Trzeci tydzień na wsi. Podsumowanie.

Trzeci tydzień „wiejskiego życia” trochę dał mi się we znaki. Przede wszystkim ze względu na zobowiązania zawodowe musiałem więcej jeździć. Zamiast 60 km każdego dnia  pokonywałem nawet 120 km. Niespodziewana fala chłodu podniosła rachunek za prąd (intensywne dogrzewanie nad ranem, kiedy termometr pokazywał w okolicy +1 stopnia C, przez cały tydzień).

Transport.  Korzystanie z auta trochę mnie przerosło. Razem pokonałem 1080 km (w tym 600 w ostatnim tygodniu). Po dodaniu stałego kosztu (200 zł) potrzebowałem 524 zł. To więcej niż planowałem przez cały miesiąc. Złożyły się na to dwie przyczyny: wzrost cen paliwa oraz większa potrzeba dojazdów.

Opłaty.  Te uregulowane na początku nie zmieniły się – 82 zł, ale poszło mi sporo prądu.  Już wydałem na niego ok. 90 zł.

Jedzenie. Ok. 105 zł. wystarczyło na 3 tygodnie.  Średnia ok. 4,5 zł/dzień, cały czas realna. Taką też przyjąłem podczas Świąt, aby nie liczyć każdego kęsa nakładanego na talerz.

Chemia, kosmetyki, leki. Nic więcej nie dokupiłem – 33 zł.

Ubrania, ubezpieczenia, inne. Ubezpieczenia nie potrącili, ale wydam na ten cel ok. 50 zł.

Razem. Najpoważniejszym wydatkiem okazał się transport (524 zł), potem opłaty (172 zł), jedzenie (105 zł), pozostałe to 83 zł.  Wydałem 884 zł, czyli prawdopodobnie uda mi się odłożyć sporą część pensji.

2 przemyślenia nt. „Trzeci tydzień na wsi. Podsumowanie.”

  1. Gratulacje.
    Przejrzałem swój budżet i transport też jest na pierwszym miejscu i najczęstszym.
    Zdrowych i wesołych swiat Wielkanocnych. Pozdrawiam

    1. Dzięki i Wesołych Świąt. W moim całorodzinnym budżecie na pierwszym miejscu jest za to tzw. życie (jedzenie, chemia, leki), ale transport to poważna pozycja (2 samochody).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *