Jak stać się zamożnym. 10 podstawowych kroków.

Nadchodzi początek nowego roku, dla wielu idealny moment, aby coś w życiu zmienić. Ewentualnie powziąć i wdrożyć nowe postanowienia. Przykładowo takie – „stanę się zamożny tzn. zgromadzę majątek 2 mln zł” lub „1 mln zł, nie licząc wartości miejsca zamieszkania”. Ten blog, propagujący pomysł „zamożność za nieco ponadprzeciętny dochód”, stworzyłem po to, aby pomagać osobom, które pragną rozpisać sobie plan dojścia do celu rozpisać na kroki i etapy. Dzisiaj o krokach, czyli działaniach, które powinieneś podjąć. Startujemy.

  1. Na małżonka/partnera wybierz osobę z którą chcesz być, a dodatkowo oszczędną i… nie opuszczaj jej. Nie kieruj się jej wykształceniem, majątkiem osobistym lub rodziców, czy zarobkami. Te okoliczności nie mają znaczenia.
  2. Starannie wybierz zawód. Zarabiaj co najmniej 120% średniej.
  3. Nie płać rat większych niż 30% dochodu.
  4. Nie pożyczaj na zakup samochodu, wybierz raczej auto używane.
  5. Odkładaj minimum 20% dochodu czyli trzymaj wydatki w ryzach.
  6. Szukaj inwestycji o stopie zwrotu, dobrze powyżej progu inflacji.
  7. Optymalizuj.
  8. Unikaj rozrzutnego towarzystwa.
  9. Likwiduj „wampiry finansowe” wydatki, które wysysają Twoje środki.
  10. Produkuj żywność.

Właśnie te zasady staram się stosować i one przyniosły mi sukces na drodze do podobnego celu.

Omówimy je po kolei.

Wybór małżonka/partnera. Życie jest zbyt krótkie, by spędzić je z niewłaściwą osobą. Nie chodzi tu o nieposiadanie wad (patrz wpis o perfekcjonizmie i jego kosztach), ale o radę, którą kiedyś ojcowie dawali synom „Nie żeń się z kobietą z którą mógłbyś być, ale z taką, bez której nie mógłbyś żyć”. Proste i trudne zarazem. Wiele osób wybiera według majątku (drugiej połówki lub jej rodziców), ostrych kryteriów praktycznych (nie mniej niż 1,8 m wzrostu, brunet z silnie zarysowaną szczęką, najlepiej lekarz lub IT., posiadanie mieszkania), nie patrząc na człowieka. Albo ma problem z nadmiarem opcji, czyli zmienia wybór co chwilę. A idzie o to, aby raz dokonawszy wyboru, codziennie wybierać tę samą osobę. Jeśli miałbym wymienić jedną pożądaną cechę praktyczną, byłaby nią oszczędność, umiejętność obywania się. Większość ludzi robi zupełnie odwrotnie. Kieruje się wyglądem, majątkiem, dochodami, intelektem, a potem dziwi się, że trafia na skupionego na sobie, rozrzutnego, niepracującego bawidamka (kobiety) lub pustą, rozrzutną, niepracującą lalę (mężczyźni) albo dostaje w prezencie „teściów z piekła rodem”. Jak w memie ” Jesteś taka jak twoja matka i siostrunia pierdolnięta”. Równie głupim pomysłem okaże się małżeństwo zaaranżowane lub „z rozsądku”, gdy żywimy do drugiej osoby wyłącznie szacunek, albo boimy się samotności. Wtedy dostaniemy rozwód i … w efekcie samotność. A dlaczego oszczędność? Ponieważ wtedy łatwiej wspólnie iść przez życie. Jeśli pobierają się młodzi, istnieje jeszcze pole do zmian, zwłaszcza jeśli druga połówka chce się uczyć i widzi efekty. Jeszcze lepiej, gdy uczymy się oboje. Coś o tym wiem. Sam pochodzę z dość rozrzutnego domu, a w rodzinie żony pieniądze trzymała matka. Efekty? Zero oszczędności. Gdy po ślubie, moja żona zobaczyła, że na meble nie trzeba brać pożyczki, istnieje budżet na każdą rzecz, a dzięki temu co roku jeździ się na wakacje, nad morze, w góry, za granicę, zamiast na działkę, szybko wciągnęła się we wspólne działania. Dodatkowo świetnie gotuje i nigdy nie ciągnęły mnie knajpy.

Wybór zawodu. Nie jestem doradcą zawodowym, ale kierowanie się wyłącznie pensją wygląda na kiepski pomysł. Na rynku zachodzą zmiany. Dzisiaj na topie jest IT, a jutro coś innego. Dlatego patrzmy na predyspozycje i zainteresowania, trzymając się pewnych zasad. Pierwsza – dochód z pracy/dg rodziny musi przekraczać 120% na każde z małżonków/partnerów, o ile posiadają oni do 2 dzieci. Wielodzietni doliczają jeszcze 20% na każde dziecko. Jak to liczyć w praktyce? Moja żona zarabia 60% średniej krajowej, przy trójce dzieci musiałem zacząć zarabiać 220% średniej krajowej (120%+20%)*2 = 280% a -60% żony = 220%. Gdy jedno nie pracuje, drugie powinno wyciągać więcej. Przy czym pracę traktujemy umownie – jako źródło dochodu niepasywnego, w tym także nadgodziny i fuchy. Czy dzisiaj mamy dużo takich miejsc, gdzie osiągniemy założone dochody? Przy dwójce na podobnym poziomie – 120% to ok. 10 tys. zł brutto na osobę (ok. 7 tys. zł netto). Znam całkiem sporo osób, wyciągających nawet więcej, zwłaszcza jeśli dorabiają. Czasami trzeba się ubrudzić, kiedy indziej ruszyć głową lub założyć firmę. Ta średnia – to średnia krajowa. Są miejsca w Polsce, gdzie zarabia się sporo mniej (wtedy możemy zarabiać mniej), ale i sporo więcej – np. warszawskim korpo. Tam średnia +20% oznacza juniora czyli dość młodego pracownika, bez wielkiego doświadczenia.

Raty nie wyższe niż 30% dochodu. Bardzo ważna uwaga dla młodych. Nie ma sensu pracować na kogoś. A tak robimy zadłużając się i płacąc bankom odsetki. 30% stanowi bezpieczną granicę, chociaż znowu – lepsze jest 0%. Dla dochodów 7 tys. zl/osobę, czyli 14 tys. zł netto na rodzinę, teoretycznie bezpieczna rata wynosi 4,2 tys. zł. Oznacza to, że możemy pożyczyć na hipotekę ok.500 tys. zł. Ale popatrzmy inaczej. Rata 2 tys. zł daje nam możliwość bezbolesnego odłożenia 2,2 tys. zł. Tłumaczę moim synom – posiadanie własnego mieszkania, przy obecnych cenach, pozwala na spore oszczędności. Ale taki komfort jest dany niewielu trzydziesto- i dwudziestolatkom. Reszta musi kombinować. Czasem mniej, czasem bardziej. Napisałem o tym wielokrotnie. Podstawowe opcje: mieszkanie z rodzicami, kupno domu i podzielenie go na mieszkania, tanie mieszkanie do remontu, lokal socjalny, domek na wsi.

Nie pożyczaj na samochód, kup raczej auto używane. Na cokolwiek innego niż mieszkanie, nie pożyczamy. Żadnych aut, wycieczek, prezentów, sprzętów i przeżyć na kredyt. Nic. Null. Wyjątek – kredyt 0%, ale przy obecnych stopach procentowych, stanowi on Yeti. Nic oznacza także auto. Wiem, są reklamy. Np. Audi Q3 za 950 zł. No, ale kto umie liczyć, wie. 950 zł +VAT plus 40% wpłaty (80 tys. zł gotówką), ostatnia rata 40% (czyli 80 tys. zł), spłacamy przez 4 lata kolejne 60 tys. zł czyli właśnie te 950 zł+VAT. To oferty dla firm, szukających kosztów. Przy obecnych stopach należy dołożyć do ceny pojazdu ok. 20% i podzielić sumę (czyli te 120%) przez 4 lata. Oznacza to, że kupując auto za 60 tys. zł zapłacimy 72 tys. zł w ratach po 1200 zł/m-c +20% pierwszej wpłaty.. Gdy podniesiemy cenę do 120 tys. zł (opisywany przeze mnie nowy Kamiq) – rata wyniesie 2400 zł/m-c a pierwsza wpłata 24 tys. zł. Dlatego, zwłaszcza na początku, lepiej pozostać przy taniej używce.

Oszczędzaj 20% dochodu. Większość ludzi uważa „nie jesteśmy w stanie oszczędzić ani złotówki”, druga spora grupa oszczędza minimalnie 2-5% dochodu. Zamożność osiągają gospodarstwa domowe, zdolne do podniesienia stopy oszczędności do 20%. Przejdźmy raz jeszcze do naszej modelowej rodziny. 2+1 czy 2+2 i dochód 14 tys. zł. 20% z tej sumy daje 2800 zł/m-c. Na wydatki pozostaje 11.200 zł + 800+. Gdyby rodzina zdecydowała się na maksymalną ratę – 4200 zł, może dysponować tylko 7000 zł+800+. Możliwe.

Jednocześnie, nie zapominajmy, świat kusi. Wakacje, wyjścia (oboje), gadżety (panowie), ubrania (panie). Mamy i inne wydatki, trzeba je trzymać w ryzach, aby osiągnąć minimum 20% dochodu na oszczędności. Ile ta się z tego wyciągnąć. W przeciągu 20 lat (czyli po 40-tce), odkładając 2800 zł/m-c (zwiększając tę sumę sukcesywnie) i osiągając zwrot 8% netto (teraz obligacje, zazwyczaj akcje), dojdziemy do 1.6 mln zł. Przedłużając czas o 10 lat (czyli 30 lat oszczędzania i wiek po pięćdziesiątce) nawet do 4,2 mln zł ponad miejsce zamieszkania.

Szukaj inwestycji ze stopą zwrotu dobrze powyżej inflacji. Nie ma sensu brnąć w „inwestycje”, które dają nam 0,5%, gdy inflacja wynosi 2%. Trzeba szukać czegoś, co pobije inflację. Przez większość mojego dorosłego życia taką rolę pełniły akcje i nieruchomości. Obecnie obligacje korporacyjne. Przez cały czas – własna firma. Pomyśl o tym, znajdź swój temat i idź do przodu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *