Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Ile kosztuje utrzymanie przydomowego jacuzzi? – Oszczędny Milioner

Ile kosztuje utrzymanie przydomowego jacuzzi?

Nie, nie kupiłem sobie jacuzzi do domu na wsi ani w mieście. Nikogo też nie namawiam do takiego zakupu. Wpis to efekt rozmowy z pewnym milionerem, który szarpnął się i ma.

Na wstępie. Mówimy o jacuzzi ogrodowym – o średnicy ok. 4m. Stałe, nie żadne dmuchańce. Takie ustrojstwo da się kupić za, bagatela, kilkadziesiąt tysięcy złotych. Przy 80 cm głębokości ma ok. 10 m3 objętości.

Poza ceną, mamy jeszcze koszty utrzymania. Są nimi:

1) Serwis – raz w roku – 200-300 zł + dojazd,

2) woda – jedno napełnienie 100-200 zł (wg stawek firm wodociągowych),

3) prąd – 100 zł/miesięcznie czyli 1200 zł/rok z minimalnym podgrzewaniem i wymuszeniem obiegu wody (żeby nie zamarzała w instalacji). Pewnie w Ustrzykach drożej niż w okolicach Wrocławia. Stawki za prąd – ubiegłoroczne.

4) środki chemiczne do utrzymania czystości – 30 zł/miesięcznie.

Łączne roczne koszty utrzymania jacuzzi wyniosą 1860 zł – 2060 zł/rocznie tj. 155-172 zł/miesiąc.

Jak dla mnie – nieopłacalne. Miałem basen przydomowy. Stał 1 sezon. Mnóstwo z nim roboty, czyszczenia, glony rosną jak szalone, albo pływam w chemii. Wolę jezioro, aquapark lub choćby górski wodospad.

15 komentarzy do “Ile kosztuje utrzymanie przydomowego jacuzzi?”

  1. Pewnie. Nastepna sztuka na glowie do zajmowania sie.
    Cejrowski kiedys powiedzial, ze czlowiek do utrzymania sie przy zyciu (schronienie, jedzenie, ubranie) wystarczy ze pracuje 2 godziny dziennie. Tak zyja np. rozne plemiona w Afryce czy Am.Pd.Cala reszta to gadzety, na ktore namawia nas TV, reklamy, cywilizacja, styl zycia niekoniecznie wybrany, tylko wymuszony przez otoczenie.W wiekszosci zbedne. Pewnie,ze taki Indianin ma gorsze warunki zycia,ale o ile jest zdrowszy psychicznie, i ma czas dla rodziny, na zabawe, wesolosc.I nie placi za psychologa 🙂

    1. Cejrowski powtórzył Senekę, więc to bardzo stara mądrość.
      Co do zdrowia psychicznego Indianina. Po prostu biologicznie walczy o przetrwanie,nie ma czasu na problemy pierwszego świata i rozkminy jak dorównać sąsiadowi albo czy zdjęcie na insta wyszły idealnie.

  2. …jesli juz basen to w domu w piwnicy.Duzo mniej roboty.Woda moze byc caly rok, mniej czyszczenia.Ale po cholere, jak mozna w aquaparku.Tylko po to,zeby znajomym sie pochwalic.I w rankingu srodowiska wskoczyc szczebel wyzej.Ale kiedy Ci sie cos stanie, to otoczenie i tak bedzie miec Cie gdzies.

    1. Ten człowiek autentycznie korzysta. Jest pozytywnym i mega uczynnym gościem, uwielbia zabawę. Basen przykrywa i ma filtry. Przy jego dochodach, wydatek pomijalny, a do aquaparku ma pewnie 60km. A tak po robocie piwko i siup do wody.

      1. To co innego. 60 km to sporo.Ale wielu buduje baseny na pokaz.
        Zreszta-co mi do tego jak ktos lubi wyrzucac kase. Wydawanie kilkuset tys. np.na basen w piwnicy,Mieszkajac np.w Krakowie, dla mnie bez sensu.Budowalismy na poczatku 90-tych dom jednemu lekarzowi i basen w piwnicy 4 x 10m.Fakt, wtedy jeszcze aquaparku nie bylo.

        1. Ja też nie zdecydowałbym się na basen w ogrodzie, bo mieszkam w dużym mieście i wolę wody naturalne. W lecie pojadę nad jezioro, morze, wskoczę do wodospadu w górach i mi starczy, ale są tacy, którzy lubią codziennie. I wtedy, gdyby inaczej policzyć, to i w Krakowie taniej wyjdzie własny. Oczywiście, tylko, gdy uwzględnimy w rachunku: bilet, koszty samochodu (dojazd), czas (bo nie każdy mieszka obok, a zbierz graty, korki, stań w kolejce, szatnia potem prysznic i to samo w drugą stronę) pomnożony przez stawkę godzinową (a ten gość, tak jak lekarz, ma ją wysoką). Więc woli zamiast 3 godzin codziennie przeznaczać na aquapark, popływać godzinkę i wracać do roboty.

          1. Skoro tak woli jego sprawa.
            Ale:
            -inwestycja basen plus osprzet-powiedzmy konstrukcja na 120 lat jak budynek do zuzycia, osprzet-30?
            -serwis – naprawy, profesjonane czyszczenie
            -nie wiem czy nie ma jakicha podatkow za baseny?

            Oczywiscie dostep 24h i wygoda basenu w domu bardzo wazna.Pytanie czy za taka kase ma sens. Ale to dla roznych ludzi bedzie roznie, jak napisales.Jeseli ktos zarobi na budowe basenu w miesiac , a jego godzina pracy = 1000 zl, to inaczej na to patrzy.

      2. „Przy jego dochodach” – o jakiej kwocie mowa? Ja od nieco ponad roku zarabiam srednio miesiecznie te 50 tys zl miesiecznie, i caly czas nie czuje, zeby mnie bylo stac na takie cuda 🙂
        No, wybudowalem i wykonczylem drewniany domek w lesie (200 tys), nadplacilem kredyt hipoteczny (kolejne 200 tys), wykonczylem mieszkanie za gotowke (kolejne 200 tys – w tym 100 tys mialem oszczedzone), do tego dalej jeszcze splacam kredyt (juz tylko 160 tys), ale wydatki typu jacuzzi sa daleeeeko w kolejce 🙂

        Wiec – ile trzeba zarabiac / miec, zeby takie rzeczy sobie bez wyrzutow sumienia kupic.

        1. Dokładnie ich nie znam, ale szacując myślę – 4-5 razy więcej, więc takie jacuzzi, mniej-więcej tygodniówka. Zupełnie inna liga niż przeciętny polski przedsiębiorca. „Domek w lesie” buduje za 10 razy tyle. Ciężko pracuje, ale i potrafi się bawić. Więc kiedy rocznie zarabiasz 2-3 mln, wtedy kilkadziesiąt tysięcy stanowi kroplę w morzu, zwłaszcza gdy biznes hula, a uboczne inwestycje, przynoszą kasę.
          Przed Tobą jeszcze wiele lat dobrego zarabiania, i pamiętaj, apetyt rośnie w miarę jedzenia, trzeba się strzec inflacji stylu życia. Aczkolwiek całkowita asceza, całe życie w stylu mnicha lub Wujka Sknerusa też nie ma większego sensu, bo żyje się tylko raz, do grobu nic nie zabierzemy. Wszystko dla ludzi, tylko trzeba z umiarem. Rozumiem funkcjonowanie nawet za 5 tys. zł przy dochodzie 50 tys. zł, przez pewien czas, kiedy gromadzimy kapitał. Jak już koło fortuny napędzimy (właśnie inwestycjami, tu same oszczędności nie wystarczą), kasy spływa więcej, a i pasa trochę da się popuścić.

  3. Basen przydomowy to kapitalne rozwiązanie dla rodzin z dziećmi. Dzieciaki są na oku i mają co robić przez całe wakacje przez okrągły dzień. Nie dałbym rady tyle czasu spędzić nad jeziorem. Mój mały nauczył się pływać w takim baseniku. Fakt, trochę roboty jest, ale da się ogarnąć, wydajny filtr to podstawa. Jeśli dzieciaki piją wodę to chlor odpada, ja używam wody utlenionej, czy czegoś podobnego pod nazwą tlenu aktywnego. Sam nie wystarczy, podobnie jak chlor, dołożyłem lampę UV – tania sprawa przy małych basenach i niezwykle skuteczna – potrafi przywrócić kolor całkowicie zielonej wodzie. Nie próbowałem używać samej lampy, bez tlenu, ale myślę, że mogłoby zadziałać. Używają tego patentu akwaryści. Przetestowałem lampę na basenie i jestem przekonany, ze mogłaby być przydatna przy uzdatnianiu wody do picia w razie skażenia bakteriami w godzinie „W”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *