Z czego będę żył, gdy przeprowadzę się na wieś?

Odpowiedź wydaje się prosta – z drugiego etatu (24 godziny/tydzień, a licząc z urlopami 20 godzin/tydzień) i działalności gospodarczej (10 godzin/tydzień). Ale nie tylko.

Część przychodów zapewni mi kapitał. Sprzedam działkę w górach, dom w mieście, zgarnę oszczędności, i potrafię z tej kwoty wycisnąć pewnie jeszcze 8-10.000 zł/miesiąc. Ewentualnie – kupię pensjonat w górach i będę go prowadził w trakcie sezonu.

To nie wszystko, trochę pójdę w rolnictwo, a w zasadzie ogrodnictwo. Mam kilka pomysłów.

Razem zbierze się kwotę znacznie straconego etatu przy niewspółmiernie niskim nakładzie pracy.

A jak to się ma do przeciętnego człowieka? O tym będzie oddzielny wpis.

4 komentarze do “Z czego będę żył, gdy przeprowadzę się na wieś?”

  1. Czyli wystarczy z zapasem. Idealnie. Z tego co napisałeś byłbyś pewnie w stanie już żyć bez pracy, tylko prowadzić działalność- po 15-20 godzin tygodniowo. Gratulacje.

    1. Tak. Byłbym w stanie. Aczkolwiek pozostały mi etat nie jest jakoś szczególnie angażujący, więc na razie go zostawiam. Teraz padły nowe pomysły – zakup pensjonatu, albo budowa swojego. W moim życiu finansowym nie może być nudy.

  2. Ambitny plan.
    Co do pensjonatu, kolega mój powiedział kiedyś ( nie odbieraj tego oczywiście bezpośrednio do siebie), że dziwi się ludziom, którzy zgromadzą kilka milionów złotych na starsze lata i zamiast odpoczywać i realizować swoje pasje to wpadają na genialny pomysł, żeby kupić pensjonat i „usługiwać ” innym, nie zawsze sympatycznym klientom. Masz zły dzień, coś boli, albo zwyczajnie nie chcę się a tu klient, który zapłacił 200 zł za nocleg za pokój 2 os. przychodzi, że pieczywo na śniadaniu nie było dosyć chrupkie i wystawi słabe oceny pensjonatu.
    Rozumiem pasję i pęd do działania, ale przemyśl to:-)
    Prawdopodobnie jak doliczysz koszty swojej i małżonki pracy przy pensjonacie to rentowność wyjdzie zbliżona do miksu obligacji i akcji.

    1. Dziękuję za nieco inne spojrzenie. Moi przyjaciele z gór prowadzą 2 pensjonaty i sporo z nimi rozmawiałem. Po sezonie faktycznie ludzkie pretensje drażnią, przed – wręcz czeka się na gości. Trzeba tylko zbudować sobie skorupę i tych pretensji nie brać osobiście. Powstała też koncepcja oparcia się na sile najemnej, żeby fizycznie nie urobić się. Aczkolwiek klamka nie zapadła.

Skomentuj Bartek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *