Jak przetrwać spadek dochodów? Czego się pozbywać i kiedy.

Kiedy dochody spadają o 70%, a nie mamy zbyt wiele oszczędności, jednym z pomysłów (poza oczywistym cięciem wydatków) jest pozbycie się niektórych, posiadanych przez nas przedmiotów. Od czego zacząć i kiedy będzie doby czas?

Zasada pierwsza brzmi – pozbywaj się tego co nie jest Ci niezbędne. Na pierwszy ogień mogą pójść – drugie (lub trzecie auto), przedmioty mające duża wartość kolekcjonerską, a znacznie mniejszą sentymentalną (zbierane latami znaczki możemy odkupić, szafy po babci już nie). Warto rozważyć sprzedaż „drugich domów” – nieruchomości wakacyjnych.

Druga zasada – pozbywaj się rzeczy droższych. Drogie rzeczy, to dużo pieniędzy – proste. Drobne rzeczy (np. książki) nie dadzą takiego zastrzyku gotówki i pewności finansowej na długo. Weźmy na przykład taki samochód – auto warte jest ok. 25 tys. zł. Za taką kwotę cała rodzina z pewnością przeżyje kwartał, a w wielu przypadkach i pół roku. Ile książek/mebli/bibelotów trzeba by zapewnić taką gotówkę?

Trzecia zasada – likwiduj przedmioty obciążone kredytem, a zyskasz podwójnie. Pozbędziesz się obciążenia (podawałem przykład osób płacących miesięcznie 4000 zł za auto), a dodatkowo wpadnie Ci nieco gotówki (zwłaszcza jeśli zakładałeś jakiś wkład własny).

Czwarta zasada – nie działaj pochopnie lecz zdecydowanie i planowo. Może ona jest najważniejsza. Ktoś kto stracił 70% dochodu i brakuje mu np. 2000 zł do pierwszego i nie ma oszczędności, nie może czekać. Od razu pozbywa się czegoś. W innej sytuacji są osoby z funduszem awaryjnym. Jeśli ktoś miał gotówki na 3 miesiące przeżycia, to teraz znajduje się w komfortowej sytuacji. Policzmy.

Załóżmy, że dochód rodziny wynosił 7 tys. zł miesięcznie (2 średnie pensje), a wydatki 80% tej sumy czyli 5600 zł. Tracąc 70 % dochodu pozostaje nam 30% czyli 2100 zł. Mamy więc dochody 2100 zł, a wydatki 5600 – brakuje 3500 zł. Załóżmy, że w drodze oszczędności zmniejszyliśmy wydatki o 1000 zł, nadal musimy mieć 2500 zł. I wtedy sięgamy do oszczędności – w wysokości 3 miesięcznych wydatków – 21 tys. zł. Z nich możemy dokładać przez 8 miesięcy.  Nie czekamy do ósmego miesiąca. Patrzymy spokojnie 2-3 miesiące, czy coś się ruszy. A potem zaczynamy działać. Sprzedaż samochodu za 25 tys. da nam kolejne 10 miesięcy oddechu, to powinno wystarczyć.

Wrócę jeszcze do przykładu opisywanych przeze mnie znajomych i milionerów. Tracąc w marcu, kwietniu 100% dochodów, żyli z oszczędności, wzięli postojowe (starczyło na życie), pożyczkę (mieli na 1 miesiąc raty leasingowej), pozawieszali ZUS i KRUS. W maju zarobili na koszty życia, w czerwcu będą mieli na raty i życie. I nagle sprzedaż auta obciążonego leasingiem z ratą 3700 zł okazała się zbędna. Zrobią to, o ile znowu gospodarka zostanie zamknięta, albowiem jak na razie naruszyli tylko 10% oszczędności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *