Jak już napisałem, nie planuję życia w stylu jaskiniowca, ani w stylu sprzed stu lat. Oznacza to jednak konieczność zapewnienia sobie mediów przynajmniej w minimalnym zakresie: prąd, woda, kanalizacja, internet, komórki. Odpuszczam gaz (jest mi zbędny). Ile to wszystko będzie kosztowało? Wbrew pozorom – niewiele. Założenia robię dla 3-osobowej rodziny.
Wywóz śmieci. Moja gmina ma stawkę opłaty śmieciowej 23 zł/osobę/miesiąc. Wychodzi na 69 zł/3-os. Gdzie indziej płaci się 30-40 zł/os. Jak już się rzekło podatki płacić trzeba.
Woda. Mógłbym teoretycznie obudzić starą studnię, ale sensu ekonomicznego w tym nie widzę. Kupić pompę, konserwować ją, skoro gmina zapewnia wodę za 4 zł/m3, czyli 30 zł/miesięcznie/3-osoby? Stanowcze nie.
Kanalizacja. Przy trzech osobach wywóz osadów raz na rok – wydam 20 zł/miesiąc.
Internet. 60 zł – tyle płacić muszę za światłowód (minimalnie). Rachunek za szybki internet 90 zł.
Komórki – 60 zł/3 osoby.
Opał. Tu pozostanę tradycyjny – planuję opalać drewnem. Pozyskam go z lasu moich kuzynek. Koszt -20 zł/miesiąc. Gdybym jednak chciał pozostać przy tradycyjnym, pozyskanym opale – płacę 200 zł/m3 drewna z lasu, dodając własną pracę. Koszt 150 zł/miesiąc.
Prąd. Ten ma zapewnić instalacja fotowoltaiczna. Jej produkcja ca. 3000 KWh wystarczy na moje potrzeby. W mieście potrzebuję ok. 2500 KWh. Płacę tylko abonamenty- 31 zł/miesiąc.
Dodaję jeszcze podatek gruntowy – 90 zł/miesięcznie.
W sumie potrzebuję na media ok. 500-600 zł. Gdybym policzył drewno z własnego lasu jeszcze mniej. W mieście dom kosztował mnie ok. 1200 zł.
Woda- u mnie po 4,82.I Twoje zuzycie dosyc niskie.Z reguly zuzywa sie 5-6m3/os, i tyle tez przyjmuja wodociagi jesli nie ma odczytu z wodomierza.
To są stare normy – w 1999 r.- w moim pierwszym mieszkaniu, stosowano chyba 4,5m3/os. Teraz wspólnota w mieście i spółdzielnia w górach wpisuje zaliczkę 3 m3/osobę i wszystkie straty rozlicza tym bez wodomierza. Jednak wiadomo, mieszkanie. W domu dochodzi woda gospodarcza i na podlewanie. Ja, kiedy sam siedzę w górach zużywam faktycznie pomiędzy 50 a 100 l/dobę czyli dobrze poniżej 3m3. Biorę szybki prysznic, wc mam dwuetapowe i tak to wychodzi pomimo braku zmywarki i pralki. W mieście mamy ok. 10 m3 średnio miesięcznie. We trójkę z częstymi wizytami średniego i wanną. Na wsi dojdzie mauzer w celu podlewania. Już widziałem jak to działa w górach. Spółdzielnia podłączyła do starej, stalowej fi 130 rury. Dachów mam sporo i pewnie te 2-3 m3 miesięcznie spokojnie zbiorę.
Jak tak to tak 🙂
Wiem, że szybciej zamówić ludzi, żeby postawili nowe. Mój brat miał taki drewniany dom. Przyjechała ekipa (nadal działa), trzeba było tylko fundament wylać, oni kończyli resztę, kładli dach, montowali okna, drzwi, schody, podłogi, docieplenie, i jak to w Małopolsce mówią flizy. Na koniec zostawały instalacje, i ścisła wykończeniówka, tu już właściciel robił sam. Teraz mają cenę (liczyli pow. zabudowy, a nie użytkową, ale domy były z poddaszem) 2600 zł/m2. Czyli dom o obrysie 100 m2 (czyli po 80-90 parteru i poddasza) kosztowałby 260 tys. zł. + fundament, instalacje i wykończenie. Stodołę budowaliby jak dom letniskowy za 1600 zł/m2 obrysu.
Tylko tu chodzi o to, że mi szkoda tej starej stodoły. Właściciel, a mój klient, zapowiedział – pójdzie do pieca. U mnie w Kazimierzu Dolnym na działce idealnie wpasowałaby się w klimat. Roboty faktycznie sporo.
Jasne, stodola prosta w wykonaniu, i nie ma wykonczen.Sam zrobisz.Martwie sie troche o uszczelnienie belek (robiono to mchem ,potem warkoczami ze slomy), ale moze to nie bedzie potrzebne?
Raczej zbędne mszenie w mojej sytuacji – tylko wykorzystywanie w lecie.
UE usilnie pracuje nad jeszcze większa samowystarczalnością Twojego gospodarstwa domowego
Haha, ciekawe ile premii dostaja za wymyslanie takich debilizmow 😀
Można zaryzykować twierdzenie, że peerel wyprzedził epokę, przynajmniej jeśli chodzi o papier toaletowy. Nie mogę sobie przypomnieć tytułu pewnej książki z tego okresu, może ktoś ją pamięta; kolega w trakcie spotkań towarzyskich cytował całe rozdziały, a my śmialiśmy się do upadłego. Coś jakby 'paradoksy socjalizmu’, czy 'absurdy prl-u’. Niewiele pamiętam z tych opowieści, np. narzucono jakiś limit, czy dzienny plan dla wywrotek wożących piasek na budowę przy niedoborach benzyny, więc ówczesna AI rozwiązała iście gordyjski węzeł z gracją Aleksandra Wielkiego, nakazując wywozić piasek do pobliskiej Wisły itp. Po pewnym czasie kolega dotarł do końca lektury i zacytował zakończenie, które podsumowało wszystkie te absurdy natężeniem dyktatury, gdyż takie paradoksy nie mogą istnieć w wolnych krajach. Odechciało mi się śmiać. Wtedy wciąż żyłem w tamtym ustroju.
Każda gospodarka centralnie sterowana zza biurka i przez ludzi oderwanych od życia, wymyśla takie absurdy. W PRL-u pozostawało tylko się śmiać. Polityka klimatyczna, choć słuszna co do zasady (wystarczyło podjechać do uzdrowiska Rabka w zimie), ma właśnie taki charakter – te same regulacje dotyczą Nowego Targu, który faktycznie ma problem i podlaskiej wioseczki. Plastikowe słomki są be, a cały świat niech emituje, ile wlezie. Kominki (biomasa) raz cacy a raz be, podobnie gaz ziemny.
U nas też wesoło. NBP reklamuje się, że dzięki niemu przez 4 ostatnie miesiące ceny nie rosły.
Blackrock i Vanguard inwestuja w wegiel w Chinach.I gdzie ta ich ekologia? A nam narzucaja kretynskie normy. Chodzi o zniszczenie swiata bialego czlowieka bo jako najbardziej inteligentna rasa stanowi dla nich zagrozenie i moze sie buntowac.
Od zawsze amerykańskie fundusze (europejskie też) inwestowały w takie biznesy, że kopalnia węgla to pikuś. Oczywiście dlatego, że chodziło o zysk, a nie były związane przepisami innymi niż obowiązującymi w miejscu inwestycji. Wycinka lasów Amazonii, przemysł wykorzystujący pracę dzieci – proszę bardzo. Powstawały pomysły „funduszy eko”, lecz zmiatał je rynek – nie zarabiały . Wymyślono więc coś całkiem odwrotnego, nazywało się czymś w rodzaju „sin fund”, kupowało producentów papierosów, prezerwatyw, alkoholi. Nie wiem czy jeszcze działa, bo czytałem o tym w Forbesie jak o ciekawostce.
Blackrock i Vanguard nie dotyczy polityka klimatyczna – to nie państwo lecz biznes. Zakłada spółkę w Chinach i buduje elektrownie węglowe. I akurat USA (bo chyba spółki-matki są amerykańskie) ma ekologię w poważaniu. Tam się nie rodzą pomysły na zero emission z przemysłu i budownictwa.
Co do rasy. Najbardziej inteligentna, co zmierzono, jest żółta. I do tego znacznie bardziej pracowita. Biali wymyślili za to najbardziej skuteczny system napędzający wyścig szczurów – etykę protestancką. Ten wiejski luz, który tu sobie chwalimy nie ma nic wspólnego z ideałami USA, „cywilizacją białego człowieka” a wręcz przeciwnie, wydaje się raczej dolce far niente w wydaniu północnoeuropejskim lub wręcz latynoskim kultem spokoju, rodem z filmów o Lucky Luke’u, żeby nie powiedzieć o murzyńskiej kulturze dnia codziennego.
Dzisiejszy prl ma komputery i siec, trudniej cos wykombinowac, wieksza kontrola.
Większa kontrola, ale… nie dajmy się zwariować. Zawsze istnieje podziemie i ludzie do niego zaczną schodzić. Słyszałem o kupowaniu paszportów covidowych, leków „na babcię” (chodziło o zniżki). Każdy system da się oszukać, choć (co widać po akcji z danymi pacjentów), będzie coraz trudniej.
Piłsudski po akcji rabunku kasy z pociągu, w opresyjnym systemie carskim, zwiał mimo wielu szpiegów. Widać to tez po ukraińskich akcjach w Rosji.
Pewnie, ale trudniej niz wtedy.
Dzisiejszy PRL ma komputerowy dostęp do naszych pieniędzy, z funkcją: „break” oraz „cancel”.