Trochę miejsca na blogu poświęciłem „nadzwyczajnym zyskom” Orlenu. Państwowy koncern łupił nas, generując z każdego litra paliwa nierynkowy zysk. W tym miejscu widać, jak kiepsko sprawdzają się „narodowe monopole”.
Do tej pory były to prognozy i czytanie między wierszami raportów finansowych. Teraz mamy pewność. Pod koniec grudnia, Orlen obniżył cenę hurtową paliwa o 70 gr/litr PB i 85 gr/litr diesla bez zmiany innych czynników kosztotwórczych. Czyli po ludzku – rabował nas na 70-85 groszy/litrze paliwa.
Zrobił to „wspaniałomyślnie” , abyśmy po 1 stycznia 2023 (wzrost VAT z 8 do 23 %, oraz opłaty paliwowej o 10-14 groszy) nie odczuli wyższych cen. Oczywiście nie jest to żaden gest handlowy, ale odsłonięcie gardy, do tej pory tyle zarabiali „po zbóju”. Może nawet więcej, bo przecież dalej będą generować zyski (zobaczymy raport po I kwartale). Gdybyśmy mieli 5 rafinerii, różnych właścicieli, o taki numer byłoby znacznie trudniej. Wszystkie te BP, Circle-K i inna drobnica kupują bowiem paliwa w hurcie od Orlenu. A ten zarabia, przy okazji pompując inflację. W TVP o tym nie usłyszycie.