10 kroków do ucieczki z kieratu. Działaj.

Od gadania świat się nie zmieni. Od samego czytania także. Działaj.

Wykonaj po kolei 9 kroków. Zaplanuj zmianę. Zakończ to, co Cię niszczy, co dokucza i uwiera. Ale znowu – zniszczenie starych przyzwyczajeń, powiązań, akcji nie wystarczy.

Trzeba stworzyć nowe. I tu pojawia się największy problem, który sygnalizuję. Dlatego poleciłem Wam „Gęsiego”.

Rozpoczęcie „nowego życia” w nowym miejscu, może z nową osobą u boku, podobnie jak nowego zawodu rodzi gigantyczne ryzyka. Wielu praktyków radzi – zanim dokonasz radykalnej zmiany, ustal przyczyny poprzedniej porażki, bo poniesiesz ją ponownie.

Zostawienie toksycznego partnera i znalezienie identycznego – nic nie zmieni, poza samą osobą. Dalej będzie Ci ciężko. Po miodowym miesiącu, albo kwartale z endorfinami, pojawią się kłótnie, awantury itp.

Z nową pracą możesz mieć podobne doświadczenia. Własny biznes, kogoś kto olewał pracę, okazuje się najczęściej prostą drogą do katastrofy.

Przeprowadzka na wieś, pary skłóconych małżonków wywoła kolejne konflikty. O to, kto ma jechać po południu z dziećmi do miasta, kto nie posprzątał podłogi (a na wsi brudzi się 10 razy bardziej niż w mieszkaniu), kto wstanie rano napalić w piecu, czy kupować zwierzęta czy z nich zrezygnować. Widziałem niedobrane związki i ludzi skaczących sobie do gardeł o kolor sofy w salonie, albo w temacie „zasłony czy rolety”. Serio. Taka para na wsi rozwiedzie się błyskawicznie, bo spraw do załatwienia, decyzji do podjęcia, mamy ogrom. A potem tematów do wzajemnego obwiniania się.

Ktoś, komu problem sprawiało wyniesienie śmieci, nie zacznie dbać o ogród. Leniwiec czy Netflixowy zasiedlacz kanapy nie ulegnie nagłej przemianie w sielskiej atmosferze. Zacznie wkurzać x 10. Miłośniczka galerii będzie uciekać z domu. Itp., itd.

Stąd, odróbcie wszystkie punkty, przemyślcie 2 razy. I… działajcie. Zgodnie z własnym dobrze pojętym interesem.

8 komentarzy do “10 kroków do ucieczki z kieratu. Działaj.”

  1. Właśnie tak się złożyło, że złożyłam wypowiedzenie w korporacji. Pierwszy krok poczyniony i ogromna ulga. To a propos „Zakończ to, co Cię niszczy, co dokucza i uwiera”.

  2. Dzień dobry w przerwie urlopowej.
    Dokładnie do podobnych wniosków zawsze dochodzę po wyjeździe, gdzie witryny agencji nieruchomości kuszą ofertami ( czy korzystnymi to bym polemizował). I jak jestem zachwycony fajnym miejscem to po kilku/góra kilkunastu dniach mi mija i cieszę się, że wracam do siebie, do Polski.
    To co zawsze podkreślasz ( a ja się z tym zgadzam)- w Polsce jest tyle wspaniałych miejsc, warto zobaczyć kawałek świata, ale wypoczynek w Polsce jest uroczy.
    Co do nieruchomości za granicą: jestem obecnie na 95% przekonany, że lepiej mieć do dyspozycji gotówkę równą cenie mieszkania/domu i za pożytki finansowe z tej sumy jeździć kiedy chcemy i gdzie chcemy. Sporo nam jeszcze zostanie.I mamy wybór.
    Chyba, że mamy ulubione miejsce docelowe i chcemy tam spędzać przynajmniej 8 miesięcy w roku.

    1. W Polsce nie ma jednego – ciepłego morza. Wszystkie pozostałe atrakcje znajdziemy, tylko trzeba poszukać.
      Co do wyliczeń – czy kupić coś poza Polską czy wynajmować. Większość nie ma takich rozkmin, bo lubią dzisiaj tu, jutro tam. Sporo zależy od oczekiwań. Wczoraj znalazłem 2-pokojowy domek po remoncie, 150m od morza, na Sycylii za 60kE. Jest nawet stacja kolejowa. Tylko raczej na dłuższy pobyt, bo najpierw lot do Palermo, potem 2-3 godziny w pociągu. Na weekend bardzo średnio. Natomiast w samej Katanii – w bloku, stan przyzwoity i blisko do plaży za 80k E. W Gdańsku, Gdyni – nierealne.
      Patrząc na obliczenia: 80kE+koszty zakupu = 420 tys. zł. Z tego 8% netto 34k/rok. Plus utrzymanie 6k czyli mamy już 40k/rok. I sądzę, że porównywalne da się przy odrobinie szczęścia wynająć za 12k/m-c poza szczytem sezonu (gdy i tak temperatury zabiją Polaka). Natomiast patrząc na weekendy, będzie sporo drożej – 2-3k za 4 dni. Nawet wtedy (pomijając koszty lotu co tydzień) faktycznie wyjdzie taniej wynająć. Tylko obaj wiemy, jak wielu przejechało się na tym myśleniu, gdy wzrosły ceny (najmu czy zakupu). Zawsze przywołuje moje miejsce w górach. 20 lat temu 20 zł/os teraz 80 zł/os. A ceny zakupu x 10. Włochy przez wiele lat taniały (zwłaszcza gorsze miejsca na południu), aż doszliśmy do absurdu. Taniej kupisz w Katanii niż we Władysławowie, gdzie nie ma ani lotniska, ani całej infrastruktury, nie mówiąc już o zabytkach.

  3. Widzę, że szukasz intensywnie.Wspominałem już kiedyś: jak masz ochotę połączyć siły i zrobić tour po wybranych lokalizacjach w Italii celem kupna- polecam się.
    Może nic nie kupimy, ale przynajmniej napijemy się dobrego wina i porozmawiamy. Myślałem o wyższym budżecie, dlatego się zniechęciłem, ale przy kwocie c.a. 100 tysięcy euro jestem gotowy wrócić do tematu.

    1. Pomysł do przemyślenia. Ja planuję coś na wrzesień (1 połowa) i teraz koncentracja na północy Sycylii.

  4. Sycylii i południa Włoch nie brałem pod uwagę, mimo dobrych cen.
    Strefy sejsmicznego zagrożenia, inna mentalność, niesamowite upały.
    Do tego Sycylia jest wyspą, co dodatkowo dla mnie odpada.
    Jestem ciekawy Twojej opinii po powrocie, mam nadzieję, że obszernie podzielisz się nią na blogu.

    1. Taki jest plan, żeby skrobnąć parę słów. Mnie luzacka mentalność odpowiada, bywałbym i tak maj-czerwiec i wrzesień, a sejsmika – no cóż, ryzykant ze mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *