Niedawno na Fejsie wyświetlił mi wpis z oficjalnego profilu Konfederacji. Poseł Wilk jedzie sobie Skodą Fabią i opowiada o motoryzacji porównując wersję benzynową, LPG oraz auta elektryczne. Niestety, po raz kolejny, polityk nie ma pojęcia o czym mówi, mieszając prawdę z absolutnymi bredniami. Oto one:
Skoda Fabia jest autem kompaktowym. Gdyby poseł przeczytał chociaż jeden blog motoryzacyjny lub gazetę, wiedziałby że Fabia należy do klasy miejskiej b, a nie kompaktowej – c. Stąd bierze się kolejna bzdura.
Elektryk porównywalny z Fabią pali średnio 20 KWh na 100 km. A przecież primo nie ma wielu elektryków klasy B poza Peugotem e-208 i jego pochodnymi. Wreszcie, spalają one 12-15 KWh na 100 km. No i Fabia LPG ma 80 KM a e-208 136 KM. Uśmiałem się też, gdy usłyszałem o jeździe 200km/h. Fabią 1.0 MPI (bo taka najlepsza do gazu)? Przecież ona zupełnie nie nadaje się na trasy dla dynamicznego kierowcy (coś jak mój I30 100 KM). Nie wykluczam, że Ryszard Wilk jechał wersją 1.0 TSI. Tylko wtedy instalacja kosztuje 7500 zł, tracimy gwarancję i spalamy dodatkowo litr benzyny na 100 km, co czyni całą operację nieopłacalną. Wiem, bo miałem Kamiqa 1.0 TSI.
Tym samym poseł porównuje jabłka (podstawową Fabię za 69 tys. zł, przyspieszającą do 100 km w 15,5 s) z gruszkami (Fabia LPG za 74 tys. zł w podstawie i z jeszcze gorszymi osiągami) oraz ziemniakami (Peugeot e-208 na wypasie, z przyspieszeniem 9s/100 km za 158 tys. zł).
Fabia pali 6 l/100 km benzyny, a Fabia LPG 6 l gazu. Kolejna herezja. Każdy, kto jeździł autem z LPG wie, że spalanie LPG to plus 20%, może nawet 30%. Przy okazji wychodzą kolejne kwiatki. Średnia prędkość na komputerze pokładowym widocznym na ekranie wynosi 63 km/h, tymczasem poseł jedzie ekspresówką. W takich warunkach Fabia może i pali 6.1 l/100 km, ale gdy przyspieszymy do 120 km/h będzie to już, podobnie jak w mieście 7,5 l/100 km benzyny, a gazu 9 l/100 km. Przy 140 km/h Fabia 1.0 MPI może palić 10 l/100 km benzyny i 12 l/100 km gazu. Jeśli zaś zostaniemy przy tych 63 km/h to e-208 spali 12 KWh/100 km.
Koszt jazdy na każdym paliwie poseł zaokrągla inaczej, stąd niska wiarygodność wyników. Według niego: benzyna 40 zł/100 km, gaz 20 zł/100 km, elektryk 60/0 zł/100 km przy cenach 6,95, 3,08 i 2,7 zł za jednostkę, bo gaz zaokrągla w dół, benzynę z niewielkim błędem a do elektryka dolicza 10%. Powinno być zatem:
- benzyna 43 zł,
- gaz 27 zł (7,5 litra LPG, oraz 0,5 l/benzyny),
- elektryk – 33/0.
Jak widzicie, prawidłowo podany wynik zupełnie się zmienia. Elektryk tankowany na płatnej ładowarce wychodzi nieco drożej niż gaz, a taniej niż benzyna (wg Ryszarda Wilka miał być 3 razy droższy od gazu i o 50% od benzyny). Dzisiaj wyniki byłyby inne, bo benzyna staniała o 70 groszy, a gaz o 10.
Ale na koniec poseł bije sam siebie.
Instalacja fotowoltaiczna kosztuje 40.000 zł, a zwróci się po 100.000 km. To ma być clou. Oczywiście, znowu poseł coś źle poczytał. Jeżeli auto pali 12 Kwh na 100 km, a przeciętny Polak przejeżdża rocznie 10 tys. km, potrzebuje 1200 KWh/rok. Instalacja 3 KWp (3000 KWh/rok) kosztuje 15 tys. zł, a z rządowym dofinansowaniem możemy ją mieć za 10 tys. zł, a nawet za 0 zł (gdy mało zarabiamy). Ja z gminną dopłatą płaciłem 7 tys. zł. No i wyprodukujemy jeszcze prąd o wartości 600 zł/rok, który możemy sprzedać. Tu mamy wynik następujący przy przebiegu 10 tys. km rok. Koszt instalacji 10 tys. zł, zysk z elektryka do benzyny 4300 zł (ponieważ 43 zł/100 km), dodajemy sprzedany (niekupiony) prąd za 600 zł. Czas zwrotu ca. 2 lata i 21 tys. km. Opowieści o żywotności paneli litościwie pominę. Nawet przy spalaniu 20 KWh/100 km wyjdziemy niewiele gorzej (różnica to te 600 zł/rok).
Wiecie jednak co jest najśmieszniejsze. Poseł nie powiedział o faktycznych wadach elektryka – czasie ładowania, utracie wartości, wyższej masie, mniejszym bagażniku (moja Kona -30 litrów), a to właśnie one powinny skłaniać do przemyśleń. Nie cena paliwa. Tu elektryki z własną FV są bezkonkurencyjne. Mają szansę przegrać tylko z hybrydami LPG, ale o nich w filmiku nie wspomniano.
Kazdy Polak, a posel juz na pewno, zna sie na: medycynie, polityce i motoryzacji 🙂
Wilk niech sie zajmie tym na czym sie zna.
Widzisz, niby powinienem się przyzwyczaić, ale ciągle dziwi.
„Pieprzenie w bambus” -cytat z C.Eastwooda z filmu Wzgorze Zlamanych Serc.
Pieprzeniem w bambus zajmuja sie tzw. poslowie a my za to placimy.
Spróbowałem obiadów na Orlenie, niestety w późnej porze, stąd wybór był skromny. Mimo wszystko, bardziej mi smakowało niż amerykańskie bułki z frytkami. Dzieciak nie grymasił, a żona nawet mruczała pod nosem zerkając w paragon za dwudaniowy obiad. Mam tylko nadzieję, że Bieńkowska-Taki Mamy Klimat nie pozamyka barów Orlenu w ramach czystek kadrowych.
Zamykanie barów to zabijanie kury znoszącej złote jajka. Zresztą na żarciu pewnie zna się lepiej niż paliwie. Może to plotka i prezesem zostanie były prezes CERNu.On faktycznie poznał biznes paliwowy.
Niech jeszcze kasyna otworza, bedzie wiecej kasy.
A moze tez burdele?
Przy czym z tych ostatnich jest chociaz jakis pozytek-mezowie nie zdradzaja zon u kochanek tylko ida do panienki.
I jedne i drugie mają długą tradycję. Można jeszcze wprowadzić parę dodatkowych podatków. Sądzę że temat powróci pod koniec 2024. Deficyt nie może rosnąć bez końca.
W starej unii podnosza prog dopuszczalnego zadluzenia.Makaroniarze maja chyb kolo 100% PKB abedzie wiecej.
To moze sie komus przyda:
https://www.shanghaieye.cn/News?pT=NEWS&cT=WORLD
Jeśli elektryki to tylko na wodór. Wbrew pozorom łatwiej będzie rozbudować sieć stacji wodorowych niż przebudować sieć energetyczną. Masa elektryków akumulatorowych niesie za sobą szereg problemów, które celowo pomija się, by nie denerwować lobby. Własna FV jest bezkonkurencyjna jak elektryk służy do jazdy wokół komina. Poza tym przypadkiem wszelkiej maści inne napędy, wliczając w to koszt zakupu aut spalinowych czy czas tankowania pozostawiają elektryki lata świetlne za sobą. W mojej ocenie kogoś w Brukseli nieźle potargało, ten ktoś zaraził pomysłem inne persony i lawina elektrycznego absurdu ruszyła. Nikt nie wnikał w straty gospodarki jakie to niesie za sobą, w tym utratę setek tysięcy miejsc pracy w sektorze motoryzacji.
Sektor motoryzacji to jedno, a petroświat to zupełnie inna historia. Całkowite odejście od ropy, to nie tylko żyła złota, ale wejście w globalny rynek energii. I oto przede wszystkim chodzi.
Slawek-nie gniewaj sie,ale jaka zyla zlota? Przeciez wiekszosc wiekich swiatowych firm wydobywczych i przetworczych ma ustawiona produkcje, ludzi, kontrakty na lata naprzod, to co-maja to nagle spuscic w kiblu?Przeciez wlasnie to wydobycie to zyla zlota.
I utarcie nosa szejkom oraz Rosji. Gdyby tylko prąd pochodził z atomu.
Tak, jednak JE Tusk azaliz byl laskaw stwierdzic, ze nam nie trza elektrowni atomowych, bo mamy kupowac prad od szwabow z ichnich elektrowni atomowych.Nie wiem co na to Solorz-Zak,ale na pewno gdyby doszlo (a raczej nie doszlo do zakontraktowanych juz budów i uruchomionych procesow inwestycyjnych) upomni sie o kary umowne od skarbu panstwa, czyli my podatnicy za to zaplacimy.A bedzie mnogo, oj mnogo dienieg.
Myślę, że atom jest najlepszym wyborem, tylko na budowę poczekamy kilkanaście lat. I ostatecznie kupimy projekty amerykańskie.
Tak, jedyne rozsadne i zarazem ekologiczne rozwiazanie to wodor.Nie trzeba nawet zmieniac konstrukcji aut, wystarczy lekka midernizacja podobna jak do lpg.
Tomsi-Brukseli tez ktos wydaje polecenia zza zaslony.Rotschild?Soros? Spolka?Inni? Ale ktos na pewno.
Obserwuję moich znajomych, a mówimy o tzw.miejskiej klasie średniej. Większość aut opuszcza granice województwa (czyli zasięg elektryka pojechać i wrócić) 2 razy do roku. Ponad połowa (auta żon plus niektóre facetów) – nigdy bo na wczasy latają. Czyli na elektryka plus FV warunki idealne. Oczywiście nic na siłę ale ja sobie chwalę, a baterię mam małą i sporo jeżdżę w trasy po 400 km i powrót.
Co do wodoru. Mamy jeden model – Toyota Mirai. Wielkość- równa Camry. Mniejszy bagażnik, cena +60%. Zalet – 0. Użytkować się tego nie da bo 2 stacje Warszawa i Rybnik. Gdyby je rozbudować? Tylko w moim, wschodnim województwie jest 40-50 stacji ładowania EV. Do tego możesz korzystać z gniazdka. Mój pracodawca ma 4 elektryki i 4 wallboxy oraz własną mini-elektrownię FV. To się da zrobić – klucz – autokonsumcja.
A i ceny spadają. Citroen oferuje model C3 za 110 tys. zł. Z dopłatą – równy Fabii. Bez dopłaty Polo.
Na dzisiaj.Jesli bedzie wieksza siec wymian ogniw wodorowych wtedy sie poprawi.Dla mnie najwazniejsze jest,ze czas ladowania krotki, cena jak za benzyne, i niewielka ingerencja w konstrukcje-nadal sinik tlokowy.Jest to wazne, bo nagle przestawianie stacji obslugi na kompletnie inny rodzaj napedu i inna konstrukcja wywola wiele bledow i komplikacji = opoznien i wzrostu cen napraw.
Do 19.10. Też uważam wodór za obiecujący napęd… w przyszłości. Na razie – kompletnie bez szans na masowe wykorzystanie.
Zmiana nieco większa niż do LPG, ale w mojej ocenie (nie jestem specjalistą) jeżeli mamy odejść w motoryzacji od węglowodorów, to tylko w tym kierunku. Tak Jan, masz rację, niewykluczone, że w Brukseli lobbują silniejsi. Teraz w mediach ( TVP, TVN) dużo mówią o nielegalnych imigrantach. Takie podwaliny przed nieuchronnym sprowadzeniem ich, choćby na siłę, do Polski. Takie lobby, które działa w Polsce. Wszak Pan D.T. dzięki średnio inteligentnej części społeczeństwa często legitymującego się, o zgrozo, wyższym wykształceniem, ma mandat społeczny na migrantów. Uważam, że dla normalnej asymilacji nieuchronnego jest rozmieszczenie ich w lokalach należących do właśnie tych osób, które wzięły udział w wyborach a odmówiły odpowiedzi na pytania referendalne godząc się tym samym na przymusową relokację.
Tomsi-uwazam,ze nie tylko lobbuja.Uwazam, ze cala ta dupokracja unijna steruje zza zaslony jedna-dwie osoby w typie multibilionera Rotdchilda, Rockefellera itp.Czemu? Bo caly zarzad unijny podobnie jak rzady krajowe to marionetki, a decydent jest na samej gorze.Zreszta wiemy u kogo byl Jaruzelski po pozyczke w 1983 bodaj-Komisja Trojstronna w NY, ale rozmawial z Rockefellerem.I tez wtedy zadecydowal wlasnie on.
Teoria spiskowa i wywrotowa, przyznaje, ale jesli patrzec z takiego punktu widzenia, to kropki ladnie sie łącza i wychodzi wzór.
Tomsi-Tusk podpisze wszystko co mu kaze Bruksela, w koncu po to zostal obsadzony u nas na premiera.A jak podpisze ,w nagrode pojdzie byc moze na stolek po von der Leyen(jej przodkowie pewnie sie przewracaja w grobie,ale w kazdej rodzinie nawet baronom trafi sie czarna owca) albo podobny.Zreszta Morawiecki tez pewnie ma gdzies taki stolek obiecany za wprowadzanie Nowego Ładu.
My już mamy swoich kilka milionów Ukraińców, którzy otwarcie mówią – idziemy do Niemiec. U nas zostanie pewnie te 250 tys. Azjatów i murzynów sprowadzonych w ostatniej kadencji. Polityka imigracyjna musi zostać oparta na selekcji – tak działa USA – nie wpuszczają wszystkich. Już mówią o tym państwa południa, dość duże żeby coś zmienić (Włochy, część Francji i Hiszpanii).
Niemcy maja nam za zle,ze Kaczynski nie wzial wtedy od Merkel tych imigrantow, i teraz nam ich wysla,a my wezmiemy i pocalujemy ich za to w dupe.Bo mogli np. naliczyc od razu te 20k kar od lebka. Oczywiscie o zalegla kase za kilka milonow Ukraincow nikt sie nie upomni bo i po co-po co Polaczkom kasa? jeszcze im sie we lbach poprzewraca, a tak przyjada zbierac szparagi do bauera,a tam ni ma kim robic.
Pani Makrela zaprosiła wszystkich i teraz RFN dusi się. Podobnie inne kraje. Polska jest dla nich jedyną szansą. Migranci z Azji sprowadzeni do pracy to zupełnie inna bajka. Kilka miesięcy i wyjeżdżają. Wybory były po to by żyło nam się lepiej. Mam żal do wielu, którzy olali temat i nie wzięli udziału w referendum. Tłumaczenie jakie od nich słyszę w stylu: „przecież referendum nie jest wiążące” powoduje jeszcze większą irytację. I są to z reguły ludzie wykształceni. Mało tego, chełpiacy się jaką to uczelnię skończyli. Tak sobie myślę, że nasze elity kończyły te same szkoły.
Bylo nie brac wtedy i teraz nie kwiczec.
Propaganda ma wielka sile, co widac na roznych wyprzedazach i debilnych haslach typu „must have”.
Mam jedną prośbę – nie uprawiajcie propagandy, nie zniekształcajcie nazwisk, bo to nic nie wnosi do dyskusji. Skupmy się na liczbach. Obecny premier Tusk piastował tę funkcję w latach 2007-2014. Ilu ściągnął imigrantów? A ile przyjechało w latach 2015-2023? Ja wiem o dwustu tysiącach wiz dla Afryki i Azji. Czy w mniejszych miastach widać ich na ulicach? Nie. O dziwo, górale bardzo sobie chwalą turystów z Arabii Saudyjskiej czy Kataru, bo płacą dobrze i dolarami. Przeszkadzają im imigranci. Ilu ich pod Tatrami? Śladowa ilość. Premier Kopacz poległa, bo chciała relokować kilkanaście tysięcy. Na przeciętną polską gminę z 5000 mieszkańców przypada niecały jeden. Czy to coś zmieniłoby? Nie sądzę.
Rząd PiS poza ciemnoskórymi ściągnął miliony Ukraińców. Przy czym ci ostatni są często pół- lub ćwierć-Polakami, w sensie etnicznym, ale już ich widać i słychać od Bałtyku do Tatr.
W moim studenckim mieście spotykam dwie kategorie młodych ludzi o ciemnym kolorze skóry: Hindusów i Afrykańczyków. Wszyscy dobrze mówią po angielsku. Część (głównie czarne dziewczyny i Hindusi obu płci) studiuje na Uniwersytecie Medycznym, część (czarni młodzieńcy) jeździ na Bolcie. Więc albo pracują (choćby na czarno, nie wiem) albo się uczą. Czy mam z tym problem? Nie.
Co do duszenia się Niemiec, przez rząd p. Merkel. Wiesz, już w 1995 r. w Niemczech żyło 10% Turków, sporo Serbów, CHorwatów, Bośniaków, Albańczyków i jeszcze Polacy. Z tej grupy sporo to muzułmanie (Turcy, Bośniacy, Albańczycy) Rządził Kohl. Teraz jest kanclerz Scholz. I robi podobnie. Ponieważ od kilkudziesięciu lat Niemcy wypracowali konsensus – przyjmujemy. Przeciw występuje mniejszość społeczeństwa (może 1/3). I tylko oni są przeciw migracji jako takiej, a reszta prezentuje różne postawy od bezwarunkowej akceptacji do postawienia warunków.
Natomiast historia uczy, że trzeba mieć politykę migracyjną, bo jedni na tym procesie zbudowali dobrobyt (USA, Argentyna) inni polegli (Cesarstwo Rzymskie).
Co do referendum, wykształcenie nie ma nic do rzeczy, ale dane socjologiczno-statystyczne są jasne: wyborcy PO, wykształceni, raczej w średnim wieku, głównie kobiety; PiS – emeryci, gorzej wykształceni, wsie i średnie miasta, Konfederacja i Lewica – ludzie młodzi, tylko w jednym przypadku mężczyźni, w drugim kobiety. A więc przeciw referendum byli głównie ludzie w średnim wieku (35-60). Zanim zacznie się wypowiedź warto poznać zasady referendum. Otóż, pobierając kartę, bierzemy udział, mimo że interesuje nas jeden temat z czterech. I w ten sposób podbijamy frekwencje. Poprzedni rząd założył sobie, że urządzi plebiscyt, tylko przestrzelił jak komuniści aż dwa razy. Dało się to przewidzieć, bo większość referendów po 89 r. było niewiążących. Do tego dodano bezsensowne pytania przy znanej regule jak w 1947 (ułóżmy pytania tak, żebyśmy mogli powiedzieć, że przeciw głosuje tylko debil i zdrajca i zbierzmy kilka niepowiązanych tematów do kupy). Stąd niepobranie karty to nie efekt prania mózgu, propagandy lecz świadomego wyboru, by nie brać udziału w farsie. I tyle. PiS na temacie „migranci” – czego dotyczyły dwa pytania próbował ustawić kampanię. Nie wyszło. Premier Tusk od razu powiedział „jestem przeciw przymusowej relokacji” i powtórzył takie zdanie wielokrotnie. Stąd przy danych statystycznych obciążanie go łatką „przyjaciela murzynów i muzułmanów” uważam za niesprawiedliwe.
Ktoś z Was jeszcze pamięta jak długo Angela stawiała opór przyjmowaniu migrantów do Niemiec?
Tak, i chciala nam wcisnac spora ich ilosc. Teraz przyjmiemy z otwartymi rekami.Rzad mysli,ze zyska nowych podatnikow,a tak nie bedzie.Beda siedziec na socjalu.
Niemiecki wzór człowieka przy korycie: działać na rzecz kraju trzeciego, gdzie później zaproponują w podzięce etat. Kanclerze i im podobni zarabiają teraz miliony w Rosji a np. polski tzw. „pożyteczny idiota” za działalność na rzecz np. Niemiec czy Francji dostanie po czasie posadę w Brukseli lub w powiązanych z nią „firmach”. Tak to działa i wszyscy o tym wiedzą a i tak nic z tym nie robią. Taki np. D.T. podniósł kobietom wiek emerytalny a po niespełna dekadzie jako wielki obrońca kobiet między innymi ich głosami ponownie dostał się do sejmu i skorzystał z szansy bycia premierem. Być może to teoria spiskowa, nie wiem czy to prawda, ale mówi się, że musi zrobić w Polsce to na co umówił się za zachodnią granicą i będzie za to wynagrodzony. Oby ci co tak mówią mylili się. Dla mnie osobiście Polska jest najważniejsza. Pan Morawiecki bardzo mnie zawiódł, D.T. także a dziś znów jest prezesem. O co tu chodzi?
Tomsi-przecies zarowno Morawiecki, jak Tusk, byc moze tez inni ale oni na pewno, to chlopcy Klausa Schwaba.Morawiecki nawet z tym sie nie kryje.Czyli jak myslisz-po co ich Schwab zwerbowal i wyszkolil?Poto,zeby dzialali dla Polski?Czy dla niego?
Do 18.06. ALeż to jest proste. Temat emigracji i wieku emerytalnego, który tak rozgrzał społeczeństwo w 2015 r., teraz ma mniejszą moc rażenia niż prawo do legalnej aborcji i dziesiątki innych tematów, jak choćby inflacja, wyższe podatki, wysokość emerytury. A Tusk i Kaczyński cały czas nie mają z kim przegrać, dlatego wygrywają. Z Czarzastym? Biedroniem? Braunem? Mentzenem? Korwin-Mikkem? Kukizem? Wolne żarty, każdy z tych panów ma elektorat na poziomie 1-5%. Teraz na fali wznosi się PSL-Polska 2050. Zobaczymy jak długo.
Co do wieku emerytalnego. Opowieść o nim stanowi pewien fetysz. Ja na przykład chciałbym iść na emeryturę w wieku 50 lat, bo mnie na to stać (zarabiałem na uop), ale przedsiębiorcy na minimalnej i całej ogromnej grupy z 1609 zł netto (2024 r.), i tak popracują do śmierci. Nie z wyboru, a z biedy. Więc temat ten nie ma znaczenia. Część już to dostrzegła, część jeszcze nie. Wiadomo, niektórzy (może 5-10%) zwrócą uwagę na wolność wyboru, lecz raczej z gatunku tej, która uwolniła chłopów w Księstwie Warszawskim, a nie dała im ziemi.
Nie zrozumieliście pytania. A warto się zastanowić, żeby cokolwiek zrozumieć z tego co się teraz dzieje w Europie. Merkel nie chciała przyjąć migrantów z Afryki, ale w ciągu tygodnia zmieniła zdanie. Warto przypomnieć sobie, co się w tamtym tygodniu stało. Mało kto pamięta, a jeszcze mniej kojarzy fakty: 2015 rok – wytężcie szare komórki, panowie.
Z wiekiem sie glupieje, oswiec mnie jesli laska .
Musisz sięgnąć pamięcią do Arabskiej Wiosny i początków kryzysu migracyjnego, który początkowo narastał w Grecji i we Włoszech. Obowiązywała wtedy konwencja dublińska, z której wynikało, że azylu powinny udzielać te państwa UE, które jako pierwsze przyjęły uchodźców. Niemcom wydawało się wtedy, że problem dotyczy ich w niewielkim stopniu – w sierpniu 2015 , w całej UE uchodźców było zaledwie 300 tys., głównie w Grecji i we Włoszech,a południowe kraje UE pogrążone w kryzysie były ekonomicznie zależne od Niemiec. Wtedy Merkel ogłosiła, ze uchodźcy znajdą pomoc w Europie, negocjując w tym samym czasie wysokość materialnej pomocy dla Grecji. Uchodźcy przyjęli to jako zaproszenie. Tym razem szlakiem zachodniobałkańskim usiłowali przedrzeć się do Niemiec. W odpowiedzi, Niemcy oraz Austria przywróciły kontrole graniczne. Uchodźcy zaczęli gromadzić się na Węgrzech, próbując nielegalnie przekroczyć granice z Austrią. 5-6.września Niemcy i Węgry zdecydowały się jednorazowo przyjąć 14. tys. uchodźców po skandalu z uduszonymi w przyczepie migrantami, w trakcie przejazdu przez Austrię. To miało jednak zakończyć zaangażowanie Niemiec w udzielanie pomocy. Dwa tygodnie później Merkel najwyraźniej pod silną presją zmieniła zdanie, a my mogliśmy oglądać w TV Niemców ze swoimi słynnymi banerami na dworcach: Herzlich Wilkommen! Przypomnij sobie, co się wtedy stało.