Życie za pensję minimalną. Trzeci tydzień podsumowanie.

Trzeci tydzień także przeżyłem – czego dowodem jest ten wpis. Udało mi się także trzymać wydatki w ryzach. Mogę powiedzieć, że plan przeżycia miesiąca za pensję minimalną ma szanse powodzenia. Zaskoczyło to nawet mnie. 

Jedzenie. Utrzymuję tendencję z poprzedniego tygodnia. Dzienna racja żywieniowa oscyluje w granicach 4-4,5 zł. Oszczędniejsza była tylko niedziela, bo żona zaprosiła mnie na wspólny obiad. Kiedy zacząłem się bronić, argumentując, że mam projekt i będzie on zaburzony, mój syn powiedział:

– Tato daj spokój. Każdy student-singiel w niedzielę idzie na obiad do mamy.

I tak już zostało. Przy czym to jeden dzień z 21.

Nie robiłem wielkich zakupów. Dopiero teraz wykorzystałem schabowe kupione w poprzedni piątek (leżały sobie spokojnie w zamrażalniku). W zasadzie wzbogacam spiżarkę tylko o: jabłka i pieczywo. Resztę mam z zakupów w poprzednich tygodniach.

Nadal kontynuuję notatki i spieszę wyjaśnić, że zjadłem ogółem za prawie 87 zł.

Chemia. Kupiona na początku. Bez zmian.

Leki. Bez zmian.

Transport. W pierwszym tygodniu pojechałem z kosą na działkę (trudno wozić ją na rowerze, albo w busie), raz z klientem załatwić sprawę i raz kupiłem bilet mpk – 3 zł (klient na drugim końcu miasta – koniec spotkania już wieczorem). Na temat moich wydatków w tym obszarze kolejny wpis.

Opłaty. Nic się nie zmieniło. Popłaciłem wszystko na początku. Podsumuję na koniec marca. Odpis – 392 zł.

Inne. Tutaj do wydatków z okazji Dnia Kobiet 48 zł doszła wizyta u fryzjera 20 zł i opłata za abonament Legimi 32 zł. Na ostrzenie łańcucha 10 zł. Razem 110 zł.

I na koniec. Już wiem, jak trudno przyjąć mój eksperyment nawet przyjaciołom. Jedna z nich autentycznie przerażona podsumowała: – O Boże, ty chyba nie jesz samych serdelków. Kiedy wyjaśniłem jej, że wręcz przeciwnie, moją dietę stanowią  także salami, kindziuk i szynka parmeńska,  nie mogła się nadziwić.

 

 

4 przemyślenia nt. „Życie za pensję minimalną. Trzeci tydzień podsumowanie.”

    1. To właśnie jest najtrudniejsze w moim wyzwaniu. Przy dwóch nastolatkach w domu nie było z tym problemu. Regularnie czyścili lodówkę. Pewnym sposobem okazało się kupowanie małych porcji, zwłaszcza produktów takich jak mięso, wędlina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *