Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Pracować, czy nie pracować? Oto jest pytanie. O wizji emerytury, jakiej nie chcemy. – Oszczędny Milioner

Pracować, czy nie pracować? Oto jest pytanie. O wizji emerytury, jakiej nie chcemy.

Z uwagi na korzystne uwarunkowania (wysoka waloryzacja, obniżona średnia życia) w obu moich pracach nastąpił wysyp pożegnań emerytów. Miałem okazję z kilkorgiem z nich rozmawiać. Najpierw zaprezentuje twarde dane.

Spośród próby kilkunastu osób „w wieku emerytalnym+5” czyli do 70-tki mężczyźni, do 65 lat kobiety sytuacja przedstawia się następująco:

  • kobieta 71 lat – w zeszłym roku przestała pracować,
  • kobieta 71 lat – zostawiła sobie 1/8 etatu, resztę zakończyła,
  • kobieta 71 lat – zostawiła sobie 1 dzień pracy,
  • kobieta 72 lata – odeszła po aferze z jej udziałem 2 lata temu, żeby uniknąć kary dyscyplinarnej,
  • mężczyzna 69 lat – na emeryturę się nie wybiera,
  • mężczyzna 80 lat – odszedł w wieku 75 lat,
  • kobieta 67 lat – ciągle na posterunku,
  • kobieta 64 lata – właśnie odeszła,
  • kobieta 65 lat – porzuciła pracę 2 lata temu,
  • kobieta 63 lata – odeszła w 2021 r., po czym natychmiast wróciła do pracy w pełnym wymiarze,
  • mężczyzna 67 lat – nadal pracuje fizycznie na cały etat,
  • kobieta 62 lata – pracuje,
  • kobieta 63 lata – właśnie pożegnana,
  • kobieta 63 lata – ciągle w pracy,
  • kobieta 63 lata – odeszła rok temu,
  • mężczyzna 65 lat – zmarł, pracował pomimo osiągnięcia wieku emerytalnego,
  • kobieta 68 lat – zmarła na posterunku.

Co charakterystyczne, praktycznie wszystkie wymienione osoby (jeden wyjątek zaznaczyłem) pracują w biurze. To nie są potrzebne zawody, jak nauczyciel, lekarz, pielęgniarka (takie przypadki pomijałem). Następcy dawno wychowani, zadania prawie lub całkowicie przejęte. Co powoduje, że ci ludzie, mimo posiadania praw emerytalnych nadal pracują, pozostając mało efektywnymi? Większość z nich po prostu „blokuje etat”, czyli wykonuje obowiązki na pół gwizdka (czasem i na ćwierć: wieczne zwolnienia, efektywność 20% w stosunku do innych, zero nauki nowych narzędzi), chociaż i tutaj bywają wyjątki (4 osoby). Pracodawca przymykał oko, widząc wcześniejsze zasługi. Wracamy do przyczyny. Główna – bieda i niezdolność utrzymania dotychczasowego poziomu życia. Druga grupa – błędne poczucie niezastąpienia. Ponieważ to ostatnie dotyczy znowu 3-4 osób, skupmy się na przyczynach ekonomicznych.

Zacznijmy od rzeczywistego ubóstwa. Rozumiem je, jako emerytura poniżej 2,5 tys. zł netto lub niezdolność do utrzymania mieszkania po rodzicach, śmierć drugiej osoby w parze. To dotyczy raptem 2-3 osób i jest zrozumiałe.

Reszta dostanie świadczenie od 4-7 tys. zł. Z jakiego powodu ludzie zajmujący przez lata wysokie stołki nie są w stanie utrzymać się za 7 tys. zł netto? Przecież to 2 pensje minimalne i prawie 150% średniej krajowej. Ano właśnie. Beztroski tryb życia przez lata, funkcjonowanie od wypłaty do wypłaty. Wydawanie 100% zarobków, powoduje, że ktoś, kto przez ostatnich 35 lat pracował na stanowisku kierowniczym, z pensją na poziomie przekraczającym 250% przeciętnej, nie może przestać pracować, a zbliża się do 70-tki. Nie przygotował się na emeryturę.

I jeszcze jedna uwaga. Pewną partię ludzie wybrali ponieważ m.in. obiecała obniżyć wiek emerytalny, z którego nie korzystają.Wymieniłem kilkanaście osób. Ile znam takich, które od pandemicznego szoku inflacyjnego, poszły na emeryturę „w czas”? Dwie.

Jaka nauka płynie dla Was młodych i dla nas, w średnim wieku? Planować, oszczędzać, inwestować. Planowaniu emerytury poświęcę cykl wpisów. Pamiętajcie, dzisiejsi „spóźnieni emeryci” dostają świadczenie na poziomie 70% ostatniej pensji i nie radzą sobie bez pracy, dzisiejsi pięćdziesięciolatkowie zejdą do 40-50%, a trzydziestolatkowie do 20-30%. Niech nie oznacza ona pracy do śmierci. I nie musi, jeżeli się przygotujemy.

4 komentarze do “Pracować, czy nie pracować? Oto jest pytanie. O wizji emerytury, jakiej nie chcemy.”

  1. …i z tej Twojej rady skorzysta efektywnie jakies 5%,moze mniej. Reszta bedzie zyla beztrosko bo do tego zacheca system.

    1. Mam nadzieję, że więcej. Część idzie w PPK, jakie IKZE, IKE choćby z powodu zachęt podatkowych. 20% ma większe oszczędności (pow. 20 tys. zł, nie wiem czy liczą emerytalne), a tylko 20% żadnych (jeszcze kilkanaście lat temu 2 razy więcej wcale nie oszczędzało).
      Ostatnio czytałem wywiad jakiegoś „zatroskanego”, który postulował zwiększenie składek dla JDG, bo „informatycy i lekarze kupują Lexusy, domy, a potem dostaną groszowe emerytury”. Oczywiście bzdura, akurat system państwowy pozostaje najmniej efektywny, a te dwa zawody, będące synonimem samozatrudnienia stanowią pomijalny ułamek wszystkich małych firn. Ale pomysł na podwyżki kiełkuje już w niektórych głowach.

  2. Wiele osób w okolicy siedemdziesiątki pracuje, aby pomóc swoim dzieciom. Wiele razy pisałeś, ze mieszkania są dla nich poza zasięgiem. Znam co najmniej kilku siedemdziesięciolatków, którzy tak robią i wcale nie pracują na pół gwizdka, kondycję mają niezłą, niektórzy lepszą ode mnie. Z drugiej strony, wielu wybrało się na emeryturę i po roku zmarło. Bezczynność wcale nie jest zdrowa.

    1. Poruszyłeś ważny problem – pracować, by pomóc dzieciom. Każdy dokonuje własnego wyboru, aczkolwiek ten akurat (praca do śmierci, żeby ustawić dorosłe dzieci) uważam za błędny. Jeżeli ktoś ma ok. 70+, to jego dzieci statystycznie zbliżają się do 40-tki, albo i do 50-tki. Dalej należy im pomagać finansowo? Kiedy staną na nogi i zaczną żyć za swoje? To jeden aspekt.
      Drugi – skutki pracy przez 50 lat z uwzględnieniem jej charakteru. Opisałem je dosyć dokładnie. Moi teściowie i rodzice znajomych mieszczą się w zakresie 70-80 lat. Większość tych emerytów cierpi na różne choroby, od kręgosłupa (jeśli pracowali fizycznie lub w biurze) przez nadciśnienie aż do pełnej niepełnosprawności. Czym innym jest niezła kondycja tzw. zdolność do samodzielnego poruszania, zrobienia zakupów, pobawienia z wnukami, pojechania na wakacje, a czym innym do spędzania w pracy 8 godzin dziennie. Moje koleżanki i koledzy w wieku 60-65 pracują z połową wydajności 40-latka, potrafią spędzić na zwolnieniu 1/4 roku. A mówię o biurze, a nie o fabryce czy budowie. Tam wygląda to jeszcze gorzej (Nomadland).
      Trzeci – lansowany mainstreamowo model życia. Zostaliśmy przekonani, że „emerytom lubią dzwonić”, „bezczynność nie jest zdrowa”. Oba te twierdzenia nie znajdują poparcia w faktach, a drugie ignoruje jeszcze faktyczne zajęcia. Wraz z wiekiem śmiertelność wzrasta, ważne są także czynniki genetyczne. Popatrzmy na dane statystyczne. W pięcioleciu 40-44 lat umierało w 2021 r. nieco ponad 5000 mężczyzn. Kobiet 1800. 45-59 odpowiednio 7700 i 2900. A gdy przejdziemy do wieku przedemerytalnego 60-64 – już 28200 i 14000. W kolejnym 5 leciu (65-69) 40 i 22 tys. Szczyt liczbowych zgonów mężczyzn przypadał na wiek 65-74 lata (po 40 tys. rocznie), a kobiet dopiero 85-89 (49 tys.) Dlaczego liczba zgonów mężczyzn spada? Ponieważ większość zmarła wcześniej. Właśnie wtedy, gdy mamy do czynienia z pierwszymi potencjalnymi latami emerytury. Kobiety padają po 80-tce, a faceci po 65 r.ż. Skoro tak wygląda statystyka, faktycznie pracują do śmierci, zwłaszcza przedłużając czas aktywności ponad wymóg ustawy (dane stąd:
      Mało, który rezygnuje w tym wieku z zajęcia zarobkowego na pełnych obrotach. To, jak wyniszcza praca, pokazują nam dwie żyjące statystycznie krótko grupy: rolnicy oraz pracujący ponad standardowo mężczyźni (lekarze, ratownicy medyczni, menedżerowie, sprzedawcy). Wielu pada nagle, nigdy nie odwiedzając szpitala, a otoczenie odbiera, że „kondycję mieli niezłą”. Zabija ich układ krążenia, stresy itp. czyli… praca i związany z nią tryb życia ew. nadmierny wysiłek fizyczny i wyniszczenie nim.
      Stąd o bezczynności. Emerytura wcale jej nie oznacza. Zostają wnuki, działka, wyjazdy, koncerty, hobby. Nie trzeba siedzieć za piecem i nic nie robić. To pracodawcy z mediami wytworzyli wizerunek pracującego dziarskiego staruszka, kontra kanapowca na emeryturze, żeby realizować swoje interesy – zachęcić ludzi do pracy zawodowej, za mniejsze pieniądze, bo to zapewnia zyski i wzrost PKB. Pochodzę z rodziny, gdzie w miarę możliwości emeryci pomagali przy wnukach. Całe moje dzieciństwo oparte było o opiekę babci – dzięki temu brat i ja nie mieliśmy opiekunek. Potem moi rodzice, a teraz teściowie pomagają nam. Gdy kolejne pokolenie będzie miało dzieci, też chcę uczestniczyć w opiece, a to oznacza zmniejszenie aktywności zawodowej do jakiegoś minimum. Dlaczego? Takie wsparcie dla młodej rodziny ma dwa wymiary – brak stresu (opiekunki są różne, a dziadkowie zajmą się odpowiedzialnie) oraz wydatków ( dzisiaj 3-3,5 tys. zł w moim mieście, w Warszawie daleko więcej). Pójście do pracy, żeby dać młodym te 3k, które przeleją opiekunce, uważam za współczesną aberrację. Lepiej stosować sprawdzone przez stulecia wzorce.

Skomentuj Sławek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *