Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Bezpieczeństwo ponad wszystko. Czy taka inwestycja istnieje? – Oszczędny Milioner

Bezpieczeństwo ponad wszystko. Czy taka inwestycja istnieje?

Czy wiecie, że jest na rynku produkt, który daje gwarancję zysku? Nie zachowania kapitału (braku straty), ale zysku. Niezależnie, czy jesteście młodzi czy starzy, doświadczeni czy początkujący. Znacie matmę, czy dostaliście z niej dwójkę na maturze. Do tego dostępny na wyciągnięcie ręki. Inwestowanie w niego zajmie Wam 5 minut miesięcznie. Dzisiaj płacą 6.5% (minus podatki, albo i bez nich, jeżeli masz IKZE lub IKE) przy inflacji na poziomie niespełna 3%. Zero prowizji. Zgadliście już?

Czy życie może być prostsze? Kupujemy w jednym opakowaniu: bezpieczeństwo, prostotę i kapkę chciwości.

A argument społeczny? Dostępny dla każdego. Nietrudno go zrozumieć. I wielu go zna.

Teraz odrobina matematyki. Czy wiesz, że zyskując realnie 2% nad inflację (powiedzmy sobie szczerze, nie zawsze będzie tak dobrze, jak dziś) nie tylko zachowujemy kasę, ale i zarabiamy. Nigdy nie stracimy, czyli nie doświadczymy obsunięć kapitału. Idealnie.

Po 10 latach, dzięki procentowi składanemu, z inwestycji 1000 zł miesięcznie, przy ochronie (tarczy podatkowej) osiągniemy realnie (czyli z uwzględnieniem zachowania wartości pieniądza) – prawie 133 tys. zł. Nominalnie (zakładając nieco gorsze warunki czyli średnio 5%/rok) – prawie 156 tys. zł.

A po 40 latach? Tyle wynosi okres oszczędzania na emeryturę. 1.53 mln zł przy 5% i 735 tys. zł realnie (dzisiejsza wartość pieniądza). No właśnie, ile tej prywatnej emerytury dostaniemy?

Znowu, łatwo policzyć. 1.53 mln x 5% = 76,5tys. zł/rok i 6370 zł/m-c.

Realnie – 735.000 x 4% (nie przejmujemy się utratą wartości lecz stosujemy tzw. rachunek FIRE) – 29.400 zł/rok i prawie 2500 zł co miesiąc.

W tym miejscu, żebyście mieli czas chwilę odetchnąć, pokażę Wam wyliczenia ZUS. Trzydziestoletni przedsiębiorca, odprowadzający składkę 19,76% od 60% średniej pensji musi teraz zapłacić 2000 zł/m-c. Obiecują mu emeryturę minimalną, czyli 1800 zł. Wy, płacąc o połowę mniej, dostaniecie 40% więcej i to jeszcze z zachowaniem dziedziczenia.

Król prostoty i bezpieczeństwa został wybrany. Jak się nazywa?

6 komentarzy do “Bezpieczeństwo ponad wszystko. Czy taka inwestycja istnieje?”

  1. 5,35% obecnie płacą 10-latki. Jeżeli ma się na IKE to faktycznie tyle wyjdzie- prawie 5,3 % ale netto.
    Szczerze-to nie ma lepszego instrumentu finansowego dla ludzi nie siedzących na rynku kapitałowym.
    A nawet dla tych co się na nim znają- to powinien być jeden z filarów funduszu emerytalnego.

    1. Zwłaszcza teraz. 10 lat temu, przy deflacji, 1% wyglądało słabo. Stąd jedną z podstawowych umiejętności, kogoś, kogo nazywam „inwestorem typu B”, a Ty „człowiekiem nie siedzącym na rynku kapitałowym” staje się umiejętność rozróżnienia dobrego i złego czasu.

  2. Wszystko fajnie, ale jeśli państwo zmieni sposób liczenia inflacji, usuwając z koszyka drożejące towary, wliczony wskaźnik będzie sztucznie zaniżony i otrzymaną indeksacja będzie niższa niż realny wzrost cen. Dodatkowo w przypadku załamania demograficznego (co chyba dzieje się się), hiperinflacji lub wojny, państwo może nie być w stanie realizować wykupu. Dodatkowo państwo zawsze może zmienić zasady gry i np. zmienić prawo podatkowe. W mojej ocenie nie ma czegoś takiego jak „produkt dający gwarancję zysku”, bynajmniej w tak długim okresie jak wielu ma przed sobą. Myślę, że znana wszystkim dywersyfikacja jest złotym środkiem. Wpłaty poprzez IKE i zakup akcji i obligacji zarówno polskich jak i zagranicznych jest rozsądnym rozwiązaniem. Do tego zakup fizycznego złota. Można też rozważyć zakup REITów dywidendowych inwestujących w nieruchomości położone w perspektywicznych lokalizacjach. Takie jest moje zdanie, w kontekście wydarzeń historycznych. Zawsze bezpieczniej mieć „jajka” w kilku koszykach.

    1. Możliwości państwa grzebania w koszyku inflacji powoli się kończą. Bez narażania się na śmieszność i powrotu do wrzucania w niego, jak w żarcie z brodą – lokomotyw.
      Niewielka inflacja, a taką GUS podaje obecnie, wydaje się realna. Sporo produktów potaniało (ostatnio kupowałem mleko po 1.79 zł i masło po 3 zł -to są ceny sprzed 20 lat), wiele stoi w miejscu (chleb nie drożeje chyba od 2024 r.), przez chwilę mieliśmy dość tanie paliwo. Inne (energia) podrożały i niestety, chyba drożeć będą. 2-4% realnego zysku (ponad inflację)- nie widzę tego czarno.
      Scenariusze katastroficzne (wojna, hiperinflacja) zawsze „zwykłego człowieka” topią. Parę lat wstecz umieściłem takie rozważania o czasach powojennych w Niemczech na podstawie powieści Remarque’a, i wnioski wydały się przerażające. Wtedy jednak bezpieczeństwo zaczyna oznaczać przeżycie, a nie zyski kapitałowe. To chyba oczywiste. Katastrofa demograficzna – widzę w niej raczej scenariusz niskiej inflacji, ale mogę się mylić. Gierki państwa – wiadomo – zmieniają reguły i nic nie poradzisz.
      Co do dywersyfikacji. Też uważam ją za złoty środek do celu. Problem w tym, że czasem przybiera postać celu, a w scenariuszach katastroficznych – nic nie da. Znany nam wszystkim Joe Dominguez w pewnym momencie szczytu swojej kariery (a zmarł dość młodo), propagował obligacje i wszelkie mutacje papierów skarbowych jako świetny sposób. I obecnie się z nim zgadzam. Nadszedł taki czas, że kompletnie nie ma sensu ryzykować w akacjach utraty 30% kapitału (optymistycznie) dla 12% zysku przez może 1-2 lata, skoro można dostać 6% od państwa, trochę więcej od banku (7%), a od emitenta obligacji korporacyjnych 8.5% (tyle obecnie płaci mi Marvipol), przy inflacji ok. 3%. Dokładnie tak samo myślę o nieruchomościach. Jeżeli dam radę kupić w Big Five (5 największych miast) poniżej rynku (20-30%), wynająć na 6%, jaki sens będzie miało szukanie miodu w akcjach, płacących w dłuższym okresie 10%?
      Ty, rzecz jasna, patrzysz z perspektywy ponadprzeciętnej wiedzy i… masz rację z takiej perspektywy. Zakup przez IKE, IKZE to się nie wyklucza. Przeważanie, jakiś suwak, z kupowaniem akcji, gdy są tanie. O tym myślę.

  3. Dzięki za pogłaskanie mojej próżności, ale nie uważam bym miał ponadprzeciętną wiedzę. Poprostu koncentruję się na doświadczeniach i historii. Kupując w piątek masło po 0,99 zł za kostkę przeszło przez myśl ile jeszcze wytrzymają polskie gospodarstwa rolne, które mleczarnie dociskają, bo same są dociskane przez sieci handlowe. I ile wytrzymają same mleczarnie i sklepy niezrzeszone w sieci? Za kilka lat okazać może się, że nie będzie już małych niezrzeszonych punktów sprzedaży. Masło natomiast będzie po 15 zł za kostkę. Na skutek polikwidowanych stad bydła, nie będzie też polskich mleczarni, zakładów mięsnych i wielu innych działalności płacących podatki w Polsce. Skąd wówczas sp będzie miał środki na obsługę długu? Innowacyjnych firm o skali globalnej również tu nie widzę. Może to zbyt pesymistyczne spojrzenie na świat, ale niestety mam w pamięci przełom lat 89/90 i dalej oraz pamiętam ówczesną biedę. Wówczas połączenie pracowitości i odrobiny szczęścia wielu pomogło nieźle stanąć na nogi. Wielu też, korzystając z zajmowanych stanowisk, rozkradło kraj. Jutro to może nie udać się. Jest po prostu inaczej, jest globalnie. Stąd moja teza o dywersyfikacji jako obecnie jedynej sensownej, bezpiecznej drodze choć zdaję sobie sprawę, że i takie podejście stworzy grupę wygranych jak i przegranych. Pozdr.

    1. Dzisiaj pamięć o tym co było w 30 lat wcześniej jest już nadprzeciętną wiedzą. Pomijam kwestie inwestycji, bo większość Polaków trzyma kasę w skarpecie, na RORze, ew. na lokacie.
      Gdy masło podrożeje do 15 zł, wtedy umiejętność kombinacji i dywersyfikacji może się przydać. Powyżej pewnego poziomu cen, poważnie rozważam powrót do lat 80-tych XXw. w wersji moich rodziców. Mieli stałych dostawców żywności, albowiem w sklepach obserwowaliśmy puste półki, a kartki okazywały się dalece niewystarczające.
      Sam dziwię się, że mali rolnicy jeszcze nie poszli w kooperatywy, zamiast dać się cisnąć sieciom handlowym. Widziałem ostatnio artykuł o człowieku, który zajął się ekologiczną uprawą (i przetwórstwem) borówki amerykańskiej i żyje z 3ha. Z kolei potentaci ziemniaczani zaliczyli finansowe wpadki, gdy zakłady przetwórcze odmówiły im (powołując się na rzekomo niską jakość) odbioru zakontraktowanego towaru nawet za 0,4 zł/kg. Ceny w sklepie 4 zł/kg.

Skomentuj Oszczędny Milioner Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *