Ceny nawozów, zboża i pensja. Opłacalność współczesnego rolnictwa, czyli za Gierka chłop miał lepiej.

Na blogu coraz częściej przewijają się tematy rolniczo-ogrodnicze. Ma to związek z intensyfikowaniem przeze mnie innych obszarów zarobkowych, a planowanym wygaszaniem pracy etatowej. Muszę więc czytać różne portale branżowe i wyłapywać takie perełki https://www.farmer.pl/produkcja-roslinna/nawozy/ile-kosztowaly-nawozy-w-latach-70-tych-za-tone-pszenicy-mozna-bylo-kupic-okolo-tone-mocznika,127768.html

Autor artykuły pisze wyraźnie, że w roku 1970 można było kupić tonę mocznika za 3650 zł, a tona pszenicy w skupie kosztowała 3500 zł. Czyli mniej więcej tona za tonę.

W roku 1975 (środkowy Gierek), mocznik kosztował 3200 zł/tona, a pszenica 4050 zł/tonę. Już pszenica była droższa, a opłacalność rolnictwa większa.

Teraz nie mamy cen urzędowych, a notowania zmieniają się regularnie. Trafiłem na artykuł z sierpnia 2022 r., – https://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/rynki-rolne/cena-nawozow-w-rok-wzrosla-o-ponad-3-tys-zl-oplacalnosc-siewu-zboz-bliska-zeru/ w którym podano cenę mocznika 5200 zł/tonę. Pszenicę skupowano po 1400 zł/tonę. Teraz Grupa Azoty trochę spuściła z ceny (podobny mechanizm jak przy Orlenie – gaz tanieje od jesieni – jest już niżej niż przed wojną, ceny nawozów zmienione w lutym) i sprzedaje mocznik za 2800 zł/tona. Co z tego, jeśli pszenica potaniała do 1200 zł/tona. W sierpniu 2021 r. mocznik kosztował 1900 zł/tona, a pszenicę skupowano po 850 zł/tona.

Przypomnę jeszcze raz w 1970 r. za tonę skupionej pszenicy rolnik mógł kupić tonę mocznika, w 1975 r. nawet 1.2 tony. Współcześnie:

= sierpień 2021 – 0,45 tony,

= sierpień 2022 – 0,27 tony,

= styczeń 2022 – 0, 42 tony.

To jeszcze nie wszystko. W 1970 r. średnie miesięczne wynagrodzenie wynosiło 2235 zł czyli trochę ponad 0,6 tony pszenicy i mocznika. W 1975 r. pensja wzrosła do 3913 zł (ponad tonę mocznika i niecałą tonę pszenicy).

W 2021 r. średnia pensja kształtowała się na poziomie 5600 zł, a więc żeby je osiągnąć chłop musiał sprzedać ponad 6 ton pszenicy. Obecnie nieco mniej – ok.5 ton (6000 zł pensja średnia i pszenica 1200/ tonę). Za Gierka chłop miał więc o wiele lepiej. Rolnicy oczywiście tego, kto im zafundował kopa w żyć, wynoszą pod niebiosa.

7 komentarzy do “Ceny nawozów, zboża i pensja. Opłacalność współczesnego rolnictwa, czyli za Gierka chłop miał lepiej.”

  1. Kilkadziesiąt lat wstecz z 13 hektarów można było spokojnie żyć i wychować potomstwo. Każdy rolnik miał krówkę świnkę i kurę. A teraz Polska wieś wygląda jak wygląda. Gospodarstwa wielkopowierzchniowe, jak ktoś ma te 13 hektarów to uprawia je po godzinach pracy etatowej jako hobby, mało kto ma hodowlę czegokolwiek, ceny jakie są na rynkach każdy widzi, zbliżamy się pomalutku to zamknięcia okręgu i do nowego otwarcia. Tego już nie można kryć. Wszystko ku temu zmierza. Historia zatacza kolejne koło.

    1. Niestety Macieju. Pamiętam z dzieciństwa – gospodarz na 10 ha żył jak król. Czytałem analizy z USA – jest podobnie. Z gospodarstwa, które ojciec i dziadek spokojnie utrzymywali rodzinę, nie da się obecnie wyżyć. Popatrz, jak wygląda rynek mleka? Trzy miesiące temu, podobno brakuje i masło po 10 zł, a teraz sieci wymuszają spadek o 25-40% w mleczarni, więc i w skupie.
      Niewielkie (amerykańskie standardy) farmy, położone blisko miast i miasteczek przerzuciły się bezpośrednie dostawy do klientów. Przywożą raz w tygodniu koszyk zawierający wszystko od zieleniny, po ziemniaki, mleko, jajka, aż po mięso. Ewentualnie, bez tego ostatniego. Produkują mniej, ale ekologicznie i w sposób zrównoważony (bo są też nawadniane farmy „eko” w Kalifornii, oparte o wyciskanie ostatnich soków ziemi i człowieka, po prostu nie stosują chemii i to wystarczy). Może u nas pójdzie w tę stronę? Dopóki nie zginie klasa średnia, chętnych na chleb bez robala nie zabraknie. A u nas mnóstwo zabiera pośrednik. Stąd bieda, bo dla miasta cena wysoka. Jeśli tona pszenicy w skupie – 1200 zł, a kg mąki 4,5 zł, to skąd się bierze różnica? Przecież to nie 20% podatków, nawet nie drugie tyle narzutu, ale prawie 4 razy. I tak jest na wszystkim. Stąd, wbrew pozorom, wieś i miasto jadą na jednym wózku.

  2. Dzieki globalizmowi i uprzemyslowieniu mamy kombinaty rolnicze wielotysieczne ha.Udzialowcy/inwestorzy zadaja coraz wyzszych zyskow,a zarzady te zyski staraja sie im dac. Stad wysrubowane oszczednosci i masowa produkcja.

    1. Moim zdaniem działają, znane z Wielkiego Kryzysu tzw. nożyce cen. W długim okresie ceny za podstawowe produkty rolne (zboża, rzepak, kukurydza itp.) rosną wolno lub wcale. Towarzyszy temu skokowy wzrost cen środków produkcji: maszyn rolniczych, nawozów, środków ochrony roślin a także pracy. W efekcie zmniejsza się zysk jednostkowy. Duże gospodarstwa przykryją go skalą, specjalizacją i mechanizacją, małe nie mają szans. Czy to oznacza, że nie ma dla nich miejsca? Też nie, tylko potrzeba specjalizacji. Trochę ułatwia to globalne ocieplenie. W moich okolicach, 40 lat wstecz, wymarzały orzechy włoskie, teraz świetnie udaje się winorośl czy melony latem, krótko mówiąc, mamy temperatury lata znane wcześniej w Bułgarii, za to minimalne deszcze. Z wina (ostatnio winiarstwo modne), wyżyje się całkiem nieźle, dużo lepiej niż z pszenicy przy znacznie wyższych nakładach pracy i kasy na hektar.

        1. Zarządy też działają, ale raczej firm przetwórczych, handlowych. One śrubują zyski kosztem konsumenta i producentów rolnych.

Skomentuj Oszczędny Milioner Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *