Jak wygląda emerytura, tych którzy się nie przygotowali?

Czasami na blogu pojawia się temat emerytury. W zeszłym roku, był to nawet cykl wpisów. Zakładam pewną przezorność  i zwykły zdrowy rozsądek. Nie każdy jednak go ma. Co wtedy?

Powiedzmy sobie szczerze. Państwowe emerytury mojego pokolenia (a więc już za 15-20 lat) będą marne – na poziomie 30 % ostatniej pensji. W przypadku osób zarabiających  ot tyle co mediana, lub prowadzących działalność gospodarczą –  dzisiejsza emerytura minimalna – 1200 zł na rękę. Ale to nie wszystko, będzie spora grupa (20-30%), którzy i tego minimum nie dostaną, bo pracowali na czarno, albo na umowie o dzieło. Pozostańmy jednak przy świadczeniu minimalnym. Czy wyobrażasz sobie życie za 1200 zł miesięcznie jeśli dzisiaj przynosisz do domu kwotę 3000 zł i ledwo wystarcza?

To jednak nie koniec historii. Pokolenie moich rodziców i teściów, wykupiło mieszkania od państwa i jesień życia spędzało „na własnym”. Obecni 45-latkowie nie mają tego luksusu, pewna ich liczba (może nawet 10%) wynajmuje, a kolejna, znacznie bardziej liczna, kupiła mieszkanie na kredyt. Jeśli zdarzyło się to w roku 2013 r.,  ostatnie kilkadziesiąt rat 30-letniego kredytu mieszkaniowego spłacą już na emeryturze. Takie odstępne dla właściciela lub rata kredytu to ok. 2000 zł. W praktyce cała emerytura. Jak zatem żyć?

Pamiętacie, pisałem o książce i filmie „Nomadland”? Wielu Amerykanów doświadczało tej naszej przyszłości już 14 lat temu. Po prostu sprzedali domy (straciły na wartości kilkadziesiąt procent), za pozostały kapitał kupili kampery, łodzie, samochody i wyprowadzali się do nich. Z państwowego świadczenia nie było ich stać na dalsze płacenie rat ani wynajem (dzisiaj 2 pokoje w Warszawie to przeciętnie 3100 zł, a raty 4600 zł). A powiedzmy sobie szczerze, USA to jeden z najbogatszych krajów świata.

Zresztą, Ci którzy spłacili dach nad głową, będą mieli tylko trochę lepiej. 2400 zł na dwuosobową rodzinę emerytów? Przy obecnych cenach mediów i innych opłat? Pamiętacie przykład „mojego mieszkania w górach”? Czynsz to 277 zł, a zawiera minimalną zaliczkę na wodę i śmieci (przy normalnym zużyciu byłoby ok. 360 zł), nie ma w nim za to ogrzewania (czyli dalszych 100 zł/miesiąc). Doliczmy jeszcze prąd (80 zł jako minimum), abonament TV, jakiś internet, dwie komórki i spokojnie dobijamy do 550 zł. Czyli na wszystkie pozostałe koszty (w tym jedzenie i leki) jeden emeryt ma 550 zł, a dwójka 1650 zł. Wyklucza to posiadanie jakiegokolwiek samochodu (chyba, żeby stał).  Czy to takie nierealne?

Mam we własnej rodzinie taki przykład osoby, która nadal wynajmuje mieszkanie – z opłatami, za równowartość jednej emerytury. W efekcie pozostaje praca do śmierci. I wielu amerykańskich boomerów faktycznie w wieku lat 80 pakuje ludziom zakupy w Wal-Marcie. Nie chcesz tak żyć? Pomyśl o dodatkowym świadczeniu.

2 przemyślenia nt. „Jak wygląda emerytura, tych którzy się nie przygotowali?”

  1. Starsi i mądrzejsi już o tym pomyśleli, nie bez kozery wepchnęli wszystkich w gigantyczne długi. Receptą będzie… dochód gwarantowany, kosztem – zrzeczenie się własności. W tym świecie, ze swoimi oszczędnościami staniesz się znienawidzonym kułakiem, zaplutym karłem reakcji.

    1. To prawda, w długach są dzisiaj państwa i osoby prywatne. Ale z drugiej strony rozwój tzw. ekonomii używania (od Netflixa, gier komputerowych, przez samochody do domów i mieszkań) pokazuje dobitnie ideę świata bez własności. De facto to świat z własnością wąskiej grupy. Bo przy dzisiejszych ratach za głupie 2 pokoje w Warszawie na poziomie 4600 zł większość wybierze wynajem za 3100 zł. Nie dlatego, że chce, tylko z uwagi na możliwości. To już realizuje się w Niemczech, Francji i wielu innych krajach. Wzrost stóp procentowych to skok rat od 50 do 100%.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *