Jakie książki przeczytałem w 2024 r.?

Stali goście bloga już to dostrzegli – jestem zapalonym czytelnikiem. Mnóstwo wiedzy dostanę za darmo w necie, ale nic nie zastąpi starej dobrej książki.

Zacznijmy od liczb. Pochłonąłem ok. 81 książek, co daje 1,5 tomu na tydzień. Niektóre są lekkie i szybkie (Orzeszkowa) inne wymagają skupienia i analizy (finansowe). Staram się dzielić czas pomiędzy wszystkie grupy. Unikam tylko tzw. zapychaczy czasu, których pełno na półkach w EMPIK-u, wszystkich tych kryminałów, romansów, Mrozów, Pizgaczów, Chmielewskich itp. Uważam je za stratę czasu.

Do niektórych pozycji wracam wielokrotnie. To też odróżnia mnie od większości. Mam swoje ulubione tytuły i czytam je po 2 razy w roku…. co roku. No dobrze, rozpisałem się czas na konkrety.

Książki finansowe -8 szt.: Your Money or your life (w końcu kupiłem polskie tłumaczenie, więc x2), Fastlane Milionera, Path to Prosperity, Przestań zgrywać milionera….. , Droga żółwia, Money. Mistrzowska gra, Wspomnienia gracza giełdowego,

Rozwój osobisty – 5 szt.: ZTD, Przemiana Feniksa, Ciche cuda, Schudnąć z kaizen, Jak pracują wielkie umysły

Przeprowadzka na wieś i rolnictwo – 8 szt.: Miastowi, Powrotnicy, Gęsiego, Farmageddon, Uprawa szparaga, Cisza i spokój, Ofline, Brudna robota,

Filozofia -8 szt: Buddyzm, Rozmyślania, Listy moralne do Lucyliusza, Podręcznik mądrości, Ślady ojca, O Adamie Żeromskim wspomnienie, Szkoła biednych, Etyka i nieskończony,

Przewodniki i książki turystyczne: 21 szt.

Reportaże i wspomnienia: 12 szt.

Pozostałe (poradniki, beletrystyka): 19 szt.

A Wam, ile książek udało się przeczytać w odchodzącym roku?

12 komentarzy do “Jakie książki przeczytałem w 2024 r.?”

  1. Średnio jedną na 2 tyg. Z tego ok 1/3 naukowych, które jak sam piszesz nie da się łyknąć na raz. Trochę fantastyki i pogranicza fantasy/fantastyki/historycznych bo lubię, przy czym każdy kto czytał Sandersona wie jakiej objętości to są książki. Przy czym wszystkie po polsku bo jestem analfabetką obcojęzykową. Parę regionalizmów, tu zachwyciły mnie Dzieci Jeronimów Wicherta, nie tyle fabułą co językiem narracji. Przy okazji zmusiły mnie do poszukiwań w Starym Testamencie bo autor ewangelik pisał dla czytelników ewangelików i pewnych symboli im znanych nie tlłumaczył a ja takiej wiedzy nie mam. Teraz utknęłam na monografii Kanału Mazurskiego. Przeczytałam też w tym roku Ciszę i spokój, Offline i Brudną robotę 🙂

    1. Zaintrygowałaś mnie tymi Dziećmi Jerominów. Będę musiał przeczytać. Opowieści regionalne potrafią zachwycić, jak „Miedzianka” czy „Odrzania”, a nawet niezbyt głęboka seria „…nad rozlewiskiem” czy „Leśna Ostoja”. Pokazują często inną perspektywę. Ten rok mam w zamierzeniach poświęcić rozwojowi wiedzy o Słowianach, ich życiu, wierzeniach. Zobaczymy na ile dam radę, bo główny punkt programu – remont domu na wsi, z pewnością pochłonie większość czasu. Ale skoro moja żona wreszcie zgodziła się na przenosiny, a synowie nie protestują, trzeba kuć żelazo, póki gorące.
      Offline, trafiłem na tę książkę przypadkiem, stała się źródłem inspiracji i zbieram się, aby poświęcić jej odrębny wpis. Ale znowu, czy dam radę?

      1. Kuj żelazo puki gorące zdecydowanie, żeby się nie rozmyślili. Offline jest fajną książką bo autor ma dar pisania i dobrze się ją czyta ale i dlatego że opisuje nie tylko swoje życie ale i to jak je postrzega. I wydaje się szczery w swych zapiskach. Jego przemyślenia co do wpływu cyfrowej globalizacji na wspólnoty wiejskie wydają się bardzo trafne.

        1. W pewnym momencie, i cały czas bliskim tę prawdę uświadamiam, odwrót stanie się bardzo trudny. Przystosowanie wiejskiego domu, którzy przez 80 lat pełnił wyłącznie funkcję letniska do użytkowania całorocznego, wymaga sporo pieniędzy i pracy własnej. Plan obejmuje też sprzedaż domu w mieście, więc nie będzie można do niego wrócić. Moment dość przypadkowy, ale każdy w życiu wydaje się zły na zmiany, jeśli nie ma woli tych zmian.
          Co do „Offline” książka pociąga zupełnym odejściem od schematu. Zawiera w sobie mnóstwo wątków, w tym właśnie o zmianach irlandzkiej wsi, przyrody, a w gruncie rzeczy, o procesie uniwersalnym. Ponieważ te zmiany dotknęły też Francji, Polski, Włoch. Wyludnienie, wyprowadzki do dużych miast. I także dlatego warto na tę pozycję zwrócić uwagę.

  2. Wszystkiego dobrego w roku AD 2025.

    Nigdy nie czytałem książęk prowadząc statystyki ile przeczytałem.
    Sporadycznie też spoglądam ile spala paliwa samochód na danej trasie;-).
    Nie uważam też, żeby książki nie będące wydaniami motywacyjnymi, naukowymi czy poradnikami były stratą czasu.
    Lubię Le Carrre, Ludluma, Forsytha.
    Dla mnie książka ma obecnie przede wszystkim walor rozrywkowy a nie edukacyjny.
    Oczywiście czytuję pozycje historyczne, pamiętniki, publikacje specjalistyczne.

    z pozdrowieniami.

    1. Dzięki i Do siego roku.
      Widać ja mam statystyczne skrzywienie i lubię się uczyć. Także o ludzkiej naturze, która jest niezmienna. Stąd jeśli czytam „o życiu” czy „o szpiegach” to raczej XIX-wieczna literatura francuska, która przetrwała próbę czasu (Dumas, Sue, Stendhal, a nade wszystko Balzak), z polskich Kraszewski, Reymont czy Orzeszkowa. Wszyscy ci autorzy poruszali tematy bliskie programowi bloga, zwłaszcza u Balzaka spotkamy zaczynających od zera bogaczy i zbankrutowanych utracjuszy.
      Oczywiście po jednej pozycji wymienionych przez Ciebie autorów przeczytałem, plus Grishama, Suworowa a nawet naszą Chmielewską (która dodaje w prezencie specyficzny humor), ale jakoś mnie nie porwali na dłużej. Podobnie jak sagi rodzinne np. „Rodzina Whiteoaków”, którą przerwałem po jednym tomie, a taki Sándor Márai wciągnął mnie na 5-6 książek przeczytanych z rzędu. Aczkolwiek preferencje czytelnicze to bardzo osobista rzecz, każdy ma inne potrzeby.

      1. Jak postanowienia z 2023 r.?
        Sprawdziły się?- w sensie czy udało Ci się zrealizować?
        U mnie- hiszpański- 6/10
        Wyjazdy ( podróże dalsze i bliższe) – 9/10
        Szukanie mieszkania w Italii- 3/10 ( nie mogę się zdecydować)
        Kilka przyjemności materialnych – 9/10
        Zrzucenie kilku kg – 1/10:-)
        Dochody do wydatków 7/10

        1. Nauka języków i remonty – 2/10. Ale już zarobki – 90%, oszczędności nawet 120%. Ograniczenie ilościowe pracy – 80%. Kilogramów mi przybyło to jest pilne na 2025 r. – zrzucić dychę. I ten rok ma być przełomem pod każdym względem – zmiana trybu życia, ograniczenie pracy, przenosiny na wieś, więc i sporo fizycznej pracy, a i waga spadnie.Planuję napisać książkę i ostatnie 2 miesiące pozwoliły mi nadgonić, bo piszę codziennie, więc wyszło więcej, niż przez wcześniejsze 10 miesięcy. Oj sporo się nazbierało i nie wiem, czy ze wszystkim dam radę.

          1. Brawo.
            Trzymam kciuki za książkę!
            Z tą wagą to nie jest łatwo. Za dużo przyjemności w życiu, którym sobie trudno odmówić.
            Ech.. coca-cola pita na trzech w podstawówce ( bo z Pewexu)- bezcenne.

          2. Dzięki. Są przyjemności, które wg ludowej mądrości powodują chudnięcie. Może to jest sposób?
            Generalnie z odchudzaniem nie mam problemów, ponieważ podchodzę do niego z dwóch stron jednocześnie (tzw. jem mniej i więcej się ruszam) oraz rozkładam w czasie. Zamiast codziennie, ciasto jem raz w tygodniu, a cukierków w ogóle. Zostawiam auto na dłuższe przejazdy. Bardzo pomagają mi programy do liczenia kalorii. Zmiany idą zgodnie z zasadą kaizen czyli stopniowo. Przekonałem się, że łatwiej ograniczyć dietę do 1800 Kcal dziennie i rozciągnąć odchudzanie na 4 miesiące niż głodzić się 1000 Kcal przez dwa. Do tego drastyczne zmiany powodują obniżenie tempa przemiany materii i efekt jo-jo. Nie jestem weteranem odchudzania (robiłem to może 3 razy w życiu) i nigdy nie potrzebowałem zrzucić więcej niż 10 kg, więc ekspert ze mnie żaden.

  3. Z braku czasu ostatnio przerzuciłem się głównie na audiobooki – idealne do łączenia z innymi zajęciami, np. treningiem. Zgadzam się jednak, że to nie to samo co czytanie. Czuję, że z lektury w tradycyjnej formie wynoszę znacznie więcej, zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej wymagające tytuły.
    81 książek to imponujący wynik, gratulacje. Dodałem kilka pozycji z Twojej listy do swojej „półki do przeczytania”.

    1. Próbowałem audiobooków kilka lat temu – kupiłem sobie „Getting Things Done” Davida Allena do przesłuchania w aucie. W moim przypadku kompletnie się nie sprawdziło. Z dwóch powodów. Pierwszy – czas. 300 stron czytam przez 3 godziny, a nagranie miało ich 17. Drugi – brak podzielności uwagi (co podobno stanowi wadę co 2 mężczyzny). Albo obserwowałem drogę albo pamiętałem co przeczytał lektor. Może przy treningu byłoby lepiej, aczkolwiek wtedy też trzeba zachować minimalną świadomość czasu i miejsca (liczyć powtórzenia, pilnować oddechu).
      Przy beletrystyce z kolei gubi mnie wyobraźnia. Czytając widzę, jakbym oglądał film. Słuchając tego nie doświadczam. Natomiast głównym powodem jest jednak czas. 17, a 3 spora różnica.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *