Życie w mieście jest takie drogie. Opowieści słoika.

Mam kumpla, który pochodzi ze wsi, jest typowym słoikiem. Pomimo kawalerskiego stanu (a może właśnie z tego powodu), przeniósł się do miasta, a na wieś dojeżdża weekendowo. W tytule zacytowałem jego słowa: „Życie w mieście jest takie drogie.” Padły w kontekście kosztów utrzymania kawalerki .

Kumpel kawalerkę posiada na własność. Na jesieni 2025 r. przyszło mu powiadomienie o podwyżce opłat – obecnie będzie płacił 600 zł/m-c. Do tego: prąd, gaz, podatek, internet, telefon. Łącznie ok. 800-850 zł. I aż złapał się za głowę. Przecież to moje. Za co tyle?

Ano właśnie. Porównywał koszty z własnym drewnianym domem (większym od kawalerki). Tam sytuacja przedstawia się inaczej:

  • czynszu nie ma,
  • remont (dach, ocieplenie) robi znajomy, za sporo mniejsze pieniądze,
  • woda jest tańsza,
  • prąd zapewniają własne panele,
  • ogrzewanie + ciepła woda – drewno ze swojego lasu (+tzw. podkowa w piecu kaflowym).

Płaci się tylko podatek od budynków i gruntów (w sumie – na poziomie kawalerki), wywóz ścieków z oczyszczalni, opłatę śmieciową, abonament za prąd i butlę z gazem. Internet w telefonie musi wystarczyć (i tak słaby zasięg). W sumie koszt ok. 220 zł (z paliwem na ścięcie i dowóz drewna). Porównując z miastem – ok. 1/4.

Oczywiście komfort życia w „drewniaku” bez porównania gorszy niż miasto. Tutaj mamy do czynienia z innymi problemami. Drzewo trzeba ściąć, porąbać, wysuszyć i codziennie palić w piecu. Słaby internet wyklucza pracę zdalną. Remonty planujemy samodzielnie (nawet jeśli wykona je ktoś inny). Natomiast koszty – gigantyczna różnica. Za mniejszą powierzchnię w mieście, płacimy 4 razy tyle. W przypadku innym metraży, nożyce rozewrą się jeszcze bardziej (100m2 mieszkania da w samym czynszu i podstawowych opłatach spółdzielczych ok. 1700 zł, a nowy dom tej powierzchni utrzymamy za 450 zł). Jeśli dołożymy do tego różnice w cenie (100 m2 w tej lokalizacji: miasto – 1 mln zł, wieś – 0,3 mln), a zwłaszcza racie kredytu, widzimy różnicę wieś-miasto 5450 zł (1250 zł koszty utrzymania, 4200 zł na racie). Życie w mieście jest drogie. I nie zawsze równoważy go wzrost dochodu. Na omawianym przykładzie 100m2 mówimy o ponad 5000 zł/m-c.

2 komentarze do “Życie w mieście jest takie drogie. Opowieści słoika.”

  1. Współczesna wieś ma wiele więcej plusów bądź jakościowo wygląda inaczej niż piszesz. Można pracować zdalnie bo na wsi jest światłowód (no i mnie) albo masz starlinka.

    Niektóre gminy np moja, zniosły podatek od nieruchomości.

    Jak wybudujesz sobie domek to przez lata nie obchodzą Cię koszty dachu czy ocieplenia. Jeśli wybudujesz go w odpowiednim wieku to do śmierci nie zrobisz w nim wielu napraw.

    Dom możesz ogrzać kominkiem lub koza. Ja całe życie paliłem w piecu drewnem i czy to była katorga? Normalna czynność. Teraz gaz uwolnił mnie od tego ale przygotowywanie drzewa na zimę było naprawdę super sprawa.

    1. Myślę, że kluczem okazuje się odkrycie „różnych wsi”. W jednych znajdziemy wszystko, czego potrzeba codziennie (od pracy do lekarza), inne wymierają i nie ma w nich nawet opcji, by kupić chleb. Te pierwsze szybko się zaludniają, drugie albo powoli zamieniają w letniska, albo zanikają. Warto szukać dobrego miejsca, z szybkim transportem, infrastrukturą, siecią usług w pobliżu.
      Sporo zależy od włodarza gminy, „mój” burmistrz sprawnie łączy tradycję miejsca z wymogami nowoczesności, więc nie narzekam. Brakuje tylko kanalizacji, ponieważ teren rozdziela trasa kolejowa i przebicie się pod nią to droga przez mękę.
      Co do budowy i ogrzewania domu. Wychowałem się w bloku i z paleniem w kominku nie mam najmniejszych problemów. Tak jak piszesz „normalna czynność”. Stary dom, również możesz przygotować „na lata”, albo zwyczajnie „dobrze trafić”. Mieszkam w klocku – rok budowy 1959, dach nadal nie wymaga dodatkowych zabiegów. Poza tym, staram się zwrócić uwagę na koszty tej wygody, za które zwykle płacimy spędzaniem czasu poza domem, aby na całość zarobić. Często mówimy o wydatku na lata, bo zakup finansowano kredytem. I nagle wychodzi te +4250 zł comiesięcznej ratę zł przez 30 lat. Koszmar. Lepiej palić w piecu/kominku/kotle.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *