Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Sielsko-anielsko czyli o miesiącu na wsi. – Oszczędny Milioner

Sielsko-anielsko czyli o miesiącu na wsi.

Ostatni miesiąc – lipiec, miał dla mnie wyjątkowe znaczenie. Wybrałem go na początek „wiejskiego eksperymentu”. W tym czasie spędzałem w pracy tylko kilka dni, a resztę, na wsi. Jak wrażenia? Ogólnie, pokazuje je tytuł wpisu. Szczegóły poniżej.

Koniec wiosny i lato na wsi są piękne, nawet gdy trochę pada (nie piszę o tygodniówkach, lecz przelotnych deszczach). Tego twierdzenia nikt nie kwestionuje. Pierwsze owoce, bujna zieleń, przyjemne temperatury, długie dni. U mnie, w wiejskiej oazie drzew, krzewów i innych roślin dochodzi jeszcze jeden element – śpiew ptaków. Na przestrzeni 45 arów mam bowiem ok. 60 dużych drzew, sięgających 20 metrów – ptasi raj. Od świtu do zmierzchu (a czasem i po nim) słyszę słowiki, sikorki, szpaki i… kury sąsiada (te akurat drzew nie potrzebują). Wrażenie – jakbym mieszkał w lesie. Przejdźmy jednak do konkretów.

Dom. Dwie kondygnacje, każda po 80m2, do tego kilkunastometrowa piwnica, w sumie: salon, kuchnia, łazienka, dwa wc, sień, piwnica, dwa korytarze, oraz 4 sypialnie. W porównaniu do domu w mieście, prawie dwa razy więcej przestrzeni, a mniejszą piwnicę rekompensują 3 garaże. Ba, główny garaż, zamiast obecnie budowanych klitek 18m2 ma ich 64. Jak dla mnie samego trochę za dużo, ale gdy jesteśmy w trójkę, czwórkę, znacznie lepiej. Każdy może dostać odrobinę spokoju, gdy tylko potrzebuje.

Ogród. No cóż, nie przypomina dzisiejszych podmiejskich wypieszczonych cacek, pełnych iglaków, trawników i kwietników. Raczej swobodnie rozrastającą się ideę ni to parku angielskiego, ni to lasu, poprzetykaną grządkami i kwaterami owocowymi. Słowem – tajemniczy ogród. I znowu, mamy grilla, ławeczkę, altankę, a nawet… sławojkę i mini-miejsce do gry w piłkę nożną. Dla kogoś, kto lubi naturę, a nie idealny porządek, w stylu francuskiego Wersalu, czy wersji kwaterowych (widzieliście kiedyś ogród w pałacu biskupów w Kielcach?). Wszyscy monterzy (solarów, internetu, fotowoltaiki) oraz grupa znajomych, wyjeżdżali urzeczeni.

Infrastruktura. W domu mam wodę z wodociągu (oraz studnię), przydomowe szambo z mini-oczyszczalnią (gdyby mieszkać na stałe, musi być większa), prąd, gaz (na ścianie – nie podłączony), solary, fotowoltaikę i szybki internet (600 mbit). Z wyjątkiem kanalizacji (mają budować) – jak w mieście. Moja własna droga śródpolna (300m) w lecie nie boli. W zimie, podpiąć pług (mam) i hajda.

Dojazd. Ten wydawał mi się najstraszniejszy. 30 km od „mojego” miasta. Okazało się, że przy częściowych dojazdach (2-5 dni/tydzień) nie wygląda to tak strasznie . Ani koszty nie zabijają (150 km tygodniowo to ok. 50 zł, gdybym miał małego diesla), ani czas (40 minut w jedną stronę, czyli 3,5 godziny w tygodniu). Po drodze mam 2 Biedronki, 2 Stokrotki i kilka mniejszych sklepów. Najbliższy w odległości niespełna 1 km – 10 minut jazdy rowerem.

W moim przypadku, wszystko wyglądało jeszcze lepiej, elektryk gwarantował zerowe koszty paliwa i bezpłatne miejsce parkingowe w centrum.

Sąsiedzi. Czasami stanowi to pewien problem. Nie u mnie. Graniczę z dwoma posesjami. Jedna należy do moich sióstr ciotecznych, które spędzają tam lato i weekendy, druga do kumpla z dzieciństwa i jego żony, mieszkających na stałe. Nie przeszkadzamy sobie, a zawsze jest z kim pogadać.

Jedzenie. Jak to na wsi. Zsiadłe mleko, ziemniaczki z wody, lub jeszcze lepiej z ogniska lub patelni. Własne owoce – tylko iść i pozbierać. Zrobi się chleb, jakieś ciasto, twarożek. Żyje się zdrowo i… tanio zarazem. Ot, takie „Lato leśnych ludzi” tylko 100 lat później i blisko miasta.

Atrakcje. Ich braku najbardziej boją się wyprowadzający się na wieś. Bo wiadomo, miasto to kino, teatr, opera, knajpki, baseny, ścieżki rowerowe i mnóstwo wydarzeń. Nie przesadzajmy jednak. W moim mieście (całkiem sporym) opera dopiero powstaje, a i tak niejeden woli koncert Sławomira od „Carmen”. Mam to szczęście, że gdybym potrzebował to do Opery Narodowej dzielą mnie 2 godziny jazdy pociągiem. Wcześniej 2 h 20 minut. Poza tym, tutaj decyduje fajne położenie. W promieniu 20 km mam dwa niewielkie miasta, tętniące życiem kulturalnym w sezonie letnim: Kazimierz Dolny i Nałęczów. Festiwale filmowe, koncerty (od kapel i śpiewaków ludowych do orkiestr symfonicznych), większość za darmo. W promieniu 20 km (25 minut) sześć basenów (w tym 2 ogólnodostępne SPA, olimpijski), dziesiątki restauracji, kawiarni, miejsc spacerowych, tras rowerowych. W obu kurortach da się wyjść na tańce, czy znaleźć zajęcia dla dzieci (od piłki nożnej do fortepianu). Do jednego jadę 10 minut, do drugiego 20 (czyli tyle, ile w mieście na piłkę syna – 2 km). Czyli i z kulturą, da się. Zawsze mogę zresztą zostać po pracy i cieszyć się wielkomiejskością.

Ogólny obraz – taki jak w tytule. Mam jednak świadomość dwóch zastrzeżeń. Lato, to lato, a jesień i zima, zupełnie inne historie. Krótki dzień, szkoła syna, zajęcia dodatkowe, błoto lub śnieg. I tu widzę realne problemy. Żeby częściowo je ogarnąć, zamieniam elektryka+pickupa na Dacię Duster z napędem 4×4, sporym prześwitem, auto uniwersalne, bo ma jeszcze hak. Do tego Fiat 500c żony na letnie dni i jako awaryjny. Gdyby traktować dom jako całoroczny trzeba dokonać pewnych modyfikacji (ogrzewanie, ocieplenie), a i inaczej gospodaruje czasem rodzina z jedną osobą pracującą na pół etatu niż przy dwóch osobach pracujących przez 5 dni w tygodniu po 8 godzin.

50 komentarzy do “Sielsko-anielsko czyli o miesiącu na wsi.”

  1. U nas ptaki rano i w nocy tak spiewaja ze prawie ogluchnac mozna 🙂

    Dojazd z mojego zadupia do KRK zajmuje w zaleznosci od korkow i pory dnia od 40 minut do 1,5 godziny.
    Zazdroszcze swiatlowodu,u nas nie ma i chyba nie bedzie-zadupie to i sie nie oplaca.

    1. Do 15.43. U nas też nie opłacało się żadnej firmie. Dom stoi za wsią, trzysta metrów od szosy. Natomiast fundusze unijne i program na całe województwo załatwiły temat. Położono światłowód za kasę z UE, a potem wszyscy operatorzy mieli dostęp do kabla. Dlatego cała instalacja kosztowała mnie 200 zł, a teraz płacę 90 zł/m-c. Do tego szybkość wymiata, albowiem znacznie mniejsze wykorzystanie niż w mieście.

        1. Średnia wieś. Ok. 560 osób, a jeszcze 10 lat wcześniej ok. 600. Jest w niej jeden sklep, remiza, boisko, szkoła podstawowa i… tyle.Natomiast w sąsiedniej – stacja kolejowa, w promieniu 10 km kilka małych miasteczek.

          1. U mnie tez szkola, remiza, 2 sklepy, kaplica.Kolej daleko, busy ostatnio zredukowaly polaczenia.Do linii autobusu aglomeracyjnego krakowskiego okolo 5 km.Biedra, Stokrotka, apteki 5 km.

          2. Niestety, teraz na wsi musisz mieć auto. Jeszcze 20 lat temu, miejscowy PKS (do przystanku miałem 600m), woził do gminy, powiatu i na dworzec PKP (ok. 3 km). Teraz poza kursem do marketu raz dziennie – plaża. Z drugiej strony rozbudowała się sieć dróg i teraz do centrum Lublina mam 30 minut szybkim autem (10 km drogi powiatowej i 30 km S-ki). Alternatywa to stara krajówka i boczne drogi + 15 km wojewódzką. Ta ostatnia jest najkrótsza (30 km), ale jedzie się najwolniej czyli 40 minut (przez 3/4 trasy miejscowości, więc 50 km/h). Kolej ratuje sytuacje, aczkolwiek łączny czas podróży (35 minut piechotą, 30 minut pociągiem, 20 minut autobusem lub 40 minut piechotą w mieście) przegrywa z własnym autem zdecydowanie.

          3. Do 10.16: tak, musi byc auto. Zdarza mi sie podwozic potrzebujacych.Ale brak auta na wsi to tragedia.Jeden znajomy musial w nocy jechac na SOR (prostata, nie mogl sie wysikac) , ja nie odebralem bo spalem, znalazl po chyba 2 godzinach kogos kto go zawiozl o 3 nad ranem.Gdyby mial auto i prawko nie byloby problemu.Mowilem mu to kiedys ale mu szkoda kasy.Tak to wlasnie jest.

  2. …ws duster jako auta na bloto i snieg: nie jezdzilem tym, ale mam pewne obawy,ze nie da rady. Jesli moge cos podpowiedziec-Suzuki Jimny albo nawet stara Suzuki Samurai. Silniczki maja niewielkie,ale zawieszenie, ramy, reduktor i skrzynie prawdziwie terenowe. U nas lesnictwo tym jezdzi, listonosze, na rajdy 4×4 tez i chwala.
    Mialem dawno temu Samurai z silnikiem 0,8 litra 4 cylindry i nie moge zlego slowa powiedziec, poza tym,ze strasznie maly.Ale terenowo bardzo dzielny.W kamieniolomie dawal rade.

    1. Tak, mąż kuzynki mojej żony, leśnik, jeździł Samuraiem. Tylko ten samochód ma istotne ograniczenia (jego następca, Jimny, też). Nadaje się dla małych 4 osób. Bagażnik jak w Maluchu (dosłownie). Na szosę w trasę – dramat, na codzienne dojazdy – masakra. Stąd właśnie kompromisowy Duster. Wystarczająco skuteczny w terenie (zobacz sobie filmiki w necie, jakie przeszkody pokonuje ogarnięty kierowca), podatny na modyfikacje, prześwit na poziomie 21 cm, a jednocześnie mało pali, zapewnia sporo miejsca i bagażnik jak w dużym kompakcie. Stąd uniwersalność i Duster byłby właśnie „wystarczający”. To tylko 300 m gruntowo-żwirowej drogi między polami, a nie Rajd Baja. W Hiluxie, nawet po deszczach, w śniegu, wystarczał tryb 4×4. Reduktor, blokada mostów – nie użyłem ani razu. Stąd popularność Dustera. Jeżdżą nim budowlańcy, członkowie ekip geodetów tyczących autostrady.

      1. Tak, Jimny i Samurai sa bardzo male.
        Skoro masz potwierdzone opinie uzytkownikow Dustera to OK.Na wszelki wypadek zalozylbym wyciagarke.Gdyby opinie jednak minely sie z prawda.

        1. Widziałem filmy, opinie, testy dziennikarskie. Ja mam 300 m drogi z niewielkim spadkiem (2-3%). Pokonywałem ją w zimie (pomijając czasy, gdy dosypało metr śniegu) Koną, Pandą czy Loganem. Duster spoko da radę.

    1. Nie w tym stanie. 5 kubików to odpowiednik ok. 15.000 KWh i pasowałyby do domu w mieście. Na wsi obecnie raczej bliżej 25 kubików.

      1. Nie znam dokladnie sytuacji, ale wydaje mi sie,ze 25 m3 to za duzo.Mi idzie na ogrzanie mniej niz 100m2 jakies 10m3.

        1. Te 25 m3 daje 75.000 KWh. I tyle potrzebowałbym, gdybym zamieszkał bez termomodernizacji. Mam stare (przedwojenne) okna, stare drzwi wejściowe, kamienną/ceramiczną podłogę w całym domu i 0 ocieplenia. Już wełna w strop i wymiana stolarki oraz podłóg sporo dałaby.

          1. Mozliwe, ale dopiero praktyka czyli grzanie w zimie dalaby odpowiedz.
            Slysze od roznych ludzi, z ktorych chyba nikt nie ma normalnej termomodernizacji,ze spalaja 10-15m3.
            Zreszta, po co dywagowac, lepiej sprawdzic w dzialaniu 🙂

          2. Do 13.32. Tylko to jest dom sprzed 100 lat, a nie sprzed 40. Jedną zimę mieszkał tam mój brat. Założył drugą parę okien, uszczelnił je watą, jak za starych czasów, grzał tylko w części, włączał piecyk katalityczny i bez przerwy działał kominek w salonie (nadmuch do sypialni) plus jeszcze prąd w łazience. Spalił pół szopy drewna (dobry dąb,z 15 mp gdy jeszcze był tani), butlę gazową wymieniał co 4 dni (150 KWh/butla x 45 = 6750 KWh czyli jeszcze 3,5 mp), prąd włączał na dwie godziny dziennie (2×3 KWh x 180 = 1200 KWh – 0,5 mp) W sumie 20 mp (kubików) oraz 13 m3 i marzli z ówczesną narzeczoną potwornie. Ja próbowałem grzać (fakt od 0 st. C) – tylko ten salon z przebiciem do sypialni na górze. Po 8-10 godzinach miałem 12 stopni, tylko gdy włączałem jeszcze farelkę czyli szło jakieś 6 KWh energii non-stop, a mówię o 55 m2 w sumie. A 70 tys. KWh wyszło z teoretycznych obliczeń specjalnym programem dla audytorów energetycznych.
            Zresztą w moim „miejskim” pierwszy rok (bez ocieplonych ścian, ale z wymienionymi oknami, no i bliźniak w mieście) zakończył się wynikiem ok. 30 tys. KWh czyli właśnie 10 m3.

    1. Pani narratorka ma mgliste pojęcie o prawie, że wini za to Tuska. Przepisy o ochronie lokatorów (lokatorem jest zarówno ktoś, kto zajął dom nielegalnie, jak i mieszka dalej po wygaśnięciu umowy najmu) uchwalił parlament w 2001 r. głosami wszystkich partii (tu masz wyniki głosowania – za m.in. Jan Olszewski oraz Antoni Macierewicz) Ci occupados to efekt stosowania tego prawa, nic więcej. Szczucie na imigrantów w tym przypadku stanowi manipulację, ponieważ blisko 100% „wywłaszczeń” dokonują Polacy. Zajmują cudze domy, lokale gminne, na które czeka ktoś w faktycznie trudnej sytuacji. Dopóki nie zmieni się prawa zajęcia mieszkań będą się zdarzać.

      1. Jej chyba chodzi,ze podpisujac jak leci brukselskie zarzadzenia rzad przyjal tez to prawo.A moze nawet nie prawo a zwyczaje rodem np.z Hiszpanii.Zajec przez imigrantow moze dlatego jest teraz jeszcze malo bo imigrantow jest malo,ale przybedzie. Wrzucilem to zebyscie sie ewentualnie przygotowali na takie sytuacje, jesli w ogole mozna sie przygotowac (kraty w oknach? Silne zamki? Alarm?).

        1. Do 13.36. No więc jeśli zwala na Brukselę, to gada głupoty. Jeszcze raz napiszę – ustawa jest z 2001 r., powstała na fali ratowania poparcia przez AWS przed ostatecznie przegranymi wyborami (nie weszli wcale do Sejmu), co wszystkie partie podchwyciły. Z UE, a zwłaszcza obecną komisją nie ma nic wspólnego (jeszcze nie byliśmy w niej). UE nie regulowała i nadal nie reguluje kwestii mieszkań.
          Drugi etap tej propagandy dotyczy uchodźców i przedstawiania ich jako zagrożenia. A skala tego jest minimalna. W Warszawie, w zasobach komunalnych jest 81 tys. lokali, w sumie 10 razy tyle. Wiesz ile było eksmisji? 600 – łącznie komunalne, spółdzielnie i prywatne, niepłacący, zajmujący cudze, Polacy i cudzoziemcy. Jeśli przyjmiemy, że łatwiej zająć lokal komunalny niech będzie, że 100 eksmisji dotyczy prywatnych z czego 90% to niepłacący. W sumie mówimy zatem o zjawisku (specjalnie wybrałem Warszawę, bo tam mieszkania najdroższe) dotyczącym 10 osób na 800.000 lokali. Niech będzie 20 na całą Polskę. W Hiszpanii mamy rocznie 20 tysięcy zajęć. W Polsce to jest 1000 razy mniej. Głównie młodzi ludzie w wielkich miastach. Z tych 10 zajęć pewnie 1 dotyczyło cudzoziemców. A twierdzenie, że mamy mało emigrantów – nieprawdziwe. Samych Ukraińców – milion. Plus pewnie drugie tyle – pozostałych (Białorusini, ludy Azji plus Afryki).
          Dlatego ta kobieta nie ostrzega przez UE czy imigrantami lecz dezinformuje, kłamie – nazwij to jak chcesz.
          Dodatkowo problem dotyczy w znacznej mierze Warszawy i największych miast oraz zasobu komunalnego oraz lokali od lat opuszczonych. Zajmującymi są głównie młodzi ludzie z tzw. patologii.

          1. Napisalem-W TEJ CHWILI JEST MALO UCHODZCOW.Ale wg zarzadzen UE ma byc wiecej.
            Czy naprawde nie widzisz mimo wielu roznych informacji dokad to wszystko zmierza? Rizumiem,ze w 2020 mozna bylo miec watpliwosci, ale nie teraz.
            I dlatego jesli nadal bedziemy pryjmowac wszystko co nam kaze Bruksela (nie mówie teraz o occupados ale o calej reszcie), to bedziemy w czarnej dupie.
            repisy wprowadza sie takie jakie sa akurat potrzebne.Przyklady mozna mnozyc, chocby ETS1,2.
            I nawet jesli TERAZ nie sa uaktualnione prawa ws zajmowania i bezprawnej okupacji mieszkan (przypomne,ze wg naszego prawa za bezumowne korzystanie nalezy sie czynsz x 4-i co ?placa?nie placa),to kiedy bedzie taka potrzeba-zalatwia to.I bedzie u nas tak samo jak w Hiszpanii.Bo cala UE idzie w ty samym kierunku i ma byc wszedzie tak samo.A ze teraz jeszcze nie jest, nie znaczy,ze nie bedzie. Chyba, ze cos zrobimy.

          2. Do 8.23. Nie wiem czy 2 mln, to mało, czy dużo. Dla mnie sporo. Wielu przyjeżdżało latami (sporo 2015-2023). Nie dlatego, że Bruksela tak chce, ale ponieważ Putin wywołał wojnę. A wejście do UE, tak oznacza, że robimy wiele z tego, co Bruksela chce, i wiadomo o tym było już w 2004 r. Stąd w Konstytucji przepis o pierwszeństwie prawa międzynarodowego.
            I oczywiście ETS1 i ETS2 uważam za głupotę, niemniej jednak, jak już udowodniłem i bez tego ceny grzania szybowały w górę, bo pompował je „narodowy” ORLEN oraz pazerne górnictwo. Już Brytyjczycy zrobili sobie BREXIT i teraz płaczą, bo mają te same problemy, co poprzednio (wysokie podatki, kiepską służbę zdrowia, immigrantów) plus pięć innych (recesję, wysokie wydatki militarne, inflację,dramat na rynku nieruchomości, upadek sektora usług). Temat imigrantów z Afryki mamy rozwiązany z powodu Ukraińców, a obecne kłopoty, przy POLEXICie to kaszka z mleczkiem.

          3. Do 13.55:
            W 2004 glosowalismy za UE Schumana a nie za IV Rzesza.
            Prawo miedzynarodowe -tak, nad naszym, ale nie reczne sterowanie nasza gospodarka i naszym z krajemz Brukseli przez ludzi, ktorzy Polaka na oczy nie widzieli ani naszych warunkow.
            Nie glosowalismy za celowym utrudnianiem dzialania polskim firmom transportowym, ktorych jedyna wina jest,ze sa najtansi i zabrali zamowienia na przewozy zachodnim firmom.

          4. Do 20.35. Zawsze mówię – mamy dwa wyjścia: zostać w UE lub zrobić POLEXIT. Do niedawna drugie było abstrakcją, teraz po BREXICIE znamy skutki. A te są opłakane. Gospodarka silniejsza niż nasza włączyła hamulec ręczny i staje. Polska z jej strukturą eksportu, importu, bez UE nie ma szans. Mielibyśmy powtórkę Grecji czyli cofnięcie się o 10-20 lat. Jak wyglądałoby pozostanie na uboczu – pokazują Węgry. W 2010 r. byli przed Polakami, teraz wyprzedziła ich nawet Rumunia.
            I nie, nie głosowaliśmy na Unię Schumanna, ponieważ obowiązywało już Maastricht, w którym właśnie UE stanowiła prawo dla wszystkich. Dokładnie w Brukseli i Strasbourgu. I jak w każdym prawie, rzeczy dla nas dobre (dopłaty, dotacje, rozwój infrastruktury, rynek zbytu) równoważą się ze złymi (składki, wymagania, utrata decyzyjności).
            Poparcie dla wyjścia z UE oscyluje na poziomie max.30%. Partie, które o tym mówią, jak to kiedyś pisano – pyskami swoich przedstawicieli – chętnie korzystają z unijnego żłoba, a przede wszystkim, ich plan kończy się na wystąpieniu, co ma być później, nie wiedzą. Ci przedstawiciele zostali na marginesie unijnej decyzyjności, nie dlatego, że
            są z Polski, lecz z powodu swoich absurdalnych i napastliwych wystąpień, nieznajomości realiów, języków. Widać to było po posłach PiS i Konfederacji wybranych ostatnio. Najpierw jaka UE zła, niebezpieczna, uchodźcy, kolorowi, a potem dziennikarz złapał ich, jak sobie siedzą w otwartej kawiarence uśmiechnięci. Skoro sami Polacy w PL nie mogli przez ostatnie 20 lat stanowić dobrego prawa, nie oczekuję, że w UE będą lepsi. Skoro żyją (3/4 PiSu lub 2/3 Konfederacji) z pracy parlamentarnej, albo wyciągania od baranów kasy (tłumaczenia Mentzena po tąpnięciu wyników jego firmy stanie się przedmiotem odrębnego wpisu, bo tu powinien zadziałać KNF), a Polaka mają w …., nie sądzę żeby pomogli firmom transportowym (które nota bene po wyjściu z UE całkiem padną).

          5. Do 6.01: dla mnie i wielu innych wolnosc jest wazniejsza niz kasa.
            Kwestia priorytetow zyciowych i wpojonych jak kto glosuje i czego chce.
            Brexit-moja zona ma siostre w UK, jej maz pracuje, ona nie, 2 dzieci, i jeszcze na ulicy nie mieszkaja.Wynajmuja 3 pokojowy dom , maja 2 auta, normalnie zyja.Choc niewielkie trudnosci tam sa.
            Chetnie zamienie znienawidzona Bruksele, dyktujaca nam kazdy ruch, na niewielkie trudnosci.

            Co do dokladnych danych-ani Ty ani ja nie jestesmy ministrami finansow i nie wiemy dokladnie jak jest.

          6. Do 9.57. Tylko nie bierzesz pod uwagę, że wybierając POLEXIT można dostać i brak wolności, i brak kasy. Dodatkowo w polskiej historii często tak bywało. Nie jesteśmy krajem wyspiarskim jak W.Brytania. Wychodzi zachód, wchodzi wschód.
            To co dla Ciebie, czy dla mnie będzie niewielkimi trudnościami, dla wielu oznaczać będzie utratę pracy, domu itp. Dlaczego? Ponieważ nie mają zasobów. Mówi się, że przez Brexit W.Brytania straciła szansę na 6-7% wzrostu PKB, teraz kręcą się wokół 0. Wyprzedają ich kolejne państwa UE. A mówimy o 5 zupełnie nietypowych latach (pandemia, wojna). Zobaczymy co będzie dalej. Przy czym Polska znajduje się raczej w sytuacji Grecji. U nas byłoby -20%, ponieważ większość eksportu i importu mamy z UE.

          7. Do 6.01: czy nie widzisz,ze od 2020 Bruksela naciska na nas o wiele bardziej niz wczesniej?
            Czy nie widzisz,ze jest nagonka na Polske-nawet teraz gdy rzadzi ekipa Tuska-i na inne kraje, ktore chca byc wolne, jak Wegry czy Wlochy?
            Wstepujac do UE MIELISMY BYC ROWNORZEDNYMI I ROWNOPRAWNYMI PARTNERAMI WSPOLNOTY WOLNYCH PANSTW!!!!!
            I gowno z tego zostalo.
            Dlatego jestem za POLEXITem nawet za cene przejsciowo gorszego zycia bo i tak jestesmy w dupie w powodu ostatnich unijnych zarzadzen.

          8. Do 10.03. Nie wiem o czym czytałeś przed wstąpieniem do UE, ale nie było mowy o równoprawnym partnerstwie. W Parlamencie czy Radzie, Polska miała sporo mniej głosów niż Niemcy, Włochy, Francja, W.Brytania, ba nawet mniej niż Hiszpania. Potem w Lizbonie Lech Kaczyński zgodził się jeszcze proporcje pogorszyć. Od razu wiadomo było, że państwo średnie nie może tyle co duże.
            Bruksela naciska od 2016 r., kiedy pojawił się rząd, który powiedział „Dawajcie pieniądze, a co robię z sędziami, moja sprawa”, „Ja chcę fundusze, ale już 2000 emigrantów z Włoch, nie wezmę” itp. Podobnie robi Orban, tylko nawet dłużej. Idea, że Węgry z 9,6 mln ludzi, mają tyle samo do powiedzenia co Francja większa 7 razy, to nie przejdzie. Natomiast zwróć uwagę, takich zastrzeżeń nie zgłasza malutki Luksemburg, Malta, czy nawet Czechy. I to co napisałem, takie zasady obowiązywały już w 2004 r.

  3. Jezeli to nizej nie przekona Was, ze jestesmy w czarnej dupie i wlazimy coraz glebiej pomimo wyraznych sygnalow do wycofania to nie wiem co:
    https://biznes.interia.pl/firma/news-tysiace-firm-upadna-najbardziej-poszkodowana-moze-byc-jedna-,nId,7721167

    Takich rzeczy nie bylo co najmniej od 2001 roku,a moze nawet wczesniej.
    Czytacie sami co dzien lub dwa o kolejnych likwidacjach roznych zakladow,w tym np.PKP CARGO zwalnia 4,1 k ludzi.To jest okolo 1/3 ich stanu zatrudnienia.I pelno innych firm.O czym to swiadczy? O kryzysie, ktorego ziarno zasiano w 2020, a skutki sa dopiero teraz i beda jeszcze gorsze, bo ta spirala dopiero nabiera predkosci.I fakt,ze macie swoje miejsca pracy, nie swiadczy,ze tak bedzie wiecznie.

    1. Do 8.38. Co do tego, że mamy początki kryzysu – całkiem się zgadzam, było już parę wpisów na ten temat, i jeszcze będą. Natomiast inaczej niż Ty postrzegam przyczyny. Nie przyjmuję jednak, że miałby to być efekt działań planowych, jakiejś agendy czy plandemii czy zasiania. Ot grupa dyletantów, na czele z byłym bibliotekarzem bez konta, dostała władzę w Polsce, uznała prawa ekonomii nie obowiązują. Przekonała o tym odpowiednio dużą liczbę osób, podjęła kilka decyzji i … klops. Prawa popytu-podaży rozumie każdy przedsiębiorca po podstawówce, a oni nie, więc rozhuśtali okręt. To samo dotyczy PKP Cargo. Jeden bałwan nie przewidział, że wojna rosyjsko-ukraińska podniesie ceny węgla, drugi kazał rzucić wszystko i wozić węgiel – nie patrząc na koszty, a trzeci idiota wykonał. Utracono w ten sposób rynek przewozów, bo zrywano umowy, przerabiano wagony, a zysk wyszedł niewielki i na krótko. Teraz pozostało tylko reagować, żeby nie doprowadzić do upadłości.
      Podobnie z Azotami.

      1. To prawda, jednak obecny rzad (w odroznieniu do poprzedniego rzadu idiotow skladajacy sie z samych geniuszy) powinien odkrecic to zamiast brnac glebiej, nicht war?
        Po 2: przypuscmy na chwile,ze w poprzednim rzadzie nie byli sami idioci-czy nie jest dziwne, ze skoro nie byli sami idioci, to w sposob idiotyczny wkrecili nas w ekonomiczna maszynke do miesa? A jesli bylo to celowe a nie spowodowane idiotyzmem-podobnie jak w innych krajach UE,zeby nie napisac swiata-to DLACZEGO I KTO TO ZLECIL?

    1. Do 8.55. Ależ, ani redaktor niezalezna.pl ani Ty nie rozumiecie tego wyroku. Sąd administracyjny nie zajmuje się polityką emigracyjną, tylko ocenia działanie urzędnika/funkcjonariusza w konkretnym przypadku pod kątem zgodności z prawem (w tym konwencjami o azylu). Widocznie tu doszło do ich naruszenia, a nawet na pewno doszło. Przy czym obecny rząd doszedł do wniosku, że woli zapłacić 697 zł, a de facto 240 zł (z 480 zł – 200 zł idzie do sądu na koszty, 17 na opłatę skarbową, 240 zarobił mecenas, a 240 podatku od faktury) niż przyjmować papiery od Arabów i nakręcać Łukaszenkę. Czyli nic nam z tej strony nie grozi.

      1. Doskonale rozumiem o co w tym chodzi, problem w tym, ze prawo jest do kitu, skoro pozwala na takie orzeczenia.
        Jest tez artykul w kpa (chyba 7 ale nie jestem pewien i nie lap za slowka) , ze sedzia moze zasadzic zgodnie z zyciowym doswiadczeniem i po uwazaniu, czyli wlasciwie co mu sie zywnie podoba.A w tym przypadku to co sie zywnie podobalo sedziemu (jesli tak orzekl a tego nie wiemy) jest w jaskrawej sprzecznosci z polskim interesem narodowym i gospodarczym w sytuacji kryzysu.Przeciez ci nachodzcy nie pojda do roboty.

        1. Do 20.06. Nie ma takiego przepisu, ani nawet podobnego, a sąd (żaden, nawet administracyjny) nie stosuje kpa. Może chodziło Ci o kodeks postępowania karnego? Tam art. 7 brzmi tak: „Organy postępowania kształtują swe przekonanie na podstawie wszystkich przeprowadzonych dowodów, ocenianych swobodnie z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego.” Przy czym oczywiście kpk nie miał zastosowania w sprawie, a przepis ten odnosi się wyłącznie do oceny dowodów (czyli temu wierzę, a tamtemu nie), a nie do stosowania prawa (zasądzenia). Nie jesteśmy w III Rzeszy,ani w ZSRR żeby sądy kierowały się „interesem narodowym”, po prostu stosują prawo. Powiem więcej, gdyby ktoś zamiast czytać przepisy zastanawiał się nad „interesem narodowym” będziemy mieli jeszcze większy burdel, bo każdy rozumie go inaczej. Np. Dmowski uważał, że Polska powinna składać się z Polaków, a Piłsudski chciał iść po granice z 1772 r. Jak się to skończyło, wiemy.
          Nie znam się na prawie azylowym, niemniej jednak skrót orzeczenia mi wystarcza, żeby stwierdzić fakt: w ocenie sądu organ (chyba Straż Graniczna) naruszyła prawa cudzoziemca do złożenia wniosku azylowego. I tyle.
          Na marginesie, od niewpuszczania uchodźców jest władza wykonawcza, Sejm od ustalania prawa, a sąd po prostu sądzi.

  4. Nastepny:
    https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-coraz-wiecej-europejczykow-ma-problem-ze-splata-kredytu-wyra,nId,7720932

    Na pewno wiecie, ze niemieckie i inne firmy przenosza sie do Chin.
    Jak myslicie-do czego doprowadzi:
    -nakladanie debilnych nowych podatkow
    -zwiekszanie kosztow krajow przez nasylanie im imigrantow
    -ograniczanie wolnosci gospodarczej (np.eliminacja gotowki z obrotu pow.15k zl)
    -drastyczne podwyzki cen pradu
    -inne utrudnienia, np. nakladanie nowych obowiazkow na firmy, w tym cyfryzacja faktur
    -brak inwestycji

    Doprowadzi do spadku miejsc pracy, zwolnien, spadku wynagrodzen (sa sposoby na ominiecie placy minimalnej), i do powaznego ciezkiego kryzysu, ktory juz zaczyna byc widac.

    1. Do 9.28. Znowu, w czasach wysokich stóp procentowych, przy inflacji ludzie mają problemy ze spłatą. Tak działa recesja, że budżety przestają się spinać.
      Przenoszenie produkcji do Chin jest decyzją biznesową koncernów, a nie rządów. Te wolałby mieć miejsca pracy u siebie. Jeśli na te zjawiska nakłada się zapaść budowlanki (cny nieruchomości w DE spadają), największy kraj Unii ma problem. To normalne w cyklach koniunkturalnych i przy braku produkcji.Ceny prądu – 2/3 wzrostu to chciwość koncernów (nadzwyczajne zyski) lub państwa (wzrost podatków). Wrzucałem gdzieś ten miks składników stawki za KWh – połowa to podatki.
      Natomiast podatki – główna przyczyna – pokrycie kosztów obsługi rosnącego zadłużenia. Nowe obowiązki – trend, który ma już pewnie ze 150 lat, zmienia się świat. Nad likwidacją gotówki boleję, aczkolwiek tu widzę szansę na spory sprzeciw, bo akurat Polska została lepiej ucyfryzowana niż np. Włochy.
      I tak, wszystko (poza cyfryzacją i wyłączeniem gotówki) oznacza kryzys.

      1. Rola rzadu – normalnego rzadu a nie marionetki korpo, prezy czym wszyscy sa ich marionetkami bez roznicy, PIS,KO, inni-jest reagowac i prowadzic taka polityke gospodarcza,zeby kryzys jak najmniej dotknal nasze firmy.
        Ale o czym w ogole mowa, skoro rzad (poprzedni, obecny) celowo prowadzi gospodarke do katastrofy wzglednie do przejecia przez wielkie korpo, co wychodzi na to samo, bo bedzie w obcych rekach i o tym czy masz robote decyduje np. dyrektor d/s inwestycji na Europe centralno-wschodnia w np.Blackrock czy innym Amazonie.

  5. Kolejna firma znana mi w likwidacji-o tym nie napisza media:

    INFORMACJE O ZMIANACH MONITOROWANYCH FIRM
    Lp KRS Nazwa Firmy Kod Poczt. Miasto Ulica Zmiany
    1. KRS 0000077330

    Kup PRZEDSIĘBIORSTWO BUDOWLANE ROBUD SP. Z O.O. W LIKWIDACJI 44-100 GLIWICE TADEUSZA KOŚCIUSZKI 1C/602 Informacje z KRS
    aby zobaczyć raport ze zmianami wyślij kolejnego smsa,
    lub jeżeli masz konto – zaloguj się i pobierz ponownie raport (zostanie odjęty od Twojego pakietu)
    http://www.infoveriti.pl

    1. Co roku pewien procent firm upada. W kryzysie więcej. I chyba właśnie weszliśmy w tę fazę.

      1. Wg poprzednio wstawionego artykulu teraz upada tyle firm co chyba jeszcze nigdy od 1990.No,moze poza samym poczatkiem w 1989, 1990.Ale wtedy bylo stawianie gospodarki z glowy na nogi.Teraz na odwrot.
        Te upadlosci to opoznione skutki kryzysu zapoczatkowanego za covida.

        1. Do 20.56. Skutki inflacji i rabunkowej polityki podatkowej wobec podatników, zwłaszcza jdg. Idą nowe obciążenia (składka zdrowotna od CIT, która zacznie kłaść małe firmy) i kto wie jak to się skończy. Wtedy (początek lat 90-tych) wiele firm wyłożył ostatecznie popiwek (podatek od rosnących w inflacji wynagrodzeń).

Skomentuj Jan Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *