Czy warto przygotowywać budżet domowy na miesiąc? Czyli o horyzoncie planowania.

Najpierw odpowiem na tytułowe pytanie. Warto. Z dwóch powodów:

  • lepszy plan miesięczny niż żaden,
  • im krótszy okres, tym łatwiej planować, bo trwa to krócej.

Pierwsza przyczyna jest oczywista. Lepiej planować na miesiąc, niż wcale tego nie robić. Wiele osób w ogóle nie posiada żadnego planu na życie, funkcjonują z dnia na dzień. Nie stawiają sobie żadnego celu, ot po prostu trwają. Nie mówię, że w ten sposób nie można być szczęśliwym, ale niewątpliwie trudno mówić o jakiejkolwiek skuteczności. O ile nie będziemy korzystać z metody „oszczędzaj co najmniej  10% dochodów” jakiś plan jest nam potrzebny. Zacznijmy od miesiąca.

Po drugie, łatwiej przewidzieć najbliższy miesiąc. Dotyczy to zwłaszcza osób, które mają nieregularne dochody. Im trudno ustalić, ile dostaną za 10 miesięcy.

Oczywiście plan  o tak krótkim horyzoncie  ma swoje wady. Może się okazać, że w nadchodzącym miesiącu nastąpi spiętrzenie wydatków albo posucha w dochodach i nic nie odłożymy. Co wtedy? Nic. Planujemy kolejny miesiąc.

Po 2-3 doświadczeniach planowania miesięcznego przechodzimy stopniowo do kwartału, półrocza i roku. Tak, rok to idealny okres do którego dążymy. Nie bez przyczyny roczne budżety mają państwa i duże firmy. 12 miesięcy stanowi idealny kompromis pomiędzy krótkim okresem a długim.

A jak robię ja? Posiadam zarówno plan miesięczny (krótkookresowy) z dochodami i wydatkami wyliczonymi bardzo precyzyjnie, jak i szacunkowy (w zakresie dochodów) i szczegółowy wydatkowo budżet roczny. Czy wykonuje je idealnie co do złotówki? Oczywiście, nie. Ze względu na prowadzoną poza etatem działalność gospodarczą w dochody roczne udaje mi się zazwyczaj wstrzelić z marginesem błędu 5-10%. Wydatki zazwyczaj przeszacowuję i w efekcie oszczędzam jeszcze więcej niż planowałem. I tego Wam życzę.

Jak tylko opanuję umieszczanie arkuszy kalkulacyjnych (może w przyszłym tygodniu) pokażę swój budżet miesięczny z komentarzem. Nie przestraszcie się, można i dużo prościej.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *