Czy warto kupić samochód elektryczny?

Pisałem już o swojej Skodzie Kamiq, pisałem i o hybrydowej Corolli, czas na „elektryka”. W moim miejscu pracy kupiono jakiś czas temu Nissana Leafa, a więc również dysponuję danymi z pierwszej ręki. Do brzegu, zatem, do brzegu.Zacznę od zalet. Głośność. Silnika elektrycznego prawie nie słychać. Zwłaszcza w mieście. Na początku czułem się… dziwnie, ale po pewnym czasie… super.

Koszty eksploatacji. To blog o oszczędzaniu, a więc koszty na pierwszym miejscu. Nissan „spala” w mieście ok. 13-15 KWh/100 km. To wydatek od 4 zł (taryfa weekendowa, minimalne spalanie) do 18 zł (większe spalanie, ładowanie na płatnej stacji). Minimum, gdy mamy fotowoltaikę – 0 zł.Przy minimum – bezkonkurencyjne. Przy maksimum – bez rewelacji. Mój Fiat 500 diesel kosztuje w takich warunkach 26 zł/100 km, a hybryda z gazem … 11 zł.

W trasie wszystko się zmienia. Diesel pali mniej (4 l zamiast 5), hybryda na drodze lokalnej/krajowej trzyma poziom (5 – 6 l gazu), a elektryk podwyższa zużycie do 16 KWh/100 km – w lecie. W zimie do 18 KWh/100 km. Wg najtańszej taryfy – 5,5 zł wobec 11 zł hybrydy.

Wszystko super, ale….(tu następuje lista wad).

  1. Wyższa cena.  Corollę w benzynie kupimy za 78 tys., w hybrydzie za 85 tys., a elektrycznego Nissana za …116 tys. Oszczędność 5-6 zł/100 km (hybryda+gaz) będzie się zwracać prawie …. 0,5 mln km. A nie biorę pod uwagę utraty wartości ani kosztów finansowania. Nawet w benzynowej hybrydzie czekamy 250 tys. km. Nie ma sensu. A wersja max. (0 zł bo mamy fotowoltaikę) to oszczędność 11 zł/100 km w stosunku do hybrydy z gazem i 19 zł/100 km w przypadku benzyny czyli zwrot 250 tys km (gaz) i 150 tys. km (benzyna).
  2. Zasięg. Główna wada elektryka. Realnie – 200 km. W droższej o 45 tys. wersji ok. 300 km.  Nie pojedziemy w dalszą trasę, na wakacje itp. Tylko kręcenie się po mieście i dojazdy do pracy – jak dla mnie dyskwalifikacja. W góry mam 380 km, nad morze prawie 600 km. Nie będę stawał i szukał ładowarki. To bez sensu.

Te dwie wady wystarczą, żeby w moim przypadku zdyskwalifikować „elektryka”. Hybryda górą. Nie warto kupować auta elektrycznego, chyba, że do miejskiej eksploatacji i z własną stacją ładowania i fotowoltaiką. Nawet w takiej sytuacji lepiej sprawdzi się hybryda z gazem (zasięg).

Jedno przemyślenie nt. „Czy warto kupić samochód elektryczny?”

  1. Nie lubię nowinek technicznych i tak samo podchodziłem do aut elektrycznych, jednak nawet krótki rachunek w moim przypadku wypadł raczej korzystnie i to przy tych samych założeniach. Koszt prądu przyjąłem bez nocnej taryfy, bo mam zwykłą taryfę i nie chcę tego zmieniać. Zakładam, że samochód kupuję dla żony, która nim dojeżdża do pracy i rocznie przejeżdża ok. 20 tys. km. Przyjmijmy, że kupię Leafa za 116 tys. koszt prądu na 100 km to 8 złotych. Po 3 latach koszty paliwa wyniosą 4,8 tys. złotych. Teraz Corolla: koszty paliwa przy spalaniu 5,8 wyniosłyby mniej więcej 16 500 zł. Po 3 latach sprzedaję oba samochody i robię podsumowanie: 3 letniego Leafa sprzedam za 74 500 złotych, utrata wartości wyniesie więc 41,5 tys. Co do cen Corolli, nie wiem jak wyglądają upusty i ceny aut używanych, więc posłużę się gotowcem: utrata wartości 32 tys. (https://moto.pl/MotoPL/7,175394,26586198,wartosc-rezydualna-samochodow-ktora-technologia-traci-najmniej.html)

    Podsumowując: Koszty dla Nissana 46,3 tys., a Toyoty w tym samym czasie: 52,6 tys. Dalsze oszczędności przy poruszaniu się po mieście to darmowe parkowanie. Jeśli tygodniowo płaciłem 20 złotych, to oszczędność wyniesie dodatkowe 3000 zł w ciągu tych 3 lat, koszty serwisu tańsze o połowę znów ok. 2 tys. oszczędności, po remoncie garażu w tym roku mam zamiar założyć panele solarne, to dalszy spadek kosztów wyniesie ok 4 tys. na zaoszczędzonym paliwie. Całkowity koszt użytkowania spadł w ten sposób o ok. 10 tys. nie licząc komfortu poruszania się w korkach i stabilnych kosztów paliwa w przypadku nagłych skoków cen ropy oraz pewnego rodzaju samowystarczalności. Zasięg samochodu z zapasem wystarcza na dojazdy do pracy i sprawunki, oszczędności wystarczą na wynajem samochodu 1x w roku na wakacje, lub można polecieć na nie samolotem. Poza tym mamy jeszcze drugi samochód w benzynie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *