W tym punkcie mam spory dylemat. Z jednej strony samowystarczalność wyklucza korzystanie z transportu publicznego, kupowanie benzyny. Z drugiej, dziecko musi trafić do szkoły, a rodzic do pracy. Samochód elektryczny byłby jakimś wyjściem, ale jego cena pozostaje poza granicami rozsądku, zwiększyłby także konieczną do wyprodukowania ilość prądu (lub wymusiłby tankowanie na bezpłatnej ładowarce). Przedstawię obie opcje.
Planowany przebieg to ok. 1200 km miesięcznie. Trzeba dojechać do dużego miasta. Samowystarczalność nie oznacza według mnie rezygnacji z szans edukacyjnych.
Samochód spalinowy. Na dystansie 1200 km potrzebuje minimum 60 litrów paliwa. Przy cenie ok. 6,3 zł/litr – ok. 380 zł/miesięcznie. Stałe koszty utrzymania wyniosłyby 150 zł (absolutne minimum). Powinienem jeszcze uwzględnić amortyzację – utratę wartości – ok. 200 zł/miesiąc. Razem – 730 zł.
Samochód elektryczny. Potrzebna energia to ok. 150 KWh/miesięcznie, co podwajałoby zużycie prądu w gospodarstwie domowym. W moim mieście jest niepłatna ładowarka, z której czasami korzystam – to byłoby rozwiązanie. Stałe koszty utrzymania auta 150 zł nie różniłyby się od pojazdu spalinowego. Jednak utrata wartości drenowałaby kieszeń. Taka Kona jak moja traci na wartości rocznie ok. 8 tys. zł (auta generalnie prawie nowe, i jednak tanieją szybciej niż używane spalinowce). A to oznacza 650 zł miesięcznie. Łączne koszty 800 zł okazują się wyższe niż tani diesel.
Sam facet, mógłby postawić na własne nogi, rower, hulajnogę, skuter plus pociąg. Ale z dzieckiem takich cudów nie zrobi – trzeba dowozić. Stąd wybieram jednak auto z silnikiem spalinowym za 730 zł miesięcznie.
I slusznie. Na lpg wyszloby taniej.
LPG to najsensowniejsza opcja dla oszczędnych, ale z jakiegoś powodu – passe. Do szkoły – bezpłatny gimbus. Codzienne wożenie dziecka autem do szkoły w mieście, tam i z powrotem chyba tylko w sprzyjających okolicznościach, bo zwykle koliduje z pracą rodziców. Większość znanych mi dzieciaków ze wsi dojeżdża transportem masowym. Właściciele busów dopasowują rozkład jazdy pod uczniów.
Co do LPG. Istotnie rozsądna alternatywa. Koszty trochę wyższe niż elektryka, zasięg lepszy. Nawet nie wiem czy passe, u mnie w mieście ciągle są kolejki do lepszego warsztatu, mają terminy za 2-3 tygodnie.
Wożenie dziecka. Cóż, wszystko zależy od wieku. Gdy mieszkamy od lat – żaden problem, dzieciaki się znają, idzie do pierwszej klasy i od razu ma kolegów. No, ale 4-5 klasa, już musi się aklimatyzować, a poziom niższy. W liceum – jeszcze gorzej. Jest, i to słabe, w mieście gminnym – zero transportu publicznego akurat ode mnie, na piechotę czy rowerem w zimie, za daleko. Lepsze – w powiecie (3 km na kolej, potem 20 minut jazdy i dojście na miejscu). Jak miałbym dowozić, wolę do miasta wojewódzkiego, gdzie 2 razy w tygodniu pracowałbym, sam coś załatwię, żona odwiedzi rodziców, wnuki dziadków, zakupy się zrobi. A do tego jeszcze zajęcia dodatkowe. Piłka nożna jest wszędzie (nawet w mojej wsi – grają w IV lidze), ale bardziej niszowe dyscypliny, nawet z tych popularnych (siatkówka, ręczna, kosz) już nie – dopiero w powiecie.
Studia – wbrew pozorom, poza kosztami, problem mniejszy, bo „dziecko” dysponuje zazwyczaj prawem jazdy.
Passe?Nie slyszalem. No, moze taka opinie maja wlasciciele starych beczek (W123) bo kiedys dieselki byly najlepsze (ON tani, i mozna bylo kupic na lewo, zreszta benzyne tez).
Benzynę czy ropę można na „dzikim wschodzie” nadal kupić na lewo. Aczkolwiek do starych silników. W nowych dieslach – bez sensu, szkoda wtrysków i pompy. Benzyny (TSI) też coraz czulsze na jakość paliwa.
Diesel ma nad resztą (w tym LPG, elektryki, hybrydy) zasadniczą przewagę – zasięgu i spalania przy zachowaniu parametrów fabrycznych i wygoda w trasie. Aczkolwiek auta na ropę tracą rynek, częściowo decyzją producentów (nie rozwija się ich), częściowo przez władze (normy).
Doczytuje info o Hyundaiu Elantrze, bo faktycznie wygląda na okazję i da się zamontować gaz.
Elantra- wolnossace 1,6 dobrze zniesie gaz, ale moze byc konieczna nowa instalka z faza ciekla, droga w montazu i zakupie.
Gdybys zaakceptowal kupno starszego auta to jest wiele modeli z silnikami nie do zabicia z powodu prostoty i przestarzalej konstrukcji , chocby jeep cherokee 4,0 L6.Spalanie 17 l lpg.Na lokalne dojazdy wystarczy.Mozesz go tez uzyc jako np. ciagnika do wiekszej przyczepy.
Ta Elantra jest o dziwo MPI, więc instalacja nie będzie droga. Już widziałem gazowników, którzy wrzucają filmiki.
…film „Zelazny krzyz”