Ile można zaoszczędzić na wykonaniu naprawy samodzielnie.

Na blogu wielokrotnie pojawiał się temat „oszczędność poprzez samodzielne wykonywanie czynności”. Obecna sytuacja, podwyżka cen praktycznie wszystkich usług (łatwy do przewidzenia skutek pompowania pensji minimalnej), skłania do DIY. Zwłaszcza w przypadku prostych napraw.

Podam prosty przykład. Jeśli za sam odczyt błędów z komputera pokładowego auta i skasowanie ich płacimy 200 zł, a możemy to zrobić w ciągu 10 minut, sprzętem z internetu za 130 zł, a mamy w rodzinie 5 samochodów (jak ja), jaki sens ma jechanie z taką sprawą do mechanika? Kupiłem sobie urządzenie, ściągnąłem darmowy program na Androida i ustaliłem przyczynę zaświecenia się kontrolki w 3 samochodach, skasowałem błędy. Wydając 130 zł, poświęcając 2 godziny (na umawianie i same wizyty potrzebowałbym całego dnia, ponieważ specjalista od elektryka urzęduje w mieście 100 km oddalonym od mojego i musiałbym wracać pociągiem), zaoszczędziłem 900 zł. Nieźle. Natomiast wielu ludzi pojedzie, nawet i 5 razy, uznając swoje działanie za racjonalne. Jak się wytłumaczy?

  • boję się coś popsuć,
  • nie znam się,
  • to trudne,
  • nie lubię tego.

Każda z takich przyczyn, dla 70-80% dorosłych ludzi, oznacza wymówkę. W dobie instrukcji dla idiotów, filmików z netu, faktycznie wetknięcie urządzenia w gniazdo, połączenie go przez bluetooth czy wifi, użycie aplikacji, to taki problem? Uważam, że żaden. Samo pierwsze użycie (z konfiguracją i poznaniem aplikacji) zajęło mi pół godziny. Kolejne – po 10 minut. Wybór i zakup – godzinę. Takich czynności jest wiele – podłączenie pralki w miejsce zepsutej, podpięcie telewizora, wyrzucenie mebli i złożenie nowych, skucie i położenie płytek. Za każdą z nich ludzie gotowi są płacić wg stawki 100-500 zł za godzinę. Często zarabiając daleko mniej.

37 komentarzy do “Ile można zaoszczędzić na wykonaniu naprawy samodzielnie.”

  1. Jasne, ze tak.
    Przy czym:
    -wiele aut mozna zresetowac przez odpiecie klemy z akumulatora, wtedy blad sie skasuje.Jezeli nie wyskoczy znowu, to bylo jakies nieistotne zaklocenie.
    -samochody koncernu Chryslera (np.dodge, jeep) maja wbudowana samodiagnostykę i nie potrzeba osobnego urzadzenia do sczytania bledow.Uruchamia sie odczyt przez trzykrotne szybkie przekrecenie stacyjki na zaplon i z powrotem, ostatni trzeci ruch -kluczyk zostaje w pozycji zaplon.Wtedy na desce wyswietlaja sie kody bledow, do odczytania w internecie lub w instrukcji.

    1. Niektóre auta tak mają, większość jednak nie. Poza tym ponieważ np. FIAT (błąd wyskoczył synowi) sygnalizację ma ograniczoną do minimum, świeci się żółty trójkącik ostrzegawczy i domyśl się o co chodzi. I nie wiesz czy nie możesz jeszcze jeździć, czy spoko, bo to coś nieistotnego.
      A ten czytnik daje możliwość odczytania kodu, dzięki któremu wiemy sporo więcej. W Konie wyskoczył błąd układu elektrycznego i nie ładowało pow. 80%, więc podobnie. Na szczęście okazało się, że program sterujący ładowaniem DC, puścił zbyt wysokie natężenie na szybkiej ładowarce i zadziałał jakiś programowy bezpiecznik. Teraz ładuje się do 100%. Ponieważ, jak pisałem, spec działa 100 km dalej, wolał znać kod, by w razie konieczności, przygotować się do wizyty. Sam da radę skasować (ma podobne ustrojstwo), ale kosztowałoby mnie to 200 zł + dojazd. ASO w moim mieście bierze 400 zł i proponuje wymianę całej baterii, a programu naprawić nie potrafi.

      1. Pewnie im nowsze tym bardziej zalezne od ASO.
        Grupa VW konstruuje auta tak , zeby bylo konieczne zewnetrzne urzadzenie.

        1. Opisywany na blogu Passat rocznik 2017 r. da się jeszcze spokojnie serwisować poza ASO. Nowszy model b9 z 2024 r. – zobaczymy. Widziałem ostatnio filmik o Skodzie Superb (też wchodzi IV), w środku kosmos – same ekrany, elektroniki nawrzucane w opór. Skutek – jak coś padnie, rachunek po gwarancji spory. W moim starym Hyundaiu i30 (2014 r.) wymiana niezaawansowanego zespołu multimediów (radio z CD, komputer pokładowy) miała kosztować 4000 zł. Taki 15 calowy tablet – pewnie 3 razy tyle.
          Dlatego warto jeszcze szukać w miarę prostych urządzeń. Mnie wystarczy kamera cofania, albo nawet same czujniki, gdy widoczność do tyłu dobra, tempomat aktywny, klima, automat, radio CD, no i światła ksenon/LED i mogę jechać w trasę. Bez tych wszystkich asystentów pasa ruchu, dotykowych ekranów, oświetlenia wnętrza LED w 15 kolorach itp. Większość jednak lubi nowości, a dla producenta – zarobek.

          1. Wszystko ma swoja cene. Wiecej gadzetow przy takiej samej cenie = gorsza jakosc, bo skads te gadzety musza byc sfinansowane.Z oszczednosci na produkcji-gorsze czesci, ciensza blacha, ciensze zawieszenie itp.

          2. Do 14.57. .Poległ na tym Mercedes. Po słynnym w124 przyszła oszczędność, właśnie m.in. na grubości blachy i zabezpieczeniu w w210. Dramat, samochody rdzewiały po 2 latach. No i samochody robią się coraz droższe. Część tego procesu – wiadomo – inflacja, reszta właśnie gadżety.

      2. Jak mi sie czasem zapala check, staje na poboczu na dwie minuty, odlaczam aku na kilkanascie sekund i jade dalej.Ani raz nie bylo to nic powaznego-po prostu stare auto, moze jakies zwarcie. Zadna kontrolka (chlodzenie, ladowanie, inne) nie swiecila sie.Pod maska tez spokoj i cisza, zadnego smrodu, dymu itp.

        1. Do 15.04. W niektórych autach -metoda z odłączaniem aku działa. W innych, niestety nie. Ten prosty tester pokazuje, na ile poważny mamy problem.

    1. Skrajna propaganda. Wielkość Trumpa ma polegać na tym, że walczą z nim praktycznie wszyscy w ONZ, papież Franciszek i Soros? Gdyby tak było, wielki pozostawałby Hitler, Mussolini. A drugi pomysł, że demokraci (i pewnie część republikanów, którzy Trumpa nie popierają) chcą pozbawić życia staruszki i dzieci. To może przekonać tylko zagorzałych zwolenników.
      A prawda jest taka, że Trump miał swoją kadencję. W niej, ani nie podniósł przemysłu, ani nie zakończył wojen. Uczciwie mówiąc, ostatnim skutecznym prezydentem USA był Reagan. Potem albo błazenada, albo okrągłe słówka, lecz zero konkretów. Trump miotał się od ściany do ściany, wiele obiecywał, a Pas Rdzy nadal rdzewieje, a Amerykanie kupują Toyoty, Hyundaie i BMW, głównym odbiorcą obligacji pozostają Chiny. Iran i Korea Płn. śmiała się mu w twarz (podobnie jak poprzednikom i następcy).

      1. Nie. Raczej na tym, ze mogl sie zapisac do bandy Sorosa a odmowil. I zalezy mu na kraju, choc oczywiscie jest glownie biznesmenem.
        Nie zdazyl gospodarki calkiem poprawic, ale sporo zrobil-np. nalozyl cla na kitajskie towary i – jesli dobrze pamietam-odmowil zwracania im wyhodowanych sztucznie dlugow w handlu USA-Chiny.

      2. Ten Hitler mnie zastanowił. Przecież faszyzm to jest odmiana socjalizmu. Z naciskiem na narodowy. W podobną stronę poszedł Piłsudski. Socjalizm to ruch globalny, o odłączeniu się od międzynarodówki nie może być mowy, wówczas, choć socjalizm zasadniczo jest przecież „dobry”, staje się osią zła. Historia to nie mój konik, ale nie da się nie zauważyć, że komunizm to nie był oddolny ruch robotniczy, ale ruch kontrolowany przez międzynarodową centralę, początkowo mieszczącą się w Paryżu, a potem w Moskwie, gdyż jedynie tam się przyjął socjalizm w Europie kontynentalnej jako tzw. socjalizm realny, odległy od utopijnych założeń. Spadkobiercy Wielkiej Rewolucji do dziś nie mogą pogodzić się z tym faktem. W dawno przeczytanej przeze mnie książce Song Hongbinga „Wojna o pieniądz” autor w pasjonujący sposób przedstawia historię najważniejszych banków centralnych oraz prawdziwą wojnę o utworzenie FED-u, banku wszystkich banków, a także fiducjarnego pieniądza. Przekonuje jednak, ze to nie koniec wojny. Chiny mają już środki, aby udoskonalić gospodarkę centralnie planowaną, która, jak przekonuje, w dobie komputeryzacji i elektronicznego przepływu pieniądza, będzie szybciej reagować na deficyty, niż wolny rynek i ostatecznie wygra z kapitalizmem. Banki centralne choć wzajemnie rywalizują między sobą, co do zasady, wszystkie idą w tym samym kierunku, zdając sobie sprawę, że bankructwo obecnego systemu finansowego jest nieuniknione. W tym celu mają gromadzić zasoby tzw. barbarzyńskiego reliktu, który choć bezużyteczny w elektronicznym systemie finansowym, ma stanowić podstawę przyszłego systemu, opartej o koszyk lokalnych walut, waluty międzynarodowej.

        1. Narodowy socjalizm dlatego tak jest określany, ponieważ był gospodarczo socjalizmem (planowanie produkcji, prace interwencyjne, ogromna rola państwa), ale ideologicznie narodowy, czyli prawicowy. I raczej żaden poważny historyk nie ma wątpliwości, że powodem problemów połowy Europy nie były socjalistyczne metody zarządzania gospodarką, lecz raczej teorie Drang nach Osten, koncepcja, że Słowianie to podludzie, a Żydzi i Cyganie – nie-ludzie. Oczywiście taki ustrój nie nadawał się do międzynarodówki z prostego powodu – pewne elementy postulowane przez socjalistów, nie czyniły z narodowego socjalizmu dobrego kandydata. Głównie chodzi o nacjonalizm (międzynarodówka była internacjonalistyczna) oraz cel – w przypadku socjalizmu dążono do likwidacji własności prywatnej (lub jej minimalizacji), a narodowy socjalizm opierał się na wielkim kapitale i własności prywatnej. Od XIXw. gębę socjalisty lub komunisty partie reakcyjne (dzisiaj powiedzielibyśmy – skrajnie prawicowe) przyklejały każdemu, kto walczył z dzikim kapitalizmem, nawet Bismarckowi, za system ubezpieczeń społecznych. Piłsudski jasno określił się „Wysiadłem z czerwonego tramwaju na przystanku Niepodległość” i tak faktycznie było. Młody Ziuk to rewolucjonista, po 1921 raczej spokojny, zachowawczy centrowiec. Z mniejszościami wręcz współpracował, co stało się powodem ataków prawicy i zabójstwa Narutowicza. W gospodarce po 1926 kompletnie nie socjalistyczny (sojusz z ziemiaństwem). Wrzucanie go do jednego worka pn. narodowy socjalizm, jeszcze z Hitlerem świadczy o nieznajomości natury ustrojów i doktryn. Przede wszystkim nie twierdził, że Polakom należy się pół Europy (czym różnił się od Dmowskiego) i oczywiście od Osi – czyli Hitlera, Mussoliniego, Hirohito. Nie stworzył żadnej państwowej ideologii uzasadniającej wojny. Nie dążył do fizycznej eksterminacji sąsiadów. A przede wszystkim (to już cecha osobista) był realistą, a nie narwanym wariatem, nie przyjmującym faktów do wiadomości. Nawet w komunistycznej podstawówce uczono odróżniać ustrój autorytarny od faszyzmu.
          Mam nadzieję, że gospodarczo Chiny są na prostej drodze do plajty. Gospodarka centralnie planowana nie radzi sobie z kryzysami, więc w końcu jeden goni drugi. Opowieści o możliwościach elastycznego zarządzania, wkładam między bajki. Reaguje znacznie wolniej niż kapitalizm, oparty na konkurencji a nie decyzji genseka. Wystarczą cła w Europie i USA i cały ten system zbudowany na dotacjach eksportu i taniej pracy wywróci się do góry nogami. Rynek wewnętrzny mają zbyt płytki, żeby utrzymać rozbuchaną produkcję. Ich idiotyczne inwestycje budowlane, te miasta pośrodku niczego, przypominają stalinizm. I podobnie się skończą. Na razie ludzie jeszcze widzą potrzebę poświęceń na zasadzie „państwo wszystkim, jednostka niczym”, ale ci, którzy liznęli zachodu, przeprowadzą proces podobny jak u nas w latach 80-tych – zejścia antysocjalizmu z salonów pod strzechy.

          1. Moja odpowiedź był próbą nakreślenia przyczyn dla których z Trumpem „walczą praktycznie wszyscy w ONZ”. Świat idąc do przodu, nigdy nie zapomina o tym co się udało. Skoro zza kulis udało się usunąć arystokrację na cały świecie, można spróbować tego samego z całymi państwami stosując te same metody.

          2. Usunięcie arystokracji nastąpiło przez wprowadzenie demokracji. Po sukcesach USA w I WŚ, nagle okazało się jasne, że błękitna krew nie daje żadnej wartości dodanej. Najlepiej widać to było w schyłkowej Rosji Romanowów. Wielcy Książęta (bracia cara Mikołaja), kradli na potęgę, bałtyccy baronowie notorycznie brali łapówki, a dowódcy z tytułami zdradzali na rzecz Państw Centralnych.
            I tak powszechna stała się demokracja. I powiedzmy sobie – bardzo dobrze. Kolejne pokolenia degenerowały się często, a genialny i twardy ojciec (Jarema Wiśniowiecki) miał gnuśnego i nieudolnego syna (Michał Korybut Wiśniowiecki), całe linie magnackie Targowiczan (Braniccy, Potoccy, Kossakowscy, Poniatowscy) wywodzą się od dobrze zasłużonych. Upowszechnienie historii uświadomiło to ludowi. Pomijam bardzo zdegenerowaną arystokrację francuską (Markiz de Sade miał wywód od Średniowiecza), zdziwaczałą brytyjską czy zbrataną z Hitlerem – niemiecką.

        2. Narodowa gospodarka tak, palenie ludzi w piecu nie, i obojetne jak sie to nazywa.
          Szkoda,ze Amerykanie w Norymberdze zrobili tylko pokazowke, powinno o wiele wiecej hitlerowcow byc powieszonych. Prawdopodobnie byly jakies zakulisowe uklady.

  2. Popieram, sporo rzeczy typu wymiana klocków czy oleju również można zrobić samemu, a z czasem również trudniejsze rzeczy. Niedawno pod okiem ojca inżyniera/majsterkowicza wymieniałem rozrząd w Corsie, sporo rozkręcania, ale robota w sumie prosta. Trzymamy się w rodzinie aut tej samej marki, raz się coś rozgryzie, później wystarczy to powielać. A np na YouTubie można znaleźć sporo filmów jak zrobić coś krok po kroku. Ale w dzisiejszych czasach raczej promuje się postawę pt. po co będziesz brudził rączki, zadzwoń po fachowaca.

    1. No ja rozrządu jednak nie ruszam. Natomiast nawet w miarę proste marki jak Opel/Chevrolet zaczęły od pewnego czasu komplikować naprawy. Słynny przykład sprzed 20 lat – połączenie w jedną dwóch części w Vectrze. Psuła się jedna, znacznie tańsza, a płaciłeś tysiące, bo nie udało się rozbierać, albo nic to nie dawało (pierwsze czyszczenie ok, potem już wymiana). Pojawiają się narzędzia, tylko do tego jednego modelu czy marki i ASO już ma przewagę. Do tego ASO absurdalnie wysoko podniosły ceny. Podwyżka x 3 przez 10 lat.

    2. Akurat Opli nie przerabialem, ale jesli chodzi o powtarzalnosc rozwiazan i prostote konstrukcji, nic chyba nie przebije amerykanskiego Forda, GM, Chryslera-oczywiscie mowa o markach SPRZED wejscia np. Fiata do Chryslera.Np. taki most Dana 44 jest produkowany od okolo 60 lat i stosowany w wielu markach i typach Chryslera.W niezmienionym ksztalcie i wymiarach.

      Samodzielna wymiana rozrzadu-pogratulowac.

  3. Gdy włączyła mi się kiedyś na autostradzie kontrolka „check engine” w Oplu, wyłączyłem na postoju i uruchomiłem ponownie. W drodze powrotnej, zapaliła się jeszcze raz i to był koniec silnika. Ledwie dojechałem do najbliższego warsztatu.

    1. Ano właśnie. Bo ważna jest przyczyna zapalenia się check engine. Jak masz kostkę (bo ten czytnik mieści się w dłoni), sprawdzisz i wiesz, laweta czy jedziesz dalej. W Lanosie paliła się non stop przy gazie.

        1. To były proste jednostki bez zaawansowanego sterowania i możliwości przeprogramowania, ale i wyjątkowo odporne na nienormatywną mieszankę.Do tego bezkolizyjne. Kiedyś strzelił wałek rozrządu, po prostu pękł w połowie. Dzisiaj – całkowita demolka silnika, w Lanosie, mechanik założył używany wałek i po sprawie.

          1. Tak cherokee 4,0 ma sinik L4 caly zeliwny lacznie z glowica, bardzo trudno to zaj..ac.
            Patent jeszcze z lat 60-tych.
            Podobnie 5,2 v8 z dodge i jeepa, pozniejsze juz mialy rozne nowe wydumki co powodowalo mniejsza wytrzymalosc i wieksza awaryjnosc.

          2. No niestety wymyślano różne, jak piszesz, wydumki, prawie w każdej marce. A to zmieniano skład stopu, który nie trzymał właściwości (np. ścierał się), a miał być lekki blok, a to dodano awaryjny osprzęt. W VW zamiast dobrego pierwszego 1.9 TDI powstały np. 2.0 TDI z pompowtryskami, łuszczącymi się pompami itp. W Alfie legendarne Busso zastąpiono JTS itd. Nawet Toyota/Lexus nie ustrzegły się wpadek 2.0D4D.

          3. …przepraszam, literowka, cherokee ma OCZYWISCIE SILNIK L6 (6 cylindrow w rzedzie) a nie L4 (tez sa takie 2,5l ale nie o to mi chodzilo).

    1. Niestety, red. BD (nawet nie podpisuje się nazwiskiem), sam jest na bakier z logiką i nie ma podstawowej wiedzy. Zarzuty są dwa „po co ocieplać, jeśli robi się cieplej”, oraz „energia drożeje z tego powodu”. No cóż, warto przypomnieć fakty. A one są proste. Cieplej, nie oznacza skoku średniej na poziom równikowy czy zwrotnikowy, ale raczej trochę ponad 1 st. C. Każdemu zwolennikowi teorii „nie ocieplać, bo robi się cieplej” polecam podróż do Hiszpanii czy środkowych Włoch w styczniu. W ich nieocieplonych domach nie da się wytrzymać, a „mają ciepło”. Podobnie u nas. Ta zima okazała się wyjątkowo łaskawa, a przecież na wsi, ze starymi oknami, całkiem bez ogrzewania (albo minimalnym 10 KWh raz na miesiąc) miałem w domu +3. Zawsze lepiej niż 40 lat temu, bo wtedy woda w pokojach zamarzała, lecz żyć tak trudno. Polacy w Hiszpanii czy mój brat we Włoszech w kwietniu szczękali zębami, gdy na zewnątrz +10, a dom po zimie namarznięty i mały kominek nie da rady ogrzać 150 m2. Fizyka i logika właśnie.
      Argument o cenie nie jest głupio-mądry jak o ociepleniu, lecz przewrotny. Jest drożej z zupełnie innych powodów. Pierwszy i naczelny – podatki. Drugi – chciwość spółek (Obajtek i PiS), widać to po ich zyskach. Trzeci – koszty produkcji. Rosną pensje,materiały coraz droższe (stal w pandemii), musi być drożej.Dom neutralny klimatycznie nie potrzebuje energii z zewnątrz, lub bardzo niewiele. Podawałem na blogu prosty przykład, mój dom przed dociepleniem ścian zużywał ok. 30 tys. KWh, po 20 tys. KWh, teraz przy zmniejszeniu temperatury wewnątrz, kozie 15.000 KWh. A ile zużyłby dom zbudowany zgodnie z dzisiejszą normą? 5000 KWh. I to jest ta różnica z ocieplenia. Gigantyczna.

      1. Mozliwe.
        Przy czym Roza Thun powinna byc nazywana zgodnie z rzeczywistoscia Róża graf von Thun und Hohenstein (po mezu niemieckim ksieciu/grafie) z domu Wozniakowska (to oczywiscie na codzien sie pomija).
        Wracajac do swedna-nie wiem daczego pluje na Polsje.To mi sie w ogole nie zgadza. Czyzby az tak wyprano jej mozg? Przeciez jako potomkini wielu pokolen inteligencji, ze o pochodzeniu szlacheckim juz nie wspomne, zostala wychowana w duchu sluzby krajowi i narodowi, a malzenstwo z niemieckim ksieciem powinno to poczucie obowiazku wzmcnic, poniewaz potomkowie ksiazat rowniez byli wychowywani w takim duchu,na wypadek gdyby mieli zostac krolami czy objac kluczowe funkcje w panstwie, co w ich przypadku bylo i jest calkiem prawdopodobne.

  4. Chciałam tylko powiedzieć ciekawostkę nt. napraw, może komuś się przyda. 2 dni temu zostawiłam wąż w basenie na noc, żeby się zapełnił wodą. Wstałam o 4 rano sprawdzić, jak wygląda sytuacja i okazało się, że jest dziura, aż tryska woda. Poszperałam w internecie i znalazłam sposób. O 5 rano weszłam do basenu (z lodowatą wodą brr ) i zalepiłam od środka silikonem. Działa!

    1. Dobrze wiedzieć. Ja kiedyś marketowy basen (dziury robiły się na załamaniach) próbowałem uszczelniać łatkami albo taką zbrojoną plastikiem masą do naprawy dachów. Guzik dawało, nie wytrzymywało ciśnienia.

      1. Proponuje nastepnym razem:
        Guma dwuskladnikowa do izolacji balkonow, np. firmy MAPEI. Nazywa sie to bodaj Mapelastic. Po stwardnieniu (okolo godzina w wysokiej temperaturze) elastyczne i nie puszcza wody.
        wada: opakowania najmniejsze po chyba 8kg w cenie sto kilkadziesiat zl (stare info, teraz nie wiem poile).
        2 wada: po rozrobieniu proszku z plynem 40 minut na uzycie, potem smietnik.
        Mozna zatopic wewnatrz siatke elewacyjna lub jakakolwie inna siatke jako wzmocnienie.sa tez specjalne tasmy o nazwie Mapeband.
        Wszystko powyzej wyprobowalismy w czasie zlecen na naprawy balkonow na wspolnotach (blokach) i nie mialem ani jednej reklamacji w okresie kilku lat od naprawy.
        Stosowalismy tez podobne tansze materialy nie Mapei, ale sa istotnie gorsze i nie polecam.
        Mozna tym tez łatac np. dziury w papie na dachu albo w izolacji zewnetrznej budynku.Mozna tez uzyc do wewnatrz np. w lazience czy kuchni.

        1. I wytrzyma ciśnienie, które tworzy się przy takim rozporowym baseniku? Bo na balkonie, w kuchni, łazience to jednak woda stoi, a nie napiera ze sporą siłą. Nawet dach (bezpośrednia ulewa) ma inne wartości. Ta moja masa z włóknami służyła właśnie dekarzom.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *