10 kroków do ucieczki z kieratu. Zorganizuj „fundusz awaryjny”.

Wiesz czego przede wszystkim będziesz potrzebował uciekając z kieratu (niezależnie czym on dla Ciebie jest)? Pieniędzy. Temu ma służyć fundusz awaryjny. Na dobre urządzenie sobie życia, na poukładanie pewnych spraw lub na powrót.

Klasyczny fundusz awaryjny wynosi równowartość 6-miesięcznych wydatków. I warto go mieć. Natomiast uciekając z kieratu warto stworzyć sobie „fundusz awaryjny ekstra”. Dlaczego? Np. żeby nie musieć korzystać z pomocy społecznej.

I pojawia się pierwsze pytanie. Dlaczego?

Otóż, gdy sprawy zaczną iść źle, potrzebujemy czasu na wdrożenie planu B. Często pozbawiając się dochodów, albo kasując oszczędności (pamiętasz remont z poprzedniego wpisu?). I wtedy te 6 miesięcy wydatków (zwykle 20-30 tys. zł), okazuje się śmiesznie małą kwotą.

Pytanie nr 2. Czyli ile?

I tutaj nie udzielę precyzyjnej odpowiedzi. Ponieważ każdy plan B, a potem C i D wymagają innej ilości kasy. Nasze „Bieszczady” mogą okazać się droższe niż myśleliśmy. No i czasem do nowej działalności trzeba dokładać przez rok.

Ale postaram się pomóc.

Założenie knajpy. Modne i częste. Bankrutowali na tym znani aktorzy. Znam boiskowego zabijakę, który umoczył na … lodziarni. Kilkaset tysięcy (połowę mniej, jeżeli kupiliśmy foodtrucka).

Kraftowy browar ok. 60-tki. Miliony. Albo i wolność, o ile przyjaciele nie poręczą.

Ucieczka na wieś (musiałem!). Dodatkowy rok życia. Kilkadziesiąt tysięcy złotych. Więcej jeśli planujemy zwierzęta.

Inna działalność gospodarcza. Koszty jej funkcjonowania (i naszej rodziny) przez rok.

Popatrzcie jak z 6 miesięcy wydatków robią się astronomiczne kwoty. Może kierat nie był taki zły?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *