Kiedy powiedzieć „wystarczy”?

Dzisiaj skupię się na  filozofii bogactwa.  Postaram się odpowiedzieć na pytanie: co dla oszczędnego milionera znaczy „dosyć”.

Przecież wiesz, że nie można mieć wszystkiego i zatrzymać tego na zawsze. Dotyczy to zarówno rzeczy materialnych jak i niematerialnych (np. czas). Życie płynie, podlega ciągłym zmianom. Nie można dać się zwariować. Najwięcej posiadają Ci, którzy mało pragną. Wyobraź sobie milion złotych. Co można za niego kupić? Na pewno spore mieszkanie w większości miast Polski, bardzo dobry samochód. To takie proste rzeczy (często nieosiągalne), o których posiadaniu na własność marzy wielu Polaków.  Jako milioner dodałbym jeszcze – inwestycje. Można założyć własny biznes, kupić akcję, nieruchomość itp. Można pomnożyć pieniądze.  Takie pieniądze mogą dać wygodne życie. Dla mnie to dosyć.

Gdzieś za linią kilku milionów zaczyna się inne życie. Kończą się proste marzenia. Zaczyna albo  biznesowa gra (spore interesy i ryzyko), albo konsumpcja (luksus), albo szalona pogoń aby mieć jeszcze więcej – dziesiątki milionów, setki, miliardy.

Taka pogoń wielu doprowadziła do bankructwa, rozbiła rodziny, spowodowała zawały, wylewy itp. Czy warto? W mojej ocenie – nie.

Cena, którą płaci się za gigantyczne bogactwo zazwyczaj przekracza zyski.  Czy prywatny odrzutowiec zrównoważy nam brak kontaktu z dziećmi? Czy wielokrotne bankructwo (Donald Trump) i śluby z kolejnymi modelkami uczynią nas ludźmi szczęśliwymi? Zdecydowanie nie.

Znam pewną liczbę ludzi zamożnych (tzn. posiadających majątek 1-3 mln zł). Wszyscy żyją podobnie do przeciętnej w swoich środowiskach, ale spokojniej, bo mają zaplecze finansowe.  Poznałem też pewną liczbę multimilionerów (10-200 mln zł). Wszyscy doświadczyli w życiu szalonych obrotów koła fortuny np. tworzyli spółki, wprowadzali je na giełdę, a następnie patrzyli bezradnie na ich upadłość przy zmianie koniunktury, dobierali dzieciom współmałżonków wg kryterium przydatności w biznesie, toczyli spory o majątek w rodzinie.

Dlatego uważam, że „dosyć” oznacza zamożność, nigdy bogactwo.

 

 

2 przemyślenia nt. „Kiedy powiedzieć „wystarczy”?”

  1. Rozsądna definicja zamożności w tym artykule, tj. majątek 1-3 mln zł. Czyli od miliona złotych do mniej więcej miliona dolarów. Co ciekawe w mediach dominuje inna definicja zamożności, rozpowszechniona przez jedną z firm konsultingowych. Wg. tej definicji zamożny to ten kto zarabia minimum 7100 zł brutto, czyli ok 2000 dolarów. Nie uwzględnia ona majątku! Jak dla mnie mnie nie jest zamożnym ten kto ma negatywny majątek (przykładowo wartość kredytu we franku przewyższa wartość mieszkania) a zarabia te 2000 dolarów brutto. Za to zamożnym jest ten kto ma majątek netto 2 mln zł a zarabia 3 tysiące zł.

    A co sądzi autor?

    1. Autor w zupełności się zgadza. Zamożność to nie dochód. Znam kilka osób, które przy dochodzie 10 tys. zł wiecznie są pod kreską. Z kolei majątek też może być zwodniczy (emeryt posiadający np. dom w Warszawie). Dlatego spotkałem się z pojęciem – majątek pow. 500 tys. zł w aktywach innych niż miejsce zamieszkania (w domyśle generujących dodatkowy dochód).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *