Rynek mieszkań na moim podwórku, pod koniec czerwca 2022 r.

Moje podwórko, to osiedle mieszkań przeważnie wynajmowanych studentom lub zamieszkiwanych przez starsze osoby. Z racji struktury własnościowej (80-latkowie), następuje stopniowa wymiana pokoleń, co czyni lokale łakomym kąskiem dla wszelkiej maści fliperów. Korzystają oni z bliskości centrum, uczelni i ogólnej przyjazności dzielnicy (cała infrastruktura, dużo zieleni). Co zmienił ostatni rok? Jakie są trendy?

Spadła liczba mieszkań na wynajem, wzrosły jego ceny. Ogółem oferowanych jest obecnie ok. 70 mieszkań. Ceny od  1400 zł za nieremontowaną kawalerkę z pięćdziesięcioletnimi meblami do 2700 zł za 60m2 w apartamentowcu (tym razem bez mebli). Standard małych dwóch pokoi 1800-2400 zł. Jeszcze rok temu za 1400 zł można było znaleźć coś sensownego.

Ceny zakupu poszły w górę. Dwa pokoje do remontu – minimum 350 tys. zł za niespełna 40m2, takie samo, ale po najtańszym remoncie (flip) 400 tys.

Wzrost stóp procentowych uczynił zakup na kredyt nieopłacalnym. Stawki wynajmu już znacie. Ceny też. Przy obecnych stopach, oznacza to ratę 2800 zł, dopłatę jeszcze 400 zł czynszu i konieczność posiadania ok. 70 tys. „na start” (wkład własny, koszty notarialne, prowizje). Z tej raty 2800 zł, tylko śladowa ilość (300 zł) to będzie spłata kapitału. Zupełnie bez sensu wydawać 3200 zł (minus ew. te 300 zł), skoro najem damy radę ogarnąć za 2400 zł.

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka – wzmożony popyt (Ukraińcy), wstrzymanie akcji kredytowej i bezsens zadłużania się, inflacja wraz z ucieczką od gotówki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *