Dzisiaj wynik rozmowy z pewną panią, która ma wgląd w nasze majątki. Bez znaczenia czy pracuje w służbach, skarbówce czy banku. Przegląda je już od 20 lat i nadal nie rozumiała skąd się biorą różnice. Dopiero ja uświadomiłem ją, prezentując „trójkąt zamożności” kasa = (zarobki+oszczędności)x inwestycje. Ona patrzyła wyłącznie na pensje.
Ma być prosto, więc skrót. Istnieją na tym świecie ludzie, którzy przy zarobkach 600 tys zł/rok posiadają 18k oszczędności (nie liczę domu). To wcale nie jest szwindel. Po prostu wydają wszystko, co zarabiają. Nie oszczędzając, nie korzystają z mnożnika inwestycji. Na drugim biegunie leżą zarabiający nieco powyżej dwie średnie krajowe na rodzinę (obecnie ok. 220k czyli ponad połowę mniej) i dysponujący sporym majątkiem.
Skrót wyjaśnia wszystko. Teraz czas na obliczenia. Załóżmy, że Twoja rodzina zarabia 600k zł/rok. Nie oszczędzasz nic, albo minimalnie (dajmy na to 50 zł/m-c). Dodatkowo trzymasz kasę na nieoprocentowanym koncie. Ile masz po 30 latach. 600 x 30 =18 000 zł. To jest optymistyczne.
Znam bowiem ludzi, którzy stosują „odwrócony lewar”. Krótko mówiąc zwiększone dochody służą im wyłącznie do zadłużania się. Konsumpcja. Dostanie 20% podwyżki, więc można o 20% podnieść limit na karcie, wybrać 20% droższe wakacje, podobnie dom i samochód. Wszystko na kredyt. W efekcie zamiast tych 18k oszczędności jest 300k długu.
Ale weźmy tych „nieoszczędzających”. Mój „trójkąt zamożności” równanie, wskazujące na elementy budowania majątku, pokazuje jednoznacznie. Nie wystarczy dobrze zarabiać. Trzeba jeszcze inwestować i oszczędzać. Inwestycje to mnożnik. Mnożąc dowolną liczbę przez 0, zawsze otrzymamy 0. Zarobki to tylko jeden składnik. Jeśli wszystko wydajemy – nie pomoże nam umiejętność inwestowania.
A ludzie zamożni? No cóż. Jak wytłumaczyłem zszokowanej „pani z okienka”, stosują szereg trików, o których zaraz powiem.
Trik 1. Niskie podatki i składki. Para ludzi zarabiająca 600k z pracy, zapłaci od nadwyżki ponad 300k ok. 130 tys. zł składko-podatku (9% emerytalnej, 9% zdrowotnej, 32 % dochodowego).
Inny zarabiając 300k ze wzrostu wartości nieruchomości – 0 zł.
Trzeci, 300k z wynajmu nieruchomości – 25,5k.
Trzeba maksymalizować zyski nieopodatkowane i nisko opodatkowane.
Trik 2. Należy maksymalizować stopę oszczędności.
Znowu – 600 zł z 600k daje nam stopę oszczędności na poziomie 0,1%. Wielu ludzi oszczędnych, odkłada od 10 do 30%. Jak radził George Clason już 100 lat temu („Najbogatszy człowiek w Babilonie”) – 10% na spłatę długów, 10% dla siebie. Ja dorzucam jeszcze 10% oszczędności. 600 zł z 600k przeciwstawiamy wtedy 30k z 100k (dzisiejsza wartość pieniądza).
Trik 3. Maksymalizacja stopy zwrotu i czasu.
Korzystamy z procentu składanego. 600 zł x 30 lat x 0% oszczędności = 18.000 zł. Przy takich wartościach nawet dodatkowe 20 lat pracy niewiele zmienią.
30.000 zł x 30 lat x 8% zwrotu z oszczędności= 2.8 mln zł. I to nawet z podatkiem Belki.
Po 40 latach to już 5.7 mln.
Jak widzicie, nie wystarczy dużo zarabiać. „Pani z okienka” uświadomiłem to w okolicach jej i moich 50-tych urodzin.
Przy 300 k dochodu z wynajmu nieruchomości opodatkowanie wyniesie nie 25,5 k pln ale 33,5 k pln- co nie zmienia faktu korzystnego opodatkowania versus praca.
Nie żyję specjalnie oszczędnie, ale nie wyobrażam sobie mieć 600 k brutto dochodu rocznego i po 20 latach prawie zero oszczędności.Wyjątkowo mało roztropni ludzie.
Z podatkiem ryczałtowym od wynajmu nieruchomości nieco się parę lat temu zmieniło. Nie wynosi już 8.5% za całość, ale wprowadzono progresję – 8.5% do 100 tys. zł, a powyżej 12,5%. Faktycznie uzyskujemy:
8500 zł od pierwszych 100 tys. zł,
25.000 zł od kolejnych 200 tys. zł,
W sumie 33.500 zł.
I masz rację, dalej mówimy o bardzo korzystnych warunkach.
A co do dochodu 600k i braku oszczędności, dodajmy jeszcze jedną rzecz – lwia jego część pochodzi z pracy najemnej. Wysoko opodatkowanej i zawarowanej maksymalnie 3-miesięcznym okresem wypowiedzenia. Zero pewności, że za pół roku, ta wysoka wypłata nadal wpłynie na konto. Wydanie tego wszystkiego nie jest jakimś osiągnięciem (tzn. przy inflacji stylu życia, da się tak zrobić), chociaż nadal pozostaje skrajnie nierozsądne.