Jem jak popańszczyźniany chłop. Jak żyć za 181,5 zł.

Mija już pierwsza dekada eksperymentu z jedzeniem jak popańszczyźniany chłop. Przyzwyczaiłem się do nowej diety, mój żołądek doskonale ją znosi. Może dlatego, że zrezygnowałem z kawy i herbaty, mięsa i paru innych składników. Dzisiaj jednak skupiam się na aspekcie finansowym. Ile kosztuje taka dieta?

Wiemy doskonale, że XIX-wieczny chłop nie wydawał prawie nic. U mnie tak się nie da, bo chodzę do pracy. Prawie wszystkie rzeczy kupuję i oto moje wyniki.

Mleko. Ok. 300 ml dziennie tj. akurat na jeden posiłek. Miesięcznie 9 l mleka czyli ok. 30 zł.

Mąka. Na chleb, kluski. Ok. 500 g dziennie. Miesięcznie 15 kg i 60 zł.

Słonina na okrasę. 50 g dziennie tj. 1,5 kg miesięcznie. Koszt 15 zł.

Twaróg. 50 g dziennie czyli 1,5 kg miesięcznie. Płacę 30 zł/miesiąc.

Jajko. Do klusek. Ok. 5 jajek miesięcznie. 6,5 zł.

Śmietana. 3 opakowania miesięcznie – 10 zł.

Ziemniaki. Ok. 0,6 kg dziennie. Część idzie do zupy, cześć zjedzona ze zsiadłym mlekiem, albo jakie danie z okrasą. Koszt 20 kg to obecnie 30 zł.

Sól – niewielkie, pomijalne, przy obecnych cenach ilości.

Suma miesięcznych wydatków na jedzenie: 181,5 zł. Co z tego mógłbym zredukować, żyjąc na wsi, to pytanie dla wielu dość istotne? Jak bardzo da się oderwać od Matrixa?

Mleko mógłbym mieć swoje – wystarczy koza lub owca (0,5 l/dziennie od jednego zwierzęcia). Mąka – to też da się zrobić, mógłbym kupić tanio lub wyprodukować pszenicę/żyto i zawieźć do młyna. Podobnie ser i śmietana- da się zrobić z mleka. Jajka czyli kury także są do ogarnięcia. Ziemniaki – mogę mieć swoje.

W sumie dałbym radę przeżyć za 15 zł, bo świni stanowczo nie zamierzam hodować. Nawet jeśli dodam koszt weterynarza dla kóz, jakieś paliwo do glebogryzarki, to pewnie za 60-70 zł mógłbym funkcjonować.

Oczywiście da się tę dietę trochę uwspółcześnić. Ziemniaki zastąpić bobem, fasolą i owocami (przynajmniej w sezonie). Dodać sałaty, a nawet szparagi ( tym roku pierwsze poszły do ziemi, zobaczymy co wyjdzie). No i kupić trochę kawy.

18 komentarzy do “Jem jak popańszczyźniany chłop. Jak żyć za 181,5 zł.”

  1. W kontekscie tego o czym przed chwila pisalismy-plus, ze w tej zywnosci nie ma albo jest malo roznych dodatkow, serwowanych przez producentow.

    1. Można żyć, ja jednak na dłuższą metę, nie zrezygnowałbym, a na pewno nie całkiem. Wystarczy te 50 kg rocznie (tyle jedli przeciętnie Anglicy 150 lat wstecz) czyli 150 g dziennie.

  2. Polecam smażone na smalcu ziemniaki przemieszane z kiszonymi ogórkami. Proste chłopskie danie a palce lizać!

          1. Przy czym grilla robi się pewnie raz w tygodniu, a chemię spożywa się codziennie. Dieta wielu studentów to alkohol, energetyki, chińskie zupki. Dramat.

        1. Do 14.43: to co mlodszym uchodzi bez konsekwencji (a przynajmniej ewentualne skutki sa odsuniete na pozniejszy wiek), nam moze szybciej zaszkodzic, choc na pewno to sprawa indywidualna.
          Pare lat temu mialem problem z kregoslupem, masazysta powiedzial: „pracowal pan na to cale zycie”. Chodzilo mu,ze miesnie zbite, po rozmasowaniu troche pomoglo,ale nie od razu i nie na 100%.Stopniowo z czasem samo sie ulozylo.
          Na rozne inne choroby tez pracujemy cale zycie, a ujawniaja sie najczesciej w starszym wieku.
          Podobno jak Cie po 50-tce nic nie boli to jestes martwy, haha 🙂
          Mnie tyko czasami lekko boli w krzyzu ,ale moge z tym zyc. Innych chorob nie mam.Czyli jestem chyba trup 😀

          1. Tak, na choroby kręgosłupa pracujemy całe życie. Jego trybem, rodzajem pracy. Teraz, z racji masowości komputerów, problem mają trzydziestolatkowie. Na wiele chorób podobnie. Niestety, przyczyny innych wynikają albo z cywilizacji albo z genetyki.

  3. Gadasz jak moja stara, a dania z grilla wam pewnie tak samo dobrze smakują. Można dać mniej cebuli i smalcu i będzie też dobre. Ja popijam maślanką lub mlekiem. Trochę wzdyma, ale warto nieco pocierpieć dla pełni smaku tego wykwintnego dania. Dla dbających o wątrobę wymyślono poznański gzik z ziemniakami. Twaróg pomieszany z mlekiem, przyprawiony cebulką lub szczypiorkiem z dodatkiem pieprzu i soli. Ale to jest danie postne, dla umartwiania ciała. Ewentualnie pyry bryzgane 😉

Skomentuj Oszczędny Milioner Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *