Robert Kiyosaki mówi: inwestuj w złoto, srebro, bitcoiny, redukuj akcje.

Przeczytałem kilka książek Roberta Kiyosakiego i nie zachwyciły mnie. W przeciwieństwie do Allena, Hansena, Buffeta, a nawet Ekera czy Shemina, uznaję go bardziej za filozofa niż praktyka. Nigdy nie słyszałem (a może to moja niewiedza?) o jego jakichkolwiek spektakularnych sukcesach inwestycyjnych lub innowacyjnych na miarę Muska albo Jobsa. Teraz ten pan proponuje – sprzedaj akcje, kup złoto, srebro i bitcoiny.

Podaje też przyczynę – idzie czas luzowania, dużych wydatków i inflacji. Dolar nie chroni nas przed niczym, potrzebny kruszec. No i stoję na rozdrożu. Z kilku powodów. Najpierw, tezę o spodziewanej inflacji, uważam za słuszną. Wiele razy o tym pisałem. Z drugiej jednak strony, dzisiaj złoto jest po prostu drogie. I to nie tylko nominalnie, ale i relatywnie. W szczycie kryzysu dotcomów kosztowało niecałe 300 USD, teraz 6 razy tyle. I powiedzmy sobie, dolar nie osłabił się tak bardzo. Jeśli przeliczymy na złotówki, mamy jeszcze większą dysproporcję. W 1999 r., gdy zaczynałem pracę dolar kosztował 4 zł, a uncja złota niespełna 1200 zł. Ja zarabiałem 985 zł brutto, czyli ok. 80% uncji złota w dolarze. Można taką ilość złota można było kupić 1000 l mleka w sklepie. Tanie auto (Fiat Uno) kosztowało 25 tys. zł czyli 20 uncji. Dzisiaj mamy zupełnie inną sytuację. Dolar jest po 4,42 zł (niewiele drożej), ale złoto po 8500 zł/uncję. Dzisiaj pensja minimalna wynosi 3490 zł. Czyli kupimy za nią tylko 41% uncji złota (połowę tego co przed ćwierćwieczem). Mleka za złoto kupimy już 2000 l. Nowe, tanie auto (Dacia Sandero) kosztuje 62 tys. zł. Trzeba mieć ok. 7 uncji na taki pojazd. Pod każdym względem złoto jest drogie. Jakie sens ma zatem kupowanie „na górce” nawet jeśli oznacza to „przed szczytem”? Moim zdaniem niewielki. Być może jestem niedouczony, być może zbyt konserwatywny (lubię nabyć z dyskontem). I o ile rozumiem używanie złota jako zabezpieczenia (10-20% portfela), ale jako główna lokata? Podziękuję.

Podobne uwagi mogę snuć o srebrze, z zaznaczeniem, że jest obecnie w średnioterminowym trendzie spadkowym, co jeszcze bardziej zniechęca.

A bitcoin? Krypto uważam za wielki przekręt. Jeśli zarzucamy USD, że ma coraz mniejsze pokrycie w towarze i dobrach zgromadzonych w USA, to cóż powiemy o bitcoinie? Bądźmy dorośli i konsekwentni.

Co więc sądzę o opinii Kiyosakiego? Że o ile właściwie stawia diagnozę (idzie inflacja), o tyle receptę wypisuje kiepską. Może dlatego, że chce się „skeszować” ze złota i krypto, a tanio kupić akcje? Nie wiem. Mnie to wygląda na strzyżenie baranów. Ja skłaniam się ku czekaniu (w obligacjach?) na okazje inwestycyjne. Przyjdą. W złoto, i tylko w nie, mogę zaangażować 10-20%, nie więcej.

20 komentarzy do “Robert Kiyosaki mówi: inwestuj w złoto, srebro, bitcoiny, redukuj akcje.”

  1. Kyosaki wyglada na fundamentalistę.

    Inflacja-rzadowe info podaje,ze na 2024 zakladaja wzrost emerytur na 10,9% (2023-ponad 14%), czyli spodziewany jest spadek inflacji, choc powolny.

    Mimo , ze nie znam sie na handlu na gieldzie, zdrowy rozsadek podpowiada,zeby kupowac surowce.Jako cos pewnego,co w ostatecznosci mozna wziac do reki, zakopac itp. Wcale nie musi byc zloto.Czy srebro. Moze byc platyna, lub inne drogie a malo popularne materialy (np. iryd czy inne). Moze na nich nie ma az takich wzrostow.

    Wszystko co jest zwiazane z branza IT, w tym kryptowaluty, w czasach nieprzewidywalnych i skokowych zmian w swiatowej gospodarce uznaje za niepewne, choc oczywiscie moge sie mylic.

    1. Teraz czytam książkę niemieckiego doradcy finansowego. On pisze jasno. Handlarze kruszcem sprzedają wam złoto. Bankowcy – fundusze inwestycyjne, lokaty. Ubezpieczyciele – polisy. Deweloperzy – nieruchomości. Wszyscy robią to, aby zarobić, nie żebyś ty zarobił.
      Generalnie rekomenduje samodzielnie wybierane akcje i złożone strategie opcyjne.
      Kiedyś surowce kupowano, gdy były potrzebne (lub chciano się popisać – złoto). Teraz są takim samym przedmiotem spekulacji, jak wszystko inne. I kupowanie obecnie, gdy większość surowców jest historycznie najdroższa, uważam za błąd. Łamiemy w ten sposób podstawową zasadę – kupuj, gdy jest tanie.

        1. Dokładnie. Stado kupuje na górce, gdy ceny są wysokie. Dlatego, jak dla mnie, złoto wygląda jak typowa maszynka do strzyżenia baranów. Te wszystkie mennice, goldenmarki, reklamy. Ci, którzy mieli być zarobieni, kupowali ładnych kilka, a może nawet kilkanaście lat temu. Od początku pandemii, złoto podrożało o 20%, czyli nie dorównało nawet inflacji. Od 2007 r. poszło w górę 4-krotnie i to są rekordowe wyniki. To tak samo, jak nieruchomości. Przy czym mieszkanie dało w tym czasie dodatkowe przychody z czynszu (albo brak wydatków na takowy).

          1. Tak, ja to widze podobnie. Handlarze korzystaja i nawet eskaluja niepokoje o przyszlosc,zeby sprzedac zloto, srebro. Podobnie handlarze np. od survivalu, broni, agregatow pradotworczych itp.
            Pytanie jak rozgraniczyc co jeszcze nie jest namawianiem z powodu kryzysu a co juz jest?

  2. …moze byc nawet miedź. Mając duzo czasu mozna nawet poszukac w okolicy żuli zbierajacych zlom i zaproponowac im troche wiecej niz skup zlomu, i tak to wyjdzie taniej niz kupno na gieldzie czy gdzie indziej.

    1. Miedź to typowy surowiec przemysłowy. I pytanie – jak zachowa się w czasie recesji? Niestety, spadnie, bo przemysł potrzebuje mniej. Na wykresie kursu wygląda obiecująco. 20% pod szczytem i w długoterminowym trendzie wzrostowym (aczkolwiek w marcu 2020 r. dało się kupić za 60% obecnej ceny).

  3. …w/s baranow: jesli stado idzie do zlota, to sie stado strzyze, proste.Jezeli oderwiesz sie od stada , mozesz zyskac-lub stracic, ale „strzyżący” Ciebie nie ostrzyze, bo nie bedzie sie uganial za jednym gdzies po lesie 🙂

  4. W załączniku ciekawa, troszeczkę już nieaktualna, bo z z przed 5 lat, grafika: https://marciniwuc.com/ile-pieniedzy-jest-na-swiecie/
    Mała kropeczka, tuż za bitcoinem to jest wartość całego srebra na świecie, a ogromne pole na samym końcu, które przynajmniej u mnie nie mieści się na ekranie, to wszystkie instrumenty pochodne, w które niedawno chciałeś inwestować. Teraz jest ich oczywiście jeszcze więcej, a srebra nadal nie przybyło.

      1. @Jan: Wąskie pieniądze to tzw. M1, czyli gotówka i pieniądz na rachunkach bankowych. Reszta to np. pieniądze wykreowane kredytami. Pożyczasz na przykład pieniądze pod budowę domu i one są na rynku, chociaż bank dał ci czek zamiast gotówki.

    1. …dlatego pisalem, zeby nie kupowac udzialow w jakichs funduszach handlujacych surowcami, tylko sam surowiec i trzymac to u siebie.

    2. Instrumenty pochodne na metale mają swoje niezaprzeczalne zalety. Pierwsza – nie musisz przechowywać fizycznego kruszcu. Niosą też spore ryzyko – w razie zawirowań – tracisz wszystko, wraz z upadłością wystawcy.

        1. Prześmiewcy stratę na ETF w razie zawirowań, skwitują bardzo starym przysłowiem o małżeństwie z papierem. Tylko, że w erze transakcji elektronicznych nawet papier nie zostanie. Srebrną, uncjową bulionówkę można wciąż jeszcze kupić poniżej stu pięćdziesięciu złotych. Kolejna zaleta instrumentów pochodnych- można nimi wpłynąć na cenę surowców, tak, że pomimo inflacji cena pozostaje na niemal stałym poziomie. Aż do załamania na rynku derywatyw.

    1. Już pewnie możesz je kupić. Dla Chin granie na spadek dolara to generowanie kolejnych problemów. Oni mają ogromne ilości amerykańskich obligacji. Zbyt silna waluta własna uderza też w eksporterów. A juan może okazać się drugim rublem transferowym.
      Saudowie ryzykują sporo, ale też są pod presją taniej ropy z Rosji oraz biedniejszych sąsiadów. A gdyby USA zaangażowały się na Ukrainie i Tajwanie, mogą nie chcieć otwierać trzeciego frontu.

Skomentuj Jan Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *