Plan finansowy życia za pensję minimalną.

Jest wczesny ranek 1 marca 2019 r. Rozpoczynam eksperyment przeżycia miesiąca w sporym mieście (w drugiej piątce największych w Polsce) za pensję minimalną.  Dzisiaj przedstawiam swój plan finansowy. Zobaczymy czy uda się wykonać założenia. A jakie one są?

Plan finansowy czyli budżet ma dwie części: dochody i wydatki.

Dochody

Z dochodami jest prosto. Pensja minimalna to obecnie 1633,78 zł netto. Jak przeczytałem na blogu Henryka za tzw. fuchy  – prace dorywcze otrzymuje on ok. 100-150 zł dniówką, nie mając jednocześnie gwarancji regularności.  Ja jednak przyjąłem pensję minimalną jako taki miernik obiektywny – pracując legalnie nie mogę dostać mniej.

Założenia ogólne

Zakładam, że przez ten czas staje się singlem. To tylko założenie, żony i dzieci nie zostawiam. Wprawdzie będę przebywał poza domem (tak, w marcu planuję spać we własnym biurze), ale można to potraktować jako coś w rodzaju pseudo-delegacji.  Planuję prowadzić jednak zupełnie oddzielne rachunki. Nie ukrywam, że największe wyrzeczenie stanowi dla mnie odcięcie od kuchni i lodówki żony, która świetnie gotuje. Nie chcę jednak oszukiwać, ma być na serio, mam kupować sobie sam, gotować sam, podobnie jak zapewnić chemię (tutaj wyliczę pewną średnią zużycia), leki, ubrania. Wszelkie zapasy (np. dżem zabrany z domowej spiżarki) wycenię wg cen wykonania.

Na chwilę zapomnę, że mam kredyty, bo na raty musiałbym przeznaczyć prawie całą pensję. Podobnie z samochodem. Jeśli użyję – wpiszę koszt wynajęcia (nie mniej niż za 4 -pak piwa i benzyna)- jakbym pożyczał od kumpla lub brata. Pominę dojazdy do szkoły syna (300 km w jedną stronę) i wszelkie inne dojazdy rodzinne.

Wydatki

Zastosuję standardowe kategorie: jedzenie, chemia, leki, ubranie, transport, nauka, opłaty, ubezpieczenie, kieszonkowe. Jeśli pojawi się coś ekstra dodam w kategorii inne. Sprawozdanie 2 razy w tygodniu na blogu.

Jedzenie. Nie mam w sobie siły obojga, przywołanych przeze mnie w ostatnim lutowym wpisie blogerów, niestety. Jest też przednówek i nie będę mógł wyżywić plonami z działki. Co zatem zrobię? Kupię wszystko. Planuję wydać 300 zł. Gdybym miał własne plony, może zszedłbym nawet do 100 zł.

Chemia. Plan zakłada 38 zł i obejmuje też kosmetyki. Przyjmę ryczałtowe zużycie, bo na pewno nie wykorzystam całego dużego proszku (koszt opakowania podzielę przez liczbę tygodni, na które starczy), domestosa, szamponu, dezodorantu, wody toaletowej itp.

Leki. Biorę stale bo mam chorobę przewlekłą. Dawki ustawione są na miesiąc. Koszt 36 zł. Jeśli zachoruję na grypę na pewno przekroczę.

Ubranie. Nie planuję wymieniać całej garderoby. Znam jednak średnią cenę zakupu i częstotliwość. Założę, że pracuję nieco inaczej  niż faktycznie i nie potrzebuję garnituru. Planowane wydatki 100 zł.

Transport. Dwie nogi, rower i autobus. Zobaczymy czy dam radę. Jeśli pożyczę to, jak pisałem powyżej – 14 zł na piwo w ramach dowodu wdzięczności i paliwo. Plan – 80 zł.

Nauka. Tu nic planuje. Może coś się pojawi.

Opłaty. Tu mam prostą koncepcję – idę spać do swojej firmy. Ponieważ jednak zaburzałoby to strukturę wydatków (ktoś, kto zarabia minimalną rzadko miewa własny lokal firmowy) przyjmuję wersję – wynajem miejsca w pokoju dwuosobowym – cena 480 zł +50 zł opłaty, ewentualnie szczęśliwy singiel-właściciel mieszkania – wtedy 450 zł, no i mieszka samodzielnie. Gdyby singiel miał wziąć kredyt na używaną kawalerkę musiałby płacić ratę 1000 zł i oczywiście nie da rady. Podzielę się też faktycznymi opłatami z biura (zapiszę każdy ruch licznika wody i prądu, koszt ogrzewania pokoju, udział w czynszu do wspólnoty, opłatę za śmieci).

Ubezpieczenie. Ubezpieczenie grupowe w pracy za 50 zł.

Kieszonkowe. 50 zł na wydatki własne i drobne prezenty.

Plan wydatków przedstawia się zatem następująco: razem 1054 zł ew. w przypadku najmu 1134 zł (300+38+36+100+80+450 ew. 530 +50).  Do tego rezerwa na nieprzewidziane wydatki (fundusz awaryjny) minimum 150 zł. Zobaczymy jak mi się uda. Plan zakłada spory margines bezpieczeństwa i wydaje się być aż nierealnie zaniżony w stosunku do znanych mi singli z dużych miast. Z drugiej strony Henryk na działce potrafi przeżyć za 700- 900 zł…. rocznie i robi to tak wydatki Henryka .

3 przemyślenia nt. „Plan finansowy życia za pensję minimalną.”

  1. Na wstępie dziękuję za polecenie mojego bloga. Linkowany przez Pana wpis był próbą oszacowania wydatków, na podstawie ubiegłych lat. Rok 2018 był jednak rokiem pewnych zmian i małych inwestycji, dlatego też bardzo odbiega od szacunków w linkowanym przez Pana wpisie. Myślę, że rok 2019 i dokładne zestawienie wydatków i dochodów da pod koniec roku pewien obraz finansowy moich warunków. Zamierzam żyć jak najbardziej oszczędnie, czyli w sumie podobnie jak w latach ubiegłych. Zamierzam wrócić do jak największej samowystarczalności – będą dochody z fuch (mam taka nadzieję), ale nie będzie to powodem, by finansowo szaleć jakoś. Cel zarabiania jest prosty – zbudowanie oszczędności na przyszłość – na emeryturę, bo ja najprawdopodobniej na żadną emeryturę nie będę miał co liczyć, co z resztą byłoby w moim przypadku zupełnie zrozumiałe.
    Pozdrawiam i życzę udanego „finansowego eksperymentu”.
    Henryk

    1. Dziękuję za życzenia. Podlinkowałem Pana bloga, bo jest bardzo inspirujący. Myślę, że wielu osobom pozwoli „złapać właściwą finansową perspektywę”. Pomysł na praktyczną żywnościową samowystarczalność jednej osoby z działki 300-500 m2 warto propagować w dobie wyrzucania jedzenia, drożejących warzyw (u mnie w Biedronce kg ziemniaków za 2,5 zł, marchewki za 3 zł, a pomidora za 9 zł), rolnictwa opartego na chemii.
      Wielu młodych ludzi zupełnie nie rozumie, że nawet 300m2 może pozwolić na wyżywienie 1 osoby, a to oznacza, że z 1000 m2 i stosując uprawę bez nawozów sztucznych itp., rodzina 2+1 nie będzie chodzić głodna.
      Faktycznie, w Pana sytuacji, oszczędności emerytalne to pewna konieczność. Z drugiej jednak strony, pomoc społeczna w Polsce także działa i w razie potrzeby dostanie Pan 400-500 zł miesięcznie stałego zasiłku plus np. węgiel, żywność, o ile niemożliwa stanie się praca na działce, zbieranie drewna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *