyna się sypać, ponieważ uzyskamy tylko 0,22 zł/KWh. Identycznie jak w brykiecie.
Kolejne niebezpieczeństwa – system miary.W przypadku brykietu, wszystko jest proste. 1 kg, 10 kg, czy tona. Łatwo zważyć i sprawdzić. Wilgotność- bez problemu – szczelnie zamknięte worki.
A drewno? Mamy m3, mp (metr przestrzenny) i mn (metr nasypowy). Pierwszy to idealny sześcian, nie do uzyskania (więc trzeba przeliczać z mp). Drugi – stos ciasno ułożonego drewna czyli 0,66 m3. Trzeci – luźno usypany stos – 0,48 m3. I trzeba przeliczyć cenę. 300 zł za mn nie jest żadną okazją, gdy ktoś proponuje 400 zł/mp – wychodzi nam podobny wynik gr/Kwh. Pamiętajmy o tym.
A jeśli drewno mamy swoje? Trzeba je suszyć pod zadaszeniem, wiatą, w drewutni minimum 15 miesięcy. Wtedy, płacąc tylko za paliwo, łańcuch do piły i rąbiąc siekierą zyskujemy 1 KWh za 3-4 gr.
Czy zawsze warto? No cóż. Palenie brykietem jest znacznie wygodniejsze, mniej brudzące, łatwiej z magazynowaniem. Gdybyśmy kupowali drewno – nie ma sensu. Korzystając z własnych zasobów – warte zachodu, jeśli możemy dobrze dosuszyć. W przeciwnym wypadku – nieopłacalne (zniszczony komin, dym, brud).
Nawet brykiet – 0,22 zł/KWh okaże się jednak bardziej ekonomiczny niż gaz – 0,36 zł/KWh.
https://rumble.com/v468n32-cnn-admits-biden-campaign-is-collapsing.html?mref=6zof&mc=dgip3&ep=2
Za to podobno Trump powiedział szefowej KE, że Europa ma bronić się sama, chłopcy tu nie pomogą. I niestety w takiej sytuacji całe nasze plany biorą w łeb.
Moze i tak, ale popiera Polske i na to mam nadzieje,a ze nie lubi szwabowi zabojadow-,a racje.Polska to lotniskowiec USA w Europie Srodkowej.
Areszt Wasika i kaminskiego to ciezki wstyd dla -anstwa polskiego, dowodzi,ze jestesmy republika bananowa, gdzie kazdy robi co chce,a prawo ma w dupuie.Przy czym wyrok tzw. sadu jest bzdura, jest to sprawa polityczna, gdzie dzwoni sie do sekretarza KC jaki ma byc wyrok.
Szczegolnie,ze w tej sprawie sa rozne opinie prawne z przewaga tych popierajacych w/w skazanych.
A zlekcewazenie ulaskawienia prezydenta to ewenement na skale chyba swiatowa i skrajna bezczelnosc.Smieja sie z nas wszedzie.
Wiesz dobrze, ze nie popieram PiS, ale to co sie wyrabia to gruba przesada. Spodziewam sie nawet wojny domowej wynikajacej z walki o wladze, ktora ma wlasnie miejsce.
Do obrony tego lotniskowca potrzeba ok. 200-300 tys. amerykańskich wojaków. Trump woli ich wysłać do Tajpej czy Jerozolimy. Po prostu tak ocenia amerykańskie interesy.
Proces Wąsika i Kamińskiego. Wybacz, ale nie masz o nim pojęcia, a rzucasz oskarżenia na sędziów, że dyspozycyjni. Najpierw skazał ich sąd rejonowy, potem okręgowy uznał skuteczność ułaskawienia, potem 7 sędziów SN wskazało, że ułaskawienie było bezskuteczne, a potem jeszcze sąd ponownie skazał obu panów. Nie miał przy tym wyjścia, wobec wyroku SN sprzed kilku lat. Czyli sądziło w sumie kilkunastu sędziów, w tym 11 za czasów PiS. Przynajmniej kilku z nich to ludzie z doświadczeniem i dorobkiem naukowym. W tej sprawie wina obu panów od początku nie budziła wątpliwości – kazali pracownikom CBA wytworzyć dokumenty i podrobić podpisy jednego z wójtów, do czego nie mieli prawa. Dyskusyjna była jedynie kwestia skuteczności ułaskawienia. Delikatnie mówiąc, ułaskawienie nieskazanego wyrokiem prawomocnym, podzieliła środowiska prawnicze. Prezydent ułaskawił mimo tego, że wiedział o tych wątpliwościach (w końcu jest doktorem prawa), podjął ryzyko i przeszarżował. Ponieważ (już w 2017 r.) od uchwały 7 sędziów SN wiadomo, że ułaskawienie nie odniosło skutku, sąd okręgowy wydał wyrok skazujący, bo nic innego nie mógł zrobić. I liczy się ta uchwała z 2017 r. a nie „większość opinii” (co zresztą nie jest prawdą), albowiem sądzenie nie polega na głosowaniu lecz ważeniu racji. W tym miejscu weszła polityka. Prezydent nie chciał się przyznać do błędu, a sąd zadziałał na wniosek mec. Giertycha, którego klientka poszkodowana została tym przestępstwem. Teraz obaj panowie siedzą za kratkami, gdzie ich miejsce (w końcu trzy składy sądów uznały winę) i wyjdą wtedy, gdy zostaną ułaskawieni. Może za 3 dni, może za pół roku.
I ani Tusk, ani Kaczyński nie mieli wpływu na wyroki, bo nie mogli mieć, trzeba by zastraszyć albo zmusić kilkunastu sędziów i jeszcze miałby to zrobić Tusk w opozycji? Bez żartów.
Co do stosowania prawa – Prezydent w państwie demokratycznym to nie Łukaszenka czy Putin. Związany jest przepisami ustaw i Konstytucji. Każdy jego czyn podlega ocenie sądów, tak jak i nasz. W Rosji czy na Białorusi idzie się za coś takiego do paki, nie ważne czy nazywasz się Poczobut, Cichanouska czy nosisz togę. W Polsce nie. To normalne, że jeśli Prezydent wykonując prerogatywę naruszy prawo (choćby interpretując je błędnie) jego czynność nie wywołuje skutku. Prosty przykład. Gdyby dzisiaj rozwiązał Sejm, bo uznałby, że posłowie łamią prawo (w Konstytucji nie ma takiego powodu), Sejm działa nadal, ponieważ wykraczająca poza granice prawa czynność prezydenta jest bezskuteczna. Tak jak powołanie na stanowisko sędziego osoby po podstawówce. Podaj mi nazwiska profesorów prawa ze świata, którzy się z nas śmieją? Może sędziów z Europy? Bo opinia tego czy innego polityka mnie nie interesuje, właśnie dlatego że jest stronniczy, a pojęcia o naszym prawie nie ma.
Wiele osob mialo nadzieje,ze z PO bedzie lepiej,a wszystko wskazuje,ze jest gorzej, a moze byc jeszcze gorzej.
W/s powyzszego wpisu nie bede dyskutowal.
Teraz o decyzje o naszych sprawach wewnetrxnych trzeba pytac szwabow: https://wydarzenia.interia.pl/raport-mariusz-kaminski-maciej-wasik/news-sprawa-wasika-i-kaminskiego-niemiecki-europosel-mowi-wprost,nId,7262864#parametr=temat_wiecej
Kiedys dzwonili do Moskwy, teraz do Berlina.
Ma ktoś z Was jakieś praktyczne uwagi odnośnie pieca zgazowującego drewno? W mojej okolicy temat jest zupełnie nieznany.
Jest tego pelno na yt.Kiedys pisalismy dosc obszernie o gazie drzewnym, nawet chyba z tydzien temu OM pisal o cenach fabrycznych piecow.Wpisz sobie w yt „UAZna gaz drzewny”, tam czlowiek pokazuje szczegolowo jak zrobic taki kociol i jak dziala na aucie.W domu bedzie tak samo.Sam nie mam praktyki, moja wiedza od kolegi, ktory sie zajmowal tematem i z neta.
Też nie użytkowałem takiego urządzenia, ale w wielkim skrócie. Piroliza drewna wydziela gaz drzewny, a ten jest spalany. Osiąga się przy tym wyższą temperaturę, wykorzystanie energii (w normalnym, część gazów idzie w komin) i sprawność. Podstawowy wymóg – drewno musi być suche.
https://rumble.com/v46lkm6-wszyscy-jestemy-zakaeni-nanotechnologia-napisy-pl.html
Chciałbym poznać opinię kogoś, kto palił w zwykłym kotle drewnem i przeszedł na Holzgas -czy jest jakaś różnica? Także opinię na temat paliw zastępczych i palenia awaryjnego bez prądu jak w zwykłym kopciuchu. Z jednej strony same „och” i „ach”, z drugiej, prawie nikt tego nie kupuje.
Slawek-nie kupuje bo w szczekaczkach nie ma reklam kotlow na holzgaz.A barany ida tam gdzie im kaza reklamy.
Z tym kupowaniem to jest tak. Z jednej strony mamy rynek, ale nie do końca wolny. Są wymogi itp. Piec zgazowujący kosztuje drożej, no i jest bardziej skomplikowany. Właśnie wracam z gór i rozmawiałem z moim kumplem (stąd dopiero teraz odpowiadam na komentarze). On ma nowy piec firmy SAS (podobno gdzieś z Twoich stron – spod Buska) i taki piec kosztuje 1/2 ceny zgazowującego, a pomimo 5-klasy spala ekogroszek i drewno opałowe (jak również stare panele, deski, pilśń itp.). Posiada dwie zalety: niską cenę i uniwersalność. W zgazowującym palisz tylko dobrym drewnem o niskiej wilgotności, bo inaczej się wyłączy. Co wybierze przeciętny Polak, który ma paliwo z rozbiórek? Proste. Dlatego zgazowujący przegrywa.
Paliw zastępczych w zgazowującym nie masz. Awaryjnie możesz zapewnić sobie napięcie np. UPS-em, akumulatorem, czy off-gridem. Dzisiaj wszystkie pompy, całe sterowanie wymaga prądu, w każdym współczesnym piecu.
Ile razy jeszcze mam powtarzac,ze piec zgazowujacy mozna zrobic samemu. Cala idea holzgazu nie jest dla mieszczuchow, ktorym wszystko poda sie pod nos.
Pewnie można zrobić samodzielnie, ale będzie problem z certyfikatem.
Certyfikat stanowi problem przy kontroli. Brak – zakaz palenia i mandat, poza województwami dopuszczającymi kopciucha jeszcze przez pewien czas.
A jaki to SAS? 5 klasa z założenia nie może mieć rusztu awaryjnego, a to jest bardzo dobre rozwiązanie na wsi. Na folderach ciężko podejrzeć szczegóły konstrukcyjne. Mam stare Defro z rusztem awaryjnym i w garażu nowy kocioł Setlans ekodesign- bez rusztu , z dużą komorą spalania. Po wyjęciu szamotowych półek od biedy można by tam wstawić ruszt i palić drewnem. Niestety palnik wystaje nad dolny poziom drzwiczek rewizyjnych w tym piecu. Gdyby ten SAS działał w trybie awaryjnym bez większych przeróbek, to sprzedam Setlansa i kupię SAS-a.
Zapytam o model. Sam w nim dokładałem ostatnio, bo kumpel popłynął wieczorem . Kocioł max. 2 latek.
Przy czym to właśnie ten model ma duże palenisko.
https://nczas.info/2024/01/13/kolejny-zlot-globalistow-w-davos-wsrod-gosci-herzog-i-zelenski/
Co tam robi Werner Herzog? jesli to o niego chodzi bo nie podali.