Rower jako alternatywa dla auta. Koszty.

Grupa zwolenników ekologii próbuje przekonać wszystkich (a innych zmusić) do swojego twierdzenia, że rower jest najlepszym środkiem transportu. Pozwalam sobie spojrzeć na to z nieco innej strony.

Szybkość roweru i samochodu

Wiadomo – podobno rowerem szybciej. Zrobiłem test. Do pracy 3,5 km jadę rowerem przez 20 minut. Średnia prędkość 10,5 km/h, rano (gdy pusto) i po południu. Ile pokaże samochód? 22 km/h, bez korków 1,5 raza więcej, poza miastem – 40-100 km/h. Poniżej 20 km/h miałem w mieście może kilka razy. A mówimy o średnim odcinku, i ścieżce rowerowej na 70% trasy. Plus – za rower nie muszę płacić, gdy go parkuje. Za to łatwiej ukraść. A w deszczu?

Zakupy

Wiem, istnieją rowery transportowe, ale czy to oznacza, że mam mieć dwa? Jeden do codziennej jazdy, drugi do sklepu? Ja akurat dysponuje garażem, ale w bloku? Z bagażnikiem i sakwami podróż po weekendowe sprawunki okaże się trudna dla 60-latka. Dla każdego zaś, jeśli trzeba odwiedzić kilka sklepów (zostawisz zakupy w pudle?). Znowu wygrywa auto.

Koszty.

W aucie, jasne. Tankowanie, ubezpieczenie, przeglądy, jakaś naprawa plus paliwo. Koną na dystansie 10.000 km wydałem 1000 zł na „paliwo”, 350 zł za ubezpieczenie, 650 zł za przegląd. Razem: 2000 zł, czyli 0,2 zł/km. Gdybym ograniczył się do miasta i jazdy na wieś i połowy dystansu (1150 zł/5000 km), średni koszt byłby podobny.

Rowerem jeżdżę mniej. Zakładam przebieg 2000 km/rok. I tu niespodzianka – przegląd kosztował 250 zł, wymienili oponę, jakąś linkę i dwie i pół stówy….poszło. Koszt – 0,12 zł/km.

Teoretycznie lepiej wypada rower – jest 2 razy tańszy w przeliczeniu na km, ale….znacznie mniej uniwersalny. Nie pojadę nim w góry. Niewiele przewiozę. Moknę na deszczu. Marznę w zimie. Stąd pozbycie się auta to w moim przypadku kiepski interes.

2 komentarze do “Rower jako alternatywa dla auta. Koszty.”

  1. Alternatywa to za dużo powiedziane, ale jako uzupełnienie – czemu nie? Niestety, choć w młodości byłem zapalonym cyklistą, od kilkudziesięciu lat nie jeżdżę, a właściwie nie jeździłem, bo od kilku tygodni robię sobie prawie codziennie małe trasy. Specjalnie zmieniłem godziny pracy, aby móc pojeździć pół godzinki z psem i zdążyć wziąć prysznic. Nie będę się rozwodził nad zaletami jazdy na rowerze, bo to nie blog promujący zdrowie, zauważę tylko, że są fajne torby rowerowe, które łatwo się wypina i można zabrać do sklepu. Ja tak robię i muszę przyznać, że nie ma porównania do plecaka. Serwis rowerowy trzeba robić samodzielnie, części są raczej tanie, ale zależy od roweru. Problemem jest obecna strategia producentów, ciężko dostać części do starszych wersji. Trzeba być stale top, przynajmniej w tych droższych rowerach. Kilka lat temu wymieniałem napęd do roweru górskiego z LX na XT i przedniego blatu kompatybilnego ze starą przerzutką ,nie było już w sprzedaży. Trzeba było kupić używany. Piszesz o 2 rowerach, ja mam cztery, każdy do czego innego, cargo niestety nie mam. Rower się nie starzeje tak jak samochód, to może być forma lokaty kapitału. 1. stycznia kupiłem nowego TREKA FX 3 disc w pudełku za pół obecnej ceny.

    1. Było o autach, możemy i o rowerach. Tytuł wpisu przewrotny – wiadomo żadna alternatywa, zwłaszcza zimą i gdy trzeba jechać grupą. Rower to zdrowie i sposób na wolny czas ew. dla miejskiego singla. Nawet skuter, motor nie zastąpi auta w naszym klimacie i dla rodziny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *