Matematyka jest królową nauk. Tę prawdę powtarzano mi od dzieciństwa. W końcu babcia przez lata uczyła tego przedmiotu, a mama przez chwilę go studiowała. Natomiast matematyka nie zrobiły ze mnie nigdy, W podstawówce byłem ledwie średni, a w liceum odpaliłem się… pośród humanistów i skończyło się szóstką. Potem w dorosłym życiu zdałem ważny egzamin zawodowy, ponieważ tzw. test na inteligencję (badanie zdolności intelektualnych) oznaczał w znacznej części sprawdzian z geometrii.
Stąd zawsze mnie dziwił brak elementarnej wiedzy matematycznej, takiej jak: nieumiejętność policzenia procentów, nieznajomość tabliczki mnożenia, ułamków ignorowanie podstawowych praw (np. mnożenie jest przemienne, a dzielenie już nie). Krótko mówiąc zejście na poziom słabego ucznia czwartej klasy podstawówki.
Nie budzi chyba wątpliwości, że taka niewiedza rodzi skutki w życiu prywatnym. Ktoś bierze drogi kredyt. Inny, inwestuje w okazję, która ma zwrócić się w 2 lata. Nie rozumie, jak działa podatek. Albo głosi mądrości, jak ta „W 2022 r w Japonii urodziło się 770 tys. dzieci. Jeśli rocznie 150 tys. jest porwanych to oznacza że co piąte, 20 % ! W życiu nie uwierzę w te dane.” narażając się na ripostę „bo oczywiście porywane są tylko te dzieci, co się w danym roku urodziły.”
Dlatego polecam matmę każdemu. Nie mówię o poziomie akademickim lub rozszerzonym (całki, pochodne, grafy, macierze) lecz zwyczajne podstawy: cztery działania, procenty, tabliczka mnożenia, początkowe działy geometrii (pola powierzchni, objętości), ułamki, proporcje itp. Dzięki nim łatwiej nam będzie w życiu i każdym korpo, ponieważ w lot zrozumiemy formuły Excela. Nie popełnimy błędów w inwestowaniu. Odczytamy sprawozdania finansowe. Zostając na poziomie niezbyt bystrego 10-latka, zwyczajnie utrudnimy sobie życie.
Dokładnie tak.
Matematyka na poziomie 6/7 klasy szkoły podstawowej zdecydowanie wystarczy do życia, jeżeli nie jest się pracownikiem technicznym, IT czy architektem.
Umiejętność samemu policzenia kosztów kredytu, lokaty, powierzchni nieruchomości jest zdecydowanie ważniejsza niż w jaki sposób rozmnaża się mityczny pantofelek, którego nikt zwyczajny nie widział i pewnie nie zobaczy i ta wiedza jest zwyczajnie zbędna dla przeciętnego śmiertelnika.
Ano właśnie, a w szkole cisną tego pantofelka, układy równań, zamiast utrwalać podstawy. A architektami, technikami, pracownikami IT, zostanie może 20%. Generalnie nasza szkoła uczy teorii, a nie praktycznego zastosowania, nawet procentów. Stąd problemy w życiu. Świadomość kosztów kredytu humaniści „rozpoznają bojem”. Tu leży pies pogrzebany.
” rozpoznają bojem” – zapamiętam tekst. 100/100 :-))