Jak przetrwać spadek dochodów? Policz o ile mniej zarobisz.

Czasami nie taki diabeł straszny, jakim go malują. Obrazy z telewizji i internetu zwiastują kompletną dewastację finansów. Ja także widzę ją wokół siebie. Ale przecież nie wszyscy zetknęli się z takimi problemami.  Niemniej jednak – na początek musisz wiedzieć – o ile mniej zarobisz. Policzę dodatkowo budżet przykładowej rodziny.

Po pierwsze – dochody to nie tylko zarobki. Wielu z nas posiada jeszcze inne źródła wpływu do domowego budżetu. Dobrze policz je wszystkie.

Oto przykłady:

500+. Przynajmniej na razie państwo je wypłaca. Znam rodziny, którym pozostało głównie ono. W moim domu to 1000 zł (podobnie jak w wielu zaprzyjaźnionych rodzinach). Zobacz na ile możesz liczyć. Załóżmy, że także 1000 zł.

Wynajem.  Wiele osób poza pensją posiada jeszcze jakąś nieruchomość do wynajęcia. Czasami jest to garaż, czasami mieszkanie, a czasem cały budynek.  Czy te dochody pozostały, czy najemcy się wyprowadzili? Policzmy minimalistycznie – 200 zł za garaż i bez zmian.

Pomoc rodziny. Niektórym (zwłaszcza młodym) rodzice co miesiąc dosypują pewną kwotę. W ten sposób dostają istotny wpływ do budżetu. Czy Ty też? Ponieważ nie jest to sytuacja standardowa, do hipotetycznego budżetu nie doliczam nic.

W naszej hipotecznej sytuacji dochody niezarobkowe wyniosły 1200 zł i nie zmalały.

Po drugie – podstawowy dochód męża i żony. To szkielet budżetu, najczęściej oparty o pensję lub dochód z działalności gospodarczej.

Pensja męża. Żył z pensji zasadniczej i prowizji. Teraz ta druga zmalała do 0. Dochód spadł z 5000 zł netto do 3000 zł czyli o 40%.

Dochód z dg żony. Funkcjonowała w branży wrażliwej na kryzys. Na szczęście nie musiała całkiem się zamknąć, ale wychodzi na 0. Czyli nie zarabia i nie dokłada. Przed kryzysem miała 3000 zł netto.

W hipotetycznym budżecie dochód podstawowy spadł z 8.000 zł do 3000 zł czyli o 70%. Razem z pierwszą pozycją z 9.200 zrobiło się 4.200 zł.

Po trzecie – z jakiej pomocy państwa możesz skorzystać.

Mąż – nie ma żadnych szans. Żona dostanie pożyczkę z możliwością umorzenia (5000 zł, co daje średnio 1600 zł miesięcznie dochodu przez kwartał). Do tego świadczenie dla samozatrudnionych związane ze spadkiem obrotów (więcej pod linkiem:wsparcie) w wysokości 90% minimalnego wynagrodzenia za pracę – ok. 1750 zł na rękę. Czyli razem wsparcie państwa przez kwartał wyniesie 3350 zł. Nie liczę ulgi w ZUS, bo ona akurat nie wpływa na przychody.

Ale to nie wszystko. Pojawia się możliwość korzystania z różnorakiej innej pomocy – w grę wchodzą zasiłki mieszkaniowe, energetyczne, rodzinne a nawet pomoc społeczna czy zasiłek dla bezrobotnych. Nasza rodzina jej nie dostanie (zbyt wiele zarabia), ale wiele innych już tak.

Pozostaje nam jeszcze jedno wyjście – zasiłek chorobowy. Wiele osób, wiedząc, że za chwilę tracą pracę idzie na L4. W ten sposób, o ile niezdolność do pracy powstała w okresie zatrudnienia (np. choroba kręgosłupa w przypadku pracowników biurowych) można liczyć na 80% utraconej pensji. Oboje hipotetyczni małżonkowie pracują, a zatem u nich ta sytuacja nie ma miejsca. Chociaż, gdyby mąż poszedł na zwolnienie, zamiast 60% pensji z premią dostałby 80% (o ile oczywiście jest chory).

W przykładowym budżecie pojawiło się dodatkowo 3350 zł. W sumie to już 7550 zł zamiast 9.200 zł.   Spadek dochodów wyniósł ok. 20 % czyli 1/5. W takiej sytuacji jeszcze da się przeżyć.

Możliwy jest jednak inny przykład. Żona zarabia ok. 3000 zł, mąż ma podobnie. W wyniku kryzysu oboje tracą pracę. Mąż idzie na zwolnienie (może – faktycznie jest chory), ona dostaje zasiłek dla bezrobotnych (750 zł). Nie mają dzieci, nic, nie wynajmują. Zostaje im zatem 3150 zł z 6000 zł. Dochody spadają prawie o 50%. Oboje pracowali, nagle siedzą w domu (mąż bez możliwości dorobienia). Z uwagi  na przychody nie przysługuje im pomoc państwa. To nasza wersja hard.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *