Argumentum ad Obajtkum, czyli o dyskusji z miłośnikiem orlenowskiego „cudotwórcy”.

Wiosną 2024 r. przeprowadziłem rozmowę z admiratorem Daniela Obajtka, przedstawiającym go jako genialnego menedżera, zarabiającego do tego śmiesznie małe pieniądze, bez mała zbawcę narodu. Argumenty, które przy okazji padły pokazują wyraźnie, jak reagują „wyznawcy”. Warto je przytoczyć.

Koronny argument pierwszy – Orlen pod rządami Obajtka osiągnął najwyższy zysk.

Pozornie wszystko pozostaje prawdą. 27 mld zysku za 2023 r. robi wrażenie, zwłaszcza jeśli porównamy go z rekordowym rokiem PO czyli 2015 (ok. 3 mld). Żeby jednak zrozumieć źródło tego zysku, trzeba przeczytać sprawozdanie finansowe, a tego za 2023 r. w trakcie rozmowy jeszcze nie opublikowano.

Z pewnością wpływ na rosnące zyski miał znacznie większy obrót. Zysk 27 mld wypracowano przy 373 mld obrotu grupy (a nie samej spółki). W 2014 r. obrót wynosił tylko 88 mld. Przyczyna tzw. rozwoju wynikała z konsolidacji. Grupa Orlenu wchłonęła kilka spółek, w tym tak wielkie jak LOTOS, czy PGNiG. Z koncernu paliwowego, stała się molochem paliwowo-gazowo-detalicznym. Nie wiem jaką część tego obrotu i zysku wypracowano na paliwach, a jaką na parówkach, papierosach i wódce.

Drugą kwestią pozostają różnice pomiędzy pojęciami księgowymi (zysk, przychód), które wcale nie równają się sprzedaży czy faktycznemu przypływowi gotówki. Mój adwersaż tego nie rozumiał, albowiem jego wiedza ekonomiczna nie sięgała nawet do poziomu przeciętnego księgowego, a nigdy nie prowadził dg (podobnie jak minister Soboń, który wymyślił składkę zdrowotną od sprzedanego auta, ponieważ mówimy o zysku).

Jakakolwiek próba zwrócenia uwagi na zbyt mało danych oraz mnóstwo sytuacji nadzwyczajnych, kompletnie rozmówcy nie interesowała.

Argument drugi – rosnące zyski wynikały z geniuszu Daniela Obajtka

Jasnym jest, że skoro nie wiemy skąd pochodziły zyski, nie możemy wskazać na autora rzekomo genialnej koncepcji rozwoju spółki. Znamy jednak wcześniejsze osiągnięcia menedżerskie Obajtka i powiedzieć „nie są imponujące” to nic nie powiedzieć (o czym piszę poniżej). Nawet zatem jeśli prawdziwa jest teza o wysokich zyskach w 2023 r., przyczyn tego stanu rzeczy może być kilka, od korzystnej koniunktury (niewątpliwe), szacherki księgowej, a’la Enron, poprzez przewagi teoretycznie ubocznego sektora drobnego handlu z wyższą niż paliwo marżą.

Niewątpliwie jednak w podstawowych ze względu na obraz grupy w branżach (gaz, paliwa, stacje ze sklepami) znacznie zmienił się od 2015. Teraz mamy do czynienia z monopolistą, który może dowolnie kształtować ceny. W takim wypadku i o zysk łatwiej. Nawet taki zysk jak obecnie.

Argument trzeci – „a za PO prezes Orlenu zarabiał więcej”.

Istotnie tak było. Jacek Krawiec dostawał z premiami ok. 3 mln zł, podczas gdy Daniel Obajtek w ostatnim okresie ok. 2 mln (przy znacznie większych zyskach). Tyle dane oficjalne. Nieoficjalne „premie” od kontrahentów, różne dziwne geszefty może wkrótce poznamy. O dziwo, więcej niż Obajtek (a podobnie jak Krawiec) otrzymywał także Wojciech Jasiński – prezes z początków władzy PiS i też przy niższych zyskach niż ostatni rok. Tutaj jednak diabeł tkwi w szczegółach.

Krawiec to menedżer. Polityczny, ale fachowiec. Jego CV wygląda imponująco, a i Jasiński sroce spod ogona nie wypadł (zarządzał paroma spółkami, w tym słynną Srebrną). Natomiast Obajtek-naturszczyk był wójtem małej gminy. Prezesem został w 2017 r. (Energa). Jego wykształcenie, w chwili błyskawicznego awansu (technikum rolnicze, prywatne studia z ochrony środowiska w Radomiu) też budzi śmiech. . Co więcej, Krawiec otaczał się głównie fachowcami, a za Obajtka skład zarządu, to jakiś ponury żart.

Wskaźnika pensja/kompetencje nie można w tej sytuacji porównywać. To, że ja poszedłbym do ORLENU-u za milion rocznie (żartuje, nie jestem samobójcą), nie oznacza doskonałego interesu dla spółki.

Argument trzeci – ten zysk trafia do budżetu.

W pewnej części – tak. Natomiast problemem nie jest gdzie trafia, ale skąd pochodzi. Rok 2022 r. pokazał, że z naszych kieszeni (ORLEN łupił nas na paliwach). Jak było w 2023? Łupili na gazie. Segmentacja wygląda następująco:

  • petrochemia – przychód 18 mld, ebitda -10 mld,
  • rafineria – przychód 156 mld, ebitda +8mld,
  • energetyka – przychód 48 mld, ebitda +4 mld,
  • detal – przychód 57 mld, ebitda +2 mld,
  • wydobycie – przychód 20 mld, ebitda -4 mld,
  • gaz – przychód 158 mld, ebitda 44 mld.

Co to oznacza? Ebitda, w największym uproszczeniu zysk pomniejszony o koszty bez pewnych kosztów finansowych, podatków, amortyzacji. Pokazuje rentowność. I jeżeli te wskaźniki przeczytamy, widzimy, które gałęzie firmy dają zysk. W naszym przypadku – gaz, dawny PGNiG. Marża zysku jest ogromna. Co czwarta złotówka stanowi zarobek (brutto, bo przed opodatkowaniem, ale zawsze). Dla porównaniu na sklepikach i jedzeniu – co trzydziesta. Już dostrzegacie dlaczego rosną Wasze rachunki?

17 komentarzy do “Argumentum ad Obajtkum, czyli o dyskusji z miłośnikiem orlenowskiego „cudotwórcy”.”

  1. Nie trzeba byc cudotworca, jesli ma sie do dyspozycji:
    -monopol na obrot paliwami
    -monopol na nakladanie podatkow
    -monopol na wydobycie
    -monool na udzielnaie licencji wydobywczych
    -jedna z najwiekszych dirm w Posce
    -dostep do dofinansowan z SP w razie potrzeby
    -wsparcie rzadu
    -i jeszcze iles pomniejszych.

    1. Oczywiście. Ale są tacy (nawiasem mówiąc w swoich dziedzinach niegłupi) ludzie, którzy sprawozdań finansowych nie czytają, tylko wierzą w propagandę. A ta odtrąbiła wielki zysk. Jak się okazało, nie na parówkach, wódce, ani nawet paliwie, lecz na gazie.

      1. Propaganda i klamstwo to filary socjalizmu 🙂

        No jakze nie wierzyc towarzyszom, w trudzie i znoju wykuwajacym propagandowo nowa swietlana przyszlosc?

      2. …a poza tym-nasze spoleczenstwo (inne tez, i chyba nawet bardziej) glupieje. Tzn. bez urazy dla czytajacych (nie chce sie znowu tlumaczyc 😀 ) nie chodzi doslownie o niskie IQ, ale o chec dociekania prawdy.Latwiej jest zlapac kilka tytulow z netu.

        1. Do 18.44. Tu nie do końca się zgodzę. Tracimy (jako społeczeństwo) umiejętności praktyczne, tyle tak. Jeśli patrzymy na wiedzę akademicką – już nie. Teraz większość wie więcej niż 30-40 lat temu. Tzw. mądrość czyli zdolność do podejmowania racjonalnych decyzji akurat zasadniczo się nie zmienia. Po prostu, to chyba Lem powiedział, że przed erą internetu, ogromna liczba głupków (w znaczeniu akademicko-logicznym) nie była widoczna, a teraz wyleźli na wierzch. Wystarczy przeczytać „Placówkę” Prusa, czy „Pamiętniki chłopów” jakie były „racjonalne” powody podejmowania lub niepodejmowania decyzji, w tym inwestycyjnych i zasadniczych życiowo, przez 90% społeczeństwa (przyśniła się zmarła żona, pan cosik podejrzanie miły itp.). I te 90% wierzyło w duchy, wampiry, zmory, a często wprost we wróżby, piątki 13-go itp. Jeszcze 30 lat temu, wróżby (nie dla jaj, a na serio) stanowiły przesłankę wyjazdu z kraju, wyboru małżonka, w wielkim mieście. Pokolenie boomerek do dzisiaj wierzy, że do ślubu tylko w zakrytych butach, bo szczęście ucieka, czerwone wstążki przed urokiem, złe spojrzenie. Także wiesz.

          1. Pewnie te przesądy są regionalne – czyli raczej ściana wschodnia. Przecież na Podlasiu nadal mieszkają szeptuchy, a mamy XXI wiek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *