Czy warto przystępować do Pracowniczych Programów Kapitałowych? Zalety.

Tytułowe pytanie nie jest dla wszystkich. Przepisy o PPK wchodzą w życie stopniowo i nie obejmą całości rynku (np. mikroprzedsiębiorstw i samozatrudnionych). A zatem odpowiem innym pytaniem – czy warto przystępować do PPK, jeśli mamy taką możliwość.

Polski system emerytalny to twór wykuwający się w ciągłych reformach. Utworzono OFE, okrojono OFE praktycznie go likwidując i nacjonalizując składki. Potem zachęcano do oszczędzania na emerytury (IKE/IKZE). Teraz wobec alarmistycznych obliczeń (przyszła emerytura na poziomie 25-30% zarobków), zaproponowano jeszcze coś nowego – PPK. W zeszłym roku u moich obydwu pracodawców zaczął się ruch z tym związany. Efekt? Zgłosiło się ok. 15 %, co pokrywa się ze średnią krajową. Dlaczego tak się dzieje? Czy warto?

PPK to system oszczędzania emerytalnego oparty o podobne założenia jak amerykański 401K.  Pracownikowi potrącana jest z pensji pewna kwota  tzw. wpłaty obowiązkowej. Obecnie to 2% pensji. Do tego pracodawca dokłada swój udział (minimum 1,5%). Państwo dodaje tzw. opłatę powitalną (jednorazowo 250 zł) i premię za oszczędzanie (240 zł rocznie). Możliwe są także wpłaty dodatkowe (max. 2%. ze strony pracownika i 2,5% od  pracodawcy). Wszystko po to aby zachęcić do oszczędzania. Efekt tej zachęty jest marny – ledwie kilkanaście procent uprawnionych weszło do systemu.

Od razu odpowiem na zasadnicze pytanie – ja się zgłosiłem, bo uważam, że warto. Zacznę zatem od zalet.

PPK to obowiązkowa forma oszczędzania. Większość książek, które czytałem na temat oszczędzania opiera się na automatyzacji wpłat. Czyli nawet nie myślimy, a oszczędzamy, wpłaty dokonywane są bez naszego udziału. Bo kiedy coś od nas zależy, zaczynamy kombinować. W tym miesiącu kupimy telewizor, w innym komórkę i znowu wydamy całą pensję. Automatyzacja broni nas przed tym.  PPK wykorzystuje tę zasadę.

Lepiej mieć cztery nogi niż dwie. Powiedziałem już na wstępie. Planowana emerytura to 25-30% pensji. Widzę to w listach, otrzymywanych z ZUS przeze mnie i moich znajomych czterdziestolatków. Za takie pieniądze nikt się nie utrzyma. Odkładam więc dodatkowo, kupując nieruchomości, korzystając z IKZE (tarcza podatkowa – o tym jeszcze napiszę). Kiedy pojawia się PPK mówię – wchodzę w to, bo to kolejna noga, pozwalająca mi stać stabilnie. Lubię wiele strumieni dochodów. Żeby to miałoby być 300 zł, lepiej je mieć niż nie.

Zachęty podatkowe. Ponieważ odkładamy pieniądze opodatkowane, wypłaty będą nieopodatkowane. Gdybym odkładał na koncie, w nieruchomościach – muszę płacić podatek.

Zwrot z  wkładu. Tu zaczyna się matematyka. Załóżmy, że zarabiam 5000 zł (brutto). Na PPK potrącają mi 100 zł (po opodatkowaniu). Do tego mój pracodawca dołoży 75 zł, obciążając mnie kosztami podatku (18%), czyli realnie 61 zł. Rocznie odkładam zatem 175 x 12 miesięcy = 2100  zł wpłacając 1368 zł (moja kasa + podatek od wpłat pracodawcy). Państwo dokłada mi corocznie (pod pewnymi warunkami) – 240 zł. W pierwszym roku to ponad 11% wpłat łącznych i  17% inwestycji – super. Po 10 latach już tylko 1% wpłat i 1,7% mojej inwestycji. Po 20 latach mówimy o ok. 0,5 %.

Inwestycja ma przynosić jednak zysk. Kalkulator rządowy zakłada 3,5% ponad inflację. Moim zdaniem – nierealne. Myślę, że poziom inflacji +1 % to wszystko, na co możemy liczyć (o ile inflacja będzie podawana uczciwie). W takiej sytuacji wg dzisiejszej siły nabywczej pieniądza:

  • wpłacę przez 20 lat (tyle mi zostało do 65 r.ż.) – 27.360 zł.
  • mój pracodawca dołoży 18.000 zł,
  • państwo dopłaci mi 5.050 zł,
  • zysk wyniesie ok. 7.800 zł.
  • świadczenie z PPK – 229 zł przez 20 lat.

Podsumowując wpłacając miesięcznie 114 zł przez 20 lat, będę przez identyczny okres otrzymywał dwukrotność tej kwoty realnie (tj. wg wartości dzisiejszego pieniądza). Moim zdaniem opłacalne. Nikt, korzystając z lokat, czy obligacji nie  osiągnie takich wyników, bo oznacza to podwojenie realne kapitału przez 20 lat czyli ekwiwalent stopy zwrotu ok. 7%. Jest ona możliwa wyłącznie w przypadku akcji i nieruchomości (o ile ceny będą rosły).

Dokładając ponadobowiązkowe 2% (100 zł miesięcznie), wypłata wyniesie 345 zł, czyli zyskam już niewiele (16 zł od każdego wpłacanego 100 zł).

Pokazałem zatem wyraźnie, oszczędzanie w PPK jest lepsze niż nieoszczędzanie, albo inne sposoby oszczędzania. Nie mówimy tu oczywiście o inwestycjach. W następnym wpisie o wadach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *