Całkiem niedawno trafiłem na ten artykuł: https://wir.org.pl/asp/renta-alkoholowa-a-rolnicza-emerytura,1,artykul,1,4645 . Sygnowany: „Biuro WIR” zawiera m.in. takie zdania „W kontekście tego niebywałym jest fakt, że najniższa emerytura rolnicza po co najmniej 25-letnim okresie ciężkiej pracy na roli i opłacaniu w tym czasie składek na rolnicze ubezpieczenie emerytalno-rentowe od 1 marca 2024 r. wynosi tyle samo, czyli 1 780,96 zł! Środowisko rolnicze tym faktem mocno zbulwersowane. Przekazujemy to pod rozwagę decydentom. Jeśli nie docenia się w Polsce ciężkiej pracy, to wkrótce nie będzie komu pracować. To wysoce demoralizujące dla społeczeństwa.”
Wielokrotnie na blogu pisałem o „drodze KRUS”, tak więc czas odpowiedzieć na stanowisko WIR.
Po pierwsze – emerytura rolnicza należy się nie za 25 lat ciężkiej pracy, lecz stażu ubezpieczeniowego (płacenia składek). Uświadamiam panów z biura WIR – żeby ubezpieczyć się w KRUS wcale nie trzeba ciężko pracować. Można kupić hektar przeliczeniowy, zarejestrować gospodarstwo w gminie, zgłosić się do KRUS, płacić te 160 zł miesięcznie (jeszcze 10 lat temu było to 84 zł/m-c) i po 25 latach dostać emeryturę. Żadnego obowiązku prowadzenia jakiejkolwiek działalności rolniczej, nikt tego nie sprawdza.
Po drugie – jak widać z powyższego, taki rolnik przez 25 lat wpłacił tyle, ile wybierze w jednym roku. Obliczenia są proste, chociaż nie udało mi się dotrzeć do składek za całe 25 lat. Skoro 10 lat temu rocznie wpłacono ok. 1000 zł, a teraz 1960 zł, wpłacone przez 25 lat składki (nominalnie) równają się (lub nawet są mniejsze) niż roczne świadczenie. Dalej uważacie to za zły interes? I mówimy o człowieku, który może mieć 49 ha sadu i zarabiać de facto miesięcznie kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Po trzecie – rolnik też może dostać tzw. rentę alkoholową. Dlaczego nie? Przypuszczam, znając realia, że całkiem spora beneficjentów świadczenia ubezpieczyła się w KRUS, a nawet była rolnikiem.
Po czwarte – rolnicy nie płacą podatku dochodowego a składki KRUS wystarczają na ułamek świadczeń, co oznacza, że na tzw. renty alkoholowe składają się pracujący, zleceniobiorcy i przedsiębiorcy, a nie rolnicy. Głównymi dawcami kasy na system emerytalno-rentowy są pracujący, przedsiębiorcy i zatrudnieni na umowach cywilnoprawnych. Dokładnie w takiej kolejności. Zatem, kto nie płaci, niech zamilknie.
Po piąte – alkoholicy akcyzą i VAT-em pracują na swoje renty. Wiecie ile jest podatków w butelce wódki? 80%. Jeśli pijak wypija flaszkę dziennie – odprowadza tym samym 600 zł podatków miesięcznie. 4 razy tyle co rolnik składki emerytalno-rentowej. Jeszcze jakieś pytania, działacze Wielkopolskiej Izby Gospodarczej?
Po szóste – renty nie dostaje się za pijaństwo, lecz trzeba wykazać ciężką chorobę. Idźmy do źródeł. Chorobami poalkoholowymi są schorzenia psychiczne, marskość wątroby, zapalenie trzustki, nowotwory i problemy z sercem. Nie zazdroszczę i wiem jak wygląda walka z ZUS-em – droga przez mękę.
Po siódme – żeby dostać rentę należy wykazać się stażem pracowniczym, a to kosztuje składki. Podstawowym warunkiem renty jest staż pracy (różny w zależności od wieku) i powstanie niezdolności w czasie ubezpieczenia. Tłumacząc na polskie – jeśli zostałeś schorowanym alkoholikiem w wieku 35 lat musiałem przepracować (lub mieć inny okres składkowy) minimum 5 lat, a tak naprawdę pewnie z 10. A jeszcze alkoholik z marskością wątroby żyje krócej niż rolnik.
Po siódme – porównajmy rolnika z przedsiębiorcą. Dla przedsiębiorcy te 10 lat oznacza jedno – ok. 130 tys. zł odprowadzonych składek na dg plus pewnie drugie tyle podatków dochodowych. Policzcie – 26 tys. zł/rok plus te 7200 zł od wódki czyli 32 tys. zł. Może nie był Vatowcem. Ile odprowadza rolnik ? Średnio ok. 25 razy mniej. Czyli przedsiębiorca-pijak przez rok włożył do budżetu niż ten rolnik przez 25 lat. I rolnik nadal płacze. A porównuję go z pijakiem na minimalnym ZUS-ie.
Po ósme – porównajmy rolnika ze mną. Zarabiam dobrze, pije umiarkowanie, ale gdybym pił na ostro? Jak wyglądałbym?Tylko w 2023 r. odprowadziłem ok. 80 tys. zł składek plus 25 tys. zł podatku dochodowego (VATu nie liczę, mimo, że jestem VATOWCEM). 105 tys. zł w ostatnim roku. Jak to się ma do rolnika? W tym samym roku (2023) zapłacił ok. 1800 zł czyli 1/58 moich składek i podatku dochodowego. Już przepracowałem 25 lat, czyli tyle ile ten rolnik. Gdybym teraz szedł na rentę dostanę świadczenie rentowe w wysokości 6500 zł czyli 78 tys. zł/rok. Czyli rolnik przepracował 25 lat i dostanie emeryturę w wysokości 27% mojej renty, ale ja tylko przez rok odprowadziłem 4 razy więcej podatków dochodowych i składek niż on przez całe ćwierćwiecze. Wygląda sprawiedliwie?
CBDU. Przedsiębiorca i pracownik to w Polsce dojna krowa. Ten ostatni ma chociaż szansę na L4, a właściciel jednoosobowej firmy, nawet tego nie dostanie, bo wtedy nie zarabia. Poza okresem pandemii, przedsiębiorca nie dostaje żadnych dopłat, żadnego klęskowego. A zatrudniony – zawsze figę. Pracownik-pijak i przedsiębiorca-pijak na minimalnym ZUS-ie przez ostatni rok odprowadzili więcej składek i podatków dochodowych niż rolnik przez cały okres niezbędny do emerytury minimalnej. Ba, ich akcyza i VAT od wypitej wódki były 4 razy większe niż składki rolnicze. Natomiast rolnicy najwięcej płaczą. Zapraszam na bloga krzykliwi panowie z WIR-u. Czas zobaczyć twarde liczby.
Płacisz podwyższone składki do ZUS, żeby mieć wyższą emeryturę?
Nie. Mam 2 etaty + dg. Stąd tak wysokie składki i podatki. Dane wziąłem z e-urzędu skarbowego (podatki) i PUE-ZUS (składki). Od pierwszego etatu płacę 12% podatku, 9% zdrowotnej i ok. 30% składek społecznych (ze składkami pracodawcy 50% potrącają,), od drugiego już 32% podatku, 9% zdrowotnej i 30% składek społecznych (ze składkami pracodawcy) do listopada włącznie (66% średnio razem idzie na składko-podatku), a w dg – po raz trzeci zdrowotna 9% od całości, 32% podatku od części ponad kwotę wolną no i 23% VAT, którego nie liczę, bo wyszłoby jeszcze gorzej niż w DG. Stąd te 105 tys. zł.
Gdybym doliczył ten VAT oraz podatki ryczałtowe (inwestycje, najem) i nie miał takich ulg, suma zwiększyłaby się.
https://rumble.com/v5328xx-to-wanie-sprawia-e-jestemy-niewolnikami-establishmentu-napisy-pl.html
Z tezami tej pani z rumble.com nie zgadzam się wcale. W COVID-zie umierali moi koledzy z pracy, do tego znajomi znajomych, wreszcie kilka osób wróciło spod tlenu i opowiadało przeżycia. Każdemu, kto to neguję polecam wrócić do szkolnej lektury – „Dżumy” Camusa. Jak niektórzy nie wierzyli do końca, a potem umierali, oni lub ich najbliżsi. Tak działają choroby zakaźne.
Pomieszkanie tego z upadkiem dolara, który walczy o życie od 30 lat, a przyczyn dramatu mamy conajmniej kilka, to typowy błąd ignorantki, nie rozumiejącej nic z ekonomii. Inflacji nie napędziła pandemia lecz reakcja rządów (w tym naszego i amerykańskiego, na czele którego stał przez pierwszy rok ultraliberał Trump) polegająca na zasypaniu problemów pieniędzmi bez pokrycia w towarze (czyli podwójny błąd – bo najpierw brak produkcji przy stałej ilości pieniądza jest czynnikiem inflacyjnym, a następnie pogłębia to deszcz kasy). Niektóre kraje (Węgry, Turcja) do dzisiaj nie wyszły na prostą.
1.Kilka dni po ogloszeniu mniemanej pandemii pytam moja matke lekarza na emeryturze: brac szczepionke? odpowiedz: nie, bo kilka miesiecy to za malo, szczepionka ma byc testowana minimum 5 lat.Wtedy jeszcze wierzylem w cale to gowno medialne.Potem sie okazalo,ze na szczepionkach jest napis „produykt eksperymrntalny, firma nie odpowiada za skutki”.Potem pojawily sie numery serii szkodliwych szczepionek w sieci.Pfizer i inne.
2.Ze 2 lata temu zdiagnozowano u mnie covid.Goraczka 38-39 3 dni,ale nic wiecej.Moze to byla grypa, nie wiem, bo testy maja wiarygodnosc prawie żadną.Przelezalem w domu te dni i tyle.Onkolog prowadzacy moja zone smial sie z tego, maski nie ubieral.Profesor, ordynator oddzialu szpital wojskowy ulica Wroclawska w Krakowie.
3.Moja mama wiek 85 lat tez przeszla covid (jesli to byl covid) w szpitalu, po paru dniach do domu.
Uwazam, ze wymyslono to w celu wywolania kryzysu swiatowego, a jesli przy kazji troche ludzi umrze to dla nich dobrze, zakopie sie i bedzie taniej-nie trzeba leczyc, placic emerytur, dawac zatrudnienia.
Do 20.43. 1. Moja mama z kolei (zmarła zaraz przed COVID-em) opowiadała zawsze historię pierwszej szczepionki Pasteura na wściekliznę, którą masz tu:link . Też była niesprawdzona, ale ratowała życie i Pasteur zdecydował się ją podać. Potem ten chłopiec był bodaj woźnym w Instytucie.
Wiadomo, że było ryzyko, ale to czysta matematyka. Jeśli mam 1/1.000.000 (i tak moim zdaniem za wysoko, bo nie zmarło w Polsce z powodu szczepionek 37 osób) ryzyko śmierci od szczepionki i 1/100 szansę śmierci na chorobę (tu znowu zaniżone, jeśli pamiętamy hiszpankę w Europie), to co wybieram? Pewnie, że szczepienie, bo mówimy o ryzyku 4 rzędy wielkości mniejszym.
2.U Ciebie – tak, u mnie też. Ale osobiście znam 5 osób, które zmarły na COVID, oraz 3 takie, co przeszły piekło ucieczki przed kosą w szpitalu (duszności takie, że nie można złapać tchu). Nic miłego, zostali największymi orędownikami szczepień. Jedną z tych co zmarli, był mąż koleżanki -medyk, który celowo się nie szczepił, bo z powodu choroby serca uważał ryzyko za zbyt duże.
3.Mój Tato też miał COVID-a kilka razy, ale w domu. Przechodził dość lekko (poza pierwszym – przed szczepieniem), bez duszności, ale cały czas brał leki na astmę. Po szczepionce (szczepił się 3 razy) jedynym powikłaniem był wielki siniak (od 30 lat chory na zakrzepicę, więc raczej do przewidzenia). Znowu statystka.
I tak sie nawzajem nie przekonamy, bo to dyskusja swiatopogladowa.
Ale dziekuje za rzeczowa odpowiedz.
Przeciez w styczniu 2021 Trump stracil wladze a mniemana pandemie ogloszono w marcu 2020.Tylko kilka miesiecy mial wplyw na pandemie.
Powiazanie inflacji z pandemia-pewnie to skrot myslowy i nie wymienila juz reakcji rzadow (ktora faktycznie spowodowala inflacje a nie sama pandemia).
21.44. Właśnie finansowo miał największy. Tak jak u nas, pieniądze w postaci dotacji, tarczy, zlecania zakupów wrzucono głównie w pierwszym roku. W Polsce w drugim i trzecim z tych funduszy COVID finansowano cuda (co teraz skrupulatnie się sprawdza), bo kasy zaplanowano tyle, że nie było jak wydać na samą pandemię.
Konfa chce wsadzic Niedzielskiego do paki, ale chyba sie nie uda.
Byłem w ubiegłym tygodniu na pogrzebie w rodzinnym mieście. Duży cmentarz komunalny, podzielony na alejki i kwartały. Miejsce pochówku mojej siostry ciotecznej znalazło się na końcu ostatniego z nich, cały kwartalik obejmował zmarłych w ostatnich dwóch latach. To co rzuciło mi się w oczy, to niezwykle duża ilość zmarłych osób bardzo młodo, co trzeci nagrobek wskazywał na śmierć osoby urodzonej w latach 90. Natknąłem się nawet na całe serie, po trzy i więcej takich grobów. Czegoś takiego wcześniej na tym cmentarzu nie widziałem. Postanowiłem porównać to z innymi miejscowościami, ale w najbliższej mi okolicy są tylko cmentarze przykościelne, bezładnie zaplanowane. Jeśli znajdę trochę czasu na przejażdżki motocyklowe to odwiedzę cmentarze komunalne w innych miejscowościach. Aktualnie mało jeżdżę motocyklem, przesiadłem się na rower i schudłem 15 kg!
Jest to jeden ze skutkow covida-ograniczony dostep do leczenia.
Jakim motocyklem jezdzisz? Mialem ich troche, ostatni z 10 lat temu-honda VTR 1000 F.Jeszcze wroce, podoba mi sie yamaha vmax, ta stara 🙂
https://motos.espirituracer.com/archivos/2018/10/Yamaha-V-Max-1200-1.jpg
Noo, nie mam kat. A i mam do wyboru jedynie 125-ki. Jeżdżę na dwucylindrowym nackedzie, Hyosungu gt z końca produkcji. To koreańska produkcja, żywcem przekopiowana z Suzuki GS, ale z silnikiem dwucylindrowym. Ten masywny cylinder powoduje, że laicy biorą go za 350-tkę. Niestety policjanci również, co przedłuża kontrole drogowe. Co do ograniczonego dostępu do leczenia, to chyba nie tak, bo ta część cmentarza odpowiadała za ostatnie 2 lata i dotyczyła ludzi bardzo młodych -chyba nie chorujących przewlekle w swojej większości. Na tablicach nie ma przyczyny śmierci, więc nie wiadomo. Jeśli to nie lokalna aberracja, co mam ochotę sprawdzić, to jest to zastanawiające. W tym okresie podwuyższono np. normy promieniowania elektromagnetycznego i włączono system 5G (kuzynka zmarła na glejaka), nie wiadomo też , czy szczepionki, przecież genetyczne nie mają działania mutagennego, wspomina się w ich kontekście o turbonowotworach. Poszczepienne choroby zakrzepowe to już dobrze znany fakt. Mam nadzieję, że to przypadek, i że w innych miastach jest inaczej, ale zmroziły mnie te daty.
Podałem wieloletnie statystyki zgonów – w 2023 r. wróciły do wartości z 2019 r. Jeżeli daty na cmentarzu dotyczyły ostatnich dwóch lat i względnie młodych ludzi, to raczej lokalna aberracja. Młodzi mężczyźni umierają na problemy krążeniowe (zarówno rok 2021, jak i przed pandemią), a młode kobiety na nowotwory. Na drugim miejscu w wieku 25-44 lata są samobójstwa (głównie faceci, więc podbijają statystykę). We wszystkich grupach wiekowych „wielka trójka” wyglądała w 2021 r. tak:
-choroby układu krążenia – 34,8 proc.;
– nowotwory złośliwe – 18 proc.,
– COVID-19 – 17,9 proc.
Ponieważ przyczyny nowotworów nie są znane w pojedynczych przypadkach, ale coraz częstsze, więc niewątpliwie występujące: zanieczyszczenie środowiska, zmiany żywności (chemia, gorsza jakość) mają znaczenie. Mniejszy dostęp do lekarzy – też. Natomiast nie chodzi tu o ostatnie lata, tylko o pewien trend wieloletni – stąd 5G czy szczepionki wydają się raczej miejską legendą. Co do zakrzepicy – to typowe powikłanie pocovidowe i około nowotworowe. Stąd skoro 1/3 zgonów spowodowana była tymi przyczynami, większość chorowała przynajmniej raz, a szczepionka zawiera osłabionego wirusa, więc wiadomo – tych (często groźnych) powikłań mamy sporo. Przy czym zarówno wśród szczepionych jak i nieszczepionych, o ile chorowali na covida.
Dzisiejsze 125 potrafia byc mocne i szybkie, a maja zalete,ze niewiele spalaja .
Do 8.52. Gratuluje schudnięcia. Rower – doskonała opcja i chyba najmniej męcząca. Znam ludzi, którzy ze 150 kg rencistów z silną niewydolnością serca, robią teraz po 100 km dziennie na tzw. kolarzówkach.
Co do cmentarzy. Tak, śmiertelność w związku z pandemią była ogromna, tu pomaga statystyka. Liczba zgonów w:
– 2023 r. – 409 tys.,
– 2022 – 450 tys.,
– 2021 – 520 tys.,
– 2020 – 477 tys.,
– w 2019 – 409 tys.
– 2018 – 414 tys.,
– 2017 – 403 tys.
Tu widać spustoszenie COVID-a. Zmarło nadmiarowo 220 tys. osób przez 3 lata, po czym śmiertelność wróciła do normy.
Napisałeś, ze szczepionka zawiera osłabionego wirusa, co świadczy o tym, ze nie rozumiesz istoty problemu. Ta szczepionka właśnie dlatego budzi tyle kontrowersji, ponieważ go nie zawiera.
Normalna szczepionka zawieralaby.
Ale to co podawali NIGDY NIE BYLO SZCZEPIONKA, o czym swiadczyl napis na opakowaniah-produkt eksperymentalny.
Zwróćcie uwagę na pewien zabieg logiczny. Wynika z niego, że niski stopień wiarygodności testów dotyczy wyłącznie pacjentów bezobjawowych. Po zastanowieniu, okaże się , ze to jest masło maślane, bo w jaki sposób, u pacjenta z klinicznymi objawami Covid wynik może być fałszywie dodatni? Liczba fałszywie dodatnich testów musi dotyczyć pozostałych 99% „przy niskim (1%) rozpowszechnieniu choroby”.
Z pamięci źle przytoczyłem procenty jest nie 95, a 91% dla PCR. I jest to wersja 1.0, a nie 0.0. Po korekcie jest wersja 1.1.
Testów zaprzestano na podstawie w/w wersji.
No tak. Po prostu przestali się przejmować bezobjawowymi. Część z nich była nosicielami wirusa albo ozdrowieńcami i mieli coś we krwi.
I zaczęli leczyć faktycznie chorych – objawowych.
To są analizy AOIT z 2022 r. czyli już pod koniec i takie zdanie „Łagodny charakter choroby wywołanej przez aktualnie dominujący wariant wirusa (Omikron),
przy obecnej sytuacji epidemicznej, pozwala traktować COVID-19 jak inne infekcje dróg oddechowych.” Czyli właśnie – przestali się przejmować, bo to infekcja jak inna. Już niegroźna.
Nawet sfalszowana smiertelnosc na covid byla niezbyt duza, duze byly zgony na inne choroby z powodu niemoznosci ich leczenia przez utrudniny dostep do szpitali oraz zamiane niektorych placowek w oddzialy covidowe.
21.31. Jeszcze raz przypomnę – 17% to zgony na COVID. 17% z 520 tys. To już całkiem sporo. Natomiast jeśli liczba zgonów „na serce” wyniosła stałe ok. 35% – to tak 35% od nadwyżki (czyli 110-120 tys.) – też niemało. A cała liczba nadmiarowych zgonów niecovidowych – kilkadziesiąt tysięcy.
Wiecie dlaczego zrezygnowano z testów covidowych? W marcu 2022 r., Horban rozesłał pismo do szpitali z których wynikało, ze liczba testów fałszywie dodatnich sięga nawet 95%. Dziewięćdziesięciu pięciu procent, poważnie tak napisał. Powoływał się przy tym na obszerną bibliografię. To pismo widnieje chyba jeszcze na stronie ministerstwa zdrowia, ale w wersji 1.0, tamtą określono 0.0 i zniknęła z internetu. W wersji poprawionej jest 35%. Tej wersji nie otrzymały szpitale, ale do obowiązkowych testów nie powrócono, bo szpitale mają to samo pismo, jota w jotę, takie samo, z tą samą bibliografią, przecinkami i kropkami, ale z tym groteskowym 95%. Na podstawie tych fałszywie dodatnich testów liczono zakażenia covidowe. Testowano każdego, nawet terminalnie chorych na inne choroby, jako przyczynę zgonów wpisując: Covid. I tu masz właśnie swoje 17% zgonów na Covid.
Poproszę link do tej bibliografii i samego pisma. Testy były różne, nie ma jednego wzoru. Na jedne czekało się trzy dni, potem weszły piętnastominutówki dostępne w drogerii za 15 zł. Zapytam w przyszłym tygodniu koleżankę, zarządzającą pandemią na poziomie urzędniczym, jako to było z tym pismem Horbana. Bo w fałszywie dodatni odsetek w 95%, kompletnie nie chce mi się wierzyć.
Teraz co do zgonów. O ile jeszcze test fałszywie dodatni mógł spowodować kwarantannę (potem i jej nie było), o tyle wskazania jako przyczyny zgonu Covida, przy braku objawów, to jakaś propagandowa aberracja. Ludzie umierający na COVID-19 ginęli w strasznych męczarniach, walcząc o każdy oddech, dusząc się. Podstawą diagnozy, leczenia, stwierdzenia zgodnu, poza testem, był wywiad, a przede wszystkim badania obrazowe płuc z dość charakterystycznymi zmianami. Dałoby się to może pomylić (nie będąc lekarzem) z zapaleniem płuc, ale jakim cudem nagle 60 tys. osób rocznie umiera na nierozpoznane zapalenie płuc? Przez pewien czas zasiadałem jako pilnujący na egzaminach medycznych i widziałem pytania. Dla nie-lekarza to czarna magia. Na podstawie prostego badania krwi, ciśnienia i paru innych wskaźników da się określić chorobę nie widząc pacjenta na oczy. A tu ostra niewydolność oddechowa, dramatycznie niska saturacja, to co to niby miałoby być? Zawał? Rak? Zwłóknienie płuc? Bez innych objawów tych chorób (bo rak płuc, daje oczywiście w zaawansowanym stadium objawy niewydolności i spadek saturacji)? Przecież wystarczy proste zdjęcie, żeby zdiagnozować nowotwór płuc. Zawał daje markery we krwi. Zwłóknienie płuc narasta miesiącami a nie w ciągu 3 dni. I tak ze wszystkim. Pozwólmy leczyć tym, którzy skończyli 6 lat ciężkich studiów, porobili staże, specjalizacje i niech oni się wypowiadają.
Proszę:
Trafność diagnostyczna zarówno testów antygenowych, jak i genetycznych w pacjentów
bezobjawowych jest niższa niż u pacjentów objawowych – wysoki odsetek wyników
fałszywych:
• przy niskim rozpowszechnieniu choroby (1%) – odsetek wyników fałszywie pozytywnych
wśród osób z pozytywnym wynikiem testu: 85-91% dla testów PCR; 53-63% dla testów
antygenowych;
• przy wysokim rozpowszechnieniu choroby (10%) – odsetek wyników fałszywie
pozytywnych wśród osób z pozytywnym wynikiem testu: 34-66% dla testów PCR; 87-
91% dla testów antygenowych
https://www.prawo.pl/gfx/prawopl/userfiles/_public/zdrowie/dokumenty/stanowiska_covid_marzec_2022/aotmit_sstrategia_w_sytuacji_zmniejszenia_zagrozenia_epidemicznego_covid-19_2022.03.22.pdf
W tym pieknym kraju przedsiebiorca zawsze ma najgorzej, poza krotkimi okresami -np.przelom 80/90.Lata 30-te XXw.
Przedsiębiorca miał lepsze lata – gdy wprowadzili podatek liniowy, gdy składki ZUS zabierano w normie. Teraz JDG zbiera w tyłek. Sam zastanawiam się nad małą spółką z o.o., bo to się przestało robić śmieszne.
Tak, sp z o o nie musi placic na ZUS.Mozesz pracowac dla spolki na umowe o dzielo.Moja ksiegowa tez to doradzala.
Zakladaj poki wymagany kapital 5k i nie musisz kasy pokazywac, bo moga to zmienic i bedzie trudniej.
…i CIT tylko 9% do przerobu bodaj 2M (zl?Euro?) rocznie.
21.35 Dokładanie.Plus brak zdrowotnej. Jeśli jednak chcesz wypłacić, dochodzi podatek od zysków kapitałowych i robi się prawie 30%.
Do 21.33. Z kasą to najmniejszy problem – wystarczy aportem auto wnieść. Pozostaje kwestia – koszty założenia/prowadzenia/likwidacji kontra zyski podatkowe. I tutaj w moim przypadku musiałaby być to spółka dwuosobowa, a największy zysk -niski podatek i brak zdrowotnej (jako pracownik pozostałych składek i tak nie płacę). Jednak księgowość znacznie już droższa i kasy/śt nie wyjmujesz i nie wkładasz, ot tak sobie. Dlatego ciągle się zastanawiam, bo nie mam jakiegoś tam wielkiego rozmiaru.
Zalozenie-jak sam to nic, jak prawnik to jakies 1,5k.Mozesz sam wyslac do sadu, tylko musisz u notariusza spisac umowe spolki-jakies 400 zl.
Ksiegowa-miesiecznie z 400, raz w roku 1k sprawozdanie dla KRS.Jak beda kadry to ksiegowa troche wiecej.
Tak, te startowe koszty znam. Teraz są typowe umowy spółki – tzw. internetowe. Dochodzi jeszcze ogłoszenie w MSiG. Księgowa – 400 może nie starczyć, pewnie 500-600 bo 220 to płacę za jdg.
Bo kase trzeba wyjmowac nie jako zysk ale inaczej-nie napisze tutaj,ale ksiegowa Ci powie.
Do 17.09. Można też wcale nie wyjmować, tylko reinwestować. I nad tym się zastanawiam.
Do 19.44: tak,ale w koncu pracujesz dla kasy, a to mialaby byc tylko inna forma zatrudnienia dla ominiecua wysokich skladek na ZUS.
Aport auta-trudno bedzie je potem odebrac.Tzn.moze nie trudno,ale drogo-jakas sprzedaz itp.A w spolce musi sie pojawic kasa za sprzedaz, zeby ja wyjac nastepne korowody.
Do 21.27. Stąd ciągle się zastanawiam. Aport nieruchomości i jej sprzedaż – kolejne podatki. Najlepiej wnieść aportem rzeczy szybko tracące na wartości – telefon, komputer, meble – wtedy tego problemu nie ma.
…a my narzekamy na nasze drogi:
https://rumble.com/v53wryz-wojna-domowa-winiowie-polityczni-w-usa-napisy-pl.html
4 minuty, prognozuja wojne domowa w USA, juz maja wiezniow politycznych w obozach FEMA-odpowiednik naszych obozow internowania za Wojtusia J. naszego zbawiciela od ruskich co to bohatersko powstrzymal najazd Brezniewa.Jak wiesc partyjna niesie.Ale nie mowia tak stenogramy z posiedzenia KC KPZR gdzie Wojtus pytal czy dostanie pomoc w celu stlumienia Solidarnosci i utrzymana wladzy.Nie dostal.Krasnaja Armia byla zajeta wtedy w Afganistanie.
Dziennikarze różne rzeczy prognozują. Wojna domowa w USA to najgorsze, co może nas spotkać. Porównywalne ze skutkami upadku Imperium Rzymskiego.
Nie musi upasc, moze sie przeobrazic w inny kraj.
Chodziło mi o skutki upadku Imperium Rzymskiego porównywalne z wojną domową w USA. Oba były gwarantem porządku na świecie. Jeśli USA zajmą się wojną, odpuszczą reszcie. Ruscy i Chińczycy obrosną w piórka, zaatakują sąsiadów, a NATO bez USA niewiele z tym da radę zrobić.
Do 18.23: jasne, ale pismaki jak napisales pieprza swoje a rzeczywistosc swoje.I nikt poza szefami CIA, GRU, Mosadu i moze jeszcze jakims (MI6?)nie wie co nastapi w najblizszej przyszlosci.
jak mowi moj brat-dziennikarzy jest za duzo istaraja sie wykazac,zeby nie dostali kopa ze swoich redakcji 🙂
I pewnie ma racje.
A moj tata mawial,ze w tv i radiu pieprza bo nie maja o czym gadac 🙂
I tez w zasadzie mial racje.
Coraz większa liczba dziennikarzy woli się zająć sukienką celebrytki, bo raz, że zasięgi (i pensje) większe, dwa – nie trzeba się narobić. Natomiast ci, którzy pracują w TV, większych gazetach opinii, dużych portalach, faktycznie chcą się wykazać.
A pieprzenie? Jeśli politycy zwyzywają się w studio, prowadzący dostanie premię, bo chodzi o liczbę cytowań (zasięgi).