Właśnie stuknęły 2 miesiące, od kiedy kupiłem swojego elektrycznego Hyundaia Konę. Czas na podsumowania, także te ekonomiczne. Uprzedzę – nie wygląda to źle.
Przebieg. Kiedy brałem go od znajomego handlarza Hyundai Kona miał na liczniku 23.750 km. Po 2 miesiącach to 27.000 km. Łącznie (z przywozem) przejechałem zatem 3250 km. Składały się na to:
- powrót do domu po zakupie – 430 km,
- wyjazd do syna – 850 km,
- wyjazd w góry – 775 km,
- po mieście – 700 km,
- wyjazdy na wieś – 300 km,
- mecz syna w pobliżu domu – 120 km,
- wyjazdy firmowe – 75 km.
Koszty poza tankowaniem. W tej kategorii mieści się tylko przegląd 640 zł. O zakupie ładowarki (780 zł) i kosztach rejestracji (ok. 200 zł) piszę tylko informacyjnie, bo są z natury jednorazowe.
Na razie nie płaciłem za naprawy i ubezpieczenie. To drugie to koszt ok. 1800 zł (AC+OC), albo 450 zł (samo OC), rocznie.
Koszty ładowania. W tym miejscu trzeba przeprowadzić pewne obliczenia i podać zastrzeżenia. Jak wiecie mam na wsi fotowoltaikę, a po wyczerpaniu darmowego prądu taryfę weekendową (0,36 zł/ KWh). Dodatkowo czasami doładowałem się w domu (0,67 zł/KWh). Koszt KWh na szybkiej ładowarce Greenway ponoszę regularnie w trasie 1,62 zł/KWh, albo wybieram wolną – 1,15 zł/KWh.
Ogólne zużycie na dystansie tych 3250 km wynosi ok. 12 KWh/100 km czyli 390 KWh z tego:
- bezpłatne na początku (dostałem auto z akumulatorem 100%) – 39 KWh,
- bezpłatne w trasie – 57 KWh,
- bezpłatne fotowoltaika dom na wsi -94 KWh,
- płatne w domu – 47 KWh (31 zł),
- wolne ładowarki = 20 KWh, (23 zł)
- szybkie ładowarki =133 KWh (215 zł).
Czyli:
- bezpłatne – 190 KWh
- płatne – 200 KWh (w tym w domu 47 KWh).
Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że długie trasy stanowiły ok. 60% przebiegów, wynik nie wydaje się tragiczny.
Łączny koszt ładowania wyniósł mnie: 269 zł. Dodając do tej wartości abonamenty (60 zł), koszt karty Greenway (10 zł), osiągam łączne wydatki 339 zł, czyli około 10 zł/100 km (dokładnie 10,43 zł). Gdybym jeździł dotychczasowym autem (Skoda Kamiq), które paliło 6 l/100 km wydawałbym (przy cenie 7 zł/l) ok. 42 zł (i 1365 zł/2 miesiące). Nawet najoszczędniejszy z oszczędnych (hybryda ze spalaniem 4 l/100 km) osiągałaby gorsze rezultaty (28 zł/100 km) i ok. 910 zł. Gdybym ją zagazował (5 l/100 km i 15 zł/100 km), nadal zapłaciłbym o prawie 50% więcej.
W konsekwencji mogę przyjąć, że jak na razie, elektryk przynosi (w stosunku do Skody) miesięczną oszczędność na paliwie ok. 500 zł.
Proporcje mogą trochę się zmienić, bo Greenway już na listopad pokazał nowe ceny. Na ładowarce DC zapłacę prawie 2 zł/KWh (było 1,62). Zostanie jeszcze ORLEN z ceną 1,7 zł/KWh (wreszcie po 2 miesiącach prób udało mi się dodać kartę), który mam 300m od domu. Jednocześnie drożeje benzyna, gaz i ropa. Co będzie w przyszłym roku? Tego nie wie nikt. Może wróci pełny VAT, może prąd będzie tańszy, może ropa. I na tym polega problem – ogromna zmienność i niepewność.
Bardzo ladnie wyszlo.
Z ciekawosci” orientujesz sie moze skad sie bierze cena przegladu 640 zl?
Troche dziwne zwazywszy,ze elektryk jest mniej zlozony w budowie=mniej punktow do sprawdzenia, brak chocby analizy spalin, nie ukladow paliwowych, kapiacego oleju itp.
Sam przegląd ok. 450 zł, reszta to filtr kabinowy (z wymianą). Za i30 płaciłem 6 lat temu ok. 600 zł za pierwszy przegląd (bez kabinówki), teraz znaleźć auto tej wielkości z przeglądem w ASO pon. 800 zł, to szczęście.
Nic się nie wymienia, ale dochodzi diagnostyka baterii, zostaje jazda próbna. Całość trwała 2,5 h, a wisiały ceny 300 zł/RBG brutto, więc „promocja”.
Rozumiem, przeglad „gwarancyjny”. A nie zwykly po gwarancji.Jasne.Wiedzialem to, ale mi umknelo 🙂
W sytuacji problematycznych eksploatacyjnie elektrykow i dazenia do likwidacji aut spalinowych najlepszym ekoligicznie i wymagajacym najmniej zmian w produkcji samochodow jest przejscie na wodór. Wystarczy do auta z silnikiem spalinowym zamontowac instalacje wodorowa podobna troche do LPG i zalatwione.Dlaczego nie idzie sie w tym kierunku/wzglednie ten kierunek jest malo popierany?Orlen wspominal o wodorze,ale poza kilkoma eksperymentalnymi stacjami tankowania nie wchodzi na szersza skale.Komu na tym zalezy i w jakim celu?
Do Polski weszła Toyota Mirai, bodajże pierwsze seryjne auto na wodór. Czytałem wywiad z prezesem Toyota Motor Poland, który zachwycał się innowacyjnością tego rozwiązania. Tylko, że w Polsce nie ma ani jednej publicznej stacji do tankowania wodoru. I prędko chyba nie będzie. A załatwiłoby to problem zasięgu elektryków. Oczywiście cena Mirai odpowiednia – ok. 300 tys. zł, więc masowej popularności nie wróżę.
Stacje tankowania podobno Orlen ma rozwijac wraz z produkcja ogniw wodoru.Na ile wiem, tankuje sie w taki sposob,ze po prostu wymienia sie ogniwo wodorowe (chyba jakis rodzaj butli cisnieniowej), wiec moznaby to sprzedawac nawet na zwyklych stacjach podobnie jak butle z LPG.
Cena wysoka,ale wezmy pod uwage,ze to start aut na wodor w masowej produkcji,z czasem pewnie beda taniec.I szybkoscia tankowania oraz zasiegiem pobija elektryki.Mozliwe jednak,ze koszt jazdy bedzie wiekszy bo ogniwa wodoru w domu nie nabijesz.
Gdyby mozna w elektrykach wymieniac szybko baterie (jak np.w wozkach widlowych), wtedy problem zasiegu by znikl,ale nie mozna.
NIO, chińska firma, tak właśnie wymienia baterie w elektrykach. Są już w Norwegii i planują europejską ekspansję. A o tankowaniu wodoru doczytam.
…jesliby w ten sposob mialy byc wymieniane baterie na masowa skale, konieczna bedzie ich unifikacja,bo kto bedzie trzymal w magazynie do sprzedazy kilkadziesiat roznych typow do roznych aut.
Dlatego NIO ma ambicję być drugą Teslą, wtedy to oni utworzą standard. Powstanie coś na kształt Tesla Chargerów. Zakładają, że inni producenci pójdą ich ścieżką.
Zresztą, Skoda ma w Polsce 113 serwisów, także w miastach powiatowych, takich jak Siedlce czy Lubin. Jeśli dodamy do tego Volkwagena, wtedy sam VAG dysponuje gęstą siecią, wystarczającą przy zasięgach rzędu 400-500 km (NIO deklaruje 1000 km w swoim aucie, przez moduł 150 KWh, czyli 2 razy tyle co topowy VW). Podobnie Stellantis, Renault/Dacia/Nissan czyli popularne producenckie alianse. Z uwagi na koszty te samochody są zunifikowane w dużym stopniu w ramach koncernu (także baterie i silniki elektryczne).
A przecież ładowanie, jako opcja, pozostaje.
NIO bedzie konkurencja dla wodorowcow, o ile ruscy im nie ukradna patentu :D, wzglednie nie zrobia prawie identycznego auta ale nieco sie rozniacego, zeby nie podpasc pod prawo patentowe (jak np. z ruskimi niektorymi autami wzorowanymi na amerykanskich).
Zart-ruscy zaraz nie beda w stanie niczego ukrasc a tym bardziej wyprodukowac.
O tankowaniu czytalem z pol roku temu i bylo tam tez o Orlenie,ale ostatnio ucichlo. Wazniejsze jest ile rakiet ruscy wystrzelili a ile Ukraincy.
Ruscy wynaleźli – maszynkę do golenia, na śmietniku ambasady amerykańskiej. Oni byli dobrzy w tworzeniu rakiet i to dzięki ukradzionych planów z Berlina (potem je rozwijali).
Haha, dobre 🙂
Rakiety-tak.
Cos mi przyszlo do glowy.
1.Czy Twoje auto ma w ogole skrzynie biegow?
2.Czytam artykuly o tym jak to elektryki sa ekologiczne. Celowo propagandowo pomija sie w nich,ze do wytworzenia pradu, ktorym sie laduje auto, elektrownia musi spalic wegiel.Dwa-pomija sie w ogole proces produkcji i utylizacji baterii,ktory rowniez jest mocno nieekologiczny.Ale to nie wina auta, tylko politykow.
1. Ma skrzynię – 1 bieg w przód plus wsteczny.
2.2 W moim mieście jest akurat elektrociepłownia gazowa, ale tak, pomija się ten tzw. ślad węglowy. Przy czym proces filtracji daje inne rezultaty w samochodzie a inne w elektrowni. Zresztą, gdyby być w 100% uczciwym to doliczajmy działalność rafinerii, wydobycie i cały transport surowca. Poza tym ja mam część prądu że słońca (fv), a część z wody (ładowarka w górach). Plus jakiś procent odnawialnej też idzie do sieci. Kiedyś to policzę.
1.Tak myslalem.
2.Nie chodzilo mi o Twoja sytuacje-wiem,ze starasz sie byc ekologiczny ale ze zdrowym podejsciem,a nie popieprzonym jak wielu innych.Mialem na mysli kłamliwa propagande.
Kłamliwa propaganda jest z obu stron. Producenci elektryków opowiadają baje o niebotycznym zasięgu po 600 km. Nie wspominają, że to możliwe przy defensywnej jeździe i pow. 10st.C. Staram się to wyjaśniać i prostować. Druga strona ma wizję pożarów, złomu i użyteczności na poziomie sprzed 10 lat. Też propaganda, co opisałem w przypadku Hołka. On też jedzie na pasku firm moto. Tak jak Zientarski sprzedał się Toyocie i nikt rozsądny nie powie o nim dzisiaj „dziennikarz”.
haha, tak, Zientarski wzbudza we mnie smiech kiedy go slysze 🙂
Szkoda mi tylko jego syna.
No tak, rzeczywiscie-propaganda taka jaki zamawiajacy 😀
Czytam,ze w USA w Kongresie wygrali o 2% republikanie, i ich lider bedzie spikerem, co im daje dodatkowa przewage.Ale nie wiem czy to juz przesądzone.Czekaja jeszcze na bodaj 3 stany,a w jednym dogrywka 6 grudnia.
W Senacie przewagę mają mieć demokraci, bo mają już pewne 50 mandatów + Harris jako decydującą.
Tak, niestety.
Reprezentanci-jeszcze nie ma dokladnych wynikow (tu chyba ta dogrywka),spodziewana jest niewielka przewaga rep.Oby nie przekrecili znowu wyborow.