Styl życia oszczędnego milionera. Wakacje.

Milionerów wyobrażamy sobie, jako spędzających czas pod palmami lub na własnym jachcie. Czy taki obraz jest prawdę? Zobaczcie. Tym razem nie będę już przedstawiał każdego z nas.

Po pierwsze, żaden z 6 milionerów nie posiada własnego jachtu (ani nawet kajaka) – twardo stąpają po ziemi. Co do palm, to także Was rozczaruję. Tylko A  i E widzieli je w tym roku, D i B nigdzie nie wyjeżdżali, C odwiedzi Chorwację, a oszczędny milioner zwiedzał Węgry.

Milionerzy B, C i oszczędny milioner nigdy nie byli poza Europą i basenem Morza Śródziemnego (Turcja, Egipt, Tunezja).  W przypadku C powodem jest lęk przed lataniem.

Milioner D – obecnie w ogóle nie jeździ na wakacje – cały czas pracuje, wolne ma tylko w weekendy.

Milioner E – może sobie pozwolić na jedne wczasy w roku. Powodem jest oczywiście własna firma. Spędza je z przytupem – w egzotycznych miejscach.

Najbardziej do stereotypów pasuje A – od kilku lat bezrobotny. Ma mnóstwo czasu więc lata i jeździ. W tym roku był już na Malediwach, nad morzem, w górach, na nartach a jeszcze wybiera się w podróż kamperem. Tylko o nim można powiedzieć – milioner z przeciętnego wyobrażenia.  Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że połowa spośród milionerów, nigdy nie opuściła Europy i Płn. Afryki to znowu zaskoczenie.

2 przemyślenia nt. „Styl życia oszczędnego milionera. Wakacje.”

  1. Dodam taką moją obserwację. Osoby, którym daleko do miliona (chyba, że miliona PLN kredytów 😉) przywiązują dużą wagę do wakacji. Wiadomo – później relacja na facebooku, instagramie itd. Raczej nie myślą o prawdziwym wypoczynku, ale o tym czym zaskoczyć znajomych. Jakieś egzotyczne sporty do tego. Rzecz jasna próby uprawiania nurkowania, kitesurfingu itp. Najlepiej co roku coś innego. Często jest to przerost formy nad treścią. 3 dni w podróży i 4 na miejscu próbując przywyknąć do zmiany czasu. Raczej nastawieni na „zaliczenie” jakiegoś miejsca, którym można się pochwalić niż na prawdziwy wypoczynek.

    Ja osobiście (widzę też taką tendencję wśród zamożniejszych znajomych) wolę kilka/kilkanaście mini urlopów niż jeden „wypasiony”. Nie wyobrażam sobie czekania cały rok na wakacje. Wakacje są wplecione w normalne życie w ciągu całego roku. Oczywiście spędzam też jakieś 2 tygodnie gdy jest ciepło i tydzień na nartach (dzieci), ale coraz częściej są to te same sprawdzone i najlepsze z mojego punktu widzenia kierunki. Krótka podróż, pasujący mi klimat, jedzenie itd. Toskania, Chorwacja, Polska. Generalnie kieruję się tym co w danym momencie jest dla mnie najlepsze. Jeżeli mam potrzebę poleniuchować, to po prostu nigdzie nie jadę. Rower, kajak, spacer, książka. Kilka takich dni i jestem bardziej wypoczęty niż po 2 tygodniach zorganizowanego wypoczynku z biurem podróży. Za 2 tygodnie all inclusive w Egipcie w lipcu to musieliby mi na prawdę dużo zapłacić, żebym się zgodził polecieć 😆. Dziękuję. Wolę Bieszczady lub Mazury.
    Pozdrawiam,

    1. Ano właśnie. Ostatnio rozmawiałem z milionerem E po jego powrocie z Wysp Kanaryjskich. Wynudził się tam okropnie, zaobserwował to samo co Ty – ciągłą relację do mediów społecznościowych. On sam nie ma nawet Facebooka (z opisywanej przeze mnie grupy ma go tylko jedna osoba – milioner C). Podsumował – najlepsze wakacje to dla mnie własny dom, grill, ryby, polowanie, czyli znowu nie leżenie plackiem na plaży, a nawet zwiedzanie (to drugie osobiście lubię).
      Kilkanaście mini-urlopów ma przyczynę w trybie pracy. Ludzie zajęci w firmie nie mogą sobie pozwolić na 3-tygodniową nieobecność, pracujący biorą urlop i już. Zresztą stać ich na mniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *