Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Dobra metoda, czy ruch hazardzisty? O trochę innej metodzie uśredniania ceny nabycia. – Oszczędny Milioner

Dobra metoda, czy ruch hazardzisty? O trochę innej metodzie uśredniania ceny nabycia.

Jeden z moich kuzynów, hazardzista, tłumaczył kiedyś swojemu siostrzeńcowi, jak należy obstawiać u buka: Kiedy nie wyszło, podwajasz stawkę. Nie tylko się odegrasz, ale wygrasz. Młody przyszedł do mnie z rozpaloną twarzą, bo znalazł Świętego Graala zarabiania. Wtedy pokazałem mu wyliczenia.

Problem z podwajaniem stawki/uśrednianiem ceny nabycia polega bowiem na matematyce. Jeden, dwa błędy, nie wyrządzą szkody rachunkowi, ale zła seria zmiata z planszy i czyści rachunek. A zła seria na giełdzie oraz u buka niestety jest dość prawdopodobna.

Zacznijmy od hazardu: stawka 100 zł.

1-szy zakład – 100 zł,

2-gi zakład – 200 zł,

3-ci zakład – 400 zł,

4-ty zakład – 800 zł,

5- ty zakład – 1600 zł,

6-ty zakład 3200 zł. No i właśnie straciłeś 6300 zł. Teraz żeby się odegrać, potrzebujesz postawić 6400 zł, a potem 12.800 zł, następnie 25.600 zł i 51.200 zl. W 10 -ciu ruchach tracisz ponad 100 tys. zł. Jeśli masz szczęście – zaczynasz od 0.

Czy w giełdzie będzie to wyglądać podobnie? Czasem jeszcze gorzej. Dlaczego? Ponieważ nie zaczynamy od 100 zł (w obliczeniach pominąłem też różnice kursowe-spready oraz TER przy ETF, bo nie chce komplikować).

Popatrzmy co dzieje się w przypadku typowego „inwestora”, który wchodzi do gry, gdy jest już późna faza cyklu wzrostowego…. czyli np. w listopadzie 2024 r. S&P500 zbliża się do 6 tys. pkt. Idzie w górę, trend is your friend, więc za większą kwotę np. 24k kupujemy ETF-a. Mamy „4 indeksy”. Potem w grudniu dorzucamy 6k z premii, w styczniu 2025 r. 3k, w lutym 3k. I dochodzimy do alokacji 36k „kupionych” średnio po 6k. Cieszymy się, bo idzie w górę – 6100pkt. Zarobiliśmy 600 zł. I wtedy wchodzi Trump ubrany na biało. W marcu 5600. Zostało nam cosik gotówki – dorzucamy 17.200. Mamy już 9 indeksów. Uśredniliśmy cenę nabycia (53.200/9 = ca. 5911). Spada dalej – początek kwietnia 5400. I co? Nagle robi się najpierw 5200 pkt a za chwilę 4900 pkt. Mamy już stratę 1011 pkt x 9 indeksów = 10.000 zł straty i ostry pik w dół po lewej stronie wykresu. Prawie przekroczono linię wsparcia sprzed roku. Następna będzie na poziomie 4200 pkt. My do niej nie dojdziemy. Kolejne 700 pkt x 9 indeksów= 16.300 zł straty na inwestycji 53.200 zł (-30%) . Mieliśmy swoich 53.200 zł a możemy mieć 36.900 zł.

Co robimy? Nasz genialny Mr Doradca, albo Mr Guru-Inwestor nagle zamilkł. Przecież wszystko wykonaliśmy prawidłowo, trzymaliśmy się ETF-ów, trendu, korzystaliśmy z korekty, dokupowaliśmy, uśrednialiśmy cenę nabycia. Szliśmy po swoje.

Teraz powiem brutalnie. Każę zamilknąć trzydziestolatkom i oddam głos 70-latkowi. Właśnie w tym momencie popełniamy najgłupsze decyzje. A w zasadzie nie decyzje, kierujemy się emocjami. Bo mamy dwa wyjścia:

  1. Przełknąć porażkę, sprzedać i stracić na razie 10k, ale odzyskać spokojny sen.
  2. Zacisnąć zęby, wytrzymać i albo się odkuć, albo stracić wszystko (lub jeszcze więcej i zostać z długami). W końcu sprzedamy, jak przewidywał Piotr Kuczyński, nawet 70% od szczytu.

Żadne wyjście nie jest dobre. Dlaczego? Ponieważ wszystko od początku zrobiliśmy źle. Kupowaliśmy sobie radośnie te nasze ETF-y, nie posiadając żadnego zabezpieczenia i planu. Nieważne, co się stanie po prawej stronie wykresu (a indeks odbił się i w listopadzie 2025 r. wynosił 6900 pkt), bo nie o to chodzi.

Gdybyśmy sprzedali na 4900 pkt – tracimy 10k.

Nie sprzedajemy i wytrzymujemy do 6900 pkt, utrwalamy przekonanie o sobie, jako genialnym inwestorze. Zarobiliśmy bowiem 989 x 9=8901 zł (17%), w krótkim czasie.

Ale stracimy te 10k x 3 wcześniej lub później. Niczego bowiem nie chcieliśmy się nauczyć.

A można było po ludzku:

  1. Mamy te potencjalne 53.200 zł. Czytamy wywiad z Piotrem Kuczyńskim w Forbesie. Słuchamy tego pana i ponieważ mamy 35 lat inwestujemy: 25% w obligacje SP, 10 % w fizyczne złoto i 65 % niech już będzie – w indeks. Czyli w akcje ok. 36k, a nie 53k.
  2. Ustalamy ile inwestujemy i w jakich okolicznościach. Załóżmy, że trafiamy na te 6k. Czyli kupiliśmy 6 indeksów (nie tracimy od razu z 9 tylko z 6). Mamy też 13k w obligacjach (odsetki 5.5% netto dadzą nam rocznie 715 zł). No i złoto za 5320 zł.
  3. Kupujemy z ustaloną ceną nabycia i od razu ustawiamy stop loss na określonym poziomie. Załóżmy, że możemy stracić na całym portfelu 20% (tyle zniesiemy). I ten stop loss leży sobie na 30% od szczytu (jest ruchomy, a 30%, bo w akcjach mamy tylko 2/3 całej kasy). Czyli wytrzymamy spadek ETF-a do 4000 pkt, spokojnie do kolejnego wsparcia (4200 pkt). Jeśli zostanie przekroczone – sprzedamy.
  4. Mamy wszystko pod kontrolą. Indeks w lutym spada do 4900 pkt. Jesteśmy daleko od naszego stop lossu. Nie gryziemy nerwowo palców. Nie czytamy prognoz Mr Guru. Czekamy.
  5. Ale też patrzymy, co się dzieje. Na ETF-ie straciliśmy już 1100 x 6 czyli 6600 zł. Ale jednocześnie zarobiliśmy: na obligacjach 357 zł i na złocie ok. 1000 zł. Nie mamy więc straty 10k (jak hazardzista) lecz nieco ponad 5000 zł, czyli połowę mniej, bo nasz stop loss wynosi prawie 11k (20% z 53200zł ). I czekamy, śpiąc spokojnie.
  6. Wtedy kurs odbija. Idzie jak burza. Mamy listopad 2025 r. Z ETFów zrobiło się 4800 zł zysku (800 pkt x 6 szt). Na obligacjach zarobiliśmy 715 zł, a na złocie 2500 zł (pół uncji). Jesteśmy do przodu 8015 zł w rok. Inwestując 53200 zł. +15% na portfelu. Bez podatku (na razie), bez złości, bez nerwów, śpiąc spokojnie. Przypominam hazardzista miał (w zależności co wybrał), albo 10k straty albo 9k zysku.

Lubicie taki rollercoaster? Nie? A wiecie kto lubi? Hazardziście. Nie inwestorzy, ale hazardziści. Niektórzy jeszcze dopożyczą.

Ja wolę te 15% i tzw. sen sprawiedliwego. Dlatego do rady „kupuj ETF-y” polecam gorąco dodać przynajmniej naukę Piotra Kuczyńskiego – dywersyfikację, obliczanie pozycji i stop lossy. Ale to już temat na książkę.

6 komentarzy do “Dobra metoda, czy ruch hazardzisty? O trochę innej metodzie uśredniania ceny nabycia.”

  1. No to w końcu dobre te etfy czy zło wcielone?
    Z posta wynika, że w obsłudze nie bardzo różnią się od akcji.
    Przy okazji pozdrowienia dla Pana Piotra Kuczyńskiego 🙂

      1. W zasadzie nie masz. Chyba, że niskie C/Z jest wynikiem wypompowania zysku na jeden rok poprzez sprzedaż istotnego aktywa. Pamiętam taką spółkę, nazywała się WILBO. Dokładnie tak zrobili. Po czym zeszli z giełdy (wcześniej zawiesiła ich GPW).
        Dlatego istotną umiejętnością, której trzeba się uczyć pozostają podstawy rachunkowości i czytanie sprawozdań finansowych.

        1. Pewnie , taki żarcik z mojej strony w kontekście naszej ostatniej dyskusji 😉

          Na koniec chciałbym ci powiedzieć , że może trochę przesadziłem z niektórymi ostrzejszymi odpowiedziami , ale nie zgadzam się i musiałem …

          Sam połowę kapitału na rynku mam w pojedynczych akcjach i dla początkującego inwestora duże ryzyko ( głównie głowa).

          Życzę nam jak najwyższych stóp zwrotu. Pozdrawiam

          1. Lubię taką przekorę i dyskusję. Nie obrażam się. Ryzykiem dla każdego inwestora jest wejście w inwestycję, której nie rozumie. Odwiedzam od czasu do czasu różne fora i widzę nakręcenie na indeksy (najlepiej All World, albo USA), gdzie ryzyk jest od groma.
            Dołączam się do życzeń wysokich stóp zwrotu, aczkolwiek wymagają one pracy.

    1. Na rosnącym rynku wszystko wygląda dobrze. Problem pojawia się przy spadkach. Bo wtedy warto mieć plan. I tego już żaden ETF nie za nas nie zrobi. A inwestujący w pojedyncze papiery muszą go sobie przygotować.

Skomentuj Oszczędny Milioner Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *