Czym jest klasa średnia i dlaczego nie warto jej niszczyć?

Ostatnio, przy okazji prezentacji i dyskusji na temat tzw. Polskiego Ładu, na wszystkie sposoby odmieniano zwrot „klasa średnia”.  Rząd deklaruję jej obronę i wysokie opodatkowanie „bogaczy”, a z kolei opozycja zarzuca rządowi „niszczenie klasy średniej”. Żeby wiedzieć, kto ma rację, a kto  nie, warto zacząć od definicji. 

Czym jest klasa średnia? A w zasadzie najpierw – czym jest w ogóle klasa społeczna? Ortodoksyjni prawicowcy zanegują pojęcie „klas” jako wywodzące się z marksistowskich teorii ekonomiczno-społecznych. Jednak większość ludzi, choćby odrobinę wykształconych, wie że to nie Karol Marks wymyślił to pojęcie, on je tylko zaadaptował, i nie ma współczesnej socjologii bez zrozumienia czym są „klasy społeczne”.

Nie siląc się na akademicką precyzję, w wielkim uproszczeniu, przyjąć można iż są to grupy ludzi posiadające wspólne cechy i wzorce postępowania, wartości, dokonujące podobnych wyborów i odwołujące się do tych samych ideałów. I teraz jeszcze raz przeczytajmy poprzednie zdanie i odpowiedzmy sobie na pytanie: Gdzie w widzimy wysokość zarobków? Ano, nie widzimy. Nie widzimy ponieważ dochód jest tylko jedną ze wspólnych cech klas społecznych, a nie decydującą. Klasyczna, socjalistyczna nauka wyróżniała następujące klasy: robotnicza, chłopska, inteligencka, burżuazyjna. Bogaty chłop mógł zarabiać podobnie jak inteligent (a nawet znacznie więcej), ale nie miał z nim wiele wspólnego. Obecnie jest podobnie. Pomimo tego, przyjęto nazewnictwo amerykańskie: klasa wyższa, klasa średnia, klasa niższa, nawiązujące do dochodu. Klasa wyższa to 20% najlepiej zarabiających, klasa niższa to 20% najgorzej zarabiających, a klasa średnia jest pomiędzy nimi (środkowe 60%). Taki podział nie ma nic wspólnego z porządną socjologią. Co bowiem łączy nauczyciela z operatorem koparki, poza tym, że obydwaj zarabiają po 6000 zł brutto miesięcznie (mityczny próg klasy średniej)? Bardzo często niewiele, albo (poza dochodem) zgoła nic. I znowu sięgnijmy do początkowej definicji. Cechy wspólne, ideały, dążenia, styl życia, sposób zarabiania na nie, to poza dochodowe wyznaczniki klasy średniej. Jakie więc są te cechy szczególne?

Praca.

Wszyscy dorośli przedstawiciele middle class albo pracują, albo pracowali (emeryci), przy czym praca oznacza też prowadzenie działalności gospodarczej. Z klasy średniej wyłącza się grupę „próżniaczą” tzn. beneficjentów pomocy społecznej (chociaż mogą mieć dochód na poziomie 4000 zł netto) z jednej strony, a rentierów (osoby utrzymujące się wyłącznie z majątku) z drugiej.  Doceniamy wartość pracy i wiemy, że jest niezbędna do zarabiania na życie.

Wykształcenie.

Szerokie rozumienie klasy średniej włącza do niej np. właściciela firmy po szkole podstawowej. Jednak prawidłowo, minimum to matura. Z wykształceniem wiążą się też umiejętność i zwyczaj czytania, rozumienia świata, zamiast wyłącznie przyjmowania informacyjnej papki. Stąd nawet nieczytający w TV włączą raczej Discovery niż paradokumenty.

Przekonanie o wartości osobistych starań.

Przedstawiciele klasy średniej wierzą mocno w prawdziwość zasady „Per aspera ad astra”. Poświęcają sporo czasu na rozwój, naukę (choćby zawodu), starają się w pracy, w domu, walczą o lepsze jutro. Nie spoczywają na laurach tylko idą do przodu.

Stawianie na rozwój kolejnego pokolenia.

To właśnie łączy wykształconego rolnika czy operatora koparki po studiach z klasy średniej z kierownikiem średniego szczebla z korporacji. Dążymy, żeby nasze dzieci miały lepiej od nas. Przekazujemy im na stracie kapitał majątkowy i kulturowy. Opłacamy prywatne lekcje, naukę języków, zajęcia sportowe. Nie każemy pomagać w polu/warsztacie w godzinach przeznaczonych na naukę.  Moim zdaniem, gdybym miał wybrać tylko jedną cechę klasy średniej, to wybrałbym właśnie tę.

Dochód.

Dochód byłby dopiero na drugim miejscu. Zawierałby się w przedziale pomiędzy „średnią krajową” a jej dwuipółkrotnością. Przy czym w tym miejscu trzeba poczynić istotne zastrzeżenia. W Polsce mamy dochód legalny  i nielegalny (z handlu narkotykami, prostytucji, zarobków pod stołem, kradzieży). Ktoś, kto pieniądze czerpie z szarej strefy, albo wręcz półświatka nie jest przedstawicielem klasy średniej (patrz: praca – przemyt papierosów to nie praca).  Jest też dochód księgowy i rzeczywisty – dotyczy to właścicieli firm. Podam przykład nieruchomości – ich zakup jest najlepszym sposobem legalnego obniżania dochodu. Są wpływy, wysokie marże, a nie ma dochodu do opodatkowania. Wreszcie dochód z pracy/dg i dochód pasywny. Dochód bez pracy (pasywny) wyznacza klasy próżniacze: rentierów i beneficjentów programów socjalnych. Oczywiście klasa średnia część (a czasem nawet większość) dochodów osiąga pasywnie – wzrost wartości akcji, nieruchomości, tantiemy, dywidendy. Niemniej jednak, wszystko ma swoje źródło w pracy.

Styl życia.

Najlepiej opisuje go książka „Bogaty ojciec, biedny ojciec”. Klasa średnia oszczędza część dochodu, ale większość konsumuje. Kupuje zarówno towary (w tym drogie jak mieszkania, samochody, biżuterię) jak i usługi (korepetycje, wakacje, szkolenia). Jeździ do spa i odwiedza góry.

I na koniec opisu cech charakterystycznych pewna dygresja. Widziałem kiedyś taki quiz – odpowiedz jakich masz znajomych, a powiem Ci do jakiej klasy należysz. Klasa średnia znała inżynierów, lekarzy, geodetów, nauczycieli, przedsiębiorców, kierowników. Klasa wyższa doktorów, profesorów, posłów, menagerów wyższego szczebla. Moim zdaniem to błąd, podobnie jak odwoływanie się do rodzaju rozrywek (klasa wyższa – opera, teatr, klasa średnia – kino, koncert, klasa niższa -TV).  Salowa mająca romans z szefem kliniki nie zaczyna należeć do klasy wyższej, podobnie jak lekarz z doktoratem prowadzący cukiernię i omijający operę (jest taki w moim mieście) wyskakuje z ram klasy średniej.

Kiedy przeprowadzimy taki wywód już wiemy dlaczego nie warto niszczyć klasy średniej – ponieważ to ona jest źródłem bogactwa każdego państwa. To ta klasa płaci podatki dochodowe i pośrednie (VAT, akcyza), a jednocześnie stawia na edukację. Z niej wywodzą się nauczyciele, mikro przedsiębiorcy, więksi rolnicy, średni szczebel urzędników, wykwalifikowani robotnicy.   Stanowi szkielet społeczeństwa, jego sól, dodającą smaku. Pomysły „Polskiego Ładu” pozbawiające ją części dochodów, poprzez podwyższenie podatków, gwarantują przewagę klasy wyższej i jej klientów z klasy niższej. To droga donikąd. Poszukując analogii historycznych – droga przedrozbiorowej Polski, bezsilnej w starciu z potężnymi gospodarczo Prusami czy Austrią.

6 przemyśleń nt. „Czym jest klasa średnia i dlaczego nie warto jej niszczyć?”

  1. ideologizujesz trochę za bardzo… oczywiście że można przyjąć różne kryteria by sklasyfikować społeczeństwo wg klas ale wiele z tych kryteriów po prostu się wyklucza… dlatego skoro piszesz o pieniądzach lepiej przy nich pozostać… lepiej dokonać wówczas podziału ci co zarabiają najlepiej najgorzej i ci po środku… jednak dla mnie klasa średnia to łącznik między bogatymi a pozostałą masą społeczeństwa… jeśli przyjąć taki właśnie podział(jako łącznik) to gdy wspomniana pozostała masa społeczeństwa się wzbogaci to wprost wpłynie to na rozwój klas wyższych! nie można podatkami pomóc ludziom którzy którzy aspirują do klas wyższych bo to już zmienia zupełnie zdrową konkurencję… na walkę o przywileje… a to prosta droga do oligarchii tak dobrze znanej z sąsiedniego ruskiego świata… dlatego najlepiej jest użyźniać glebę na której mają wyrastać klasy wyższe! bo jak sam wspominasz milionerze praca jest tu najważniejsza! chcąc awansować do klas wyższych powinieneś być na rynku pracy bardziej konkurencyjny bardziej wydajni i innowacyjny! gdy zrobisz drogę na skróty w postaci ulg i zachęt dla klas wyższych to nic innego jak śmierć konkurencji na rynku pracy która przerodzi się w walkę o przywileje… zobacz jak tam w Rosji czy na Ukrainie to działa… w sumie model jest wyjątkowo prosty 😉 walka o koneksje przywileje koncesje czy też nawet ograniczania wolnego rynku! itd za jakiś czas dowiemy się kto miał rację… o ile oczywiście program pisu będzie tym o czym piszę… ja tego programu ani nie popieram ani jego autorem nie jestem więc ciężko byłoby mi brać za niego odpowiedzialność… ale jeśli zgodnie z zapowiedziami wzbogaci się pozostałą masę społeczną to ona będzie jak nawóz dla klas wyższych! nie odwrotnie! ludzie ambitni sami dojdą do bogactwa! nie trzeba im tego wprost dawać… oczywiście nie można równocześnie stawiać barier ale barier które zabijają konkurencję!

    1. Chyba jednak klasy społecznej nie da się sprowadzić do samego dochodu. Tu popieram wszelkiej maści socjologów. Nie bez kozery napisałem o rolnikach. Znam wielu z nich i mają zupełnie inne systemy wartości niż klasa średnia (np. zatrudnieni w korporacjach, wolne zawody), a dodatkowo nie ponoszą większości obciążeń podatkowych.Mają też kompletnie przeciwstawne interesy.
      Polski Ład ma przeorać istniejący podział, tak jak zrobiła to komuna przy okazji reformy rolnej. Jedne klasy wg ideologów pasożytnicze („niszczą nasze chodniki”) mają poświęcić się dla innych („suwerena”). To, że zmierzamy do orwellowskiego odwrócenia znaczenia słów stanowi inną kwestię (solą tej ziemi jest matka z 4 dzieci (każde z innym), która nigdy nie pracowała, a pasożytem harujący w nadgodzinach „leming z Wilanowa”). Czyli wzmocnienie klasy niższej, kosztem średniej.
      I pełna zgoda – amerykański sen polega na przenikalności klas i przynosi lepsze rezultaty. Da się przemieścić z klasy średniej do wyższej, aczkolwiek z uwagi na rosnące koszty edukacji – coraz trudniej. Odmiennie jest właśnie na wschodzie, a skutek – zabetonowana klasa wyższa (oligarchia) i słaba średnia. Znamy taki model u nas? Oczywiście, koniec I i II RP. Czym się skończył? Rozbiorami i klęską wrześniową. Problemy z Polskim Ładem są dwa: pierwszy – przyniesie osłabienie klasy średniej na rzecz wyższej (ucieknie od podatków) i niższej (rozdawnictwo, niższe podatki), drugi – ta ekipa go nie wykona, bo wicepremier to kontestuje. Widzisz prom w Szczecinie, CPK, samochody elektryczne, mieszkanie+, zakaz handlu w niedzielę jako szansę dla małych sklepikarzy, 500+ a wzrost dzietności. Ideolo przeważa nad realizacją.
      Nie jestem przeciw pomysłowi podnoszenia podatków dla bogatych (podkreślmy – bogatych – nie jest nim, ktoś zarabiający 10 tys.brutto miesięcznie), tylko warto zrobić to z głową, bo bogaci mają wiedzę umożliwiającą ucieczkę poza system i przerzucenie kosztów. Takiego spójnego pomysłu obecna władza nie przeprowadzi, co widać po pomysłach. Jej twarzą jest Minister Sprawiedliwości, postulujący postawić przed Trybunałem Stanu opozycję, bo nie zna przepisów.

      1. „Chyba jednak klasy społecznej nie da się sprowadzić do samego dochodu.”
        to zależy co chcemy ocenić… dla przykładu czy rolnicy albo jak wolisz chłopi to klasa niższa wyższa średnia czy raczej są tam dokładnie wszystkie klasy? kiedyś obszarnicy zarządcy to były klasy wyższe prawda? dlaczego dziś niby miałoby to zniknąć? więc aby nie robić przepychanek na tematy ideologiczne lepiej skupić się na dochodzie… jest to po prostu coś co ma swój wymiar… klasyfikowanie klas ze względów ideologicznych jest pomyłką ba zawsze w przeszłości prowadzącą do zbrodni… więc nie ważne jak oceniasz znajomych chłopów 😉 ważne jak możesz ich wycenić 😉 tym bardziej że robimy to do celów podatkowych…
        „Znam wielu z nich i mają zupełnie inne systemy wartości niż klasa średnia”
        oj oj ale ideologią zaśmierdziało…
        „a dodatkowo nie ponoszą większości obciążeń podatkowych”
        tu raczej nie mamy na to żadnego wpływu bo nasze europejskie środowisko w którym żyjemy subsydiuje rolnictwo więc albo kraczemy jak oni albo owe rolnictwo likwidujemy…
        „Jedne klasy wg ideologów pasożytnicze („niszczą nasze chodniki”) mają poświęcić się dla innych („suwerena”)”
        ale czy nie jest głupie to w jakim świecie żyjemy? że największe obciążenie podatkowe ponoszą klasy niższe? im wyżej tym mniej?
        „(solą tej ziemi jest matka z 4 dzieci (każde z innym), która nigdy nie pracowała, a pasożytem harujący w nadgodzinach „leming z Wilanowa”). Czyli wzmocnienie klasy niższej, kosztem średniej.”
        strasznie niebezpieczna ideologia… pytanie kiedy zaczniesz mordować??? porzuć ten populizm i demagogię! możesz wyrazić siebie w całkiem przyzwoitym stylu… dlaczego wybierasz tak niski poziom? nigdy nie można nikogo pozbawiać jego ludzkiej godności!
        „Odmiennie jest właśnie na wschodzie, a skutek – zabetonowana klasa wyższa (oligarchia) i słaba średnia.”
        a ja dla odmiany widzę problem w nadmiernym zubożeniu klas niższych! to dlatego klasa średnia ma problemy! bo jest na usługach klasy wyższej jak sam piszesz oligarchii! a oligarchia nie ma niczego wspólnego z wolnym rynkiem! jednym ze sposobów walki z tym zjawiskiem jest wzmocnienie klas niższych by uniezależnić klasę średnią od wyższej…
        „Znamy taki model u nas? Oczywiście, koniec I i II RP. Czym się skończył? Rozbiorami i klęską wrześniową.”
        moim zdaniem Rzeczypospolita upadła poprzez upadek wspólnej tożsamości… oligarchia czy też magnateria to ruski i litewski rak… dużo o tym pisać…
        „pierwszy – przyniesie osłabienie klasy średniej na rzecz wyższej”
        moim zdaniem kłamstwo! wzmocnienie klas niższych to więcej możliwości dla klasy średniej ale najmniej korzyści dla klasy wyższej bo to rozbija oligarchię w której klasa średnia była na garnuszku klasy wyższej…
        „i niższej (rozdawnictwo, niższe podatki)”
        odnosisz się do samej obniżki ale słowem nie wspomnisz o efektywnym opodatkowaniu wzrastającym wraz ze spadkiem dochodów… dziwne prawda? klasy średnie i i wyższe płacą zdecydowanie mniej… choć klasa średnia musi się bardziej o to postarać…
        „drugi – ta ekipa go nie wykona, bo czego się dotknie, to popsuje. Widzisz prom w Szczecinie, CPK, samochody elektryczne, mieszkanie+, zakaz handlu w niedzielę jako szansę dla małych sklepikarzy, 500+ a wzrost dzietności. Tam na czele niestety siedzą w 50% nieudacznicy, a wykonawcy są jeszcze gorsi. Ideolo przeważa nad realizacją.”
        strasznie to z twojej strony głupie że zarzucasz im ideologię samemu robiąc to samo… jesteś częścią tego samego świata którego osobiście nienawidzę… przy okazji zdaję sobie doskonale sprawę z mizerii naszej klasy politycznej… jednak mimo mojej nieukrywanej niechęci do porozumienia centrum tfu pisu 😉 oceniam ich najlepiej w postsowieckiej najnowszej naszej historii… to nie znaczy że dobrze a to że reszta była znacznie gorsza…
        „podkreślmy – bogatych – nie jest nim, ktoś zarabiający 10 tys.brutto miesięcznie”
        nie ale granica nie powinna być ostra jak żyleta 😉 a obciążenia powinny rosnąć stopniowo dla klas wyższych… czy nie jest tak że człowiek ze wspomnianym dochodem nie odczuje żadnych zmian? ani mu nikt nie doda ani nie ujmie… więc? o co chodzi?
        „tylko warto zrobić to z głową, bo bogaci mają wiedzę umożliwiającą ucieczkę poza system i przerzucenie kosztów”
        to nie wiedza a wprost oligarchia… prawo tak dziurawe by było to możliwe… po co kłamać? tak właśnie wygląda oligarchia gdzie konkuruje się o przywileje 😉 to zupełnie inny system wartości… jak już wcześniej napisałem walczyć z tym można wzmacniając klasy niższe które wprost oswobodzą klasę średnią od uzależnienia od wyższej…
        „Takiego spójnego pomysłu obecna władza nie przeprowadzi, zwyczajnie nie potrafi. Jej twarzą są wybory, które się nie odbyły, a ostatnio Minister Sprawiedliwości, postulujący postawić przed Trybunałem Stanu opozycję, bo nie zna przepisów.”
        to również traktuje jako populizm i demagogię…

        oj panie milionowy dusigrosz! zmień się pan zmień!

        1. „to zależy co chcemy ocenić… dla przykładu czy rolnicy albo jak wolisz chłopi to klasa niższa wyższa średnia czy raczej są tam dokładnie wszystkie klasy? kiedyś obszarnicy zarządcy to były klasy wyższe prawda? dlaczego dziś niby miałoby to zniknąć? więc aby nie robić przepychanek na tematy ideologiczne lepiej skupić się na dochodzie… jest to po prostu coś co ma swój wymiar… klasyfikowanie klas ze względów ideologicznych jest pomyłką ba zawsze w przeszłości prowadzącą do zbrodni… więc nie ważne jak oceniasz znajomych chłopów 😉 ważne jak możesz ich wycenić 😉 tym bardziej że robimy to do celów podatkowych…”
          Klasa społeczna to pojęcie socjologiczne o utrwalonym znaczeniu. Ja go nie wymyślam i nie nadaje mu sensu. W klasycznej socjologii (i u Marksa też) nie dotyczyło samego dochodu, ale sposobu jego osiągania (praca najemna, własny warsztat, rolnictwo), majątku stąd była burżuazja i obszarnicy. Wycena dochodu do celów podatkowych, też nie jest taka prosta. Są ryczałtowcy (dochód nie ma znaczenia, a przychód), niedobitki na karcie (tu nawet przychód się nie liczy), CIT, PIT, podatki pośrednie i te nieszczęsne składki. A nawet rozliczający się na zasadach ogólnych istotnie się różnią (pracownik i przedsiębiorca). No i clou polskiej rzeczywistości – dochód oficjalny czy sumaryczny? Wbrew temu co twierdzisz, klasy niższe masowo unikają podatków lub nie płacą ich legalnie. Rolnik ma dopłaty (nieopodatkowane), robotnik – część (lub całość) pensji pod stołem, są zasiłki, zapomogi również (i słusznie) opodatkowane. W skórę bity pozostaje prekariat na legalnej umowie i pracująca klasa średnia.

          „tu raczej nie mamy na to żadnego wpływu bo nasze europejskie środowisko w którym żyjemy subsydiuje rolnictwo więc albo kraczemy jak oni albo owe rolnictwo likwidujemy…”
          Nie miałem na myśli subsydiowania rolnictwa, bo to samo w sobie nic złego nie czyni. Dopłata do produkcji, obniża cenę jedzenia. Chodzi o to, że subsydiujemy właściciela 2 ha (nie produkuje na rynek nic, albo prawie nic), który prowadzi jednocześnie firmę budowlaną, przeciwko innemu właścicielowi firmy budowlanej. W efekcie zaburzamy konkurencję.

          „ale czy nie jest głupie to w jakim świecie żyjemy? że największe obciążenie podatkowe ponoszą klasy niższe? im wyżej tym mniej?”
          Nie do końca tak jest. Średniacy ponoszą najwyższe obciążenia. I system Polskiego Ładu to utrwala.

          „strasznie niebezpieczna ideologia… pytanie kiedy zaczniesz mordować??? porzuć ten populizm i demagogię! możesz wyrazić siebie w całkiem przyzwoitym stylu… dlaczego wybierasz tak niski poziom? nigdy nie można nikogo pozbawiać jego ludzkiej godności!”
          To akurat parafraza opinii suwerena, a nie ideologia. Do mordowania chyba daleko, nikt nie będzie mordował matki czwórki dzieci, ale dopłacanie jej bez żadnych innych warunków, nie ma sensu, bo te pieniądze trzeba zabrać i tak się składa, że właśnie „lemingowi z Wilanowa”. A to klasa średnia pracuje, wytwarza (produkty lub istotne idee), w przeciwieństwie do tej matki, bo ona często tylko urodziła. Nagradzając siedzenie w domu (bo nawet nie wychowanie, tam nie ma żadnego warunku), otrzymamy…siedzące w domu.

          „a ja dla odmiany widzę problem w nadmiernym zubożeniu klas niższych! to dlatego klasa średnia ma problemy! bo jest na usługach klasy wyższej jak sam piszesz oligarchii! a oligarchia nie ma niczego wspólnego z wolnym rynkiem! jednym ze sposobów walki z tym zjawiskiem jest wzmocnienie klas niższych by uniezależnić klasę średnią od wyższej…”
          Na ubożenie klas niższych jest jeden ratunek – tanie mieszkania w miastach. Na razie nie widzę programu, który stworzyłby je. Domki do 70m2 na zgłoszenie nic nie dadzą, bo po pierwsze już da się tak budować, po drugie trzeba mieć działkę, a te kosztują krocie. Problem dzisiejszych czasów to miejscy biedni pracujący – prekariat. Najem kosztuje ich tak dużo, że zaniedbują inne potrzeby, a na własne cztery kąty nigdy nie będzie ich stać.

          „moim zdaniem kłamstwo! wzmocnienie klas niższych to więcej możliwości dla klasy średniej ale najmniej korzyści dla klasy wyższej bo to rozbija oligarchię w której klasa średnia była na garnuszku klasy wyższej…”
          Klasa niższa (rozumiana dochodowo) to też nie jest jednolita grupa. Mamy w niej zarówno emerytów (z całkiem przyzwoitym majątkiem – spadek po spółdzielczości PRL), mini-rolników (często zarabiających na czarno, więc oficjalnie bez dochodu, ale też z majątkiem), jak i prekariat (niskie dochody, minimalny majątek). Z punktu widzenia awansu do dochodowych średniaków najtrudniej ma ten ostatni i trzeba pilnie to zmienić, a Polski Ład tego nie robi. Bo prekariat to poza klasą średnią, sól tej ziemi, zarówno robotnicy, kelnerki, jak i grupa magistrów harujących na zleceniu i poniżej kwalifikacji.

          „odnosisz się do samej obniżki ale słowem nie wspomnisz o efektywnym opodatkowaniu wzrastającym wraz ze spadkiem dochodów… dziwne prawda? klasy średnie i i wyższe płacą zdecydowanie mniej… choć klasa średnia musi się bardziej o to postarać…”
          Efektywne opodatkowanie wraz ze wzrostem dochodów? Znowu – o jakim dochodzie mówimy? Ktoś, kto pracuje na czarno, nie płaci żadnych podatków, a jeszcze dostaje zasiłki. Jaką ma stopę efektywną? A ten co 1/3 pensji otrzyma pod stołem? A rolnik z dopłatami? A przedsiębiorca z niskim dochodem księgowym płaci ogromne podatki i składki, w stosunku do dochodu ….. na papierze (bo realnie śmieszne). Klasa średnia pracująca (nie-przedsiębiorcy) ma najwyższe podatki, stanowiąc największą grupę. I to pilnie trzeba zmienić, a nie ponownie im dowalać. Wreszcie, zapominasz o „podatku inflacyjnym” – już uderza, wbrew intencji twórców, właśnie w klasy niższe, a głównie w prekariat.
          .”
          „strasznie to z twojej strony głupie że zarzucasz im ideologię samemu robiąc to samo… jesteś częścią tego samego świata którego osobiście nienawidzę… przy okazji zdaję sobie doskonale sprawę z mizerii naszej klasy politycznej… jednak mimo mojej nieukrywanej niechęci do porozumienia centrum tfu pisu 😉 oceniam ich najlepiej w postsowieckiej najnowszej naszej historii… to nie znaczy że dobrze a to że reszta była znacznie gorsza…”
          Jaka ideologia? To prosta rzeczywistość i obserwacja. Nikogo nie nienawidzę, ale oceniam przez efekty. A świat, którego nienawidzisz? Był na naszej ziemi inny w czasach przedchrześcijańskich oraz w krótkim okresie PRL-u. Feudalizm i kapitalizm rodzą właśnie takie problemy. W IV RP dochodzi do tego jeszcze nieudacznictwo wykonawców i o tym pisałem.

          „nie ale granica nie powinna być ostra jak żyleta 😉 a obciążenia powinny rosnąć stopniowo dla klas wyższych… czy nie jest tak że człowiek ze wspomnianym dochodem nie odczuje żadnych zmian? ani mu nikt nie doda ani nie ujmie… więc? o co chodzi?”
          Moje uwagi do Polskiego Ładu są właśnie praktyczne. Nie spowoduje takich celów, o jakich piszesz: progresji wraz z dochodami, poprawy bytu klasy niższej dochodowo. Nie będzie tak z dwóch powodów. Po pierwsze, robiono go na kolanie i już się w nim dłubie. Po drugie, inflacja niszczy klasy niższe najbardziej. To co, być może, zyskają na podatku, oddadzą w sklepie. Przeciętny emeryt (dochodowo klasa niższa) ma jakiś majątek, który potencjalnie rośnie na wartości. Prekariusz- tylko wydatki, rosnące wraz z inflacją.

          „to nie wiedza a wprost oligarchia… prawo tak dziurawe by było to możliwe… po co kłamać? tak właśnie wygląda oligarchia gdzie konkuruje się o przywileje 😉 to zupełnie inny system wartości… jak już wcześniej napisałem walczyć z tym można wzmacniając klasy niższe które wprost oswobodzą klasę średnią od uzależnienia od wyższej…”
          Korzystanie z systemu istnieje we wszystkich klasach. Klasa niższa (dochodowo- trzymając się Twoich założeń), masowo oszukuje na podatkach, lub także nie płaci ich legalnie. To nie jest domena klasy wyższej. I powtórzę to znowu, najtrudniej mają zarabiający legalnie bezdzietni prekariusze. Z tym, że teraz będą mieli jeszcze gorzej.

          „to również traktuje jako populizm i demagogię…”
          Ale co? Pomysł stawiania opozycji przed TS, czy moją uwagę? Zainspirowałeś mnie jednak do stworzenia wpisu o tym, co Polski Ład (z prezentowanymi obecnie założeniami) zmieni w życiu prekariusza, rolnika i emeryta, czyli trzech osób, które miały na nim zyskać najbardziej.

  2. Bardzo mi się podoba ta definicja klasy średniej – nie tylko pieniądze ale też pewien kapitał kulturowy. Jednak nie trudno sobie wyobrazić, że ktoś może nawet i mieć pieniądze, a jednocześnie być umysłowym zerem. Niestety istnieją takie przypadki.

    1. 100% racji. Powiem więcej – ktoś może mieć pieniądze, wykształcenie i być umysłowym zerem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *