Ile kosztuje mnie mieszkanie w górach?

Wiele razy pisałem na blogu o moim mieszkaniu w górach. Wraz z nastaniem pandemii, a i na skutek własnej decyzji o zwolnieniu tempa spędzam tam (ja lub moja rodzina) coraz więcej czasu. W tym roku to już 90 dni, a pewnie dorzucimy coś jeszcze. Jaki jest realny koszt tego mieszkania i jaki byłby, gdybyśmy tu mieszkali na stałe?

Dzisiaj pomijam wszelkie kredyty, skupiam się wyłącznie na bieżących kosztach utrzymania. Dlaczego? Ponieważ moja rata (w dodatku nadpłaconego), ma się nijak do obecnej wartości mieszkania i byłaby myląca. Z kolei podawanie bieżących wartości, ma umiarkowany sens w trakcie rewolucji na rynku kredytów mieszkaniowych. Koszty dzielę na zmienne i stałe.

Czynsz. Podstawowy koszt stały. Czy tu jestem, czy mnie nie ma płacę. Wynosi łącznie z funduszem remontowym ok. 230 zł.

Opłata stała za licznik elektryczny. Opłata  5 zł. Znowu – nie zależy od mojego pobytu.

Podatek od nieruchomości. 15 zł miesięcznie.

Ubezpieczenie mieszkania. 15 zł miesięcznie.

Razem opłaty stałe – 265 zł.

O ile do tej pory było prosto, o tyle w właśnie w tym momencie zaczynają się schody – czyli opłaty zmienne. Ich wysokość zależy tylko od faktycznego zużycia poszczególnych mediów.

Woda. W ciągu ostatniego roku zużyliśmy (razem z naszymi gośćmi) – 23 m3 wody w ciągu ok. 150 dni. Obecność wyłącznie nasza (wyłączam gości) to 90 dni i zużycie na poziomie 14 m3. Przy stawce ok. 19 zł/m3 daje to roczną opłatę całkowitą 437 zł i wyłącznie naszą 266 zł.

Śmieci. Gminy turystyczne często wprowadzają rozliczenie śmieci powiązane ze zużyciem wody. Właściciele pensjonatów nie mogą wtedy oszukiwać.  W naszym miejscu w górach stawka wynosi 7 zł/m 3 wody. Rachunek roczny za całość wyniósł zatem 161 zł, a za wyłącznie nasz pobyt 98 zł.

Prąd. Ta pozycja będzie najpoważniejsza. Dlaczego? Ponieważ przebywamy w mieszkaniu w okresie zimowym, a dodatkowo wszystko jest na prąd, mamy elektryczny boiler i płytę grzewczą, cały czas działa lodówka. W ciągu roku zużycie wyniosło ok. 2000 KWh, co daje 1440 zł. Do tego 1150 zł to zużycie wyłącznie nasze (przy stawce ok. 0,72 zł/KWh).

Jeśli jestem sam, zużywam ok. 2 KWh/dzień, cała rodzina to już 10 KWh/dzień. Gdy dojdzie do tego ogrzewanie to powinienem doliczyć na nie ok. 35 KWh/dzień.

A zatem średnie miesięczne koszty utrzymania mieszkania wyniosły 435 zł, w tym opłaty stałe 265 zł i zmienne 170 zł. Biorąc pod uwagę średni okres pobytu  nas i gości – ok. 12 dni/miesiąc (150/12) daje to 36,25 zł kosztów w przeliczeniu na dzień.

I teraz pytanie – czy to duża kwota?  Uważam, że nie. Obecnie wynajęcie takiego lokalu stanowi koszt na poziomie 300 zł. Czyli, nawet ponosząc wszystkie koszty, płacąc 435 zł/miesiąc, równoważymy sobie ok. 1,5 dnia pobytu miesięcznie, a spędzamy tam 7,5 dnia. Mamy więc „gratis” 6 dni pobytu. Gdyby ktoś decydował się na minimalny wynajem (20-30 dni w roku), spokojnie wyjdzie na 0, tzn. dochody zrównoważą mu koszty stałe i zmienne. Sytuacja trochę się zmieni na niekorzyść (tylko trochę), jeśli doliczymy nasz nieszczęsny kredyt (obecnie 2,5 dnia pobytu).

Na koniec, wydatek luźno związany z posiadaniem mieszkania – dojazdy. W ostatnich 12 miesiącach przyjechaliśmy tu 14 razy . Licząc obecne koszty i nasz większy samochód (każdy przyjazd to koszt 250 zł) doliczamy 3500 zł (średnio 292 zł miesięcznie).  Gdybyśmy wynajmowali, ten wydatek także trzeba  ponieść.

 

 

 

2 przemyślenia nt. „Ile kosztuje mnie mieszkanie w górach?”

  1. dzięki za podsumowanie. probowałem to oszacowac dla mojego przypadku „in advance” gdyż koszty dopiero sie pojawia i powiem, że wychodza mi podobne liczby 🙂

    1. No właśnie. Trochę inaczej wygląda to w inwestycjach deweloperskich. Zupełnie inaczej w typowych apartamentach na wynajem (gdzie pobiera się stały zysk np. 8%, ale można przyjechać na 2 tygodnie w roku).
      Całkiem pominąłem kwestie pozafinansowe i psychologiczne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *