Niech żyje Mac. Historia 9-letniej współpracy.

W swoim życiu zmieniłem kilkanaście komputerów stacjonarnych i laptopów. Te ostatnie psują się zdecydowanie częściej. Dlaczego? Przenosimy je z miejsca na miejsce, pracujemy na kolanach, części upakowane są gęsto. Rekordzista w moich rękach przetrwał 2 lata, popękała obudowa, zamulił system. Na drugim biegunie znalazł się tytułowy MacBook pro kupiony w 2015 r. Jest ze mną do dzisiaj. A oto opis i wyliczenia.

Wygląd. Jest dobrze. Starły się litery na dwóch klawiszach. Tu i ówdzie aluminium zarysowałem lub wgiąłem (w okolicach portów). Tyle. Nadal wygląda lepiej niż 2-letnia Toshiba.

Płynność działania. Bez większych problemów. Przymuli na chwilę (mam nawyk otwierania 20 okien przeglądarki na raz) i tyle. A pamiętajcie, że dysk 128 GB i stare kości pamięci 8 GB.

Awaryjność. Wadliwą matrycę wymieniono w ramach akcji serwisowej. Po gwarancji zmieniłem baterię (ok. 650 zł) i klawiaturę (450 zł), którą prawdopodobnie zniszczył mu nawyk jedzenia przy kompie. Tyle. Jak na 9 lat ostrej eksploatacji (w sumie pewnie 10.000 godzin) nieźle.

TCO i wartość rezydualna. Ile jest wart przeciętny laptop po 4 latach? Kilkaset złotych czyli 10-15% wartości początkowej, wynoszącej 3500 zł. A Mac po 9 latach? Nadal 1300 zł (gorsza konfiguracja niż moja, z Allegro) z początkowych 5000 zł. I tu tkwi sukces. Roczne TCO (pełne koszty posiadania) typowego lapka wynoszą (3500-500)/4 = 750 zł. A Maca? (5000-1300+1100)/9=533 zł. Toshiba? (2000-0)/2 = 1000 zł. I to przesądza.Niech żyje Mac.

5 komentarzy do “Niech żyje Mac. Historia 9-letniej współpracy.”

    1. Przesłuchałem większość opowieści. To co ten człowiek opowiada nie trzyma się kupy. Z pewnych rozwiązań technologicznych wysnuwa tezy o kontrolowaniu ludzkości, a nawet celowej depopulacji. Jeszcze raz zapytam – co ma piernik do wiatraka? Załóżmy, że producent nowej Kony (bo to model 2023) śledzi trasy pokonywane przez użytkowników. Po co to robi? By przejąć nad nimi kontrolę? Nie. Po prostu zbiera info dot. wykorzystania auta. To narzędzie nie nadaje się do kontroli, ponieważ śledzeniu podlega auto, a nie konkretny człowiek (autem mogę jechać ja -właściciel, moja żona, dorosły syn, sąsiad itp.). Zdalne wyłączenie auta. Bez żartów. Nikt się na to nie zdecyduje, bo to niebezpieczne. A jak to się ma do depopulacji? Kompletnie nie wiem. Korporacjom zależy na dużej liczbie ludzi. Z prostego powodu, im więcej mieszkańców ziemi, tym więcej konsumentów. Rzekome kredyty na zakupy, jakieś ratingi, po których jako „niepokorny” nie wynajmę mieszkania. Dlaczego miałbym wynajmować, skoro mam własne? Gdybym jednak nie posiadał, mogę mieszkać w vanie, w lesie, w domku ROD, w chatce, a ostatnio oglądałem film z Niemiec, o gościu, który sypia w pociągach Deutsche Bahn. Znalazł lukę w systemie – kupił jakąś roczną kartę za 10 tys. Euro i może poruszać się za darmo przez cały rok, jeść śniadania w kolejowych barach, korzystać z łazienek w ich salonikach. Śpi i pracuje (zdalnie) z pociągu. Rano odwiedza Monachium, a wieczorem jedzie nad Bałtyk. Oczywiście korzyść z takiego planu wydaje się pozorna. We Włoszech czy w Polsce, można znaleźć mieszkanie za 800 E/m-c bez żadnego problemu.

  1. Myślałem kiedyś o Macintoshu, aby uciec od Windowsa. Ostatecznie zdecydowałem się na Della z preinstalowanym Linuxem. Mam go już parę lat i po tym czasie nadal nie zamula. Wprawdzie w dawnych latach, kiedy pojawiły się komputery ośmiobitowe z powodzeniem pisałem proste programy nie tylko w Basicu, ale też w kodzie maszynowych (wstawki do programów zbyt wolno działających w Basicu), to teraz jestem całkowitym komputerowym laikiem – obawiałem się trudności w Linuksie. Na szczęście niepotrzebnie, no ale mi do kompterowego kompletu wystarcza office i sprawna przeglądarka. Szkoda prądu na nieustanne aktualizacje i skanowanie systemu w Windows. Czasem używam starego laptopa z 10 i dziwię się sobie, ze tak długo go tolerowałem. Laptop z Win 7 dalej jakoś się trzyma i nawet czasem go lubię.

    1. Pewnie decyduje też problem czasu korzystania. Dla mnie komputer to narzędzie pracy. Spędzam przy nim 5-6 godzin dziennie, ściągam dużo plików. Wszystkie elementy jak ekran, bateria itp. zużywają się szybko. A Mac jest wytrzymały.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *