Różnice pomiędzy osobami posiadającymi porządek i bałagan w finansach.

Dawno nie pisałem tak wprost pedagogicznie – co robić, czego nie robić. Czas na zmianę. Dzisiaj o różnicy między kimś, kto panuje nad pieniędzmi i takim, nad którym to one sprawują władzę. Wbrew pozorom linia demarkacyjna nie przebiega wcale w wysokości dochodów. Przeciwnie, zarabiając wiele można łatwiej i szybciej wywołać ogromny bałagan. A oto i sama treść.

Nie płaci rachunków w terminie, płaci w terminie.

Finansowy bałaganiarz ciągle zapomina o rachunkach. W efekcie albo odcinają mu media, albo dokłada do odsetek. Nie dzieje się tak, z powodu wielości zobowiązań. Nie, tu chodzi raczej o brak systemu. Ja w pewnym momencie płaciłem za 5 liczników energii, 6 wodomierzy, 7 podatków od nieruchomości, 2 liczniki gazu, 3 czynsze itp., itd. Po prostu każdy wpływający rachunek płaciłem od razu. Gdy wpływało 12 na raz (prąd w górach) robiłem od ręki 12 zleceń i… przestawałem o tym myśleć.

Nie wie ile wydaje, spisuje wydatki.

Spisywanie wydatków (w komputerze, w zeszycie) to mega ważna sprawa. Tylko ten jeden nawyk może wyciągnąć nas z finansowego bagna. Wiemy ile kasy idzie na jakie potrzeby. Wiemy jak przyciąć i gdzie. Panujemy nad całością. Oczywiście, znajomość wydatków nie oznacza jeszcze oszczędzania, a ono wprost zamożności, ale jesteśmy na dobrej drodze.

Zarabia mniej niż wydaje, wydaje mniej niż zarabia.

Znam ludzi, którzy zarabiając 30 tys.zł miesięcznie mają długi. I nie myślę wcale o hipotece. Auto (lub dwa) w leasingu. Pożyczki po rodzinie. Meble – na kredyt. AGD, RTV – na kredyt. Jak to możliwe? Ponieważ wydają dajmy na to 35 tys. zł miesięcznie. Więcej niż zarabiają. Człowiek o zdrowych finansach robi odwrotnie. Patrzy najpierw ile może wydać, a potem trzyma się tej liczby (co ważne spisując wydatki, dokładnie ją zna).

Ma długi, nie ma długów.

Główną przyczyną długów jest stała nadwyżka wydatków nad dochodami. Oraz chęć do zaspokajania swoich potrzeb natychmiast, bez czekania na zgromadzenie gotówki. W efekcie dłużnik płaci dwa razy. Dom kupiony na kredyt za 1 mln złotych, przy obecnym oprocentowaniu i okresie 30 lat, kosztuje 3-4 mln zł. Warto spłacać go jak najszybciej.

Nie oszczędza, oszczędza.

Ponownie konsekwencja poprzednich punktów. Kto wydaje więcej niż zarabia, nie ma kasy, by ją oszczędzić. Wpada w zaklęte koło. I zakopuje się coraz głębiej w bagnie pożyczek, kart kredytowych itp. Przeciwnie, rozsądny, odkłada choćby drobną część wypłaty i jego konto puchnie.

Nie inwestuje, inwestuje.

Ludzie z bałaganem w finansach nie dysponują nadwyżką do zainwestowania, więc unikają samej czynności. Nie korzystają z potęgi procentu składanego i pozostają biedni do końca. Takie życie. Inwestor potrafi w ciągu zawodowego życia (42 lat) zrobić z 1 złotówki 64 zł (co oznacza podwojenie 6 razy czyli 10% stopę zwrotu). Wie jak to działa, zna regułę 72. Osiąga coraz lepsze wyniki, coraz mniejszym nakładem czasu.

Czeka na mannę z nieba, planuje i działa.

Kolejny ważny punkt. Bałaganiarz liczy na dobry los. Wygrana na loterii, spadek, teleturniej, złoty interes. Ktoś, kto postępuje systematycznie – planuje i działa (wykonuje plan). Woli odłożyć 20 tys. zł/rok, bo wie, że oznacza to 2,5 mln przy przejściu na emeryturę niż 100 tys. zł od czasu do czasu.

I na koniec pocieszające informacje. Bałaganiarstwa można się oduczyć a nawet bałaganić w jednym, a trzymać porządek w drugim.. Ja jestem bałaganiarzem (i leniem) jeśli chodzi o ciuchy, papiery, ale w finansach trzymam wzorowy porządek. Nie działa tu genetyka. Moje rodzeństwo „prawdziwe” i cioteczne w sprawach pieniężnych należy do dramatycznie innej grupy niż ja (od „duże zarobki, małe oszczędności” do „małe zarobki, małe oszczędności”), ewidentnie wyrodziłem się. Żartuję, po prostu pewne nawyki weszły mi w krew.

2 komentarze do “Różnice pomiędzy osobami posiadającymi porządek i bałagan w finansach.”

  1. No to mamy bardzo podobnie.
    Jestem totalnym bałaganiarzem- ale w sprawach codziennych, nie związanych z kwestiami zawodowymi i z finansami.
    W finansach i zawodowo staram się utrzymywać perfekcyjny porządek. Podobnie jak w opłacaniu rachunków ( których mam – jak wielu z nas w dzisiejszych czasach- kilkadziesiąt miesięcznie…).
    Pamiętanie o opłatach jest dość trudne, dlatego trzymam wszystko w kalendarzu w komputerze. I nie pamiętam, kiedy zapłaciłem jakieś odsetki od nieterminowej płatności.
    Jedna uwaga: przykład domu za 1 mln i konieczność spłaty ” 3-4 mln”:
    nie jest to do końca prawidłowe wyliczenie, ponieważ nawet przy kredycie na 100% wartości domu- czyli 1 mln zł na 30 lat przy odsetkach średnich 7% rocznie ( a wyjdzie z pewnością mniej) spłacimy łącznie około 2,4 mln zł. Co robi sporą różnicę w stosunku do ” 3-4 „. Do tego jestem przekonany, że za 30 lat ten dom ( jak się świat nie zawali) będzie warty więcej niż 2,4 mln złotych.
    Pozdrawiam

    1. Witam w grupie oszczędnych bałaganiarzy. Ktoś jeszcze dokonuje coming outu?
      Znam też ludzi odwrotnych – perfekcja porządków domowych, czyste biurko, a w finansach bałagan. Ja opłaty płacę seryjnie, od razu, gdy przyjdą rachunki, albo stałym zleceniem.
      Co do odsetek. Dane wziąłem z kalkulatora. Przy obecnych stopach (i marżach), będzie to raczej ponad 8 a może nawet 9% (zależy od banku) i 3 razy więcej spłacasz niż pożyczyłeś na 30 lat. Widzę, że jesteś optymistą, co do stóp. Moim zdaniem wojna handlowa + zbrojenia wywindują inflację i może być niewesoło. O tym zresztą większość ekonomistów mówi także w USA – ma teraz ok. 3% (1% pow. celu), a znajdzie się w znacznie wyższych rejonach, zwłaszcza gdyby zaczął dewaluować dolara.

Skomentuj Oszczędny Milioner Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *