Radykalne ucieczki od oczywistości.

Dzisiaj zaczynamy rozważania pod takim, nieco prowokacyjnym, tytułem. Czym jest ta „oczywistość”. Wyborem drogi prostej, powszechnie uczęszczanej czyli ścieżki: skończ szkołę (studia), idź do pracy (januszex, własna firma, korpo, budżetówka – bez znaczenia), ciężko haruj od pn do pt, w weekend zaszalej, miej dzieci, wakacje raz, 2 razy w roku, dotrwaj do emerytury w wieku 60-65 lat. Czy takie życie ma sens? Dla wielu – tak. Utwierdza ich w wyborze rodzina, znajomi, kapłani, media. Całkiem spora i wpływowa grupa.

Zawsze jednak istniały jednostki odrzucające system, żyjące na jego obrzeżach. Miały inne pomysły na funkcjonowanie. I o tym właśnie dzisiaj chciałbym napisać.

Legendarny Thoreau i jego „Walden” – biblia dla współczesnych anty- spod każdego znaku. Od radykalnej lewicy do radykalnej prawicy. Pomysł – wyprowadzić się do lasu, na kawałek własnej ziemi, samodzielnie zbudować dom. Brzmi nieźle, i co tu dużo gadać, realne może być i dziś. Przynajmniej częściowo. Nie musimy odrzucać wszystkiego. Da się radę samemu i z rodziną. Najwyżej skrajny program „zero pracy” zamienimy na zajęcia dorywcze, rękodzieło itp. 10-16 godzin tygodniowo zamiast 40-50 to już istotny postęp.

Kto jeszcze? Wszelacy ideolodzy spod znaku komun (nie mylić z komunistami). Motywowani religijnie lub wręcz przeciwnie. Zbieramy grupkę ludzi podobnie myślących, kupujemy razem dom, kawał pola i staramy się coś stworzyć. Zagrożenia? No niestety ludzki charakter i upływ czasu. Jak pisał Jonasz Kofta z młodych gniewnych wyrosną starzy wkurwieni. I to wkurwienie uniemożliwi im wspólne życie. Droga wielokrotnie przemierzana. Nie znam komuny 60-letnich hipisów. Dzisiejsi samotni czterdziestolatkowie mogą fantazjować o wspólnym mieszkaniu na starość, ale rzeczywistość skrzeczy. Singielkom przeszkadza „zbyt głośny stukot klawiatury” (autentyczne – jedna z dziewczyn mojego brata), zbyt głośno chrapiący facet, a co dopiero wspólna kuchnia z dziesiątką wyluzowanych bałaganiarzy. To się raczej nie uda.

Może zatem coś pośredniego? Własna ziemia, na niej dom. Nie na kompletnym odludziu, ale też i nie w mieście czy centrum dużej wsi. Ot, takie Podlasie, Bieszczady? Dzieci w edukacji domowej, albo lokalnej szkole. Co im zabieramy? Szansę na karierę naukową albo w korpo na tzw. szanowany zawód. Ale przecież żeby zostać dobrze prosperującym szambiarzem, nie potrzebuję sieci znajomości, prawda? Płytka ceramiczna, którą kładę, nie pyta mnie o wyniki matury sprzed 30 lat. Ścinane drzewo, koparka, także. Więc, czy żyjąc po swojemu, tak wiele tracimy? Coś na pewno, ale i zyski trzeba umieć ocenić należycie. Ostatnio, w mojej pracy wzmożenie. Może zlikwidują cały dział, w którym pracuje, a może jednak nie. Może pogorszą nam warunki pracy, będzie więcej dupogodzin do odsiedzenia albo… skończy się na strachu. Wprowadzili ostry dres code – „żadnych swetrów, panowie”. Prawie wszyscy przerażeni. Jak sobie poradzimy, bo jednak warunki względnie cieplarniane? A ja, z moimi zredukowanymi wydatkami (na dwa auta z ubezpieczeniem jednego, w styczniu wydałem 462 zł, w lutym – ani złotówki, a jeszcze półtora roku temu płaciłem po 2000 zł miesięcznie), śpię spokojnie. Zwolnią mnie – wypłacą ekwiwalent za urlop, odprawę 3 miesiące, okres wypowiedzenia kolejne 3, czyli razem – jakieś 8 pensji, będę miał na 2 lata życia. Nawet, gdy i druga praca wyparuje, na podobnych zasadach, przeżyję 4 lata z samych odpraw itp. Słowo-klucz? Niskie koszty. W obecnych warunkach, gdy na jesieni zamontujemy piec na drewno, w mieście przeżyjemy za 3500 zł + koszty jedzenia. Co jasne, skończą się wakacje, inne niż na własnej działce, comiesięczne wyjazdy w góry itp., ale głodu nie będzie, auto pod domem, ciepło i coś na grzbiet też się kupi. Te 4500 zł, zarobię z kapitału i ew. wykonując zlecenia klientów 3-4 godziny tygodniowo, albo i bez zleceń, o ile pomieszkując w przyczepie, wybuduję i zacznę wynajmować domek na działce w górach.

Ktoś mi powie – jesteś mądry, bo masz 50 lat, kapitał, nieruchomości. Prawda, lecz czy nie da się inaczej tzn. bez nieruchomości, oszczędności, zawodu i wieku. Jak mówi francuskie przysłowie „Gdyby młodość wiedziała, gdyby starość mogła”. Da się za niewielkie pieniądze (teraz relatywnie niewielkie, w porównaniu z cenami mieszkań) kupić kawałek ziemi z domem do remontu (widziałem oferty pomiędzy Warszawą a Lublinem za 90 tys. zł – domek na małej 600m2 działce). A jeśli nie kupić, to wynająć za grosze. A jeśli nie wynająć, to mieszkać za remont przez pewien czas. Mała firma z robotą fizyczną, gdy ktoś nie boi się brudu, smrodu, kurzu, przyniesie 10 tys. zł miesięcznie bez ogromnego wysiłku (praca fizyczna jest teraz w cenie).

21 komentarzy do “Radykalne ucieczki od oczywistości.”

  1. Zgadza sie w alej rozciaglosci, trzeba tylko umiec spojrzec na zycie nieschematycznie, a o to u wielu latami szkolonych na panstwowych uczelniach i potem pracujacych w korpo (obojetne panstwowych czy prywatnych, zreszta te granice zacieraja sie ) na posadach moze byc trudno.
    No i trzeba chciec wyjsc z tworzonej latami koleiny i znalezc sobie inna koleine.

    1. Ano właśnie koleiny. Praca fizyczna rzemieślnika wyceniana jest obecnie wysoko. Dlaczego? Ponieważ niewielu posiada konkretne umiejętności i chce się pobrudzić. Do tego dochodzi presja społeczna, dziewczyny pragną chodzić do galerii, a nie „do gnoju”, pochwalić się chłopakiem, co to pracuje w biurze. I większość dzisiejszych 20-30-latków wybierze biuro, choćby za mniejsze pieniądze. Taki ktoś nie zbuduje sam domu, nie zrobi do niego mebli, tylko zapłaci za sklepowe „z płyty” czytaj sprasowanej pilśni albo nawet tektury nafaszerowanej chemią. Drewniany blat łatwo uszkodzić, a laminowany trudniej, no i błyszczy się. Z tego i nieumiejętności liczenia bierze się pęd do apartamentów na Białołęce za kwoty (przy 3 pokojach i 70 m2 z wykończeniem) do 1 mln zł, zamiast małego domku na działce, blisko stacji kolejowej. Wczoraj byłem służbowo w Warszawie. Przejazd pociągiem trwał: z Lublina 2 godziny, z Nałęczowa 1.40, z Puław 1.30, z Dęblina 1.20, z Pilawy poniżej godziny. Okolice Dęblina wymierają. A w szczycie przejazd z Dęblina czy Białołęki na 9.00 do biura w centrum trwa pewnie podobnie, jeśli nie krócej. Żyć w Dęblinie, a zarabiać w Warszawie. Tylko Dęblin obciachowy, niemodny, a poza tym owczy pęd – wszyscy kupują Warszawę, a Białołęka najtańsza. Za ratę kredytu tej Białołęki, żona w Dęblinie mogłaby nie pracować i zająć się domem. Tylko trzeba pokombinować.

      1. Zdrowy rozsadek zanika, chec imprezowania, latwego zycia. Media w tym pejsbuk maja w tym niemala zasluge.

        1. Wiesz, mówimy o trzydziestolatkach, oni już tak nie imprezują. Raczej owczy pęd – wszyscy wybierają Warszawę, to i ja.

  2. Jakie prace rzemieślnicze Państwo polecają? W Poznaniu też prawie od pierwszego do pierwszego na wynajmie. Oszczędności mocno szarpane. Co zrobię na lekarza dla żony. Taka chorowita. Fuch się nie boje. Czasu brak a żona męża w domu chce.

    1. Przede wszystkim życzymy zdrowia Żonie. Jeśli chce męża w domu, to niestety alternatywa – albo praca na umowę u kogoś, nawet w biurze – minimum 9 h (8h + dojazdy), albo własna firma. A w niej raz pełny luz, raz stukanie po 12 h. I wybór, co lepsze. Znam właścicieli firm, którzy mnóstwo czytają, jeżdżą po świecie, bo ich stawki wypadają tak wysoko, że mogą pracować kwartał rocznie. Jest taki gość, nazywa się Toscaner, który właśnie jako rzemieślnik-amator wyjechał do Włoch, sam zrobił kampera, pracuje na fuchach, a przez resztę czasu zwiedza Europę, łatwo znaleźć go w necie po nicku. Alternatywą obniżanie kosztów życia tak, aby wystarczył nawet kwartał rocznie zajęcia zarobkowego (oczywiście, mogą być 2 dni w tygodniu, tydzień w miesiącu, miesiąc w kwartale, lub kwartał bez przerwy). Pracując zrywami trzeba mieć niezłe stawki.
      Jeżeli na wynajmie, a nie we własnym domu (ze sporymi budynkami), odpadają wszystkie zawody wymagające warsztatu (stolarz, kowal). Zostają te, wykonywane u klienta. Całkiem niezłe stawki ma zdun.Skoro wróciła moda na palenie drewnem, więc i kominiarz. Warto pójść w zawody elektromechaniczne. Człowiek, który potrafi naprawić kombajn na polu, w czasie żniw, żyje jak pączek w maśle. Miałem sąsiada, dorabiającego i kodującego kluczyki do auta, bo ASO biorą chore ceny. Miał mały, tani lokalik, przecież maszyn nie potrzeba, jedynie taka kopiująca plus komputer. Dodatkowo jeździł po klientach, otwierać awaryjnie. Generalnie patrzyłbym na dwie rzeczy: czy jest na to popyt za uczciwą cenę oraz czy mam do tego tzw. dryg, predyspozycje. Rzemiosło wymaga dokładności, staranności, pracowitości, sumienności, zdolności manualnych, wyobraźni, no i bajery na klienta.

  3. Rzeczywiście kodowanie kluczyków dobra opcja. Ogłaszałem się trochę jako złota rączka. Pracuje na etacie jako serwis wag, ale sam sobie szukam klientów i organizuje pracę. Czas pracy elastyczny w terenie bez biura. Wynajmuje garaż w którym mam warsztat. Na dodatkowych fuszkach niestety często wielu rzeczy uczę się u klienta. Trzeba często wstydu, jak coś nie idzie tak jak trzeba. Prowadziłem też sklep na allegro dropshiping, ale nauczyłem się że to nie jest łatwy temat, jak wszyscy sprzedają to samo. Pozdrawiam. Stały czytelnik, Chic nie zawsze komentujący

    1. Powodzenia. Pamiętam podobne perypetie mojego brata, który jako student zatrudnił się w serwisie (szefem – politolog, dwóch pracowników: student prawa i student ekonomii oraz kierowca wynajętego Żuka), działali głównie u klienta. Ponieważ nie był ani elektrykiem, ani elektronikiem, przyjął sprawdzającą się metodę. Przywoził ze sobą komplet wszystkich części (wyświetlacze, taśmy łączące, wrzutniki monet itp.) i podmieniał je po kolei, aż sprzęt działał. Prosto, łatwo i przyjemnie, lutowano, sprawdzano już w warsztacie. Może warto tak zacząć działać, o ile to możliwe?
      Allegro, nigdy nie próbowałem, nie wypowiem się.

    1. Ale co w tym nagraniu jest kompromitującego dla Kamali Harris? Że jakaś blogerka stawia jej zarzuty? Że przewiduje gładką wygraną z Trumpem. No co ma powiedzieć, jako kandydat na wiceprezydenta? Musi okazywać oficjalny optymizm.
      USA stoi przed ogromnym kryzysem. Obaj kandydaci są już wiekowi, jeden po 80-tce, drugi za chwilę ją skończy. Po raz pierwszy w historii mamy taki przypadek. Do tego obaj już rządzili i efekty mieli co najmniej średnie, jeśli nie katastrofalne. Trump wcale nie odtworzył amerykańskiego przemysłu samochodowego, jak obiecywał. Biden już na początku zaliczył gigantyczną wpadkę w Afganistanie. Biden, mam wrażenie, jak Kaczyński,już przestał ogarniać. Trump to socjopata i dyplomatyczny dyletant, który nie zna pojęcia kompromis. Na czas wojny, kiepsko wyglądamy.

        1. Do 12.13.Z fałszerstwem to teoria trumpistów, kompletnie idiotyczna, której nawet nie próbował dowodzić w sądzie (a w SN, republikanie mają nadal większość). W jaki sposób Biden nie będący u władzy, mógłby sfałszować wybory? Dlaczego nie zrobił tego później, gdy parlament przejęli republikanie? Wybacz, ale to się kompletnie nie trzyma kupy.

    1. Przecież te podpalenia jakąś nowoczesną nieznaną bronią laserową, kompletnie nie trzymają się kupy. Nie jestem ekspertem od pożarnictwa, ale po pożarze domu z drewna, gipsu, zostaje właśnie kupa popiołu. Tam nie ma murów, kominów, więc wszystko pali się i rozpada. Cóż w tym dziwnego? Twierdzenie, że jakaś tajemnicza siła (wskazuje się ONZ) podpala domy w Teksasie, Gwardia Narodowa Teksasu (Republikanie) nic nie robi a prezydent USA (Demokrata) proponuje malować dachy na niebiesko, jako forma ochrony, brzmi jak nieśmieszny żart lub zupełnie absurdalna teoria spiskowa.

    1. Powoływanie się na Putina jako trafnego diagnosty sytuacji USA, zakrawa na kpinę. Z drugiej strony, trafnie podsumowuje biurokrację, ponieważ… sam tego doświadczał, widział jak zmagał się z nią Gorbaczow, potem Jelcyn. To nie są żadne odkrycia, tak jest na całym świecie. W administracji i korporacji – ludziom na średnich i wysokich stołkach zależy na braku zmian, ponieważ te stanowią zagrożenie. Lepiej mówić ludziom „niedasię”.
      Co do roli CIA. Przecież wiadomo powszechnie, że wywołuje ona bunty i wojny na całym świecie, co najmniej od stuleci. Arabska wiosna, Solidarność, atak w Zatoce Świń, Noriega i jego ludzie, Talibowie, każdej z tych grup pomagali finansowo i organizacyjnie. Nie trzeba głębokich analiz, żeby to wiedzieć.

      1. Chodzi o udzial CIA w wywolaniu wojny na UA, a rozszerzajac – o udzial wywiadow w wiekszosci roznych konfliktow, w tym GRU,Mossad i inne.

        1. Do 12.16. Skoro robili tak wcześniej, pewnie i na Ukrainie. Biorąc pod uwagę zaangażowanie biznesu amerykańskiego, zagrożonego rosyjską władzą, bardzo prawdopodobne.Tak działają tajne służby: podżegają, oszukują, mordują, ukrywają. Nikt nie wymaga od nich, aby zachowywały się zgodnie z dekalogiem, i uczciwie. Co więcej, kreują nowe rządy, w tym wcale niedemokratyczne. O Manuelu Noriedze, krwawym dyktatorze Nikaragui, szef CIA mawiał „S…syn, ale nasz”.
          Polska też ma swoich szpiegów, którzy realizują nasze interesy.

Skomentuj Jan Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *