Pokaż mi swoje buty, a powiem Ci kim jesteś.

Tekst jest pokłosiem rozmowy odbytej z kolegą z pracy, na temat cen butów i przyzwyczajeń osób, które je kupują. Nie ukrywam, że w moim domu istnieją dwie partie – jedną stanowię ja i mój najstarszy syn, drugą – żona i średni. Najmłodszy jeszcze nie ma swojego zdania, a może przeważyć szalę.

Czy wyobrażacie sobie kupić parę butów za 2500 zł, zarabiając nawet całkiem sporo, ale mówimy raczej o 30-40 tys. zł miesięcznie a nie setkach tysięcy? Ja nie. Dzisiaj piszę ubrany w mokasyny z Lidla, upolowane rok temu za 49,90 zł. Wyglądają tylko nieco gorzej niż znanych firm, dostępne za 400-500 zł. O ile jeszcze pobłażam pasjom kobiet, ale facet, profesjonalista w swojej dziedzinie? Po co? Dlaczego? – jak pytał pewien krytyk po ślubie znanego pisarza.

A tytułowa deklaracja? Prowokacja. Widząc jakie ktoś ma buty, możemy powiedzieć o nim niewiele. Weźmy „emerytowanego zbawcę narodu”. Tak zniszczone do granic kiedyś eleganckie półbuty nosi zarówno on, żul spod sklepu, hipster ze Zbawixa i król brytyjski Karol III. Sporo ich różni, nieprawdaż? Jarosław nie przywiązuje wagi do wyglądu, ale już hipster – tak, znoszone obuwie stanowi pewną wystudiowaną pozę.

A drogie eleganckie buty? Nie wiemy czy to świadoma decyzja, zakup kochającej kobiety, potrzeba zawodowa, czy realizacja coachowskiej maksymy „ubieraj się jak do pracy, którą chciałbyś wykonywać”.

Buty z Decathlonu założy ubogi sportowiec, jak i mój kumpel milioner-mysliwy, który do listopada zakłada sport-sandały.

Droższe złote obuwie sportowe znanych marek noszą zarówno pozerzy z półświatka, wnuki utrzymujące się z renty babci, raperzy, sportowcy ze złym gustem i cała grupa innych osób.

Stąd buty nie powiedzą o nas wiele. A już na pewno nie o statusie finansowym.

12 komentarzy do “Pokaż mi swoje buty, a powiem Ci kim jesteś.”

  1. Buty muszą być przede wszystkim trwałe i wygodne, a nie tylko tanie. Ja mam swoją ulubioną markę: Wojas. Buty tej marki nie są przesadnie drogie, zwłaszcza z kartą stałego klienta, ale zdarzają się też droższe modele. Są przeważnie nie do zdarcia i nawet po latach używałem je w ogrodzie. W Lidlach i CCC butów od lat nie kupuję, kilka razy próbowałem, ale nie miałem szczęścia, po sezonie wyglądały jak kapcie. Myśliwy to raczej w sandałach na polowania nie chodzi, bo to nie jest praktyczne.

    1. Na polowania nie chodzi, ale po mieście już tak.
      Co do marek – ja generalnie do pracy w eleganckich i też polskich, chociaż nazwy włoskie.
      Z Lidla – mokasyny,moje uniwersalne letnie buty i wygodne jak rękawiczki. Rozjadę je w dwa sezony, bo non stop na nogach dwie pary na zmianę.
      Przestałem przywiązywać się do marek,po tym jak pękła podeszwa w Ecco.

      1. Ja tez,kiedys (chyba w 2013 roku) za namowa zony kupilem na wyprzedazy spodnie wranglery za 300 zl czyli ich cene w USA (pamietajac z lat 80-tych ich trwalosc) i po miesiacu przy kopaniu w ogrodzie pekly w kroku,ale nie na szwie, tylko rozdarl sie cienki lichy material.Od tamtej pory zona kupuje mi dzinsy w szmateksie.Te stare sa duzo lepsze.

        1. Teraz dżinsy to jakiś żart, a nie spodnie do pracy. Kupuję robocze w Juli, od kiedy Wranglery czy Levisy wytrzymują rok za biurkiem. Przecierają się szwy, materiał puszcza na zakładkach (jak u Ciebie). Cena zależy od popularności marki, z jakością nie ma nic wspólnego.

  2. Moje buty – wszystkie w granicach max 250 zl, w tym wojskowe do polowy lydki sznurowane, 2 pary typu adidas do kostki, 2 pary tenisowki plytkie, 2 pary robocze, 1 para gumofilce 😀
    A, i jedna para typu do ubrania sznurowane,ale mialem je na sobie z 5 lat temu i zapomnialem o nich.

    1. …dawno temu mialem tez kowbojki firmy podobno El Paso (dostalem je od szwagra), mowil,ze kiedy kupowal wartosc 3k zl (okolo 2005 rok).Sam bym takich drogich nie kupil,ale przyznaje,ze byly nie do zabicia.

    2. …i z tych bardzo roznych moich butow plynie dowod na prawdziwosc OM Twojego stwierdzenia,\e buty nie mowia kompletnie o niczym, co najwyzej, ze wlasciciel ma rozne potrzeby albo jest odjechany 🙂

    3. Ja też mam kilka par. Na zimę trzewiki i takie „gorskie”, 2 pary mokasynów, 2 pary eleganckich i 1 adidasy. Tylko jedne trzewiki 250 zł. Reszta 50-200 zł. No i jeszcze robocze na wsi, więc drugie najdroższe to kalosze z Juli okute stalą

Skomentuj Sławek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *