Temat wraca jak bumerang, ale dłuższe przemyślenia prowadzą mnie do wciąż nowych wniosków. Tym razem argumenty dla zatwardziałych leni. Ponieważ z natury zaliczam się do tej grupy (aczkolwiek jej szczególnej odmiany – ciężko pracujących z konieczności), także dla mnie.
Możesz pracować na pół gwizdka
Nazwij to jak chcesz, spokojnym etatem, niewielką dg, pracą zdalną, czy robotą na pół gwizdka. Ja powiem krótko – prace czasowo niewymagające. Raj dla lenia. W moim przypadku – biuro od wtorku do czwartku. Laba od piątku do poniedziałku. Włącznie. Alternatywa? Pięcie się po szczeblach kariery, pensja 20k netto za… 60 godzin w tygodniu. Dziękuję. Wolę 8k za 16 godzin.
A docelowo zostanę z własną firmą 5k za 8 godzin/tydzień.
W mieście, z kredytem na karku – nierealne. Sama rata pochłonie jedną pensję.
Możesz zrezygnować z pracy po 50-te
Jeśli jesteś leniem podobnym do mnie (tzn. takim, którego życie zmusiło do ciężkiej pracy), ok. 50-tki zebrałeś już sporo owoców pracy wcześniejszego trudu. Mówiąc po ludzku – masz inwestycje i oszczędności. One doskonale zastąpią pensję. Czyli pracować zawodowo już nie musisz (jeśli chcesz – proszę bardzo).
I znowu, obserwując moich miejskich przyjaciół niewielu ma takie opcje. Dochody 15-20k były konsumowane na bieżąco. Wielu zostały kredyty. Innych zżera inflacja stylu życia. Dosłownie muszą pracować do śmierci. Emerytura w wysokości dzisiejszych 4k kompletnie ich nie interesuje. Mnie wystarczy połowa tej sumy.
Życie na wsi jest tańsze i zdrowsze
Nie, nie mówię o pełnoetatowej pracy rolnika, lecz o zwykłym zamieszkaniu w wiejskim otoczeniu. Przykłady cen nieruchomości podawałem wiele razy, czas na inne.
Jedzenie – niby oczywiste. Własne kury i masz jaja. Nie za darmo, ale za 1/3 ceny. Zdrowe, ekologiczne. Jedni z wiejskich emigrantów kupili sobie owce rasy dorper (mięsne). Korzyści? No mają tanie mięso, i nie muszą codziennie doić. Lubisz mleko i sery, wybierz rasy lacaune lub fryzyjską. Nie chcesz zwierząt? Tanie mięso kupisz w okolicy.
Opłaty – sporo niższe. Woda – 1/2 ceny, śmieci 70-80%. Internet za tyle samo, podobnie komórki. Ale już prąd wytworzysz sam. Podobnie opał. Idę w tym kierunku od kiedy za ogrzanie 100 m2 w mieście wyszła mi prognoza 10 tys. zł. Za chwilę takie kwoty zapłaci mieszkaniec 3-pokojowego mieszkania w spółdzielni. A własny kominek z płaszczem załatwił mi sprawę definitywnie.
Bonus. Czwarty powód – widoki.
W mroźny weekend 17 stycznia 2026 r. pojechałem do domu na wieś po zapasowe płytki (glazurę). Kompletna cisza, i … te widoki. Postanowiłem zdjęciami (w których robieniu nigdy nie byłem dobry), zainaugurować część fotograficzną bloga, ale niestety muszę się jeszcze podszkolić w obsłudze multimediów. Ośnieżone drzewa, czysta biała przestrzeń, a nawet droga (dojechałem do samej bramy). Niby nic wielkiego, ale jak kojące dla ducha. Tego nie dostaniemy w bloku, a tam? Wystarczy wyjść za próg domu. Leń we mnie lubi ciszę, spokój i napawanie się przyrodą.
A co Ty dodałbyś do tej listy?
Zalety typowo widokowe i słuchowe w moim przypadku:
– siedząc późnymi wieczorami latem na tarasie spotykam jeże przechadzające się między tujami.
– słucham rechot żab i pohukiwanie sowy
– czasem nie mogę spać przez rykowisko nieopodal w lesie 😊
Niezaleznosc:
-Czasy covidu uświadomiły mnie w przekonaniu, że nie jestem zamknięty w 50m2 tylko mam 23 ary podwórka, las za płotem, dzieci mogą się bawić w piaskownicy, mam altanę gdzie mogę zjeść obiad. Szczególnie nie odczułem izolacji
Pokazałeś drugą stronę medalu, aczkolwiek dostępną tym, którzy kupili dom nieco na uboczu i na większej działce, a nie w środku wsi.
U mni też – sarny podchodzą pod płot (i dobrze, że mój Tato go zbudował, bo miałbym sarny w grządkach), wiewiórki ganiają się po 100-letnim świerku, jastrzębie krążą po niebie.
Covid to jeszcze inna bajka. Nawet w mieście wszystko wyglądało inaczej. Idziesz do sklepu – zamaskowany, spotykasz dziesiątki ludzi. Na wsi masz szansę na samowystarczalność, cały dzień chodzisz bez maski (a nawet jak wyjdziesz, to nikt Cię na polu nie pyta o nią), przestrzeń daje się zagospodarować i kształtować. Widzę różnicę 300m2 działki (-dom i podjazd – de facto 100m2), a 3500 m2. Te 100 m2 wystarczy na trampolinę, piaskownicę i huśtawkę, meble ogrodowe stawiamy już na opasce przy budynku. Na wsi – dwa grille, ławki, altana, weranda, basen ogrodowy (nic wielkiego – z PCV) z mini-plażą (wysypałem piaskiemn dookoła, żeby nie chodzić po błocie), domek na drzewie, duży warzywnik, mnóstwo drzew, w lecie rozstawiam hamak w ogrodzie (w zimie i przy upałach — w największym pokoju, albo na werandzie). W kamienicy w centrum, z całą rodziną, już męczyłbym się (dochodzi absolutny brak zieleni, wieczne problemy z parkowaniem, hałas, smród).
Liczyłem na odkupienie od sąsiada hektara obok. Ale się nie zgodził 😐 marzy mi się przestrzeń, drzewa, wysypana plaża, szklarnia, jakieś palenisko ogrodowe. Moze jeszcze się uda
Cierpliwości. Ważne, że sąsiad zna Twoje plany. W stosunkach wiejskich często działa zasada – sprzedaję, gdy mam większy wydatek: ślub córki, zakup mieszkania, trafił się lepszy kawałek itd. albo brakuje następcy.
Duża działka kusi, mnie osobiście też. Mógłbym kupić parę kóz, zrobić sobie staw kąpielowy, a nie basenik. Z drugiej strony ilość roboty w takim układzie przeraża.
Przekonaliście mnie:-))).
Zacznę szukać czegoś na Dolnym Śląsku.
Gratuluję szybkiej decyzji. Dolny Śląsk, to taka „Europa w pigułce”, brakuje tylko morza. Piękne góry, miasteczka, zabytki, jeziora. Miejscami całkiem dziko, a 50 km dalej spore miasto. Osobiście celowałbym albo w okolice Wrocławia, albo pogranicze Opolskiego i Dolnego Śląska. W okolicach Paczkowa, czy Nysy masz wszystkie atrakcje na wyciągnięcie ręki.
I nad morze dojedziesz w 3 godzinki 👍
Te 3 godzinki to raczej z północy Niziny Śląskiej. Z Nysy nawigacja pokazuje mi prawie 6. Niemniej jednak – nadal nieźle. Ja teraz jadę, tak ca. 5.30, pod warunkiem braku korka w okolicach Warszawy.
Z Lubina jadę 3 godziny do Świnoujścia/ Miedzyzroji
Z pogranicza z Lubuskim – zdecydowanie jest to możliwe, zwłaszcza, że Lubin czy Polkowice mają bliski dostęp do S3. Natomiast proponowałem Bartkowi regiony bliżej jego miejsca zamieszkania (z tego co pamiętam, chyba Małopolska lub Śląsk).
Super sprawa. Zazdro.