Dlaczego wydaję na edukację 3 razy tyle co przeciętna rodzina?

Największa dysproporcja pomiędzy wydatkami rodziny przeciętnej i mojej wystąpiła w kategorii „Edukacja” – ok. 70 wobec 220 zł na osobę/miesiąc.   Czy warto poświęcać aż tyle  (u mnie w liczbach bezwzględnych 1100 zł) na naukę? Warto.

Posłużę się dwoma przykładami.

Po 4 latach pracy zapisałem się na kurs językowy. Kosztował mnie ok. 6-7 tys. zł. Jego ukończenie i uzyskanie certyfikatu było warunkiem przystąpienia do kolejnego egzaminu, który kosztując 1000 zł pozwolił mi uzyskać podwyżkę ok. 800 zł miesięcznie. Czyli wydatek zwrócił się po 10 miesiącach i zaczął przynosić zyski. Ile znasz inwestycji, które pozwalają na taką stopę zwrotu?

Siedem lat temu pracowałem podobnie jak dzisiaj na prawie 2 etatach. Osiągałem dochody w wysokości x. Potem poświęciłem 4 lata na naukę, zdałem ważne egzaminy zawodowe i teraz moja pensja wraz z dochodem z działalności gospodarczej (związanej z zawodem) to 2,5x. Czyli moje dochody wzrosły o 150%. Koszt edukacji (kurs, książki itp.) wyniósł 16 tys. zł (ok. 4 tys. rocznie) i zwrócił się już w pierwszym roku.

Dlatego, bez zmrużenia oka, płacę za studia mojej żony ok. 4000 zł rocznie, za naukę angielskiego dzieci 320 zł miesięcznie i dodatkowo finansuję zajęcia sportowe, przedszkole (w tym taniec i rytmikę).  Nigdy nie żałuję pieniędzy na książki (mam sporą bibliotekę), wyjazdy dzieci itp. Wiem (dwa przykłady na wstępie) jakie zyski przyniesie to w przyszłości. To jest właśnie różnica pomiędzy podejściem milionera a przeciętnością.

 

 

Jedno przemyślenie nt. „Dlaczego wydaję na edukację 3 razy tyle co przeciętna rodzina?”

  1. Bardzo mądrze i przyszłościowo. W 100% się zgadzam. Sam zdaje dwa certyfikaty zawodowe rocznie. Każdego roku od lat. Do tego po osiągnięciu poziomu C1 (więcej do pracy nie potrzebuje) zacząłem naukę drugiego języka (na razie mam A2 ale uczę się dalej 😉 )

    Teraz zaczynam inwestować w dzieci. Zajęcia sportowe, taniec a za moment startuje angielski dla starszego.

    Dodam, ze moim zdaniem trzeba także inwestować w wiedzę dzieciaków poza szkołami i kursami. Staram się aby starszy juz sam podczas pobytów zagranicznych zamawiał napoje czy nawet prosił o słomkę do napoju. Cokolwiek. Niech się uczy ze język obcy to wolność. Dużo z dziećmi rozmawiam. Tłumacze jak zarabia YouTuber czy dlaczego warto kupić nieruchomość i ja wynająć. Itd itp 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *